sobota, 5 kwietnia 2014

Legenda o Harrodsie




Włożyła poszarpane dżinsy. Nie wpuścili jej.
Kiedy przyszła w podrabianych szpilkach od Louboutina (swoją drogą dość mizernie skopiowanych, czerwona podeszwa była zaledwie amarantowa), mierzyli ją wzrokiem. Wolała wyjść.



Zabawiła się w turystkę. Odesłali ją do innego wejścia.
W końcu… dostała się do środka. Próbowała iść pewnym krokiem, ale na próbach się skończyło. Nie wiedziała, czy może wyjąć aparat, czy lepiej udawać, że wcale jej tam nie ma. Nieśmiało zerknęła do pierwszego butiku… Jakaś kobieta przymierzała buty. Nie wyglądała na turystkę. Tuż obok niej leżała torebka. Chanelka. Oryginalna.



Wycofała się, starając nie stukać swoimi szpilkami… Tak właściwie to była w conversach. Tylko w conversach! Udała się na kolejne piętro. Jedną z siedmiu kondygnacji. Zdecydowała się iść schodami – co gdyby w windzie spotkała kogoś pochodzącego z wyższej warstwy społecznej? To prawdopodobne. Schody są w końcu dla plebsu.



Zajrzała do działu z walizkami. Może tutaj poczuje się wreszcie jak w mniej luksusowym sklepie. Już wiedziała, że nie może patrzeć w oczy ekspedientkom. Wlepiła wzrok w nieistniejący punkt przed sobą.
Dla rozluźnienia wymyśliła grę. Zasady są proste – przypomnieć sobie jak najwięcej nazwisk projektantów. W istocie zestresowało ją to jeszcze bardziej. Każde nazwisko, które pojawiło się w jej głowie, po chwili dostrzegała na szyldzie. Czyżby miała moc urzeczywistniania swoich myśli?



Była tam chwilę, nie więcej niż pół godziny. Zdążyła poczuć się nie tylko biedna, ale przy okazji źle ubrana, źle umalowana, po prostu gorsza. Odkryła w sobie jednak przydatną umiejętność – przeliczanie ogromnych sum z funtów na złotówki szło jej znakomicie.

 ***

Harrods – owiany legendą dom towarowy. W rzeczywistości nie jest domem z horroru, prędzej domem luksusu. Powoli przyzwyczaja się do turystów, ale lepiej nie patrzeć w oczy ekspedientkom. Zresztą – one i tak nie zwrócą uwagi na przeciętnego turystę. Przeniesienie się na moment do krainy bogatych i możliwość zobaczenia z bliska wszystkiego, co zostało zaprojektowane przez najlepszych, było doświadczeniem stanowczo… za krótkim. Chociaż… mogłoby wpędzić w depresję tych, którzy nie mogą obejść się smakiem, po prostu muszą coś kupić. Tylko pytanie za co?



Jeśli zapragniecie wybrać się do Harrodsa to:
a) obrabujcie bank
Jeśli nie możecie spełnić podpunktu a, to:
b) po prostu starajcie się ubrać jak najlepiej możecie,
c) jednocześnie nie rzucajcie się w oczy,
d) zachowujcie się cicho,
e) nie zwracajcie na siebie uwagi,
f) liczcie się z tym, że ochroniarz może poprosić Was o udanie się do innego wyjścia,
g) zabierzcie kule. Ceny mogą zwalić Was z nóg.



Udanych zakupów! Może kupicie chusteczki? Tak… dla samej torebki z Harrodsa.

Sara

5 komentarzy:

  1. Wszystko w porządku, ale dlaczego zakładasz, że żadnego z Twoich czytelników nie stać na zakupy w Harrodsie? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem świadoma, kto mnie czyta :) Poza tym lepiej i bezpieczniej założyć, że większości nie stać, gdyż ceny tam są naprawdę wysokie i znaczna część ludzi nie może sobie pozwolić na rzeczy stamtąd, a nawet jak stać ich, to nie wydadzą takiej kwoty pieniędzy np. na buty niż stwierdzić, że moich czytelników na to stać - czy to nie byłoby przypadkiem wywyższanie się? Po prostu zdaję sobie sprawę, że większość osób tu zaglądających zakupów w Harrodsie raczej nie zrobi, ci którzy postąpią inaczej albo nie wchodzą na mojego bloga, albo są znaczną mniejszością jego czytelników.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. A mnie było stać na zakupy w Harrodsie :)

      Usuń
  2. hahaha ale sie usmialam :D "zabierzcie kule. Ceny mogą zwalić Was z nóg."

    OdpowiedzUsuń
  3. serio w Harrodsie taka spina? ja mam zupełnie inne doświadczenia, w kilku domach towarowych zdarzyło mi się być, ale nigdy nie spotkałam się z taką... hmm... nietolerancją :P biegałam w adidasach, z plecakiem i macałam skórzane torby (nigdy nie miałam nic tak miękkiego pod palcami ♥.♥), ale może to kwestia tego, że zazwyczaj do tak ekskluzywnych miejsc zaglądam tylko w wakacje, kiedy są pełne turystów

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)