sobota, 2 listopada 2013

Pocztówkowa analiza miast



Nie dodałam posta o święcie obchodzonym przez wielu Polaków 1 listopada – Wszystkich Świętych, nie pisałam także nic o Halloween; dobrze wiem, jak różne opinie krążą na temat tych dwóch świąt, jak wiele jest przeciwników amerykańskiego dłubania w dyniach i chodzenia po domach, ale zdaję sobie również sprawę, że coraz liczniejszą grupę ludzi drażni tradycja wybiegów mody na cmentarzach i pamiętania o grobach tylko w ten jeden dzień. Dlatego zostawię każdemu z Was swoją własną opinię do wyrobienia – ja nie zamierzam Wam jej fundować.
Wrócę natomiast do tematu porównań między wsią a miastem. Kto nie widział drobnego obalenia mitów o wioskach – zapraszam do przeczytania poprzedniego wpisu. W mieście mieszkałam przez wiele lat i pewnie jeszcze kiedyś do niego powrócę na dłużej – nawet jeśli nie konkretnie do Torunia, to może gdzie indziej. Ludzie obecnie uciekają z miasta. Przeszkadza im tłok, pragną ciszy, spokoju i… nie dziwię im się. Jesteśmy bardzo zabiegani, na wszystko brakuje czasu, a świat wokół pędzi i nie ma zamiaru zwolnić. Coraz więcej osób decyduje się na wyprowadzkę na wieś bądź ewentualnie na peryferia – wierzą, że w dobie świetnego transportu i łatwej komunikacji nic nie jest im straszne. Ale jak to jest z tymi miastami? Czy tam naprawdę nie da się żyć?

CHCESZ GDZIEŚ DOJECHAĆ? NIE DZISIAJ, KOCHANIE
Korki, korki, korki. To zmora większości współczesnych metropolii. Zatory są na drogach wjazdowych, na mostach, na skrzyżowaniach. Niektóre z miast po prostu nie są przygotowane na taką liczbę samochodów, w innych ciągle trwają jakieś remonty… Niby to dobrze, bo po przebudowach i renowacjach zazwyczaj jeździ się lepiej (ale nie zawsze), tylko czy muszą być one prowadzone w tym samym czasie?! Sposobu na korki nie ma, bo jak ktoś musi dojechać do pracy, to musi, chociaż jest jeszcze rower lub… spacerek :D 


SPOKO, UPCHNIEMY GDZIEŚ TEN BILLBOARD
Bywają miasta, które są prawdziwymi reklamami. Billboard obok billboardu, plakat obok plakatu, niektóre za nic w świecie nie powinny ujrzeć światła dziennego, ale mimo to straszą  przechodniów, rozpraszają kierowców. Rada? Chyba brak. Ale przyznajcie, że na wsi jakoś mniej tych cudownych plakatów… 


TEN RAK PŁUC TO PRZEZ MIASTO!
Bez przesady. Wiecie, że np. w Berlinie w 2008 roku wprowadzono tzw. plakietki ekologiczne, bez których samochody nie są wpuszczane do pewnej strefy? To wszystko po to, aby uchronić ludzi przez szkodliwymi substancjami w powietrzu. Poza tym miasta poszukują coraz to nowszych rozwiązań, aby nie było nielegalnych wysypisk śmieci, aby powstawało więcej parków czy zielonych skwerów. Wydaje mi się, że z roku na rok może być coraz lepiej, jeśli chodzi o walkę z zanieczyszczeniami i spalinami, bo gdyby nie podjęto żadnych działań, to niebawem zaczęlibyśmy wszyscy masowo zdychać, a niż demograficzny i tak dał nam się już we znaki.


NUDA? NIE MA MOWY
W miastach nie da się nudzić. W końcu jest w nich wszystko. W mniejszych mieścinach może jest gorzej, ale i tak władze starają się, aby mieć, gdzie: dobrze zjeść, zabawić się, odpocząć, potańczyć i porobić mnóstwo innych, nawet tych najdziwniejszych rzeczy, począwszy od zumby, poprzez kurs kaligrafii, na kuchni rodem z PRLu skończywszy. Miasto daje duże możliwości – w tym wypadku zwykle większe niż wieś.


