środa, 15 stycznia 2014

Wszystkie kolory tęczy w sejmie



Wiecie, dlaczego w tym roku zima nie przyszła? Stwierdziła, że mamy wystarczającą liczbę bałwanów. – ten tekst z niepozostawiającym złudzeń zdjęciem polskiego sejmu miał swoje pięć minut na demotywatorach. Ja miałam swoje pięć minut w sejmie. :)

Kolejka była naprawdę długa, a wszystko przez dokładne przeszukiwanie, czyli powtórka z Belwederu. Zaglądanie do torebek, bliskie spotkanie z czujnikiem – przez to wszystko trzeba było przejść, aby dostać się chociażby do szatni. Tam natomiast zostawiliśmy wszystko – plecaki, aparaty, komórki, kurtki. Nie było mowy o robieniu zdjęć, a wszystko przez odbywające się obrady (pech wrodzony). Pożegnaliśmy się na najbliższą godzinę z naszymi elektronicznymi przyjaciółmi tylko po to, aby jeszcze raz przejść przez bramkę. Kiedy uznano, ze nie zagrażamy ani dziennikarzom, ani politykom, zostaliśmy wpuszczeni na tzw. galerię. Nie załapaliśmy się akurat na wystawę abstrakcji. Nie było też aktów, przeważała martwa natura (ach, ta zieleń połączona z brązem, czyli puste krzesła). Gdzieniegdzie przewijał się wątek realistyczny z postaciami w eleganckich garsonkach i grafitowych garniturach. Niestety, nie mogliśmy nagrodzić powyższych dzieł brawami, gdyż surowo nam tego zabroniono. Niezbędne uwagi wymienialiśmy szeptem.




Ale wiecie co? Kiedy weszłam do Sali Posiedzeń, spłynęło na mnie znane już uczucie, podobne nieco do tego, którego doznałam, będąc w Rzymie. Opuściłam metro, aby już po chwili ujrzeć Koloseum – obiekt, który tyle razy widziałam na zdjęciach i w telewizji, że chyba przestałam wierzyć, iż kiedykolwiek ujrzę go w rzeczywistości. Z Salą Posiedzeń wiąże się podobna historia. Co prawda nie ugięły się pode mną kolana, jak na widok Koloseum, ale niewątpliwie w głowie otworzyła się furtka z napisem WOW.

Czy widziałam kogoś sławnego? Jasne, chociaż bardziej niż okazją do podziwiania Gowina jedzącego obiad przy stoliku obok, zachwycałam się możliwością zobaczenia na żywo dziennikarza z TVN24. I znowu to uczucie – widzisz kogoś codziennie przekazującego ci radosne i te mniej przyjemne informacje z ekranu telewizora, a tu nagle stoi on kilka metrów od Ciebie i nie dzieli Was żaden płaski ekran.

Sejm jest wewnątrz naprawdę zadbany i, co tu dużo mówić, gustowny. Nawet łazienki wyglądają jak pomieszczenia w willi. Nie brakuje w nich inteligentnych urządzeń, z których sam wysuwa się papier do wytarcia rąk (tak, tak, nie żartuję!).
 



Obiad w Hawełce, restauracji przy sejmie, obfitował w największą liczbę efektownych przeżyć. Znani politycy co rusz wchodzili do restauracji i opuszczali ją. Dla kogo znani, dla tego znani, ja tam rozpoznałam jedynie Gowina i Godsona. Niektórzy nawet załapali się na zdjęcie z tym pierwszym (zazdroszczę odwagi!). Jeśli kiedykolwiek będziecie w tamtych okolicach, polecam jedzenie w Hawełce – tanie i dość smaczne (chociaż uważajcie na bigos, podobny ten był niejadalny, ale kaczka za to smakowała wspaniale :))

W sejmie mieliśmy swojego własnego przewodnika – posła Tomasza Lenza, który okazał się bardzo miłym człowiekiem. Nie owijał w bawełnę, opowiadał nam, jak naprawdę wygląda praca w sejmie. Dostaliśmy też… prezenty. Wszyscy obstawiali smycze, ewentualnie ulotki. Trafiliśmy, chociaż… nie doceniliśmy hojności posła. Otrzymaliśmy także ołówki, zakładki do książek i kalendarzyki.

Po opuszczeniu sejmu zaobserwowaliśmy ciekawe zjawisko. Tęcza nad sejmem? Przecież ją spalono…




Pozdrawiam Was serdecznie!
Sara

7 komentarzy:

  1. co sądzisz o spaleniu tęczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że jakimś ludziom bardzo się nudziło albo byli niezwykle sfrustrowani i zniszczyli coś, co tworzyło wiele osób. Poświęciły one swój czas, a ktoś tego nie docenił, co więcej - bez skrupułów zniszczył. Jeśli ktokolwiek chciał wyrazić swoje poglądy, to mógł to zrobić w inny sposób, bardziej cywilizowany.

      Usuń
  2. Witaj!
    Dziś chciałbym zaprosić Ciebie do udziału w zabawie: http://mojepocztowkipostcrossing.blogspot.com/2014/01/wielka-niespodzianka.html

    Serdecznie pozdrawiam!
    MIKI :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Samowysuwający się papier hehe widziałam coś takiego w hotelu, w którym przebywała "góra" podczas forum ekonomicznego w Krynicy - większość urządzeń w WC na podczerwień, ale moim faworytem był klozet myjący i dezynfekujący się po każdym użyciu ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcie tęczy nad sejmem-cuuuudowne :D

    OdpowiedzUsuń
  5. tecza jest piekna, juz dawno nie widzialam na live :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)