poniedziałek, 22 grudnia 2014

Wymarzone prezenty




Oprócz szału sprzątania, żaden inny przedświąteczny szał mnie nie dopadł. Być może wszystko przede mną… Po wypucowaniu wraz z rodzicami wszystkich szufladek i szufladeczek, szafek i szafeczek i znalezieniu np. kubka termicznego przyszedł czas na te przyjemniejsze czynności – pakowanie prezentów (te ozdobione przeze mnie pokażę Wam dopiero po Wigilii – moja mama też czyta tego bloga :)), strojenie choinki czy fotografowanie świątecznych kartek (dziękuję za wszystkie!). W dzisiejszym poście pokażę Wam część z tych, które znalazłam w skrzynce, a także te, które ja sama wysyłałam.

Kiedy zapytamy dziecko, dlaczego lubi święta, odpowie: Bo są prezenty. Przyznam, że ja święta Bożego Narodzenia uwielbiam z wielu powodów, ale prezenty także są na tej liście. Zarówno te wręczane, kiedy mogę zobaczyć niewymuszony (mam nadzieję) uśmiech na twarzach bliskich, jak i te otrzymywane, które często są wielką niespodzianką.

Gdybym miała sporządzić listę rzeczy, które chciałabym znaleźć pod choinką w te święta, prezentowałaby się ona następująca: (podkreślam, że są to rzeczy! Zdrowia, spokoju, cierpliwości, wytrwałości, miłości i lepszych ocen z historii niestety pod drzewko nigdy mi nie położy…)

1. Niemożliwe, ale wymarzone

Hehe, bilet na samolot w jakiekolwiek miejsce, a najlepiej to kilka biletów, abym mogła zabrać też mamę, a może i całą rodzinę.

Dziękuję, Edi!

2. Możliwe, ale trudne do znalezienia

Moi kochani rodzice przyzwyczaili się już, że daleko mi do dziewczyny, która ubiera się w to, co akurat modne, w to, co noszą wszyscy. Pewnie chwilami uszami im wychodzi mój indywidualizm, ale cierpliwie tego nie okazują. :) Co jakiś czas mam fazy na pewne części garderoby albo dodatki. Po prostu coś skradnie moje serce i potrafię miesiącami szukać tego w sklepach. Tak było np. z kwiatowym wiankiem, zakochałam się w nim na długo przed wylotem do Londynu, a dopiero tam znalazłam idealny. Od kilku, a może nawet i kilkunastu miesięcy mam fazę na tiulowe spódnice. Niestety, w zwykłych sieciówkach ich nie znajdziemy, a te, na które natknęłam się w Internecie i które nosi np. Kasia Tusk, kosztują 400 złotych… Pół soboty spędziłam z mamą na chodzeniu po sklepach, zaglądałyśmy nawet do tych, do których ja bałam się wejść, bo wydawało mi się, iż wezmą mnie tam za jakąś biedną ciocię. Ku mojemu utrapieniu, spódnicy nie znalazłyśmy. Ale może jeszcze kiedyś uda mi się ją zdobyć.
 



3. Praktyczne

Nowy portfel. Mój obecny przeżył już wszystko, co możliwe, łącznie z wpadnięciem w błoto, oderwanym zamkiem, chyba tylko kradzież go ominęła (na szczęście). Przydałby mi się nowy portfel, nie mogłaby to być portmonetka, bo zazwyczaj w portfelu noszę kilkanaście innych przedmiotów poza pieniędzmi. I nawet jak tych ostatnich w nim brakuje, to portfel wydaje się ciężki. ;)




4. Wymarzone, ale…

Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że naprawdę potrzebuję lustrzanki, że to nie są już żadne widzimisię. Potrzebuję dobrego aparatu, aby robić zdjęcia na bloga i podczas moich wojaży :D Kiedy moja dość dobra cyfrówka się zepsuła, przeżywałam wewnętrzne katorgi. Wiem jednak, że lustrzanka to trochę przesada, jeśli chodzi o święta, nie wiem, czy choinka wytrzymałaby te prawie 2000 zł leżące pod nią. Na lustrzankę przyjdzie więc jeszcze czas. :) Może sama na nią zaoszczędzę.




5. Doskonałe, ale nikt mi tego nie kupi

Mowa oczywiście o pocztówkach i znaczkach. Zauważyłam, że swojego kieszonkowego nie wydaję już na kawę, nie kupuję sobie ciuchów, nie kupuję właściwie nic oprócz… znaczków i kartek. To na poczcie zostawiam najwięcej pieniędzy. Głupio prosić o znaczki i kartki, ale serio, ucieszyłabym się z takiego prezentu, czy to na święta, czy na urodziny. 




