niedziela, 20 października 2013

Zabierzcie stąd ten smutek!



GDZIEŚ NA 53° SZEROKOŚCI GEOGRAFICZNEJ PÓŁNOCNEJ
Do najbliższego sklepu mam kilometr, do najbliższego konsulatu jakiegokolwiek kraju – 10 razy więcej. Granica znajduje się w odległości około 250 km, a lotnisko, z którego mogłabym polecieć chociażby do Birmingham jest oddalone o niecałe 50 km. Jaki wniosek z tej matematyki dziewczyny będącej na humanie? Brzydka dziś pogoda.

JESIENNA CHANDRA PUKA DO DRZWI…

Naprawdę nie lubię tego jesiennego przygnębienia. Nie dam sobie wmówić, że to melancholijny i refleksyjny nastrój – to zwyczajna chęć nierobienia niczego, bezcelowe snucie się po domu i wielkie lenistwo. Niby wiem, jak z tym walczyć, ale jakoś mi się nie chce. Gdy zerkam za okno, motywacja zdaje się nie istnieć. Szaro, buro, ponuro i ciemno. Najbliższa ciepła plaża i wysoka temperatura są gdzieś bardzo, bardzo daleko na południu. Wysoka temperatura ewentualnie w saunie sąsiada tak samo niedostępnej. Prywatnego samolotu nadal brak. 

 A MOŻE… NAMIBIA?
Jesienna deprecha rozbudza w człowieku o dziwo także jakieś idealistyczne zapędy i przedziwne pomysły. Wycieczka do Namibii? A dlaczego by nie? Gdy zobaczyłam ogłoszenie, pomyślałam Co mi tam, zapytam o szczegóły. Oferta, którą otrzymałam, nie tylko ostudziła mój zapał afrykańskiej przygody, ale również wzbudziła rozpaczliwy śmiech. Czy jak obrabuje bank, to Namibia będzie stać przede mnie otworem? Chyba i to nie wystarczy. 

Hiszpania

Turcja

Włochy

 LEK NA NIEPOGODĘ
Skoro ustaliliśmy już, że to pogoda jest winna całemu wariactwu, które nie dość, że powoduje zachowania co najmniej nietypowe, to jeszcze odbiera cały zapał do działania, najwyższy czas znaleźć jakieś lekarstwo. Chociażby na obrazku. Chociażby na pocztówce. Nieważne, czy jesteśmy bardzo wymagający – od ręki dostępna jest nie tylko słoneczna Italia i Hiszpania oraz gorąca Tunezja i Turcja, ale także bardziej odległe zakątki świata takie jak stolica Wenezueli czy wyspa Mauritius. Pojawia się pytanie – czy samo patrzenie coś nam da? Oby tak. 

Mauritius

Włochy

POZOSTAJE CZEKAĆ
Nie wiadomo tylko, jak długo. Teoretycznie to do marca, w praktyce do kwietnia, a wszystko i tak wyjdzie w praniu w połowie czerwca albo… lutego. Słupek rtęci obraził się na liczbę 20, a to, kiedy się z nią pogodzi, wcale nie zależy od nas. Czas pogodzić się z losem, chociaż jest niezwykle bezlitosny. 
 
Wenezuela


Tunezja

Majorka (hiszp.)



EPILOG: PESYMIZM JEST TYLKO CHWILOWY
Wiecie, że narzekanie jest u Polaków wrodzone i czasami, choć bardzo byśmy chcieli, dobrowolnie poddajemy się tej czynności. Na szczęście u mnie wrodzony jest też optymizm, więc po tak okropnym upuście negatywnych emocji, wszystko wraca do normy i nawet do zachmurzonego nieba uśmiecham się zalotnie.

PS. Biorę udział w losowaniu u zmisia.blogspot.com - wpadnijcie, jeśli chcecie. CLICK

piątek, 18 października 2013

Wejście do Narnii jest w Toruniu



Toruński Teatr Baj Pomorski nie dość, że organizuje ciekawe festiwale, to jeszcze może się poszczycić szafą rodem z Narnii!

Nastolatki nadużywają słowa nienawidzę? Być może, bo tzw. hejt jest we współczesnych czasach właściwie wszechobecny. Dlatego ja wyraz nienawidzę pominę stwierdzeniem nie lubię, ale myślę, że w tym wypadku moje uczucie jest zdecydowanie o wiele bardziej negatywne niż wyrażające je słowa.
Otóż, nie lubię, gdy coś mnie omija. Wiadomo, że człowiek nie może być w dwóch miejscach naraz, nie ma możliwości rozdwojenia się, pieniądze nie rosną na drzewach, a czasu nie da się rozciągnąć. Ale bywają takie sytuacje, że naprawdę żałuję, że jestem tu, a nie gdzie indziej.
Dzisiaj w Toruniu zakończył się XX Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalek. I tylko przez moje gapiostwo, lenistwo i po części obowiązki szkolne nie udało mi się zobaczyć ani jednego spektaklu. Ogłoszenia były rozstawione i rozwieszone wszędzie - w autobusach, tramwajach, na placach i słupach informacyjnych. 


