poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Pocztówka - język uniwersalny


Nie mogłam się oprzeć i postanowiłam dodać jeszcze jeden post o Postcrossingu, tym razem krótszy. Przygotowując go, przejrzałam wszystkie moje pocztówki, w poszukiwaniu ciekawych informacji czy historii i policzyłam je (ale o liczbach za chwilę), a wszystko po to, aby stworzyć dla Was post z anegdotami i ciekawostkami postcrossingowymi. 
Jeśli ktoś nie zdążył zapoznać się z poprzednim postem o tym, czym w ogóle jest Postcrossing - serdecznie zapraszam.CLICK 

Przeprosiny kanadyjskiej poczty
Pewnego razu otrzymałam nietypową pocztówkę. Była ona owinięta folią, na której wydrukowane zostały przeprosiny od… kanadyjskiej poczty. Kartka została bowiem uszkodzona (przerwana, ale na szczęście nierozerwana :)). W folii znajdował się także list, w którym wyjaśniona została przyczyna zniszczenia pocztówki i ponowne przeprosiny. Byłam w szoku, że kanadyjska poczta tak dba o swoich klientów. Złość z powodu uszkodzonej kartki praktycznie wcale się nie pojawiła. Kanadyjczycy wiedzą, jak udobruchać klienta :) Ciekawe jakby z tym było w Polsce…


Kanada


A jednak to prawda!
Turyści faktycznie odwiedzają Polskę, co mogłam zauważyć, czytając moje pocztówki. W kilku z nich pojawiły się wiadomości, jakie polskie miasta odwiedzili postcrosserzy (zwykle była to Warszawa, Kraków, Poznań). Przeczytałam mnóstwo miłych słów o naszych rodzimych miejscowościach, zabytkach… Erika z Austrii podzieliła się ze mną nawet informacją o tym, że któregoś lata przepłynęła kajakiem z Suwałk do Białegostoku. Ciepło się robi na sercu w takich momentach.


Austria


Yyy…Eee…Tak
Ok, sama sobie na to zasłużyłam. Prosząc postcrosserów o  pisanie kartek w ich ojczystym języku, wywołałam lawinę nieprzetłumaczalnych pocztówek. No, może przesadzam, bo właściwie to do tej pory jakoś poradziłam sobie z odczytaniem, co też mi ci cudzoziemcy napisali, ale… nie zawsze było kolorowo. W sumie otrzymałam 4 kartki po holendersku (czy ktoś jeszcze śmie twierdzić, że holenderski jest podobny do niemieckiego?!), jedną kartkę po portugalsku i, uwaga, 11 kartek napisanych cyrylicą, której moja znajomość ogranicza się do Привет (cześć) i podpisu :) Dobrze, że córka ryzykantka ma mamę filolożkę, i to w dodatku, rusycystkę. Chociaż zdarzały się przypadki, że moja mama musiała sobie poradzić z cyrylicą używaną na Ukrainie, Litwie czy Białorusi. 


Białoruś


Duma rozpiera!
Na mojej twarzy pojawiał się szeroki uśmiech, a w oczach pozytywne zaskoczenie za każdym razem, gdy wyjmowałam ze skrzynki pocztówkę napisaną w języku polskim. Holendrzy czy Ukraińcy chwalili się, że uczą się polskiego, ale jednocześnie przepraszają za błędy, bo robią to krótko/przez Internet. Ale jednak robią, czyli nie przestraszyły ich pogłoski o tym, że polski niby trudny, skomplikowany, dużo odmian, przypadków, bla bla bla. Kartki napisane były uroczym polskim, a błędy wcale nie rzucały się w oczy lub były tak subtelne, że od razu je wybaczałam. 


Holandia


Liczby, liczby, liczby…
W sumie moja kolekcja liczy 350 pocztówek, w tym z czystego Postcrossingu 115. Reszta to albo wymiany, albo widokówki, które sama kupiłam, albo które przywieźli czy też przysłali mi znajomi z zagranicy.
Najwięcej pocztówek mam z:
Polski – 98
Włoch – 48
Niemiec – 34
Rosji – 23
Holandii – 18
Najstarszą osobą, która wysłała mi kartkę był prawdopodobnie siedemdziesięcioletni mężczyzna z Portugalii, a najmłodszą dwuletnia dziewczynka z Tajwanu (chociaż myślę, że kartkę za nią wypisała mama ;))


Hiszpania



Najdłużej podróżująca kartka - 214 dni, na Litwę. Dziwne, prawda? W końcu Litwa jest całkiem blisko, nie jest to kraj, w którym panuje wojna, więc o co chodzi? Otóż… po wylosowaniu adresu, wypisałam kartkę i postawiłam ją na szafce. Zsunęła się ona niepostrzeżenie między szafę a biurko, a ja odnalazłam ją po jakichś 200 dniach (co nie oznacza, że przez ten czas nie sprzątałam pokoju, sprzątałam, wierzcie mi). Zdolniacha ze mnie.
 


Jak widzicie Postcrossing niesie ze sobą wiele niespodzianek, zabawy i śmiechu. Więc polecam Wam go jeszcze raz :)

Holandia

Like Sawatka on Facebook -  CLICK
Follow Sawatka on Twitter - CLICK 

6 komentarzy:

  1. Super ten post, bardzo zabawny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poczta polska jedynie owinie uszkodzony list we folię i przyklei naklejkę "przesyłka uszkodzona" (miałam taki przypadek). Niestety podwyższenie cen wysyłko listów za granicę nie równa się z polepszeniem świadczonych usług ;/
    Bardzo fajne anegdotki :)

    delpuestasol.blogspot.com - mój blog, poświęcony w całości idei postcrossingu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zrobiłam to samo - w sensie, że poprosiłam o pisanie w ojczystym języku. O ile znam większość europejskich języków i ogarniam japoński, to przy kartkach z Chin wymiękłam. Nigdy więcej.:)) Ratowałam się prostym "dziękuję za piękną kartkę" w odpowiedzi zwrotnej.

    W folii? Wow - poczta polska jest chyba za biedna na folie... nie mówiąc już o drukowaniu przeprosin.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rosyjska poczta nie przeprasza. Jeśli twój list lub kartka dotarła do adresata (bez względu na to kiedy), to samo w sobie jest szczęście :)
    Mari

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawa dla kanadyjskiej poczty, jestem pełna podziwu, za taką dbałość. Co do turystów, to ostatnio jeden z moich PenPalsów napisał, że był w Gdańsku i uważa, że jest podobny do Amsterdamu! Co mnie naprawdę mile zaskoczyło.
    No i nauka języka polskiego, brawa dla śmiałków, zwłaszcza, że z tego co widzę, idzie im świetnie!

    Pozdrawiam,
    http://zmiana-trasy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post! Aż mnie roznosi chęć rozpoczęcia tego hobby! Ale muszę poczekać do poniedziałku... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, komplementy, ale także za rady i konstruktywną krytykę. Jeśli zostawiacie komentarz, bądźcie pewni, że odwiedzę Wasz blog. :)
Thanks for all kind words, compliments but also for advice and constructive criticism. If you leave a comment, you can be sure that I will visit your blog. :)