6. Tradycyjne

Gra planszowa. Prawie co roku mój brat bądź ja znajdujemy pod choinką grę planszową. Czasami są to bardziej udane prezenty, czasami mniej. Do wielu gier powracamy, pojedyncze egzemplarze okazują się niewypałami. Dość trudno jest znaleźć grę, która nie znudzi się po kilku rundkach, nie będzie wymagała nie wiadomo jak długiego przygotowania, a przy tym spodoba się wszystkim członkom rodziny. Osobiście najbardziej lubię gry słowne, wymagające spostrzegawczości, logicznego myślenia, ale też rozmaite quizy.

Dziękuję, Aniu!
7. Niewymagające kreatywności, ale jakże potrzebne
Pieniądze. Kiedyś sądziłam, że głupio jest znaleźć banknoty pod choinką. Teraz mój pogląd na to nieco się zmienił - po co kupować coś na siłę, tylko po to, aby pod choinką leżała paczuszka, a nie koperta? Oczywiście najlepiej jest to wyważyć - dać nie tylko same pieniądze, lecz także coś drobnego. Święty Mikołaj zdaje sobie sprawę, że zbieram na podróże (Filadelfia!), więc być może trochę pieniążków na święta mi wpadnie. 


A co byłoby Waszym wymarzonym prezentem? Może zdradzicie mi, co kupiliście swoim najbliższym. :)

Pozdrawiam

Sara

19 komentarzy:

  1. W te Święta pod choinką znajdę gry planszowe i książki - jak dla mnie prezent idealny! W sumie to portfel też nie byłby złym pomysłem, mój również wygląda jakby przeżył... nie mam porównania, ale uwierz na słowo, że naprawdę dużo! I to jeszcze specjalnie męski kupowałam, bo typowe męskie portfele są niezniszczalne, ale trochę się zawiodłam. No cóż, może przetrzyma jakiś czas aż znajdę i uzbieram na coś ładnego. ;)
    Nie pogardziłabym też znaczkami i pocztówkami, to jakże praktyczny prezent! :D
    Wiesz co (może Twoja mama zobaczy i przemyśli c;), aparat to można podarować takiej doskonałej córce przy okazji połączenia kilku świąt - na przykład urodzin (osiemnastka w końcu!), imienin, dnia dziecka i co tam jeszcze świętować można. Moja koleżanka tydzień temu wyjechała na półtora miesiąca do Australii w ramach prezentu świątecznego, urodzinowego i zamiast wakacji w tym roku (w końcu bilet lotniczy ponad 7 tysięcy kosztował). I z tego, co słyszę, decyzji nie żałuje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygoda życia i to jeszcze wyjazd półtoramiesięczny! Wtedy można tyle zwiedzić, ale też poczuć tę prawdziwą kulturę, bo to już nie tylko tydzień czy dwa w obcym kraju...
      Rodzice o lustrzance wiedzą, dziadkowie też wiedzą, może w przyszłym roku dostanę taki prezent na osiemnastkę. Byłoby super. :D

      Usuń
    2. To fakt - prawie jak wymiana międzynarodowa, tyle ciekawych rzeczy można zobaczyć, tylu ludzi poznać, język podszlifować... :D
      A kiedy masz urodziny? Tak z ciekawości pytam. ;)

      Usuń
    3. 16 września. W sumie byłoby super, gdybym dostała lustrzankę jako prezent na urodziny, bo wtedy już mogłabym nią robić zdjęcia w Stanach. :)

      Usuń
    4. Prawie cały rok oczekiwania! Mam szczęście, że się urodziłam w lutym. :P
      Mam nadzieję, że dostaniesz ją na urodziny, z wielką chęcią obejrzałabym fotorelację z Filadelfii już nieco bardziej "profesjonalnym" sprzętem. ;)

