piątek, 22 lipca 2016

"Mieszkam w szałasie" - o pracy na słuchawce

Konkurs! Zajrzyjcie koniecznie. :D Pyszne nagrody czekają.

Czytaliście poprzedni wpus? Jeśli nie wiecie, jak wygląda praca w call center, ten post Wam wszystko wyjaśni...
 

NAJLEPSZE WYMÓWKI

Przepraszam, jestem w samolocie.

Przepraszam, jestem w sklepie. 

Przepraszam, jestem na ulicy.

100% KREATYWNOŚCI 

Andrzej Morderca jestem. Zapraszam na moje następne zlecenie.

Ja w lesie mieszkam, w szałasie.

- Gdzie się dodzwoniłam? 
- Daleko. 
- A daleko od czego? 
- Od Warszawy. 
- A blisko jakiego miasta? 
- Tak miedzy Warszawą a Zakopanem.

A komu ja mam przekazać zaproszenie, proboszczowi? 

KREATYWNOŚĆ PONIŻEJ ZERA

(dzwonię na domowy) Przepraszam, jestem z dzieckiem na spacerze.

Albo się pożegnamy, albo się rozłączę.

Robię rachunki, ku…. mać.

Nawet nie chcę powiedzieć do usłyszenia, wiec żegnam.

JA TEŻ POZDRAWIAM

... mnie to obchodzi. 

Ale dlaczego pani jest taka namolna?

Pani chyba oszalała.

Szukajcie innych naiwnych. 

Zadzwonię na policję. Nie wku…. mnie.

Gdy tak pani słucham, to mam ochotę komuś wpie...

Wiecie co? Zastanawiam się, czy ci wszyscy ludzie, autorzy tych tekstów, zdają sobie sprawę, że nie dzwonią do nich potwory, by dręczyć czy irytować. Konsultantami są często uczniowie chcący sobie dorobić, młode matki albo babcie. Gdyby ta sama osoba pracowała w aptece, to czy potraktowalibyście ją równie chamsko?

Konsultanci to normalni ludzie. Dlaczego wyzywani? Wykręcając numer, nie wiedzą przecież, że komuś właśnie umarł mąż, że ktoś jest w pracy, że ktoś jedzie samochodem. Bądźcie ludźmi, okażcie trochę zrozumienia, cierpliwości, a jeśli nie dacie rady, to chociaż wykażcie się człowieczeństwem. Mnie niejeden rozmówca doprowadzał do łez.

A, i telemarketerzy nie  niegrzeczni. Nie niekulturalni, namolni i nachalni. 
My tylko wykonujemy swoją pracę.
Ja już w call center nie pracuję, ale ułatwcie innym konsultantom ich zajęcie. Ok?
Sara  

12 komentarzy:

  1. Hah jakie kwiatki wyciągnęłaś :D. Do mnie jak dzwonił ktoś kiedyś, to zależy czy miałam czas czy nie, ale z reguły przerywałam na początku grzecznie mówiąc, że mimo wszystko na pewno nie skorzystam z oferty, dziękuję, dowiedzenia. Teraz wycwaniłam się i kiedy dzwonili do mnie z orange, a nie odebrałam i sprawdziłam potem w sieci numer, zaraz później dodałam go do spamu :D. Tym sposobem pojawiają mi się jedynie informacje, że taki numer próbował do mnie dzwonić. Za to Adam pojechał niedawno po całości, ale w ogóle mu się nie dziwię. Jedna kobieta z firmy ubezpieczeniowej jakiejś tam X, co podejrzewamy, że było totalną ściemą, wydzwaniała do skutku. Raz podziękował grzecznie, drugi raz grzecznie, trzeci i czwarty też. Potem nie odbierał, aż w końcu odebrał za pewnie około dwudziestym razem i ochrzanił GŁUPIĄ BABĘ, bo tak się do niej zwrócił :D. Była tak nachalna, przerywała mu kiedy odmawiał i po prostu masakra...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze są dwie strony medalu. Co prawda nie pracowałam w call center, ale miałam pracować i miałam szkolenie, wiem jak to wygląda od zaplecza. Ta praca nie jest wdzięczną pracą. W końcu nikt nie lubi być namolnie nagabywany. Nieraz czekamy na ważny telefon, odbieramy a tam kolejna oferta ubezpieczenia/nowego rachunku/nowego telefonu/co tam człowiek sobie jeszcze wymyśli. Mówimy grzecznie nie. Ale rozmówca nie daje za wygraną, dalej próbuje nam wmówić że my to chcemy, że on zajmie tylko chwilę. Nie każdy wie że w większości firm call center istnieje zasada trzy razy nie, że nie można się od razu rozłączyć, bo potencjalny klient raz zaprzeczył, bo można za to stracić dniówkę albo nawet pracę. Szczerze powiem, że nie są tutaj winni ani dzwoniący ani te osoby, do których się dzwoni tylko system, sposób w jaki to jest zrobione. I nastawienie wielkich korporacji na wciskanie swojego produktu na siłę, aby tylko sprzedać. Pracownik czuje presję a odbierający telefon wkurzenie, że znów próbują go na coś naciągnąć przez co często powstają spięcia na linii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sawatko, zgaduję, że Ty czasami również miałaś okazję odbierać telefony od osób pracujących w call center i nie miałaś ochoty nabyć produktu, który oni Ci oferowali. Ciekawa jestem w jaki sposób sobie poradziłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się składa, że niespełna od roku jestem pełnoletnia, więc gdy dzwoniono do mnie przed ukończeniem 18. roku życia, to po prostu mówiłam prawdę, że jestem niepełnoletnia. Wówczas dziękowano mi i konsultant się rozłączał.
      Nie pamiętam, aby przez ostatnie miesiące ktoś do mnie dzwonił, poza tym tak się składa, że ja pracowałam w call center, w którym niczego nie sprzedawałam. Także to nie jest tak, iż każdy telefon = namowa na kupno czegoś.
      Teraz wiem, jak to wygląda od drugiej strony, wiem, jak się zachowywać, aby nikomu nie sprawiać przykrości i nie doprowadzać do łez, i przede wszystkim pomóc tej osobie. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że poświęcając dwie minuty na rozmowę, mogą kogoś naprawdę wesprzeć, sprawić, że nie wyleci z pracy.

