poniedziałek, 14 lipca 2014

Wojna z wakacyjną nudą #1




W ostatnim tygodniu, kiedy chwilowo nie pędziłam na autobus do Torunia, a na najbliższe godziny nie miałam żadnych planów, przypętała się do mnie, niechciana, znienawidzona poczwara – nuda. Podeszła cichutko, na paluszkach, próbowała mnie uchwycić swoimi szponami. I prawie jej się udało.

Wydaje mi się, że ten niechciany gość pojawił się nie tylko w moim domu i że wielu z Was, niestety, podczas wakacji czeka taki moment, że najzwyczajniej w świecie nic Wam się nie będzie chciało albo będziecie mieli wielką ochotę obejrzeć jakiś film, ale nie w kółko ten sam, albo po kilku godzinach codziennego oglądania zaskoczy Was fakt, iż wasz ulubiony serial nie ma miliona odcinków. Albo po prostu złapie Was coś takiego, że usiądziecie na krześle i nie będziecie mieli pomysłu, co ze sobą zrobić. Jak ja ostatnio.

Więc raz w tygodniu, możemy się umówić, że w poniedziałki (chyba że już straciliście rachubę w odróżnianiu dni tygodnia, w końcu to jeden z objawów wakacji), będzie ukazywał się post lekki, przyjemny i przede wszystkim próbujący uratować Was i mnie samą przed potworem. Razem nie damy się wakacyjnej nudzie. Zagraniczne wojaże niestety zazwyczaj nie trwają dwa miesiące i w końcu przychodzi taki czas, kiedy zostajemy w domu. Albo utknęliśmy nad polskim morzem, a tam pada (a to niespodzianka!). W każdym poście jeden film, jedna książka, jedna piosenka i jedna pokrzepiająca myśl. Co Wy na to?


Do obejrzenia – Mój przyjaciel Hachiko

Do tej pory sądziłam, że filmem, na którym nie mogę powstrzymać łez, nieważne, czy oglądam go po raz pierwszy, trzeci czy piąty, jest Szkoła Uczuć. I tak jest w istocie, podobnie zdarza mi się uronić łzę na Królu Lwie (a komu nie?), ale nie sądziłam, że przez pół godziny będę się dławić łzami, oglądając film nie o miłości, lecz o… przyjaźni. I to między człowiekiem a psem. Na film natknęłam się na jednej z cudnych, spamerskich, ale wychodzi na to, że przydatnych, stron na FB. Miał być wzruszający, okazało się, że wycisnął ze mnie łzy, jak wodę z gąbki (dobra, to określenie nie jest zbyt porywające, ale chyba i tak lepsze niż porównania  z FIFY, cytuję: złapał ją jak muchę, która wolno leci…. Koniec cytatu. I dygresji). To jeden z najpiękniejszych filmów, jakie widziałam, więc jeśli macie ochotę trochę popłakać albo lubicie mówić: oooo, ale uroczy piesek, a może podobają Wam się filmy z tak wielkimi gwiazdami jak Richard Gere, to ten film jest dla Was. Naprawdę potrzebne są chusteczki. Bo nawet gdy będziecie próbowali zdusić łzy, to będzie Was piekło w gardle, jak mnie. Nie da się.


źródło: wolmovie.com


Do posłuchania  Magic in the air

Kiedyś na okrągło słuchałam radia i oglądałam kanały muzyczne, więc byłam na bieżąco ze wszystkimi hitami bądź hitami, ale później  przerzuciłam się na radio z muzyką z lat 70., 80. I 90., więc właściwie nie wiedziałam, kto nagrał nową piosenkę, a kto obecnie odpoczywa. Niezłą obsuwę mam więc także z tą piosenką, którą usłyszałam najpierw w niezbyt udanej wersji, nuconą przez mojego tatę, a później już na YT. Prawdziwy hit na lato, więc jak już popłakaliście, oglądając film o Hachiko, teraz możecie poskakać i się wyszaleć przy tym utworze. Pozytywna energia. :) Szkoda, że to nie ta piosenka była hymnem Mundialu...




