poniedziałek, 4 listopada 2013

Top 6 miast, w których nigdy nie byłam




Dzisiaj post będzie nieco przewrotny. Pojawi się ranking, czyli, jak już kiedyś wspominałam, uwielbiana przez ludzi forma artykułu. Bo krótka (chociaż mój ranking trochę się rozciągnął), bo ocenia, bo sprawia, że z niecierpliwością czekamy, kto dostał się na podium, czego autor nie zdecydował się zawrzeć, kto jest wielkim zwycięzcą, a kto został ledwie zauważony. Dziś TOP 6 miast, których… nigdy nie odwiedziłam. Pytacie: jak można oceniać coś, czego się nie zna? Przecież to absurdalne i niedorzeczne! Otóż dzisiaj nie będę oceniać, a jedynie zapoznam Was z tym, jakie są moje wyobrażenia, z jakimi opiniami o danym miejscu się spotkałam i dlaczego chcę je zobaczyć.. Nieco więcej stwierdzeń „wydaje mi się”, mniej pewności, ale sporo wiary i nadziei. Na co? A na to, że kiedyś te miasta odwiedzę i zachwycę się nimi nawet bardziej niż powinnam, że okażą się jeszcze piękniejsze i bardziej zaczarowane niż w moich wyobrażeniach, niż na większości zdjęć. Może Wy dorzucicie swoje trzy grosze, jeśli chodzi o rankingowe miasta? Liczę na Wasze opinie o nich. 
Jeszcze raz podkreślam, iż żadnego z poniższych miejsc nigdy nie widziałam na własne oczy, ale łączy je jedno – chcę tam pojechać, polecieć balonem, na miotle, wskoczyć do kominka i znaleźć się tam po kilku sekundach. Cokolwiek. Byleby móc następnym razem umieścić te miasta w rankingu najwspanialszych miast, jakie miałam szansę odwiedzić.

6. TAM GDZIE KASA LEJE SIĘ STRUMIENIAMI… ROPY.
Czyli nie Las Vegas :) Dubaj. Wydaje mi się, że to miasto, które na Bliskim Wschodzie jest najbardziej… kuszące. Pisałam Wam, że interesuję się islamem i kulturą arabską. Dubaj pociąga mnie więc zapewne z powodu możliwości zobaczenia tej kultury na żywo. Ale nie tylko. Oczywiście świetnie byłoby ujrzeć najwyższą wolno stojącą budowlę na świecie-  Burdż Chalifa. Poza tym już wyobrażam sobie jak oglądanie wszechobecnego przepychu, drogich, ekskluzywnych hoteli o jakże nietypowych kształtach sprawia, że oczy prawie wychodzą mi na wierzch. 

5. SPORY KAWAŁ HISTORII, NIE ZAWSZE KOLOROWEJ
I wiecie co, tutaj będę trochę nieprofesjonalna i bardzo niezdecydowana. Nie wiem, czy rosyjskim miastem, które chciałabym bardziej odwiedzić, jest Moskwa, czy Sankt Petersburg. Co przemawia za Moskwą? To stolica, a przecież moim marzeniem jest zwiedzenie wszystkich europejskich stolic. Po drugie Cerkiew Wasyla, jej kształt i wygląd zachwycił mnie, kiedy byłam jeszcze dzieckiem i w jednej z gier komputerowych była właśnie Cerkiew Wasyla poruszająca kopułami do nieco przerażającej muzyki (brzmi trochę psychodelicznie, wiem). Z kolei Sankt Petersburg jest często oceniany jako nawet piękniejszy od rosyjskiej stolicy, to podobno dobre miasto dla zakochanych (choć pewnie nic nie przebije Paryża). Pałac Zimowy i Ermitaż – na pewno warte zobaczenia.

Rosja

Rosja
Rosja
4. DOKOŃCZYCIE JĄ KIEDYŚ CZY NIE?
Nie musicie. I tak jest piękna. Sagrada Familia i Barcelona . Dobra, przyznaję, jestem za Barceloną a nie za Realem (w tym momencie grono moich czytelników niespodziewanie zmalało/wzrosło – niepotrzebne skreślić, drodzy fani piłki nożnej :)). Camp Nou chciałabym zobaczyć i to nie tylko z zewnątrz, i nie tylko na ekranie telewizora czy monitora… To na pewno jeden z ważniejszych powodów, dla których Barcelona znalazła się w tym rankingu. Drugi to Gaudi. Miałam kiedyś okazję uczestniczyć w wykładzie w języku angielskich o dokonaniach tego architekta. Jako że oprócz tego, że zginął on, wpadłszy pod tramwaj, byłam w stanie zrozumieć niewiele, skupiłam się maksymalnie na zdjęciach. Muszę przyznać, iż zawładnęły moim sercem i wiem, że chcę zobaczyć nie tylko Sagradę Familię, ale też inne dzieła Gaudiego takie jak Casa Milà czy Park Guell. 

