środa, 19 marca 2014

Makaron przyczyną spadnięcia ze schodów

- Niedługo Londyn. Trzeba na siebie uważać.

- Jasne, nie możemy teraz zachorować.


Ale o spadaniu ze schodów nie było mowy…
Teraz już wiem, że:

Makaron + schody + nieogar = ERROR

Zasada nr 1: Kiedy schodzisz po schodach, zawsze bądź myślami PRZY SCHODACH, a nie gdzieś w chmurach.

Wcale się nie zakochałam. Po prostu myślałam o makaronie. No wiem, wiem, trudno uwierzyć. Najwidoczniej nawet jedzenie może być przyczyną skręcenia.

Pytanie nr 1: Jak wielkiego pecha trzeba mieć, aby skręcić kostkę w ciągu czterech miesięcy aż 2 (słownie: DWA) razy? O dwa razy za dużo.

Podpowiedź: trzeba być mną.

Pytanie nr  2: Jak wielkiego pecha trzeba mieć, aby skręcić kostkę 6 dni przed pierwszym lotem i pierwszą wizytą w Londynie?

Patrz podpowiedź.

Ok. Skoro już ponarzekałam, uspokajam Was i siebie – nie jest aż tak źle. Do Londynu polecę. Nawet, gdyby było tragicznie, zawsze mogę zabawić się w naszą złotą Justynę, zamrozić nogę i biegać po torze narciarskim londyńskich ulicach. Póki co odpuszczam sobie wszystko – sprawdzian z biologii (w końcu trzeba się wspiąć na drugie piętro!), kurs tańca irlandzkiego, spacer z Francuzem… Mogę leżeć - Londyn jest warty nawet takiego poświęcenia!

Jak idą przygotowania? Oprócz tego, że cały czas uspokajam siebie samą, że naprawdę 15kg+10kg bagażu starczy na niecałe 5 dni wycieczki… Planuję, co kupię (kawę w Starbucksie) i cały czas zastanawiam się, jak wielki będzie zawód mojej przyjaciółki, jeśli okaże się, że figury woskowe One Direction są… gdzieś. W każdym razie nie w Londynie. 
Dziękuję za Wasze słowa otuchy pod poprzednim postem – mam nadzieję, że lot będzie naprawdę niezapomnianą przygodą.

Byliście kiedykolwiek w Londynie? Jak wspominacie to miasto? Ja nastawiam się na tłumy, niemożność przyzwyczajenia się do pojazdów jeżdżących lewą stroną i tygiel kultur. I mnóstwo rzeczy, których w Polsce nie ma. :)
Pozdrawiam Was serdecznie!
Sara

PS. One Direction są w Tokio (może nie osobiście, ale woskowo jak najbardziej).

6 komentarzy:

  1. na 5 dni podróży spokojnie dałabyś radę spakować się w podręczny, więc 25 kg bagażu to świat :) ja w Londynie nie byłam (najpierw powstrzymały mnie igrzyska olimpijskie, a później royal baby), ale poza tłumami i autami po lewej stronie jezdni, nie oczekiwałabym chyba nic specjalnego. no chyba, że gigantycznych sklepów z płytami :D w sumie to mają jedną rzecz, której u nas nie ma, a którą strasznie chciałabym zobaczyć i jest to tate modern. sztuka♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko gdybym pakowała się wyłącznie w podręczny, to musiałabym wkładać kosmetyki do takich śmiesznych torebek foliowych,. chyba..? Albo kupować coś na miejscu xd

      Usuń
  2. 2 razy i w czerwcu jeszcze raz, la vita e bella <3 I czuję się tam jak w domu. Bardziej niż w domu. Na serio, może psychicznie jestem Brytyjką? D:

    OdpowiedzUsuń
  3. W ogóle to jedziesz z jakiejś konkretnej okazji, czy tak po prostu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wycieczka szkolna, sporo zwiedzania :)

      Usuń
  4. Ja zerwałam torebkę stawową 2,5 tyg. przed Życiową Dziesiątką Taurona ;/ ale pobiegłam;) Udanej wycieczki!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)