poniedziałek, 9 listopada 2015

Jesienne przemyślenia


Kochani, postanowiłam zrobić małą przerwę od relacji z USA. :) Zaraz zobaczycie dlaczego…
Naprawdę nie lubię jesieni. Próbowałam się do niej przekonać, ale jakoś nie podołałam. Pewnego październikowego dnia, gdy szłam na przystanek, zastanawiałam się, jakie mogą być plusy tej szaroburej pory roku. Co wymyśliłam? 
1. Można siedzieć bezkarnie pod kocem i nikt się na Ciebie dziwnie nie spojrzy. 
2. Można podziwiać liście, które o tej porze roku mają piękne barwy – począwszy od żółciutkiego, poprzez głębokie złoto, skończywszy na kolorze wiewiórki. 
3. Można pić nieskończenie wiele kubków herbaty i gorącej czekolady. 
4. Można pić kawę dyniową. <3 
5. Można nosić kapelusz.

Jak widzicie, nie są to zbyt ambitne i wyszukane powody. Więc jak ktoś ma przetrwać jesień, jeśli nie lubi herbaty, nie wylatuje sobie do Ameryki, by pić latte o smaku dyni, w kapeluszu jest mu nie do twarzy i nie jest aż takim estetą, by podziwiać kolory liści? No właśnie nie wiem. Najlepiej byłoby się gdzieś zahibernować i obudzić dopiero w kwietniu. A najlepiej w maju, ale dopiero po maturach.

Ale wiecie co, listopad chyba ma w sobie coś magicznego, bo wróciłam do czytania książek. Przez dwa ostatnie miesiące przeczytałam zaledwie dwie książki, tak mnie zdołowała pogoda i konieczność wyciągnięcia zimowej kurtki. Tymczasem w zeszłym tygodniu stwierdziłam: "Co tam szkoła, skończę książkę". Skończyłam "Dziękuję za wspomnienia" Cecelii Ahern, później w dwa dni przeczytałam "Cztery łzy" Ewy Nowak, a w ten weekend zaczęłam czytać dwie książki naraz – jedną dla przyjemności, drugą z konieczności. Pierwsza to mój prezent urodzinowy "Slow Fashion. Modowa rewolucja" Joanny Glogazy, a druga to "Sklepy cynamonowe" Brunona Schulza. 

Tak dumam, dumam, myślę i myślę, co jeszcze pięknego ma w sobie jesień? Halloween, Andrzejki? Wolne od szkoły 14 października i 11 listopada (no i 1 listopada, ale akurat nie w tym roku…)
Myślę, że jesień to też niezły pretekst do amerykańskich zakupów. Gdybym była w USA wiosną bądź latem, zapewne nie kupiłabym ani szalika, ani rękawiczek, ani żelu pod prysznic o zapachu dyni, ani nie miałabym usprawiedliwienia dla ciągłego chodzenia do Starbucksa (bo przecież trzeba się rozgrzać!).
Ok, ostatnim plusem jesienie jest też możliwość zrobienia takich zdjęć. Co sądzicie? Jakie są Wasze sposoby na przetrwanie jesieni? Ja co roku próbuję jakoś zaprzyjaźnić się z tą porą roku... Próbowałam dwa lata temu (o czym pisałam na blogu tu i tu), rok temu też...
Przesyłam Wam dużo, dużo ciepła!
Sara
PS Dziękuję najlepszemu fotografowi we wszechświecie. <3 Szkoda tylko, że blogspot tak psuje jakość...

20 komentarzy:

  1. Nie znoszę jesieni. Właściwie nigdy jej nie znosiłam. Pod kocem, z herbatką pod ręku siedzę tak czy siak - bez względu na pogodę. Więc akurat ten powód odpada. Liście nie robią na mnie aż takiego wrażenia - chyba przywykłam już do tego widoku. A kapelusz? Kapelusza na razie nie mam do czego nosić... xD No cóż, pozostaje czekać na zimę, oby!, śnieżną. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chwilowo zrezygnowałam z kapelusza, bo do grubej, puchatej kurtki średnio mi pasuje xd Zimy też nie lubię, no chyba że jest śnieżna, tak jak piszesz. :D Czy list dotarł?

