czwartek, 18 września 2014

Relaks wśród krzaków malin



Wśród uczuć, towarzyszącym mi właściwie przez cały dzień urodzin, pojawiło się ogromne szczęście, wręcz trochę duszące w gardle, zupełnie niepasująca do siedemnastolatki, wręcz dziecięca radość, nieokrzesany entuzjazm, niemożliwa do zatrzymania głupawka i zadowolenie. Z kolei we wczorajszy wieczór przybrałam postać wraku człowieka i nawet kawa nie zdołała tego zmienić. Stwierdziłam, że nadszedł czas na relaksacyjny post. :)


 
300 mieszkańców, pewnie dwa razy więcej kur, a do tego stadko koni, trochę krów i hektary pól. Zaszyłam się w takim miejscu na tydzień. Spędziłam te dni, grając w planszówki, podsycając zamiłowanie względem hazardu, połykając ckliwe, ale nadal romantyczne powieści Sparksa i jedząc, jedząc, jedząc. Ale też spacerowałam i trenowałam, żeby nie było, że wróciłam o 5 kilogramów cięższa. :) I mimo iż naładowałam akumulatory, to wydaje mi się, że 2 lub 3 dni w zupełności by wystarczyły. 




Ostatniego dnia naszego pobytu w Zosinie, stwierdziłam, że muszę uwiecznić ogród dziadków. Uwielbiam kwiaty, ale tylko, gdy je dostaję, oglądam albo wącham – sama nie potrafiłabym pewnie o nie zadbać i czekałaby je śmierć na miejscu. Nawet drzewko szczęścia nie mogło u mnie przetrwać – pewnie to przez ten nadmiar szczęśliwego pierwiastka. Nie potrafię podać nazwy raczej żadnego z tych kwiatków (ale mogę im nadać imiona, jeśli chcecie :)), ale to nie przeszkodziło mi w fotografowaniu ich ze wszystkich stron. 




Gdy kwiaty odwróciły się ode mnie i płatki skierowały w stronę słońca, ja zawędrowałam do sadu połączonego z ogródkiem warzywnym. Dziwną radość sprawiło mi robienie zdjęć darów Matki Natury, prawie porównywalną z jedzeniem… ;) Mogę Wam zdradzić, że maliny były przepyszne, a ja, porzucając na chwilę moje zasady zdrowego odżywiania, skonsumowałam je z bitą śmietaną.




Przyjemnie było pokręcić się trochę po typowej wsi. Takiej, do której autobusy przyjeżdżają od święta, w której wszyscy się znają (i obgadują, ale to tak przy okazji) i w której znajduje się może jedna ulica i tak niemająca nazwy. Kilkudniowy pobyt – nie ma sprawy, ale później już ciągnęło mnie do miasta… Dusza mieszczucha nigdy mnie nie opuści. :)
A czy Wy lubicie wypady na wieś? Jesteście zakochani w swoich metropoliach czy małych miasteczkach?
Dziękuję wszystkim za piękne życzenia!
Sara
PS Żywą, merdającą wesoło ogonem i żądną głaskania modelkę też udało mi się znaleźć.



14 komentarzy:

  1. haha :D ja mam tak samo z kwiatami, nawet kaktusa kiedyś ususzyłam :<
    http://whatisinthehat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcia i fajny psiak. :3
    Pozdrawiam
    Maja ♥
    http://friend-ffriend.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładne zdjecia, uwielbiam kwiaty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uwielbiam wieś, ale jestem też zakochana w Gdańsku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, użyłam ołówka z gumką, chyba faktycznie nie ujęłam tego zbyt jasno we wpisie ;) I oczywiście farby do tkanin, takie najtańsze po ok. 2-3zł na allegro. Były fundowane przez organizatora warsztatów, więc nie narzekam, ale spróbowałabym droższych i potem dopiero porównała efekt, bo te trochę się jednak zmywają po zaprasowaniu, przez co nie mam do końca zmytego ołówkowego konturu i też nie polecałabym prać tego w pralce. Mam w domu farbę z trochę wyższej półki (ok. 8zł), ale jeszcze nie testowałam, jak się w końcu do tego zabiorę to na pewno napiszę o tym na moim blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No niby 8zł to nie majątek, ale jest to cena za jeden kolor. Do swojej torby potrzebowałam 3 kolorów, a to już 24zł. Za to farby te są na prawdę wydajne! Sama zużyłam tylko tę farbę, która osadziła się na wieczku, to co było w słoiczku pozostało nietknięte (o ile dobrze pamiętam, ale na pewno wiele ze słoiczka nie wyciągałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia, widać rękę profesjonalnego fotografa :)
    Nieważne miasto czy wieś - ważne z kim. I w Paryżu można nudzić się jak mops...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i masz rację - towarzystwo jest bardzo ważne!

      Usuń
  8. przepiękne zdjęcia!! wszystkiego najlepszego!! <3333

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ręki do kwiatów to nie mam, ale uwielbiam! piękne zdjęcia i najlepszego:)

    OdpowiedzUsuń
  10. poczytałabym książkę na świeżym powietrzu, ale niestety pogoda nie pozwala

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)