czwartek, 5 listopada 2015

Nauka, zabawa i więzienie - USA #6

Dzisiejszy post będzie pełen kontrastów. Stąd też taki a nie inny tytuł. W Filadelfii bowiem mieliśmy okazję zobaczyć niecodzienne miejsca… :)
Przed Instytutem Franklina...
...a tu już w środku. Jak widzicie, dopuszczono nas do samego Franklina.

Z okazji wystawy "Splendory Watykanu" w głównym punkcie instytutu ustawiono Bazylikę św. Piotra z klocków Lego. Znalazły się tam też zakonnice z tych samych klocków. :)
Zacznę może od części naukowej. :) Byliście kiedyś w Centrum Nauki Kopernik? Albo w toruńskim Młynie Wiedzy? Może bliżej Wam do Centrum Nauki EXPERYMENT w Gdyni? Wszystkie te miejsca łączy ze sobą chęć przekazania wiedzy poprzez zabawę. W każdym z nich można poszerzyć swoją wiedzę z zakresu fizyki, chemii, biologii dzięki ciekawym urządzeniom, maszynom i, co najważniejsze, poprzez praktykę i ruch, a nie pustą teorię. Amerykanie też mają podobne miejsca. Jednym z nich jest Instytut Benjamina Franklina w Filadelfii. Mimo że nie lubię nauk ścisłych, to żałuję, że mieliśmy tak mało czasu na zobaczenie wystaw i na… zabawę. Bo momentami bawiliśmy się w instytucie tym jak dzieci. :)
Takiej wielkości jest nasz mózg. Hmm, przynajmniej niektórych. ;)

Mam serce na dłoni.


Nie mam zbyt dużego doświadczenia w wyjaśnianiu zawiłości świata fizyki, mechaniki, optyki… Bywa, że łapię się w pułapki iluzji optycznej lub szokują mnie zwykłe prawa fizyczne. Nie będę zatem bawić się w ścisłowca i po prostu pokażę Wam zdjęcia. :)
Kogo widzicie?
A tutaj?
Który mężczyzna jest najwyższy?


Czas, aby zrobiło się strasznie. Bardzo strasznie. Bałam się już w autobusie, gdy za oknem robiło się coraz ciemniej… Później, po dotarciu na miejsce, prawie się trzęsłam. Co mnie tak przerażało? Eastern State Penitentiary. Więzienie, w którym obecnie terroryzują turystów. Jeśli chcecie zostać porwani lub odłączeni od grupy, jeśli chcecie się czołgać, możecie założyć specjalny świecący naszyjnik – wtedy aktorzy straszący w więzieniu będą robić z Wami, co chcą. A czego Wy stanowczo nie chcecie. Ja jestem cieniasem i nie zgodziłam się na założenie naszyjnika. Aktorzy jedynie mnie straszyli, naruszali moją przestrzeń osobistą i wyskakiwali z ukrycia wtedy, gdy najmniej się tego spodziewałam. Podczas pobytu w więzieniu cały czas trzymałyśmy się z A. pod ramię. Przez niektóre korytarze przechodziłyśmy prawie że truchtem. Cały spacer trwał jakieś pół godziny, może trochę więcej. Zdążyłam przez ten czas porządnie się wystraszyć. Abstrahując od tego, że potwornie się bałam, więzienie jest niesamowicie przekształcone. Wszystkie światła, dźwięki strzelaniny, zapachy, dym, mgła, pomieszczenia, w których ma się wrażenie, że wszystko na nas napiera albo sale, w których trzeba przecisnąć się przez nadmuchany korytarz sprawiają, że więzienie naprawdę robi wrażenie. Czasami mrozi krew w żyłach. Chłodne mury idealnie spełniają swoją rolę. Aktorzy są genialnie ucharakteryzowani, zmieniają głosy i widać, że naprawdę chcą być okropnie przerażający. Domy strachu w wesołych miasteczkach to nic w porównaniu do Eastern State Penitentiary.

