wtorek, 1 sierpnia 2017

Oj, działo się... - lipiec 2017

Lipiec był taki, jaki lubię. Pełen wyjazdów. Była i kolejna stolica, i dwudziestokilometrowy "spacer"… W lipcu zrobiłam również krok w kierunku spełnienia jednego z moich minimarzeń, a także doświadczyłam niektórych rzeczy po raz pierwszy… :)

#piętnastastolica

W lipcu odwiedziłyśmy z mamą Brukselę. Była to zaledwie dwudniowa wycieczka, ale zobaczyłyśmy wszystko, co miałyśmy w planach. Jak w kilku słowach opisałabym swoje wrażenia? Zabytki, kościoły, pomniki – piękne. Ale nie chciałabym mieszkać w Brukseli. Miasto przywitało nas brudem, smrodem i wszechobecnymi żebrakami oraz bezdomnymi.
#kolejkajakwprlu

Nigdy nie byłam na żadnym większym koncercie. Nie piszczałam na stadionie wśród tłumu innych fanów, nie widziałam żadnego z moich muzycznych zagranicznych idoli. Zmieni się to w przyszłym roku, kupiłam bowiem bilet na koncert Eda Sheerana. Nie muszę mówić, jak trudne to było? Szkoda tylko, że będę musiała przemycić na stadion lornetkę…

 #dzieńspa

Na Dzień Matki podarowaliśmy naszej mamie voucher do SPA. Z racji tego, że dla mojej mamy to żadna przyjemność samej spędzić dzień w saunie czy w jacuzzi, ja wybrałam się do SPA razem z nią. Najpierw poszłyśmy na masaż – cudowne doświadczenie! Byłoby wspaniale móc chodzić na taki masaż przynajmniej raz w miesiącu. Co prawda miałam później na plecach czerwone pręgi i siniaki, ale wierzę, że masażystka wiedziała, co robi. Po totalnym odprężeniu przyszedł czas na… dalszy ciąg relaksu. Rozpływałyśmy się w saunie, opalałyśmy na "Słonecznej łące: i pluskałyśmy w jacuzzi. Może jeszcze kiedyś wybierzemy się do SPA z maseczkami, kąpielami błotnymi i manicure?

#jedziemynawycieczkę

Tegoroczne wczasy z rodzicami spędziliśmy na południu Polski. Zwiedziliśmy Kraków, który bardzo mi się spodobał, w końcu pojechaliśmy do Oświęcimia, z którego wyszłam zdumiona i zszokowana, w Zakopanem natomiast odwiedziliśmy Muzeum Figur Woskowych (Madame Tussauds lepsze ;)). Odważyliśmy się pójść nad Morskie Oko, co było dla mnie katorgą. Ale widoki to rekompensują. Powtarzałam, że nigdy więcej nie chcę zaliczać takiego "spaceru" ponownie, jednak ucieszyłabym się, gdyby mój chłopak mógł zobaczyć ten pięknie położony staw na żywo. Podczas pobytu w Tatrach po raz kolejny wybraliśmy się także na Słowację.
#będęsłoikiem?

Co dwa tygodnie jeżdżę do Warszawy. Razem z Maćkiem staramy się poznać to miasto, które być może będzie w przyszłości naszym domem. Odwiedziliśmy do tej pory Muzeum Neonów, Muzeum Czar PRL-u, Niewidzialną Wystawę (o której niebawem na blogu) oraz obejrzeliśmy niesamowity pokaz fontann. Powiem Wam, że dawno nie widziałam takich tłumów. Co najmniej kilka tysięcy ludzi wybrało się w ten sam wieczór oglądać multimedialne widowisko.
Sierpień prawdopodobnie będzie dużo bardziej pracowity – dwunastogodzinne zmiany czekają.
Dajcie znać, jak minął Wam lipiec!
Ściskam
Sara

2 komentarze:

  1. Fotnannę widziałam jakoś 2 lata temu <3. Akurat załapaliśmy się w majówkę na pierwszy pokaz, nagrałam calusieńki, żeby móc do niego co jakiś czas wracać. Niesamowite doświadczenie :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)