wtorek, 11 lutego 2014

Fetysz granic

Gdzie spędzają ferie osoby z mojego rocznika?

a) na Bali
b) w Hongkongu
c) w Austrii
d) na Teneryfie
e) na granicy polsko-ukraińskiej
f) wszystkie odpowiedzi są poprawne

Odpowiedź na tę zniewalająco trudną zagadkę pojawi się pod koniec posta. A tymczasem mała podpowiedź.

Daleko od jakiejkolwiek cywilzacji, do najbliższego większego (czyli takiego, który ma kilkanaście tysięcy mieszkańców) miasteczka - 20km. Za to do granicy z Ukrainą znacznie mniej. Zosin. Mała wieś na końcu świata. 

Stanowczo mam jakąś słabość do robienia sobie zdjęć na granicach. Nie wiem, czy świadczy to o chęci bycia w dwóch miejscach naraz (zupełnie jak w Szkole uczuć, gdzie Landon spełnił marzenie Jamie, zawożąc ją na granicę dwóch stanów), czy o poczuciu bycia tak blisko innego świata, a może jeszcze o czymś innym. Macie jakiś pomysł? W końcu ludzie ciągle z chęcią przekraczają rozmaite granice: własnej wytrzymałości, cierpliwości, a także te stawiane przez ciało. 

Kiedy wybraliśmy się z rodzicami na Słowację, wcale nie w żadnym konkretnym celu, ale ot tak - byleby móc powiedzieć: Byliśmy na Słowacji!, przechodziłam przez granicę kilka razy i radowałam się strefą Schengen. 



Niestety, jeśli chodzi o granicę z naszymi wschodnimi sąsiadami, a konkretnie z Ukrainą, nie było to możliwe. Właściwie to ani na moment nie znalazłam się w ciągu minionych dni w innym kraju, bo sami wiecie, jak wygląda sytuacja w Kijowie, Lwowie i innych miastach. Na granicy na szczęście widziałam tylko jednego gościa z kałasznikowem ;) Oczywiście, żartuję, było tam w stu procentach bezpiecznie, ale nie czułam wielkiej potrzeby przechodzenia na drugą stronę, bycia przeszukiwaną (przecież szesnastoletnia dziewczyna ma ochotę tyyyyle przemycić!). Zadowoliłam się więc zdjęciami przed przejściem granicznym. Wyjątkowo nie było tego dnia sznureczka samochodów, ale to tylko chyba z powodu niedzieli.


W sumie to żałuję, że ze względu na sytuację polityczną na Ukrainie, wyjazd w tamte strony nie jest w zupełności do przewidzenia. Ale co zrobić? Wierzę, że wszystko niebawem się uspokoi, a Lwów znowu pojawi się na naszej liście planów.



Jeśli nadal nie domyślacie się, jaka jest poprawna odpowiedź na postawione na początku wpisu pytanie, rozwieję Wasze wątpliwości. Za zaznaczoną literkę F dostalibyście maksymalną liczbę punktów. Taak, też zazdroszczę osobom, które utożsamiają się z literkami A, B, C i D.



Dziękuję za 102 lajki na FB i liczę na więcej. (Radość możecie sprawić mi TUTAJ) Już planuję imprezę z Piccolo w roli głównej :D
Sara

6 komentarzy:

  1. Serio ktoś od Ciebie spędza wakacje w Hongkongu? :O
    Margaret

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo jak świetnie ! ♥
    Ładne zdjęcia <3
    KLIK-BLOG

    OdpowiedzUsuń
  3. ja w Twoim wieku nie jestem ale wakacje spedzac bede miedzy innymi na Bali :D a na Ukrainie nigdy nie bylam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)