3. NIE TYLKO POJECHAĆ, ALE I SIĘ ZAKOCHAĆ!
Marzenie ściętej głowy. To znaczy z tym zakochaniem w Paryżu, bo z pojechaniem czy lotem już łatwiej. Tutaj już chyba mniej chodzi o zabytki, a bardziej o klimat i czerpanie inspiracji. Z jedzenia, kosztowania, smakowania,  przechadzania się po ulicach, po sklepach, oglądania świetnie ubranych paryżanek, no i podziwiania zakochanych par. To na pewno byłoby niezwykle urocze i nadzwyczaj romantyczne i… no dobra, trochę przereklamowane i tak na serio przesłodzone jest pojechać ze swoją drugą połówką na weekend do Paryża, ale… i tak bym chciała. Definitywnie zachwyciłby mnie też fakt zobaczenia kawiarni, w której kręcono Amelię, jeden z uwielbianych przeze mnie filmów. Pamiętam, jak na Sycylii mówiono nam: Tu wyreżyserowano to, tu to… I mimo że do tej pory nie oglądałam Ojca Chrzestnego, to ciekawe uczucie być w tym samym miejscu, co znani aktorzy i aktorki.

2. LONDON, BABY!
Odkąd przeczytałam gdzieś te dwa słowa, często powtarzam je sobie w głowie i może Wam się to wydawać dziwne, ale głos w moim myślach wypowiada je z dość interesującym akcentem. Nie zdziwię się, gdy po powrocie z Londynu w kwietniu (tak, tak, to miasto najszybciej znajdzie się poza listą nigdy nieodwiedzonych :)) album ze zdjęciami na FB czy też jeden z wpisów na blogu, zatytułuję właśnie w ten sposób. To bardzo oryginalne, wiem. Tak oryginalne, że aż wcale. Londyn to już prawie szczyt szczytów. Tylu Polaków tam mieszka, a mnie jeszcze tam nie widzieli. Tak być nie może. Zdjęcie z czerwoną budką telefoniczną (znów ta oryginalność, czuję się jak hipsterka), czy z Big Benem jest obowiązkowe. Poza tym prawie po nocach śni mi się Primark, którego w Polsce nie ma, a być powinien. Madame Tussauds także ciągnie mnie do brytyjskiej stolicy – niby muzea figur woskowych znajdują się również w innych miastach, ale to brytyjskie zachęca do odwiedzin swoimi figurami chyba najbardziej – przynajmniej mnie.

Wielka Brytania

Wielka Brytania

1. WIZA PILNIE POSZUKIWANA
Nowy Jork  przewija się na tym blogu przy każdej możliwej okazji. To miasto marzeń, spełnienie American Dream, podobno jest tam tyle restauracji, że każdego dnia, przez okrągły rok, można by stołować się w innej. Wiecie co, chyba nie będę się powtarzać, chociaż mogłabym o Nowym Jorku pisać i pisać. To zdjęcie właśnie tego miasta zdobiło pulpit na moim komputerze (zanim zostało zastąpione przez fotografie z Sycylii, następnie słodkiego chow chowa, w ostatnich dniach zmieniam tapetę średnio co kilkadziesiąt godzin, więc trudno nadążyć. ) Jeśli chcecie się dowiedzieć, co jeszcze myślę o Wielkim Jabłku, zajrzyjcie tutaj.

USA
Dotarliście do końca? Bardzo się z tego powodu cieszę! Mam nadzieję, że na tym blogu pojawią się kiedyś relacje z każdego z powyższych miast, choćby miało to się wydarzyć po kilku, czy kilkunastu latach.
Ściskam!

8 komentarzy:

  1. Thank you dear...Following back of course...

    Please keep in touch... If you want you can also find me here:
    https://www.facebook.com/chezmoichadlen

    Thank you
    Chadlen

    OdpowiedzUsuń
  2. Paryz potrafi byc kiczowaty w swojej romantycznosci ale za to go lubie. I mimo ze nie zdarza mis ie dwa razy jechac/leciec do tego samego miejsca Paryz chetnie odwiedzilabym kolejny raz :) chociaz barcelone w sumie tez, cudnie tam jest :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała Rosja, liczę , że kiedyś uda mi się odwiedzić St. Petersburg i nauczyć się rosyjskiego - mam do teo języka ogromną słabość:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do Londynu też z chęcią bym się wybrała bo nigdy nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy już czytałaś ostatnią książkę Tomka Tomczyka " Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie miałam jeszcze okazji, czytałam natomiast książkę "Bloger" autorstwa Tomka Tomczyka.

      Usuń
  6. Jestem pewien, że będzie w stanie odwiedzić wszystkie te miejsca. Mari.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)