czwartek, 12 grudnia 2013

Okno na świat



Piszę do Was dzisiaj w piżamie, ze skręconą kostką. Obecnie moim jedynym sposobem poruszania się jest skakanie na prawej nodze. Ostatecznie jestem wnoszona po schodach przez tatę niczym panna młoda (współczuję mu, zawsze powtarzam, że jeśli przyjąć, iż tona to 100kg, a nie 1000, to ważę pół tony, czyli tyle, ile mały słonik). Brzmi prawie jak bajka, tylko ten ból w kostce już taki bajkowy nie jest. Przydałaby się jakaś wróżka, aby go usunąć przy pomocy tajemniczego zaklęcia… W każdym razie palce mam sprawne i notka o Berlinie pojawić się musi :) Nie ukrywam, że posty z podróży to moje ulubione, zawsze piszę je z ogromną przyjemnością, ale jednocześnie… presją. Chcę w jak najdokładniejszy sposób podzielić się z Wami tym, co udało mi się zobaczyć. Chcę, żebyście poczuli się tak, jak byście zwiedzali świat razem ze mną. To mój cel :)





Opisywałam Wam już moje wrażenie, jakie wywarł na mnie Berlin w sierpniu. Nie zaliczyłam go do najpiękniejszych miast, jakie widziałam. Nie ma on w sobie nic z Torunia czy Pragi, nie ma tysiąca starych zabytków, przypomina raczej wiecznie odbudowującą się po II wojnie światowej metropolię z wysokimi budynkami wyglądającymi jak klocki. Dlaczego więc zdecydowałam się odwiedzić Berlin po raz drugi? Bo zima. Bo klimat świąteczny. Bo w planie wycieczki oprócz kilku obiektów, które zobaczyłam już w sierpniu, pojawiło się mnóstwo, które chciałam odhaczyć z listy must see w wakacje, ale mi się to nie udało. Poza tym jedną z głównych atrakcji miał być jarmark bożonarodzeniowy – oczami wyobraźni widziałam delikatnie prószący śnieżek, mnóstwo światełek, świąteczne piosenki, słodkie pierniki i rozgrzewające napoje… Rzeczywistość okazała się troszeczkę inna.






Wyjazd zaplanowany był na godzinę 5.00, więc rano. Bardzo rano. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy ludzie na tę godzinę co dzień nastawiają swój budzik, inni już wtedy z zapałem pracują. Dla mnie wstanie o 4 w grudniu było prawie jak zły sen pojawiający się w środku nocy. Ale dałam radę. Podróż minęła bezboleśnie, a po stronie granicy niemieckiej to już w ogóle w jakimś zawrotnie szybkim tempie. Naszym pierwszym przystankiem był Reichstag, ale nie od niego rozpocznę opis swoich przeżyć.







Bardzo lubię oglądać miejsca z okien autokaru czy autobusu. To uczucie mogłabym scharakteryzować mniej więcej tak, że już coś widzisz, jeszcze nie możesz tego dotknąć i podejść blisko, ale już jesteś na tyle niedaleko, by to zauważyć i to sprawia, że stan euforii jest całkiem prawdopodobny. Wiadomo, że niestety nie ma czasu na obejrzenie wszystkiego dokładnie i stanięcie pod każdym pomnikiem, budynkiem, posągiem, a okna autobusu pozwalają chociaż na swego rodzaju oględziny danego miejsca. Dlatego zawsze wyglądam przez nie z potrojoną czujnością, dzierżąc w dłoniach włączony aparat, aby móc uchwycić to, czego być może nie będę miała możliwości już zobaczyć z bliska. Czasami skutek bywa marny, a zdjęcia przeze mnie wykonane wyglądają mniej więcej tak, jakby zwiastowały początek pląsawicy. Na innych połowę kadru zajmuje odbijające się od szyby światło bądź stylowa zasłona…  Niektóre są jedynie wspomnieniem obiektu, który tak bardzo pragnęłam uchwycić.  Jednak są też udane fotografie, czyli nie jestem jednak taka nienaumiana. 






Dzisiaj same okienne dzieła. Począwszy od namiętnego pocałunku Breżniewa i Honeckera oraz miniaturek London Eye, poprzez słynną wieżę telewizyjną, na Ambasadzie Arabii Saudyjskiej i berlińskiej choince skończywszy. Jak widzicie, zarówno moja sierpniowa, jak i grudniowa wycieczka do Niemiec charakteryzowała się zupełnym brakiem słońca :( Dlatego zdjęcia, niestety, mogą wydawać się dość ponure. Na jednym nawet widać, jak pogoda nas rozpieszczała. 



A już w następnym poście zapowiadany Reichstag.
Pozdrawiam Was!
Sara

3 komentarze:

  1. pięknie :)
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2013/12/patterns-of-different.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowiej jak najszybciej, a póki się nie ruszasz, wstawiaj jak najwięcej postów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wracaj do zdrowia : ) Świetne zdjęcia ; > Najbardziej podoba mi się to ze znakami ; p

    Obserwujemy ? Zacznij ; * http://re-belious.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)