      Usuń
  2. Lustrzanka też nowa mi się marzy, ale ciągle coś staje mi na drodze, także co raz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że chyba nigdy jej nie kupię grrrr :/
    Pozdrowionka :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wierzę, że jak bardzo czegoś pragniemy, to się udaje. Czasami tylko trzeba trochę poczekać albo zrezygnować z czegoś innego. :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  3. Witaj Sawatko! Dawno mnie tu nie było, ale i u mnie zmiany nastały spore wszystko przerwałam wszystko rzuciłam dużo się zbierałam, trochę podróżowałam, teraz osiadłam na trochę i postanowiłam odgarnąć kurz ze starych kontaktów.
    Dobry aparat to jest to o czym też marzę, ale podobnie jak ty bym nie pogardziła, kasą na podróże, pomysł z kartkami i znaczkami wcale nie jest głupi, tym bardziej że zrobił się z tego naprawdę duży wydatek po tych wszystkich podwyżkach. Bilety w fajne miejsce też jest dobrym pomysłem, ale ja chyba sama lubię takie rzeczy ogarniać;> Pozdrawiam!! P.S: Zmieniłam bloga, więc możesz mnie nie kojarzyć ale kiedyś prowadziłam zmiana-trasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jak fajnie, że wróciłaś! Na nowego bloga już zerknęłam, jeszcze nic nie czytałam, ale na pewno to zrobię. :)

      Usuń
  4. Życzę Ci, aby przynajmniej niektóre z tych marzeń się spełniły. Na pewno coś z nich znajdziesz pod choinką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Okaże się już niebawem, ale myślę, że cokolwiek znajdę, czy to będzie drobiazg, czy coś większego, będę bardzo szczęśliwa. :)

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że znajdziesz wymarzony prezent pod choinką :)
    Moja mama też czyta mojego bloga, ale teraz nie ma na to czasu, więc mogę napisać co kupiłam rodzicom :)
    Tacie - zapalniczkę niegasnącą na wietrze (nałogowy palacz, więc na pewno się przyda) i perfumy :p
    Mamie - różne malutkie aniołki (kolekcjonuje) oraz krem jakiś taki specjalny (bo sobie zażyczyła) :p
    Chłopakowi nie kupiłam jeszcze nic, bo na szczęście prezenty dajemy sobie dużo po świętach (ale prawdopodobnie będzie to książka i muszka) :p
    Co ja chciałabym znaleźć pod choinką? Hmm... sama nie wiem. Pieniądze przydałyby mi się na wyjazd, który chodzi mi po głowie ;) Książka (np. o Japonii), znaczki, pocztówki, naklejki, taśmy, ramkę na zdjęcia, zestaw jakieś fajnej pościeli (tego nigdy za wiele) i hmm nie wiem co innego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, to jakiś daleki wyjazd :)? Moja koleżanka dostała książkę o Japonii na wigilii klasowej.
      Twoi rodzice na pewno ucieszą się z prezentów, skoro wcześniej robicie sobie listy. To dobry pomysł z tymi spisami. :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Jak można dostać twój adres? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy, w jakim celu, hehe. Proszę o kontakt na sara.watrak@wp.pl. :)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, również życzę wspaniałych, zdrowych świąt i pięknych prezentów pod choinką. :) Pozdrawiam

      Usuń
  8. Moim wymarzonym prezentem (z tych realnych :P) byłyby chyba... pieniądze, które mogłabym odłożyć na wyjazdy, ale jeśli pieniądze się nie liczą jako prezent, to w tym roku najbardziej chciałam dostać jengę i dostałam mini wersję od brata :)
    Za to bratu kupiłam model samolotu do sklejania i słodycze, mamie książkę i czekoladki, a tacie egzotyczne kandyzowane owoce jak np. michunka, kokos, aloes, owoc kaktusa...(co roku pytamy go co chciałby dostać i interpretujemy to na własny sposób, fajną ma minę kiedy otwierając prezent zastanawia się co też jego dzieci w tym roku zmajstrowały, a tym razem zapragnął egzotycznych owoców ;) i jego ulubione batony.
    Co do aparatu, to z czystym sercem mogę polecić zamiast lustrzanki - hybrydę. Również masz możliwość ręcznej espozycji, za to aparat jest mniejszy i nie potrzeba do niego dodatkowych obiektywów, choć można dokupić też dodatkowe nakładki. Do tego ma ogromną zaletę - cenę, za 1000zł albo i mniej masz już niezły sprzęt. Jeśli nie chcesz być profesjonalnym fotografem to warto się zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniądze są jednak przydatne, tym bardziej jeśli ktoś zbiera na coś większego albo właśnie na wyjazdy. Jenga to świetna gra, mam zarówno drewnianą wersję, jak i taką, która przypomina Tetrisa! :D
      Twój tata miał niecodzienne życzenie, hehe. :)
      Hybryda? W sumie to muszę przyznać, że nie wiem, jaka jest różnica. Więc poczytam. Dziękuję Ci bardzo za tę informację. Profesjonalnym fotografem nie chcę być, a i zdaję sobie sprawę z wielkości lustrzanki...

      Usuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)