Dajcie znać, które z tych miejsc chcielibyście odwiedzić.
Trzymajcie się! 
Sara

11 komentarzy:

  1. Akurat w Centrum Nauki Kopernik miałam okazję być! Super sprawa! Jestem ciekawa tego więzienia. Mam nadzieję, że te słowa "będą robić z Wami, co chcą" nie są, aż tak dosłowne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj wiąże się to z oderwaniem od grupy i przepchnieciem przez jakiś krótki boczny korytarz. Czasem trzeba się czolgac, przecisnąć albo iść w ciemności. Inne przypadki to po prostu aktorzy ze specjalnymi rolami odrywaja cię od grupy i odgrywają krótką scenkę np dentystyczny fotel z koszmarów, zamknięta cela itp. Nawet aktorzy dookoła więzienia już po wyjściu z samych korytarzy strasza.

      Usuń
    2. Dziękuję za ten komentarz! :D Lenka, i co o tym sądzisz?

      Usuń
  2. Niestety nie miałam jeszcze okazji być w żadnym centrum nauki. Wielka szkoda - musi to być naprawdę niesamowite doświadczenie! Może choć trochę polubiłabym fizykę (której, na szczęście, nie mam już w szkole)? :p A do tego więzienia bardzo chętnie bym się wybrała - lubię się bać. Kto wie, może nawet pozwoliłabym sobie założyć ten naszyjnik? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W Ameryce wszystko wydaje się takie wielkie, ogromne. Te budynki, na tle których masz zrobione zdjęcia są wręcz gigantyczne. W Polsce jak się robi zdjęcia przed jakimś miejscem, to architektura wydaje się być "normalnych" rozmiarów, nawet jak się robi zdjecie z Pałacem Kultury czy innymi dużymi budynkami. A tam jest się wobec nich takim małym:D. W Centrum Nauki Kopernik byłam raz. To świetne miejsce do nauki poprzez zabawę i eksperymenty. Gdyby tylko tak wyglądały lekcje przedmiotów ścisłych to chętniej bym się ich uczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, w Ameryce wszystko jest jakieś takie... ogromne.
      Mam podobne odczucie, jeśli chodzi o przedmioty ścisłe.

      Usuń
  4. Byłam raz w centrum nauki i mam świetne wspomnienia, także polecam każdemu! :) Chętnie wybrałabym się Eastern State Penitentiary i sprawdziła to wszystko na mojej skórze :D Wiem, że pewnie bym się nie raz wystarczyła, ale co tam.. lubię to! Naszyjnik też byłby mój :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie byłam w żadnym centrum nauki, ale chciałabym się kiedyś do jakiegoś wybrać. Natomiast do tego więzienia raczej bym się nie wybrała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie byłam w centrum nauki Kopernik, ani w żadnym innym :( Kiedyś może będę miała okazję wybrać się do jakiegoś :)
    Co do więzeinia, to zastanowiłabym się, czy tam wejść...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo ja chcę do tego więzienia! Wygląda super i rozbudziłaś moją ciekawość :) to musiało być niesamowite przeżycie! Poza tym ten mózg i serce mi się spodobały i skojarzyły z reklamą :) te zdjęcia ze złudzeniem optycznym też są niezłe!

    OdpowiedzUsuń
  8. No no no, bardzo podoba mi się Bazylika św. Piotra zbudowana z klocków! Jeśli chodzi o miejsca związane z nauką połączoną z zabawą to tak, byłam - w Gdyni :P. Spędziłam tam bardzo ciekawie czas, jednak byłam tam w sobotę, gdzie duuużo dzieciaków biegało pod nogami. Teraz już jestem mądrzejsza o tyle, że poszłabym w jakiś dzień powszedni, bo nawet przejeżdżając autobusem obok widzę, że zwiedzających jest o wiele mniej. Zdjęcie z sercem robi wrażenie, chciałabym móc doświadczyć czegoś takiego na własnej skórze :D.
    Wizyta w więzieniu musiała być ogromnym przeżyciem! Nie dziwię się, że złapałyście się za ramię, nie wyobrażam sobie tak po prostu iść w takim miejscu. Cała ta mrożąca krew w żyłach otoczka nie sprawiła jednak, że przeszłabym obojętnie, bo gdybym tylko miała możliwość zobaczyć tam to co Ty, to bez zastanowienia powiedziałabym TAK!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)