      Usuń
    2. Nie każdy ma czas poświęcić dwie minuty. Często odbieram telefon bo czekam na ważny telefon i przez te dwie minuty mogę mieć zajętą linię bądź jestem w pracy, odbieram telefon bo to może być coś ważnego, ale nie mogę pozwolić sobie na pogawędki. Niestety nie każdy człowiek jest kryształowy i kulturalny na sto procent w każdym zawodzie, nie każdy telemarketer rozumie "Przepraszam, ale teraz nie mogę rozmawiać"

      Usuń
    3. Paulina, sądząc po Twoim poprzednim komentarzu, widzę, że wiesz, na czym polega ta praca. I wiesz, co musi powiedzieć konsultant, gdy rozmówca twierdzi, że nie może rozmawiać.
      Ja mogę jedynie powiedzieć, że po usłyszeniu takiego tekście udało mi się wielokrotnie kontynuować rozmowę i wypełnić postawiony mi cel. Bo większość ludzi mówi, że nie może rozmawiać, bo po prostu nie chce im się rozmawiać. Jeśli ktoś naprawdę czeka na ważny telefon i nie może pozwolić na blokowanie linii, to się po prostu rozłącza.

      Usuń
    4. Jednakże nie każdy się tak po prostu rozłącza, bo nie pozwala mu na to kultura. Ja nie lubię czegoś takiego i po prostu nie robię, bo dla mnie rozłączanie się jest mega niekulturalne. Co do tego że ja wiem, co musi zrobić konsultant czy telemarketer wiem, ale nie wie tego każdy. Nie każdy zna schematy panujące w takiej pracy i nie wie np że nie mówi się "przepraszam, jestem zajęta" tylko po prostu prosto z mostu że nie jest się zainteresowanym. W pierwszym przypadku dzwioniący klika w systemie "zadzwonić później" czy inny odpowiednik więc numer telefonu prędzej czy później znów trafia na linię. Jest to wykorzystywane, zwłaszcza że dużo osób nie lubi odmawiać, jest im głupio to robić i na tym nieraz telefoniczne natręctwo jest bazowane. Taki klient jest w pewnym momencie przy którymś tam telefonie zmęczony i "dla świętego spokoju" wysłuchuje "super propozycji" i ostatecznie wkręcony w kupno tego. Ale jak już powiedziałam, przeciętny adresat takiego telefonu tego nie wie, nie wie że to jest tak strategia gdzieś tam wyżej już ustalona żeby złapał się, kupił, był przekonany że dobrze zrobił a w połowie przypadków później sobie pluł w brodę że dał się namówić. Dlatego ludzie starają się unikać takich telefonów i się denerwują kiedy telemarketer, mający na celu namówienie ich na coś dzwoni i to robi. I nie mam tu pretensji do osób siedzących za słuchawkami, chociaż niektórym z nich do kultury osobistej dużo brakuj, tylko system nastawiony na masową sprzedaż.

      Usuń
    5. Wiem, że większość osób nie wie, jak wygląda praca konsultanta i nie zna tych schematów, ale ja nie mogę o tym napisać, ponieważ nie pozwala mi na to umowa. Podobnie nie mogą o tym mówić inni pracujący w call center. Nawet jeśli z pracy już zrezygnowali. Może Ty napiszesz o tym post, bo widzę, że nieźle się orientujesz. Ja nie mogę.
      Tylko drażni mnie jedna rzecz - cały czas posługujesz się słowami "kupno", "sprzedaż", "zakup" itd. A ja niczego nie sprzedawałam. Nie można więc wrzucać wszystkich do jednego worka. Call center to też ankiety, badania rynku itd. itd.

