poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Wojna z wakacyjną nudą #6



Jeszcze dwa tygodnie. Dwa tygodnie czasu, który kojarzy mi się z wcinaniem borówek i malin z białych miseczek, piciem owocowych koktajli, wcale nie takich za 15 złotych, lecz równie zdrowych, a przygotowywanych w domu. Z wstawaniem stanowczo po wschodzie słońca, a nie wtedy, gdy za oknem jeszcze ciemno i ponuro. Z prawdziwym odpoczynkiem – nie piętnastominutowym siedzeniem na kanapie pomiędzy nauką na jeden przedmiot a drugi, lecz z relaksem bez zaprzątających głowę niecierpiących zwłoki spraw. I przede wszystkim z podróżami, wybywaniem z domu z plecakiem albo dwoma walizkami, wracaniem z torbą pełną pocztówek i kartą pamięci pękającą od zdjęć. Dopiero co wróciłam z jednego wypadu (i w zupełności zrozumiałam powiedzenie o najlepszym czworonożnym przyjacielu człowieka – własnym łóżku), a już w piątek znów opuszczam moją wioskę, tym razem będę płynąć przez morze!
Po tym przydługim wstępie pokazującym jak kocham wakacje, czas na kolejną dawkę lekarstwa na nudę. Książka, film, piosenka, a może optymistyczny cytat? Co dziś wybieracie? (kurczę, to zabrzmiało jak slogan reklamowy, ale co tam, walkę z nudą warto ogłaszać wszędzie, gdzie się da)


Do obejrzenia – Terminal
Film ten obejrzałam jeszcze przed wakacjami, kiedy postanowiłyśmy z przyjaciółką zrobić sobie amerykańskie spotkanie – film i pizza.  Film się zacinał, co nas trochę zirytowało, bo jednak był bardzo wciągający, dlatego wydaje mi się, że warto znaleźć dłuższą chwilę w wakacje, aby go obejrzeć. Według Filmwebu Terminal jest… komedią romantyczną, ale to stanowczo nie wątek miłosny jest tam najważniejszy, więc nie dajcie się zwieść. Mnie zachęciło do obejrzenia kilka czynników: tytuł – znacie to moje odwieczne, niedawno spełnione marzenie lotu samolotem i fioła na ich punkcie (nawet na Instagramie wyszukuję sobie zdjęcia oznaczone #plane bądź #flight), co więcej – już nieraz spotykałam się z opinią, że terminal jest miejscem, w którym nietrudno o wzruszenie, wystarczy jeden rzut oka na ściskających się, żegnających na miesiące, a może lata, witających, uśmiechających na swój widok, rzucających walizki byle gdzie, aby jak najszybciej znaleźć się obok miłości swojego życia… Chyba żadne miejsce nie doświadczyło tylu oznak miłości i tęsknoty, co właśnie terminal pasażerski. Kolejnym argumentem przemawiającym za jest Tom Hanks – mój ulubiony aktor, który umie tak samo świetnie zagrać człowieka chorego mówiącego, że życie jest jak pudełko czekoladek, samotnika na wyspie swoje żale wypłakującego przy piłce, homoseksualistę, odkrywcę zagadek autorstwa Dana Browna, czy, jak w Terminalu – pochodzącego z nieistniejącego państwa, mówiącego z wschodnim akcentem mężczyznę, którego domem jest właśnie… terminal. Obejrzyjcie koniecznie, zobaczcie, jak sobie radził, jak przeszkadzali mu złośliwi ludzie i jak próbowała zniszczyć… biurokracja. Reżyseruje Steven Spielberg!

