środa, 11 września 2013

Na samym szczycie



Wpis ten bierze udział w konkursie na ulubioną pocztówkę.

Wybranie tej najwspanialszej pocztówki, najbardziej ulubionej, po prostu TEJ jedynej okazało się niemałym wyzwaniem… Wśród kilkuset widokówek wiele zasługuje na to miano. Jedne rozśmieszają mnie już po jednym zerknięciu, inne nieustannie zapierają dech w piersiach, a jeszcze inne przywołują piękne wspomnienia, cudowne widoki i przeżycia, więc mają dla mnie znaczenie sentymentalne. Mam też kartki, które są odzwierciedleniem moich podróżniczych marzeń. Jednak po długich dywagacjach zdecydowałam się wybrać kartkę z AFGANISTANU, o której już wspominałam na blogu, o tutaj CLICK. Najwidoczniej coś ciągle mnie w niej fascynuje i prezentuję ją kolejny raz.



Pocztówka ta przebyła długą drogę zanim znalazła się w mojej, i tak za małej, skrzynce. Mimo że w linii prostej odległość między Polską a Afganistanem wynosi ok. 4000 km, to moja pocztówka przebyła jakieś… 20.000 km! Dlaczego tak się stało? Otóż poczta amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Afganistanie najpierw przybywa do Stanów Zjednoczonych, a dopiero później zostaje wysłana do swego adresata. To pierwszy z powodów, dla których wybrałam tę pocztówkę – niezwykłość podróży i liczba przebytych przez nią kilometrów robi wrażenie. Niezwykłe jest to, że ktoś, kto jest daleko stąd, wysyła niewielki kartonik z pięknym zdjęciem i kilkoma słowami do nieznanej sobie osoby, a pocztówka po przebyciu tysięcy kilometrów, dochodzi do ciebie w idealnym stanie…
Co właściwie przedstawia ta widokówka i dlaczego tak ją lubię?
Uwielbiam ludzi i przebywanie wśród nich. Uwielbiam ich słuchać, poznawać, dowiadywać się nowych rzeczy, próbować zrozumieć cudze nawyki, przyzwyczajenia, kulturę. Swoją przyszłość wiążę z psychologią. Kartka przedstawiająca twarze afgańskich dzieci była strzałem w dziesiątkę! Na kartce widnieją nie tylko urocze i uśmiechnięte dzieciaki, ale również lekko zaskoczone albo wygłupiające się młode osóbki.
Kolejnym powodem, dla którego kartka ta zajmuje honorowe miejsce w mojej kolekcji jest fakt, że pochodzi z kraju arabskiego, a temat arabistyki i islamu fascynuje mnie od jakiegoś czasu, dzięki książkom Tanyi Valko. Nawet ta, z pozoru zwyczajna, pocztówka obrazuje jedną ze smutnych i okropnych zasad panujących w krajach Bliskiego Wschodu, czyli kobiety na marginesie społecznym… Na pocztówce zostali uwiecznieni prawie wyłączenie chłopcy – z wyjątkiem dwóch postaci w czadorach (strojach z połówek kół) i kwefach (zasłonach na twarze).
Ostatnim powodem, który wyróżnia tę pocztówkę i jednocześnie czyni wyjątkową jest pieczątka militarnego urzędu pocztowego.
Niezmiernie cieszę się, że mam tę kartkę w swojej kolekcji. Jak widzicie jest naprawdę wiele powodów, dla których zasługuje ona na owacje na stojąco, haha. :)

Link do strony z konkursem CLICK


3 komentarze:

  1. Gdańsk to moje rodzime miasto wiec nie mogę go nie lubić;>
    I moja lista nielubianych miast też jest malutka, nie przepadam z Gdynią, gdyż jak dla mnie jest ona pusta, ma jedną główną ulicę, gdzie jest naprawdę dużo, a potem długo nic:(
    No i nie przepadam za Warszawą, ale tylko ze względu na to, że jest tam za mało zieleni za dużo szarości, te budynki takie szaro bure, zawsze Wawka mi się kojarzy z deszczem, ale na przekór wszystkiemu w Wawce byłam najczęściej ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna pocztówka i ma niezwykłą historię, którą pięknie opowiedziałaś :) Miłej soboty!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowita historia jednej pocztówki i do tego jest niezwykła, te wszystkie twarze - zdecydowanie przepadam za takimi pocztówkami, na których znajdują się lokalni mieszkańcy :) Afganistan śmiało można nazwać perełką :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)