Do przeczytania – Szczęściarz Nicholasa Sparksa

Nicholas Sparks należy do autorów, których albo się wielbi, albo nienawidzi. W mojej rodzinie można znaleźć zarówno jedną, jak i drugą skrajność. Ja historie o miłości uwielbiam; Szczęściarz jest książką dla romantyków, ale… nie tylko. Bo pojawia się tam również wątek wojenny, wątek zwierzęcy i… nadprzyrodzony. Jak wyjaśnić fakt, że facet przemierza setki kilometrów, aby odnaleźć kobietę, której zdjęcie, rzekomo, według niego, uratowało mu życie? Zadawałam sobie momentami pytanie, czy faktycznie to możliwe, czy to ludzka wiara czyni cuda. Wydaje mi się, że po Sparksa warto sięgnąć przynajmniej raz, aby przekonać się, czy staniemy po ciemnej stronie tych, którzy twierdzą, że każda strona jego powieści jest jak flaki z olejem, czy po jasnej stronie osób uwielbiających jego styl, sposób opisywania i pomysły.





Do zapamiętania – przysłowie chińskie

To wcale nie jest tak, ze każdy poranek rozpoczynam od znalezienia odpowiedniego przysłowia z Dalekiego Wschodu, aby dostrzec sens w rozpoczynającym się dniu. :) Chińskie powiedzenia przeszukiwałam w związku z konkursem, w którym do wygrania były bilety lotnicze (czekam z niecierpliwością na wyniki :)). Jedno z przysłów zwróciło moją uwagę swoją prostotą i jednocześnie prawdziwością: Człowiek bez uśmiechniętej twarzy nie powinien otwierać sklepu. Tak naprawdę uśmiech na twarzy sprzedawcy nie tylko może sprawić, że zakupy będą przyjemne, ale polepszyć humor kupującemu, uczynić zakupy przyjemniejszymi. Ile może stracić przez swój zły humor, a co więcej – może zepsuć nastrój innym. Wyobraźcie sobie, że wchodzicie rano do sklepu, tylko po jedną rzecz, a obsługuje Was naburmuszona kasjerka, która zachowuje się tak, jakby była w pracy za karę i jakby łaską było to, iż wydaje Wam resztę! Niezbyt miły początek dnia, prawda?



Dajcie znać, jakie są wasze odkrycie z ostatnich dni. Jestem bardzo ciekawa! A może ktoś z Was już wcześniej miał styczność z powyższymi żołnierzami walczącymi z nudą?

Pozdrawiam i życzę Wam wielu pozytywnych wrażeń. :)

Sara

10 komentarzy:

  1. Sparksa już się tyle naczytałam, że pewnego dnia, aż mnie odepchnęło w księgarni od półki z jego książkami - no ale, co za dużo to niezdrowo ;) Za to z całkiem innego rodzaju pisanin polecam aktualnie połykaną przeze mnie autobiografię "Biec albo umrzeć" Kiliana Jorneta, no ale taki rodzaj książek też trzeba lubić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za propozycję, już rozpoznana :D Książka wydaje się bardzo motywująca, więc chyba umieszczę ją na mojej liście. ;) A Sparksa jak na razie nie mam dość, zobaczymy jak dalej, sporo jego książek już przeczytałam.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Jaki cudowny psiak! Bardzo fajny i ciekawy post, dopiero co tutaj trafiłam, tak więc zaraz przejrzę parę Twoich ostatnich postów :))

    Zapraszam do mnie na dzisiejszy post. Co powiesz na wzajemną obserwację? Z mojej strony gotowe, czekam na Ciebie!

    PS. mogłabym liczyć na LIKE? Byłabym n i e z m i e r n i e wdzięczna!
    https://www.facebook.com/pages/ANNFFASHION/1397734147115883

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wizytę, ja także zajrzałam do Ciebie i już obserwuję :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy i interesujący blog :)

    Zapraszam do siebie na nowy post o współpracy z firmą merg.pl. Zachęcam także do wzięcia udziału w Programie Partnerskim. To nic nie kosztuję, a można na tym wiele zyskać. Więcej informacji na moim blogu :)

    http://onlyforbeauty.blogspot.com/2014/07/mergpl.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Grrrrr ah ta nasza polska pogoda, nieźle potrafi pokrzyżować plany... właśnie rok temu byłam nad polskim morzem i z 8 dni, miałam słońce tylko 1,5 dnia, a te pół, to leżeliśmy na plaży, a o 14 nagle zaczęło padać i wszyscy z ręcznikami na głowach w popłochu zaczęli uciekać hehehe tą książkę będę musiała poczytać :) polecam również książki Paulo Coelho... :) dzięki za odwiedzinki :) pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię Paula Coelho i już kilka książek jego czytałam, ale jeszcze sporo przede mną. :)
      Polska pogoda jest nieprzewidywalna!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. koniecznie musze siegnac po te ksiazke :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)