środa, 19 listopada 2014

Toruński Młyn Wiedzy bawi i uczy jednocześnie



Każdy na swój sposób okazuje patriotyzm. Myślę, że jednym z jego objawów (chociaż to nie choroba, wręcz przeciwnie) jest poznawanie własnego kraju. Polska jest piękna, a znam osoby, które nigdy nie były nad polskim morzem bądź też w Tatrach… Za to Egipt i Tunezję mają nieźle obcykane. Wiadomo, iż do urlopu w naszym kraju może zniechęcać pogoda – zmienna i nieprzewidywalna (nic dziwnego, że pogoda jest rodzaju żeńskiego). Ale na szczęście nie cały rok w Polsce wygląda jak listopad i jeśli chcemy, znajdziemy odpowiednią okazję do poznawania zakątków naszej Ojczyzny. 

Lustra i ekrany przyciągają...

Naszą małą, rodzinną tradycją była wycieczka do jednego z polskich miast w dniu 11 listopada. Dwa lata temu pojechaliśmy do Gniezna, zjedliśmy rogale świętomarcińskie, w zeszłym roku zaś odwiedziliśmy Poznań o czym pisałam tu, tu i tu, a pocztówki z tego miasta opublikowałam tu. Tym razem pomysły były różne – wybrzeże (nie widziałam chyba nigdy morza jesienią!), Bydgoszcz, zamek w Golubiu-Dobrzyniu… Niestety, zbieg okoliczności sprawił, że nie pojechaliśmy nigdzie 11 listopada, za to dzień wcześniej wybraliśmy się na urodziny nieznajomego. :) Ale teraz to nasz dobry kumpel.

Chyba wolę oglądać świat przez różowe okulary...

Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy świętowało swoje pierwsze urodziny, czyli już raczkuje. ;) Dziwne, że nie trafiłam tam wcześniej, bo już od dawna miałam zamiar odwiedzić to miejsce. Żadna ze mnie dziewczyna z matfizu, z biolchemu wcale, stronię od nauk ścisłych (od historii też, hmmm), ale z czystej ciekawości, z pozytywnym nastawieniem chciałam przekonać się, co też zostało utworzone w starych, toruńskich młynach. 
 
Zmysł równowagi - jeszcze niewykształcony

Czy ktoś z Was był w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie albo w Centrum Nauki EXPERYMENT w Gdyni? Słyszałam porównania naszego toruńskiego centrum do tych placówek. Co jednak je wyróżnia? Na pewno najdłuższe wahadło w Polsce. Wahadło to obrazuje nam, jak obraca się ziemia, przewracając kolejne klocki domina.


Z moją niezniszczoną wątrobą

Przede wszystkim centrum jest jak bajki Krasickiego, czyli bawi i uczy jednocześnie ;) Nauka przez zabawę jest najlepszą formą – jeśli tylko chcemy się bawić. Poza tym jeżeli coś wyzwala w nas pewne emocje (a we mnie niektóre maszyny wyzwalały chęć rywalizacji i ogromną determinację ;)), to istnieje większa szansa, że cokolwiek z tego wyniesiemy. 
 
A w środku... niespodzianka!

W centrum znajduje się kilka wystaw, ale są to wystawy pełne rzeczy, które możemy dotykać, często, pchać, naciskać. Co zapadło mi najbardziej w pamięć?

- sala biologiczna z możliwością wyjęcia ludzkich organów,

- równoważnia licząca czas, w którym damy radę utrzymać równowagę,

- maszyna mierząca nasz refleks,

- sala muzyczna, w której mogliśmy sprawdzić swoje siły jako DJ,

- sala z wodą! Pryskanie, chlapanie, a to wszystko pokazujące ważne prawa fizyki,

- kołowrotek chomika dla ludzi… biegałam, zmęczyłam się, ale miałam z tego ogromną frajdę,


I jak tu nie mieć kompleksów?!
Chomiki to jednak dziwne stworzenia...

Urodziny to wyjątkowa okazja, dlatego w tym dniu miało miejsce także szczególne wydarzenie – spektakl malowania piaskiem. Nie wiem, czy mieliście kiedykolwiek okazję oglądać taki występ, poprzednią edycję polskiego Mam Talent wygrała dziewczyna malująca piaskiem i tworząca dzięki niemu niesamowite historie. Widziałam już wcześniej takie występy w Internecie i zawsze tak samo się na nich wzruszałam…




Dla kogo więc Młyn Wiedzy?