      Usuń
    6. Ale ludziom takie dzwonienie kojarzy się przede wszystkim z kupnem. Słysząc w słuchawce "Czy mogę zająć chwilę?" Nie wiedzą o co chodzi. I nie chcą wiedzieć, bo nie chcą dać się namówić na kolejną bezużyteczną rzecz, lub nawet urzyteczną ale im w danej chwili wcale nie taką niezbędną jak to dzwoniący przedstawiają, za którą musieli zapłacić, nieraz wcale nie takie małe pieniądze. Są też osoby, które jak usłyszą słowo ankieta też nie chcą w nich brać udziału, bo ankiety przeważnie dotyczą nas samych a nie każdy ma ochotę zwierzać się ze swojego życia czy swoich poczynań i mają do tego pełne prawo. Niektórzy nawet z takich powodów nie zakładają kont na portalach społecznościowych bo nie podoba im się to że ich kroki i poczynania są kontrolowane i gdzieś tam przetrzymywane. Nawet jeśli jest to anonimowe. Ja nie podpisywałam żadnej umowy, która by mi zakazywała powiedzenie jak to wygląda, bo zdążyłam zrezygnować z tego. Miałam pracować da korporacji która sprzedawała ubezpieczenia. Nie podobało mi się jak to w środku funkcjonuje, nie podobało mi się jaką presję wywierali zwierzchnicy na pracownikach. Więcej więcej więcej bo jak nie to wylecisz. A ja nie lubię na siłę namawiać ludzi do czegoś czego nie chcą. Moja obecność nie miałaby tam racji bytu bo albo przynosiłabym złe wyniki albo zaczęła buntować i jeśli sama bym nie zrezygnowała to po prostu wyleciała. Oczywiście nie chciałam Cię w żaden sposób urazić ani skrytykować, chciałam tylko pokazać dwie strony medalu ;)

      Usuń
  4. Swego czasu też pracowałam w call center. Aż dwa dni. Choć i tak uważam, że o te dwa za dużo. Już nigdy więcej nie wybieram się do pracy na słuchawce. Głównie dlatego, że musiałam wciskać ludziom coś, czego nie potrzebowali. Najbardziej bolało mnie namawianie starszych osób, które nie do końca rozumiały, o czym ja w ogóle do nich mówię. No ale kartka z tekstami gotowymi do wygłoszenia zobowiązywała. Też usłyszałam kilka gorzkich słów, co jeszcze bardziej mnie utwierdzało w przekonaniu, że jestem nieodpowiednią osobą na nieodpowiednim miejscu. Brrr. Na samo wspomnienie mnie ciarki przechodzą. :) Pozdrawiam jednak. letters-to-danka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam ostatnio poprzedni post i miałam powiedzieć coś od siebie, ale jakoś nie umiałam ubrać tego w słowa. W skrócie: oj, Saro, masz strasznego pecha w znajdowaniu pracy. Jednak, jak w zeszłym roku zaczęłam brać od ludzi ulotki, tak od teraz przestanę traktować ludzi z call center jako coś uciążliwego (choć poniekąd i tak pozostaną uciążliwi). ;)
    Chociaż mam kilka przykrych doświadczeń z oszustami i co z nimi przeżyłam, to moje. Niemniej pozostaję jedną z niewielu osób, które traktują wszystkich z szacunkiem, nigdy bym się na nikogo nie wydarła, kulturalnie się żegnam, ewentualnie cichutko odkładam słuchawkę. :P
    O, a tekst z mojego otoczenia w odpowiedzi na słowotok to "Tak, średnią margheritę poproszę". ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. "- Tak miedzy Warszawą a Zakopanem." Okeeeeeej. Nie mam pytań :D
    Ludzie jak widać są bardzo hmm... kreatywni, jeśli można to tak nazwać. Przyznaję, że nie przepadam za rozmowami przez telefon i sama ograniczam to do niezbędnego minimum. Wolę wysyłać sms-y, dlatego kiedy ktoś do mnie dzwoni z jakiegoś dziwnego numeru to w ogóle może się nie doczekać mojego głosu. Odbieram jedynie normalne numery i telefony od osób, których numery posiadam. Jeśli już jednak ktoś z call center się do mnie dodzwoni to zazwyczaj odpowiadam: "Nie jestem zainteresowana, dziękuję.". Jeśli komuś to zdanie nie wystarcza i próbuje mnie przekonać (czasem zbyt natarczywie), to po prostu się rozłączam. Może nie jest to kulturalne z mojej strony, ale chyba wolę się rozłączyć niż na kogoś nawrzeszczeć :D Pamiętam, że kiedyś zadzwoniła do mnie jakaś kobieta i chciała przeprowadzić ankietę na temat radia. Zgodziłam się, ponieważ miałam trochę czasu, a sama namawiałam wielokrotnie osoby (co prawda w realu, nie przez telefon) do wypełnienia ankiet. To była zła decyzja. Chyba z pół godziny z nią rozmawiałam :p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)