poniedziałek, 2 września 2013

Wybieg w muzeum?


Jako szafiarka, fashionistka (no i dodajcie sobie jeszcze kilka tych okropnych określeń) nawet w muzeum musiałam zwrócić uwagę na ubrania i dodatki… Ale nie, nie swoje. Tylko te za szybami.
Powiem Wam, ze widok bransoletki czy naszyjnika sprzed kilku tysięcy lat bardziej przyprawia o zawrót głowy niż widok torebki od LV na Twoim łóżku (chociaż w sumie to życie nie sprezentowało mi jeszcze takiej sytuacji, ale kto nie lubi sobie pomarzyć…). Obiecałam post z przymrużeniem oka, więc pobawiłam się trochę i przygotowałam porównanie biżuterii i kreacji Egipcjanek (i kobiet z innych starożytnych cywilizacji), które, mimo kąpania się w mleku, wąchają kwiatki od spodu już kilka tysięcy lat i swoich, współczesnych, z własnej drewnianej szafy z ciągle zbyt małą liczbą wieszaków (sorry, ale najbliższa Ikea jest w Trójmieście, haha). Jednak nie tylko o ubraniach będzie mowa w tym poście. W muzeum zauważyłam u siebie objawy Perfekcyjnej Pani Domu – nie, nie wyjęłam nagle białej rękawiczki, tak się składa, że akurat nie miałam jej przy sobie,  nie mogłam jednak powstrzymać się przed zrobieniem zdjęć uroczym i co ważne, świetnie zachowanym egipskim meblom, 


 Później wstąpiła we mnie Magda Gessler i pstryknęłam kilka fotek sztućcom i naczyniom, ale nie zaczęłam nimi rzucać, więc obyło się bez (kuchennej) rewolucji.





Na zdjęciach znalazły się także  gry planszowe (musicie wiedzieć, że jestem wielką fanką wszelkich gier planszowych i karcianych, nie wiem, czy momentami nie zahacza to o hazard… ups.)




Poza tym w Nowym Muzeum natknęłam się na nietypowy i na pierwszy rzut oka niezwiązany z Egiptem symbol. 




 Nawet w dawnych czasach ludzie chcieli być modni. Spójrzcie na te zdobienia!

 Myślę, że nakryciem głowy z lewej strony nie pogardziłaby nawet Elżbieta II… Z kolei takiego z prawej strony nie wypadałoby go nawet założyć. Gdy pomyślę, że będąc królową, księżną lub jakąkolwiek osobą związaną z rodziną królewską, nie mogłabym nosić takich często niecodziennych rzeczy, cieszę się, że jednak jestem tuż za rodziną królewską. No, w takim dalszym tuż
 



Panda made by Lalile Handmade



Wiele z tych cudeniek chętnie bym przygarnęła. W sumie mogliby spróbować je zrekonstruować i sprzedawać w sklepiku z pamiątkami… Szkoda, że nie udało mi się znaleźć w muzeum żadnych kolczyków, bo to ich mam najwięcej w swojej biżuteryjnej kolekcji.

W Nowym Muzeum udało mi się spotkać i nawet zrobić zdjęcia z wieloma ważnymi, cenionymi i powszechnie znanymi osobistościami. Chcecie się dowiedzieć jakimi? W następnym wpisie wszystko się wyjaśni. 

Polub Sawatkę na FB CLICK

 

10 komentarzy:

  1. Lalile Handmade2 września 2013 21:20

    Bardzo ciekawy post! :) Dzięki za pokazanie pandzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe miejsce:))
    super sukienka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne fotki ! :)

    Zapraszam do siebie !

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy i dowcipny post.

    OdpowiedzUsuń
  5. super outfit! świetnie wygladasz!
    co powiesz na wspólną obserwacje?
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  6. super outfit! świetnie wygladasz!
    co powiesz na wspólną obserwacje?
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  7. wow, super miejsce! Jestem pod wrażeniem. :)) Chciałabym to wszystko zobaczyć. :))
    Masz racje- nosić te wszystkie królewskie rzeczy, to na pewno nie była przyjemność ;))

    Tak, chcemy się dowiedzieć. ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo fajne porównanie aż miło się czyta ! pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)