Gdybym miała wybrać wieś albo miasto, nie umiałabym się zdecydować. Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem jest mieszkanie albo na peryferiach, gdzie nie jest aż tak głośno i tłoczno, albo w pobliskiej wiosce. Środek miasta może niektórych przytłaczać, sprawiać, że będą czuli się zagubieni. Sama pamiętam, jak osoby z mojej byłej szkoły, które przyjechały z mniejszych miejscowości do internatu, powolutku oswajały się z dużym miastem. W końcu do wszystkiego potrzeba czasu. 

Nie ukrywam, że nie chciałabym mieszkać we wsi oddalonej od najbliższego większego miasta o 100 km. Zapewne z lenistwa nie opuszczałabym wtedy swojej klitki i mogłoby mnie wiele ominąć.

Ściskam Was mocno, mam nadzieję, że odpoczniecie w ten długi weekend, gdziekolwiek jesteście – na wsi, w niewielkiej miejscowości, czy w istnej metropolii.

10 komentarzy:

  1. good:D
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2013/11/sober-style.html
    ps. klikniesz w baner persumnall?

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę koniecznie odwiedzić Szczecin na tej pocztówce prezentuje sie tak ładnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdańska i Warszawska pocztówka z nocnym widokiem - rewelacja

    OdpowiedzUsuń
  4. Najmilej wspominam Warszawę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest mieszkanie w 20 tysięcznej mieścinie zwanej DZIAŁDOWEM!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja byłam kiedyś w Gdańsku :) pięknie tam jest :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz całkowitą rację, a z tymi bilbordami to już gruba przesada. Kiedyś widziałam coś takiego: obok siebie w odstępie może 2 metrów kilka takich reklam a wśród nich jedn z napisem "tu zostaniesz zauważony!". Raczej wątpie, żeby ktoś zwrócił uwagę pomiędzy tego natłoku na ten jeden. :P
    Świetny blog. Bardzo mi się podoba jak piszesz - ten post jest rewelacyjny. Obserwuję Cię, miło będzie jeśli też to zrobisz, jeśli Ci się u mnie spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hello dear,
    so beautiful pictures and places... I like your blog. Do you want to follow each other?

    Just let me know so that I can follow back.

    Thank you
    Chadlen
    http://chezmoibychadlen.blogspot.gr/

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post ! Pdoba mi się ten blog oraz to, że nie piszesz o tym co wszyscy wszędzie czyli halloween oraz 1 listopada :) ten temat już mi się baardzo znudził :)

    http://izabielaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Bilbordy - powinno zostać kilka na krzyż! Niektóre bywają nawet ciekawe, ale inne drażnią oko (np. doda na reklamie media expert, półnaga, zawinięta w taśmy...). Naprawdę, mamy tyle sposobów na reklamę, o wiele lepszych niż wielkie informatory, które często są postawione w taki sposób, iż psują ładne widoki.
    Co do zanieczyszczeń - owszem, w mieście ich jest za pewne więcej, ale niektóre władze potrafią z tym walczyć, ograniczać ich emisję. Gdynia posiada wiele autobusów napędzanych gazem ziemnym. Do tego po ulicach jeżdżą trolejbusy. Mimo, że jest dość młodym miastem i nowoczesnym, bardzo dobrze się tam czuję. Są takie dzielnice, w których z chęcią bym zamieszkała :).
    Na 1wszym roku studiów wynajmowałam lokum w Gdańsku. Osiedle było położone poza centrum, kiedyś to była nawet chyba wieś pod miastem. Było całkiem przyjemnie mieszkać w domku - jednak to był jedyny plus. Zatłoczone autobusy, korki i ogólnie wielkość miasta były czasami przytłaczające.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)