wtorek, 5 sierpnia 2014

Z pamiętnika ulotkarki



Wtorek, 29 lipca

Nie uwierzycie, co się stało! Mam pracę! Nie dalej jak wczoraj narzekałam na to, że nie udało mi się znaleźć żadnej roboty na wakacje, a tu proszę – zadzwonili w najmniej oczekiwanym momencie. W sumie czas najwyższy, byłam u nich już trzy razy, aby zapisać się na listę. O 14 zaczynam. Mam nadzieję, że wytrzymam jakoś te 4 godziny…A moja dniówka starczy na cztery zagraniczne znaczki! No, prawie.


Środa, 30 lipca

Nogi jeszcze mi nie odpadły, ale zaczynam wątpić w to, czy sandałki to odpowiednie obuwie do chodzenia po bruku… Tylko co zrobić, gdy na dworze taki skwar? Mimo żaru lejącego się z nieba, nikomu nie szczędzę podziękowań, gdy weźmie ulotkę. A czasem nawet i się uśmiechnę. Wtedy chętniej biorą.


Czwartek, 31 lipca

Zmieniłam buty i świat wydaje się jakby piękniejszy. Chociaż nadal czuję się zażenowana, gdy niektórzy faceci pytają, dlaczego na ulotce nie ma mojego numeru telefonu… Ale uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy, kiedy słyszę: Przepraszam, przypadkiem uderzyłem panią torbą, proszę dać jeszcze jedną ulotkę. Dzisiaj, aby trochę się zmotywować, zmierzyłam ilość przespacerowanych kilometrów. 8,5.


Piątek, 1 sierpnia

Pierwsza wypłata! To naprawdę niesamowite uczucie. W jakimś stopniu wynagradzające trud przechodzenia po raz sześćdziesiąty siódmy w ciągu czterech godzin obok budki z lodami… I oddalające chęć wrzucenia po trzeciej godzinie wszystkich ulotek do plecaka i pójścia do Baru Krupnik na gołąbki za 3 złote. 


Poniedziałek, 4 sierpnia

Dzisiaj policja, pielgrzymka i mnóstwo znajomych. Poza tym jak co dzień jedno Daj więcej ulotek, jedno Spierdalaj, jedno udawane obruszenie A mi ulotki nie dała! (odwracam się i wołam: A chcesz?) i jedno rozrzucenie karteczek na moich oczach (oj, nieładnie jest śmiecić). I jedno zaproszenie na piwo. Odmówiłam. Klasycznie kilka zapytań o drogę, o to, gdzie można zjeść kurczaka z frytkami i o to, ile mi dają i gdzie idę na studia. Odpowiadam cierpliwie i z uśmiechem – taka gadka szmatka to zawsze jakieś urozmaicenie.


Wtorek, 5 sierpnia

Ostatni dzień. I trochę refleksji. Dlaczego ludzie nie biorą ulotek? Co im szkodzi? Jedyny w miarę (ale tylko w miarę) racjonalny argument, jaki przychodzi mi do głowy, to fakt, iż są przeciwni takiemu marnowaniu papieru. Innych powodów nie widzę. Chce im się otworzyć buzię, aby powiedzieć: Nie, dziękuję, to dlaczego nie wyciągną ręki i nie wezmą jednego, marnego papierka? Nie muszą go czytać. Mogą go wyrzucić po kilku sekundach, schować do torby czy kieszeni. Nawet jeśli ulotka nie dotyczy ich bezpośrednio, to mogliby okazać trochę serca i ją wziąć. Dla nich to żaden wysiłek, a dla mnie to wielkie wsparcie.


Apel: bierzcie ulotki!

Sara

8 komentarzy:

  1. wiesz Sara nigdy nie biore ulotek. Bo mnie to nie interesuje co tam pisze. mialam faze wiele lat temu jak moja siostra rozdawala ulotki to sie wczulam w nia i wzielam, ale wiesz Ty mnie tez ruszylas i od jutro zaczynam znowu brac ulotki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to liczyłam ;) Domyślam się, że wielu ludzi to nie interesuje i w sumie po co ktoś bez dzieci ma brać ulotki dotyczące podręczników, ale z drugiej strony - co mu szkodzi? A dla mnie to jednak pomoc ;)
      Buziaki!

      Usuń
  2. Zastanawiam się czy w ogóle jest sens drukowania i rozdawania ulotek. Czy ktoś w ogóle korzysta z informacji tam zawartych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że tak, ja niejednokrotnie poszłam gdzieś dzięki ulotce, którą otrzymałam. Najczęściej dotyczyło to nowo otwartych miejsc.Teraz rozdawałam ulotki dotyczące skupu podręczników i moja mama powiedziała, że ona w zeszłym roku trafiła do takiego skupu właśnie dzięki ulotce. :) Czyli dostrzegam w tym sens.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ja też kiedyś trafiłam do skupu podręczników dzięki ulotce! :D

      Usuń
  3. Sama ulotki rozdawałam na początku studiów, różne, naprawdę najróżniejsze - oj, ile ja się z nimi nałaziłam. Nie dlatego, że wiem jak wygląda taka praca, ale z czystej ciekawości zawsze też ulotki biorę. Biorę i czytam. Bo w sumie nie myślę "co mi szkodzi wziąć?" ale "co mi szkodzi wiedzieć?"...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie biorę ulotek, bo są nieekologiczne. Postrzegam je jako ogromne marnotrawstwo surowca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazwyczaj biorę ulotki, bo to dla mnie żaden trud wziąć, a komuś pomagam. Nie widzę żadnego sensu w ich drukowaniu, bo to wielkie marnowanie papieru, a i tak mało kto je czyta i zazwyczaj kończą jako samolocik w najbliższym śmietniku.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)