źródło: topdycha.pl

Do przeczytania – Wielka księga savoir vivre’u
No jakżebym chciała polecić Wam Sparksa po raz kolejny, ale spróbuję się powstrzymać. :) Zaproponuję Wam za to książkę, po którą każdy z nas w którymś momencie swojego życia powinien sięgnąć (im wcześniej, tym lepiej) – podręcznik savoir vivre’u. Ja skończyłam tę książkę kilka tygodni temu, sięgnęłam po nią z pobudek czysto ciekawskich – w szkole mieliśmy zajęcia dotyczące między innymi protokołu dyplomatycznego i z każdą kolejną godziną wciągało mnie to coraz bardziej, próbowałam chłonąć każdą regułę, zapamiętać ją jak najlepiej. Podręcznik niewątpliwie ma w sobie mnóstwo przydatnych punktów, dość obszerny rozdział poświęcony przyjmowaniu gości, jedzeniu bez wpadek, a także ubieraniu się. Nie obyło się niestety również bez lania wody – pod koniec autor próbuje uczyć nas, jak utrzymywać dobre stosunki sąsiedzkie i niestety Kolumbem nie jest, Ameryki nie odkrywa. Kilka rzekomych zasad mnie rozśmieszyło – autor serdecznie poleca regułę zapraszania na urodziny dziecka tylu jego przyjaciół, ile nasza pociecha kończy lat… Sugeruje też, że określenia Z poważaniem czy Z wyrazami szacunku są przestarzałe i obecnie należy używać… Z przyjacielskimi pozdrowieniami… Wyobrażacie sobie dołączyć taki dopisek do pisma urzędowego? Osobiście wydaje mi się, że to zbyt dosłowne tłumaczenie z niemieckiego. Nie mniej jednak nie każdy z nas zna zasady dobrego wychowania, często zapominamy o tak podstawowych jak fakt, iż to kobieta wyciąga rękę na powitanie. Jak cię widzą, tak cię piszą, dlatego polecam Wam, niekoniecznie wydanie, które ja przeczytałam, ale gdy znajdziecie wolną chwilę, nie bójcie się sięgnąć po podręcznik savoir vivre’u. To żadna ujma, żaden wstyd, a świat potrzebuje dżentelmenów i dam.



Do posłuchania - Dernière Danse

Czy z pewnym utworami musicie się osłuchać? Ja tak miałam z tą piosenką. Tylko dlaczego  jest po francusku?! Nie dość, że nic nie rozumiem, to jeszcze nie mogę strawić brzmienia tego języka…



Do zapamiętania – Jeśli śmiejesz się dużo, kiedy się zestarzejesz, Twoje zmarszczki będą na właściwym miejscu.
Dziwne, ale to już drugie powiedzenie na tym blogu dotyczące zmarszczek… Nie, nie mam kompleksu na tym punkcie. Jeszcze. I mam nadzieję, że jak najdłużej nie będę miała. Może wcale, gdy będą na właściwym miejscu.
Dziękuję Wam za propozycje pod poprzednim postem, w tym tygodniu na pewno obejrzę Zaplątanych, a książki muszą poczekać, bo obecnie zalega u mnie spory stosik z biblioteki. :)
Ściskam!
Sara

9 komentarzy:

  1. Ale chwileczkę, czy ten mężczyzna z filmu Terminal to przypadkiem nie EdwardSnowden? Jego domem przez kilkadziesiąt dni był również terminal...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, oj, chyba nie, bo film powstał wcześniej. :) Ale masz ciekawe skojarzenia!

      Usuń
    2. A jednak Spielberg to genialny reżyser! Potrafi przewidzieć co wydarzy się w przyszłości :)

      Usuń
  2. o! moja ulubiona czekolada!

    ps. a u mnie? jak się ubrać za grosze?
    już na blogu

    OdpowiedzUsuń
  3. I love blueberries!! Great post.
    www.effortlesslady.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ostatnio nie mam czasu ani na książki ani na tv. Ostatnią książkę czytałam chyba ze trzy tygodnie temu.. :(ale lepsze to, niż nadmiar wolnego czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam tą piosenkę :) Wspaniałe propozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam tą piosenke!
    poklikaj w kliki w poście u mnie jeśli możesz :)
    http://panmalofel.blogspot.com/2014/08/new-york-62.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Steven Spielberg ma w ogóle bardzo fajne filmy :) Moim ulubionym jest Raport Mniejszości, film fantastyczny (a takich nie lubię). Ten jednak jest super, no i gra tam Tom Cruise i Collin Farrell :)
    A ta piosenka jest cudna <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)