- dla osób ciekawskich, żądnych wiedzy, ale też chcących spędzić popołudnie w jakiś ciekawy sposób, bardziej ambitny niż ślęczenie przed telewizorem

- dla dorosłych, dla dzieci, dla tych zainteresowanych optyką, anatomią i innymi dziedzinami wiedzy, ale także dla tych, którym kojarzą się one jedynie z czarną magią. W centrum udowodniono, że nie taki diabeł straszny jak go malują.

Nie mam pojęcia, dlaczego cieszę się z tego, że zaraz stanę się posiłkiem...
Nie zaryzykowałabym wyprawy na takim rowerze

Pozdrawiam
Sara

21 komentarzy:

  1. Ja nigdy nie byłam nad naszym morzem, gór też nie znam zbyt dobrze, ale to nie z lenistwa. Bałtyk to dla mnie drugi koniec Polski. I mimo tego, że bardzo chciałaby kiedyś tam pojechać na razie mnie po prostu na to nie stać. I przyznaję się do bicia, że odstraszają mnie ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wakacje nad morzem są droższe niż w górach, dlatego my nad Bałtykiem nie byliśmy już od jakiegoś czasu. Ale wydaje mi się, że to trochę dziwne - poznawać inne kraje, a swojego dobrze nie znać, "cudze chwalicie swego nie znacie"., Chociaż Ty, Aniu, to masz akurat baaardzo daleko na wybrzeże, niewiele dalej masz do Morza Czarnego! Mimo to życzę Ci tej podróży nad polskie morze.
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
    2. Witamy! Pozwoliliśmy sobie na udostępnienie relacji na fanpagu Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy. Dziękuję za miłe słowa i zapraszamy od 21 listopada, a potem od 3 grudnia br., bo pojawią się u nas dwie nowe wystawy czasowe: "Świat zmysłów" i "Matematyczny pociąg".
      Pozdrawiamy,
      zespół Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy w Toruniu

      Usuń
    3. Dziękuję za udostępnienie, starałam się jak najbarwniej opisać moje pozytywne przeżycia z pobytu w Centrum.
      Na pewno w wolnej chwili pojawię się u Państwa ponownie!
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tym centrum, a widzę, że jest to świetne miejsce na spędzenie wolnego czasu. Chciałabym się poczuć jak chomik i pobiegać w tym kołowrotku :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne zdjęcia <333 ciekawe miejsce warto obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej, dlaczego nie lubisz historii? :c to teraz takie powszechne wśród młodych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd pamiętam nie lubiłam uczyć się historii, nudzi mnie to, nie interesuje, nie wzbudza emocji, nie fascynuje, mimo iż wiem, że niektóre fakty powinno się znać, a nawet trzeba. Czasami jednak myślę np. "ten człowiek już dawno nie żyje i naprawdę nie obchodzi mnie, z kim wygrał bitwę". Nie potrafię zmienić tego podejścia, a będąc w klasie z rozszerzoną historią, chyba coraz bardziej zniechęcam się do tego przedmiotu i do samej historii.

      Usuń
    2. Z jakiego powodu coraz bardziej się zniechęcasz. Im dalej w las.... czy może nauczyciel?

      Usuń
    3. Po prostu im więcej szczegółów, zupełnie niepotrzebnych, które zapominam na drugi dzień, tym bardziej nie chce mi się uczyć historii.

      Usuń
    4. Ja mam koszmarnego nauczyciela który nie potrafi przekazać wiedzy, a jaki jest Twój?

      Usuń
    5. Jest w porządku, miewałam gorszych ;)

      Usuń
    6. hm, no nie wiem, a np. z historii Polski jacyś bohaterowie narodowi? albo ogólnie bohaterowie? przecież (tak można wywnioskować :P) lubisz historie ciekawych ludzi, historia to nie tylko zakurzone mapy, to też płomienne miłości, zdrady, wyjątkowe osobowości, można znaleźć inspirację albo ogólnie ciekawe opowieści.

      Usuń
    7. Twoja relacja ze Sztokholmu świadczy, że nie tak do końca nie lubisz historii.
      Wydaje mi się że raczej nie lubisz programu nauczania historii w szkole i sposobu w jaki się go podaje uczniom.
      Polski program za bardzo koncentruje się na gromadzeniu w pamięci mnóstwa faktów, które w dzisiejszej dobie z łatwością można sobie znaleźć w internecie jak potrzeba. W UK podejście jest inne - główny nacisk kładzie się na umiejętność wyszukania informacji na zadany temat i przygotowania na tej podstawie własnych wniosków. Tematy są wybierane dość selektywnie i niekoniecznie chronologicznie.