Kiedy zobaczyłam paradę, o której słów kilka za chwilę, wiedziałam, że muszę, po prostu muszę wybrać się na któreś z przedstawień. Okazało się jednak, że nic nie muszę... Po sprawdzeniu planu festiwalu, zorientowałam się, że jeśli spektakl nie odbywa się o godzinie 9 czy 11, kiedy z wielkim zaangażowaniem uczę się języka naszych sąsiadów albo ochoczo opisuję proces translacji, to nie ma na niego biletów. Na palcach jednej ręki policzyłam spektakle, na które bilety były jeszcze dostępne. Ale w końcu nie zobaczyłam żadnego z nich.



Na szczęście nie był to jednorazowy festiwal, bo odbywa się on co roku w moim ukochanym Toruniu, więc nie warto narzekać, tylko w przyszłym roku trzeba być nieco bardziej ogarniętą osobą i zaklepać bilety, zanim rozejdą się jak ciepłe bułeczki.
Cieszę się, że mogłam chociaż troszeczkę poczuć magię tego festiwalu poprzez paradę, na którą natknęłam się ZUPEŁNIE przez przypadek. 




Wyobraźcie sobie taką sytuację: wesoło pstrykacie sobie fotki na Starówce, aż tu nagle jakieś bębny, głośna muzyka. Ktoś urządza imprezę? Ale jest 10 rano! Nagle zza rogu wyłaniają się żołnierze, a tuż za nimi długi tłum misiów, czarodziei, dam dworu. Niecodzienny widok, przyznajcie sami (tym bardziej w Polsce). W sumie to było świetne doświadczenie, takie nieco filmowe. Dobrze, że w mojej rodzinie jest ktoś bardziej zorganizowany i obeznany niż ja – miałam przez to aż dwie okazje do zrobienia zdjęć temu kolorowemu tłumowi.



Często chodzicie do teatru? Oczywiście wielu z nas bywa przynajmniej kilka razy w roku na rozmaitych przedstawieniach, niektórzy na bieżąco śledzą teatralne premiery. Jednak niektórzy swoją ostatnią przygodę z teatrem przeżyli przed kilkoma latami, o czym świadczy np. pytanie zadane pewnej parze przez jednego z telewizyjnych dziennikarzy i ich odpowiedź, którą ów dziennikarz miałby szansę usłyszeć zapewne od sporej liczby Polaków - Kiedy ostatnio byliście w teatrze? - Ze trzy lata temu?
Festiwale takie jak ten toruński są doskonałą okazją, aby nadrobić straty. Po pierwsze uczestniczą w nim grupy teatralne z wielu państw, w tym roku między innymi z Niemiec, więc możemy zapoznać się ze sztuką zza polskiej granicy. Po drugie jest to szansa, aby obejrzeć przedstawienia, które biorą udział w konkursie – być może podziwiane przez nas show, wygra cały festiwal? 

Przy tym poście chciałam zwrócić Waszą uwagę na niebanalny wygląd toruńskiego teatru – Baja Pomorskiego. Wchodzenie do szafy? Opanowane do perfekcji.

środa, 16 października 2013

Krużewniki i ich ponadczasowy fenomen



Czy ktoś z Was był kiedyś w Krużewnikach? Zapewne nie… A może kojarzy Wam się z kimś ta nazwa? :)
Krużewniki to wieś Kargula i Pawlaka, czyli bohaterów Samych swoich, Nie ma mocnych i Kochaj albo rzuć. Wstyd się przyznać, że widziałam wszystkie części z udziałem tych sąsiadów zaledwie we fragmentach… Jednak teksty z Samych swoich słyszę w swoim domu średnio raz na tydzień. 


Co jest takiego wspaniałego w filmach Chęcińskiego, że obecne trzydziestolatki, czterdziestolatki i jeszcze starsi potrafią oglądać je w nieskończoność, co więcej prawie wszystkie dialogi znają na pamięć? Zrobiłam mały wywiad środowiskowy… :) No dobra, tak naprawdę to spytałam się kilku osób, ale myślę, że te parę zdań, które mogłam od nich usłyszeć odzwierciedlają to
ZA CO LUDZIE KOCHAJĄ SAMYCH SWOICH

Przede wszystkim za świetne teksty, zabawne dialogi i sposób porozumiewania się Kargula z Pawlakiem. Większość z ich słów śmieszy za każdym razem, nieważne, czy widzisz film po raz pierwszy, trzeci czy dwunasty. Poza tym we wszystkim filmach z Kargulem i Pawlakiem została ukazana prawdziwa rzeczywistość czasów, które już minęły i raczej nigdy nie powrócą.

Genialny akcent i gwara, swojskość i zupełny brak zakłopotania bohaterów. 

Świetne teksty, bezpretensjonalność i prostota przekazu – Kargul i Pawlak nigdy nie owijają w bawełnę, mówią to, co myślą. 