      Usuń
    2. Saro, czy to Ty?! :D Ja czekam na czas aż zdejmę właśnie puchową kurtkę - chcę w końcu wyjść gdzieś w kapeluszu, który jest u mnie od sierpnia. :D Tak, list dziś dotarł, dziękuję. Precelki są świetne - połączenie słodyczy z solą było naprawdę... pycha. O: Na list postaram się niedługo odpisać. ^^

      Usuń
    3. Jejku, przepraszam! To kara za korzystanie z laptopa taty xD
      Mnie też bardzo smakowały precelki w czekoladzie, dlatego postanowiłam Ci je wysłać. :)
      Ok, ok, będę cierpliwie czekać. :)

      Usuń
  2. Ja lubię jesień bo mogę pić kakałko i siedzieć pod kocykiem z książką (tylko nie w tym roku bo ledwo mam czas na sen) mogę pić herbaty rozgrzewające, nosić sweterki i grubaśne skarpetki! A do tego jak świeci słońce i wszędzie jest pełno kolorowych liści to wszystko wygląda tak pięknie! :D Co do czytania książek, Książkowe Tour De Pologne niedługo dotrze do Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, sweterki to też plus jesieni! :D Ok, będę czekać. :D

      Usuń
  3. Przepiękne jesienne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi jesień nie przeszkadza. Chodź ostatnio ciągły deszcz mnie dobija. Zawsze zachwycam się kolorami drzew. Piękny widok, gdy świeci na nie słońce. Herbatką i kakao ciągle się zapijam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne zdjęcia, ładną pogodę trafiłaś, u mnie ostatnio było tyle słońca co by kot napłakał. Dyniowa kawa!!!! Nie udało się nam z Adamem teraz skoczyć do Starbucksa, on oczywiście na czekoladę, bo kawy nie pija zbytnio :D, ale jak tylko przyjedzie za dwa tygodnie to koniecznie musimy tam iść, dyniowe latte wciąż siedzi mi w głowie! Wiesz, że ja mam dużo na głowie, a też czytam więcej :)? Muszę w końcu poczytać o USA u Ciebie, tak na to czekałam, a kurde no CZAS CZAS i INTERNET :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dyniowe latte ze Starbucksa jest cudowne, polecam! :D
      Posty nie uciekną, jak będziesz miała wolną chwilę, to zachęcam do nadrobienia. Taka wyprawa do USA to dla mnie przygoda życia. :D

      Usuń
  6. Są miejsca gdzie jesień może być piekna. Szkoda że tak krótko byłaś w USA, bo gdybyś trafila do któregoś ze stanow New England, np. New Hampshire albo Vermont to na pewno byś polubiła jesienną porę.
    http://www.terragalleria.com/america/north-east/vermont/vermont.2.html

    Po paru latach w Szwecji nie ma dla mnie złej pory roku, co najwyżej mój ubiór jest nieodpowiedni do pogody za oknem. Wystarczy, że w domu będzie ciepło i przytulnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zdjęcia wyglądają bajecznie. :) Muszę przyznać, że nawet piękniej niż w Polsce.
      Akurat w USA pogoda nie była taka zła, więc na to narzekać nie mogę.
      W Szwecji byłam w sierpniu, a i tak było chłodno, wietrznie i padało.
      Masz rację, najważniejsze, aby w domu było ciepło (no i w szkole) ;)

      Usuń
  7. a najlepsze w jesieni jest to, że po niej następuje boże narodzenie. wyjątkowo w tym roku nie mogę się doczekać świąt :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię tą porę roku ;) Taka pogoda sprzyja refleksjom ;)
    blog Przygody-Mileny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też prawda. Tylko mnie te refleksje czasami za bardzo przygnębiają.

      Usuń
  9. Ja też nie lubię jesieni, szczególnie jeśli pogoda jest taka jak dziś, czyli deszczowo i zimno. Najchętniej pod koniec września przeniosłabym się w ciepłe kraje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ostatnio, od kilku lat, przekonuję się coraz bardziej do jesieni. Nie wiem, jakoś tak przetłumaczyłam sobie, żeby się nie przejmować urokami za oknem, a raczej ich brakiem. Po prostu skupiam się bardziej na życiu. Np. teraz czytam więcej książek. Tym bardziej, że jesienią bardziej mi "wchodzą do głowy" cięższe książki. Obecnie jestem na etapie zachwycania się kryminałami Camilli Lackberg. Jesienią też zabrłam się za zdrowe odżywianie i aktywne szukanie pracy. O tym piszę ostatnio na blogu ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to chyba jedyne racjonalnie rozwiązanie - nieprzejmowanie się tym, czego zmienić nie możemy, a pogody stanowczo zmienić się nie da.
      Camilli Lackberg akurat nie czytałam.
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  11. Jesień sprzyja zmianom w życiu i refleksjom :) Lubię jesień jedynie wtedy gdy nie pada deszcz :D wtedy można spacerować i nie chce się spać. Czytanie książek, owijanie się kocem, gorąca czekolada albo kakao - oj tak, to wpływa pozytywnie na wizerunek jesieni :) kawy dyniowej nie piłam, bo w sumie to nie lubię dyni :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)