      Usuń
    8. Drogi Anonimowy, niestety, na maturze czy na sprawdzianach z historii nikt mnie nie zapyta, o to, kto kogo zdradził, tylko liczy się data i konkretny fakt. Mnie się wydaje, że historii nie lubię też trochę dlatego, że ma wiele wspólnego z polityką, a ta mnie w ogóle nie interesuje. Poza tym wyznaję zasadę, że liczy się to, co teraz i jakoś osoby, które żyły wieki temu, do mnie nie przemawiają, czasami nie mogą pojąć jak niektórymi z nich można się przejmować.
      Tomku, wyszukiwanie informacji? W dobie Internetu? Czy to nie jest przypadkiem za łatwe?

      Usuń
    9. hej, to ja - anonimowy :D moje posty w tej rozmowie to te pisane małą literą.
      autorko! ale przyznasz chyba, że np. bohaterów polskiego podziemia II wś warto i trzeba pamiętać? albo Kościuszkę, Bema (wysilam się na wielką literę :P)? wszyscy oni mieli dużo wspólnego z polityką, a tworzyli to, kim jesteśmy teraz, naszą świadomość narodową, tożsamość i naszą wolność.
      zrobiło się patetycznie, a chodzi mi tylko o to, żebyś nie odrzucała historii przez maturę i sprawdziany! nie bądź ignorantką (oczyiście nie mówię, że nią jesteś)!!!
      pomijając już fakt, że od kulturalnego, wykształconego człowieka wymaga się co najmniej znajomości podstawowych dat, faktów i możliwie szczegółowej historii Polski.
      czekam na Twoją odpowiedź! przykro patrzeć, jak licealistów, ludzi w twoim wieku, nie obchodzą "jakieś osoby, które żyły wieki temu" i z miejsca odrzucają wszystko, co jest wspólnego z polityką (sorry, ale polityki nie unikniesz w 90% poważnych rozmów).

      Usuń
    10. Myślę, że podstawowe osoby, daty i wydarzenia znam, raczej jestem zbyt ambitna, aby stać się ignorantką :D
      Wydaje mi się, że niektóre osoby bardziej interesuję się polityką, inne mniej, podobnie z historią. I tak po prostu jest. Nie można kogoś zmusić do tego, aby nagle coś polubił.
      Pozdrawiam

      Usuń
    11. W dobie Internetu wyszukiwanie informacji wydaje się pozornie łatwe. Lecz z każdym rokiem jest coraz trudniejsze bo trzeba umieć odsiać dobre ziarno od plew, a tych plew przybywa w astronomicznym tempie.

      Do anonimowego ...
      Świat się zmienia i młodzi są inni bo żyją w innych realiach więc nie ma sensu przyrównywanie ich widzenia świata do kryteriów z czasów własnej młodości. Moim zdaniem mają trudniej i muszą podejmować drastyczne decyzje aby sobie poradzić w późniejszym życiu. Np. czy moja szczegółowa znajomość historii da się spieniężyć na rynku pracy? Jeśli nie to ograniczam się do przyzwoitego minimum i inwestuję swój wysiłek w poszerzanie wiedzy z tych przedmiotów kóre służą rozwojowi moich kwalifikacji zawodowych.

      Usuń
  5. ale super! bardzo zaciekawiło mnie to miejsce, muszę się tam wybrać! ;-)
    pozdrawiam^^

    OdpowiedzUsuń
  6. zacznę od tego, że masz czadowy sweterek i spodnie :D a teraz do rzeczy - muszę zobaczyć ten Toruński Młyn Wiedzy! miałam już z takim miejscem styczność - w wakacje udałam się do Gdyńskiego eskperymentu, było całkiem fajnie! osobna zaciemniona sala do zabawy światłem i kolorami, i duża sala z różnymi stoiskami, np. własnie z kołem dla chomików :P aczkolwiek widzę, że Ty mogłaś trzymać uchwyt :D a ja niestety nie miałam takiej możliwości :P hmmm może nie będę za dużo opowiadać, tylko w weekend postaram się napisac post! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawie wygląda to miejsce :) Lubię takie budynki, w których można coś podotykać (dziwnie to brzmi :P), posprawdzać, pobawić się ruchomymi elementami, itd. Lubię biologię więc pewnie najbardziej spodobałaby mi się sala biologiczna :D chociaż chciałabym też na chwilę stać się chomikiem i pozastawiać się dlaczego te zwierzęta tak lubią kołowrotki :p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)