sobota, 12 lipca 2014

Uff, ale... mokro

Powinnam złożyć jakąś reklamację do nieba. Pogoda zepsuła mi doskonale zaplanowany początek dzisiejszego postu. Miało być o upałach, o tym, jak się niektórzy chłodzą, tyle że aura za oknem przeczyłaby moim słowom o lejącym się z nieba żarze, promieniach słońca, które muskają naszą skórę już wcale nie tak delikatnie jak w maju i litrach wody, którą pijemy, którą się polewamy, która ma sprawić, że wrócimy do żywych. Tymczasem, nie wiem, jak u Was, ale przez moją szybę widać tylko niebo, a właściwie go nie widać, bo zasłaniają je ciemne, ponure chmury, które nie wiadomo, czy zwiastują deszcz, czy po prostu nie chcą pozwolić słońcu się z nami chociażby przywitać. Słupek rtęci nie przekracza 20 kresek i tylko patrzę, w którym momencie lunie. Nie wiedziałam, że można napisać taki długi wstęp o pogodzie, ale najwidoczniej słowotok jest objawem złości, przynajmniej w moim przypadku. A dlaczego złości? Bo dzisiaj zamierzałam opuścić moje cztery ściany i poznać trochę świata – cudze chwalicie, swego nie znacie, więc planowana wycieczka nie miała być długa, ale – miałam nadzieję – pełna wrażeń. Wyszło, jak wyszło, a właściwie to nic nie wyszło i nikt nie wyszedł. Z domu. Czytam więc encyklopedię savoir-vivre’u i zerkam przez okno z cichą nadzieją na wyłaniające się zza chmur światło słoneczne…

Dlaczego tak zależało mi na nawiązaniu do upałów? Bo wiadomo, że gdy skwar, to szukamy albo cienia, albo czegoś chłodnego, mokrego, orzeźwiającego… Mam więc dla Was toruńskie fontanny :)
  


W Toruniu naszą główną fontanną, tą, którą się chwalimy (kto chwali, ten chwali), jest Cosmopolis – grająca, świecąca i pryskająca fontanna. Swego czasu głośno było o tym, iż traktuje się ją jak kąpielisko wodne, dysze się zatykały, a fontanny nie można było po prosto podziwiać, gdyż między strumieniami wody biegały rozebrane dzieciaczki. A czasami nie tylko maluchy. Problem nie zniknął, ale już nie trąbi się o nim w każdej lokalnej gazecie.


Nocą przy fontannie odgrywany jest prawdziwy spektakl z  wzruszającą muzyką z Gladiatora czy Love Story. W role główne wciela się 113 dysz, z których woda potrafi pryskać na wysokość kilku metrów. Scenografię stanowią kolorowe, zmieniające się światła. Muszę Wam powiedzieć, że oglądałam ten spektakl już kilka raz i cały czas wywiera na mnie wrażenie, szczególnie w towarzystwie muzyki. Zimą fontanna jest nieczynna.
  

Inną, odnowioną ostatnio, fontannę znajdziemy w niezbyt ciekawej dzielnicy, właściwie najmniej bezpiecznej w Toruniu, chociaż okolice fontanny i parku za dnia możemy odwiedzać bez strachu. Jakie było moje zaskoczenie, gdy pełna zapału spacerkiem dotarłam do fontanny i zobaczyłam… pływających w niej ludzi. Nie tylko chlapiących się czy zanurzających końcówki palców – oni pływali żabką, kraulem, stylem rozbitka, zarówno dorośli, jak i dzieciaki. Czułam się tam zupełnie nie na miejscu, nie mając na sobie stroju kąpielowego.




Na koniec dwie fontanny, które w dalszym ciągu zachowały swoje nazwy i nikt nie mówi o nich publiczne baseny. Wydaje mi się, że amatorów kąpieli odstrasza zielonkawy kolor wody. :) Jedna z fontann znajduje się przed budynkiem, który jest synonimem mojej przyszłości – przed Wydziałem Matematyki i Informatyki.

Jaaasne, wszyscy wiemy, że mierzę wyżej, haha



A tak zupełnie serio to po humanie raczej na nic związanego z naukami ścisłymi się nie wybieram



Druga fontanna to właściwie oaza spokoju, otoczona pięknymi, pachnącymi kwiatami i ławeczkami. To chyba najlepsze miejsce do odpoczynku spośród wymienionych. Ale jeśli chcecie się ochłodzić i pochlapać, to wybierzcie inne toruńskie fontanny, tylko liczcie się z ogromną liczbą innych pływaków.




Pozdrawiam ciepło!
Sara















8 komentarzy:

  1. zabrakło lokalizacji tych fontann. no i moglabyś coś napisać o basenie przed umk ;)
    a gdzie po humanie w takim razie? bo wiadomo, że po kierunkach humanistycznych trudno o dobrą pracę - tzn. po takich studiach, jak dziennikarstwo czy psychologia.
    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Basen przed UMK kompletnie wyleciał mi z głowy! A pamiętam, że gdy kiedyś myślałam o tym poście, to na liście pojawił się także on. No nic, może przy innej okazji ;)
    Mam dużo pomysłów, nie wiem jeszcze, co wybiorę, ale rozważam właśnie psychologię, pedagogikę specjalną, resocjalizację, myślałam też nad jakąś specyficzną filologią, arabistyką. Dziennikarstwo odrzuciłam, bo dziennikarzem można być bez tego kierunku ;)
    Pozdrawiam również i dziękuję za komentarz!

    OdpowiedzUsuń
  3. no tak... u nas tak lalo, chcielismy isc na obiad i zrobic foty a nie umielismy wyjsc z auta zeby przejsc do knajpy bo jakby wylewali wiadra wody, ulice plywaly a my siedzielismy w aucie :/
    fajne macie te fontanny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądasz przepięknie!
    Bardzo podoba mi się Twój blog, można znaleźć tu wiele interesujących rzeczy i ciekawych stylizacji!
    Będę odwiedzać Twojego bloga :*
    Może będziemy siebie wzajemnie obserwować ?:)
    Pozdrawiam Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło, wzajemna obserwacja jak najbardziej :)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  5. Grrrrr ta pogoda, to zawsze pokrzyżuje nam plany :/ a te fontanny są cudowne!! :) Pierwszy raz widziałam takie kolorowe, grające w Tunezji... ale rzeczywiście cudze chwilicie, a swego nie znacie... turuńskie są równie piękne! :) Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazje zobaczyć je na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W Pradze byłam na takim przedstawieniu, że oprócz pryskania i muzyki na ścianie wody wyświetlili kawałek filmu

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)