Spytałam także kilka osób w moim wieku, czy widzieli Samych swoich. Niestety wszystkie odpowiedzi były negatywne. Czy to oznacza, że nasze pokolenie nie lubi tego typu filmów, nie ma ochoty ich oglądać? Bo nie można powiedzieć, że nie ma okazji, aby zobaczyć którąkolwiek z części z Kargulem i Pawlakiem, bo w telewizji powtarzane są one na okrągło. Mnie osobiście sposób mówienia bohaterów raczej odstrasza i zniechęca do obejrzenia filmu, ale może kiedyś zmądrzeje i zapoznam się z klasyką polskiej komedii.
Jeśli chodzi o sam pomnik – znajduje się on przed toruńskim kinem, czyli kolejny raz pojawia nam się doskonale dobrane miejsce. Wiele razy widziałam ludzi fotografujących się przy Kargulu i Pawlaku – to chyba dość popularne miejsce, szczególnie wśród osób 25+. 


Kargul i Pawlak doczekali się nawet… muzeum - w Lubomierzu, miasteczku, w którym kręcone były sceny do filmów położonego około 20 kilometrów od Jeleniej Góry. Wstęp kosztuje zaledwie 3zł. 


Obok figurek znajdują się drogowskazy ze słynnymi filmowym miastami. Pojawia się tam więc i Casablanca, i Saragossa, i kilka innych zagranicznych metropolii. Nie wiem, czy już Wam wspominałam, ale uwielbiam międzynarodowe akcenty w miastach. Czy to flagi, czy drogowskazy, chyba przejawiam zapędy globalistyczne, haha. W przyszłości postaram się napisać post o międzynarodowych znakach w Toruniu.
Tymczasem kończymy krótki maraton po toruńskich pomnikach. Mam nadzieję, że gdy przyjedziecie do Grodu Kopernika, to będziecie wiedzieli, gdzie się udać ;)
Pozdrawiam!



poniedziałek, 14 października 2013

Ludzie z kamiennymi twarzami atrakcją Torunia



Dzisiaj czas na kolejne toruńskie pomniki :) Tym razem bardziej człowiecze, chociaż żaden z nich nie okazał mi niestety żadnych ludzkich uczuć. Ale nikt też nie zaprotestował, gdy zdecydowałam się na sfotografowanie go, więc powinnam być wdzięczna :)
Najszybsze skojarzenie z Toruniem? Mikołaj Kopernik, Krzywa Wieża, korki, Radio M., żużel czy jeden most (chociaż nie mogę narzekać, już niebawem drugi powinien zostać oddany do użytku – choć pewnie i tak później niż należało…)?
A może… pierniki? Nie są ani trochę przereklamowane . Ślicznie pachną i wspaniale smakują. W Toruniu są specjalne miejsca, w których można kupić tradycyjne toruńskie wyroby.
Pomnik piernikarki w oryginalnym zielonym kolorze (tak naprawdę figura wykonana jest z brązu, ale artysta zdecydował się na pokrycie jej patyną, bo twierdził, że będzie to zabieg niebanalny) symbolizuje pierwszą, toruńską piernikarnię, która swoje istnienie zapoczątkowała już w roku 1751! 


Ze względu na swój kolor, figura rzuca się w oczy, co na pewno cieszy turystów (super, kolejna słit focia!)



Inną kobietą, która swoją figurkę ma w okolicach Rynku Nowomiejskiego, jest przekupka. Idealne miejsce dla takiej rzeźby, gdyż nawet teraz, w tym miejscu, codziennie swe targi rozkładają lokalni handlarze. Odkąd chodzę do szkoły prawie, że w centrum mojego gotyckiego miasta, często widuję świeże owoce i warzywa sprzedawane dokładnie przed nosem przekupki.



Popiersie Kopernika to wyjątek, o którym uprzedzałam w poprzednim poście. Jest postacią powszechnie znaną i nie można go nazwać symboliczną – żył, pracował i odkrywał naprawdę. Zawdzięczamy mu teorię zwaną heliocentryczną, której głównym założeniem jest to, że to Ziemia krąży wokół Słońca, a nie odwrotnie. Słynne stały się słowa: Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię, polskie go wydało plemię. Co więcej, toruńskie! Myślę, że warto znać osoby, które przyczyniły się do rozwoju nauki, sztuki czy innych dziedzin i jednocześnie pochodziły z naszego rodzinnego miasta. W sumie wiele razy zastanawiałam się nad tym, czy osoby z innych zakątków Polski chociażby kojarzą Kopernika. Mam nadzieję, że tak.


Słyszałam, że podobno punktem, w którym ludzie umawiają się w Gdańsku, jest Złota Brama, chociaż nie wiem, czy to prawda. Za to jestem pewna, iż najczęstszym miejscem, w którym ktoś spotyka się z drugą osobą w Toruniu, jest pomnik Kopernika. Wszyscy wiedzą, gdzie jest, znajduje się w widocznym miejscu, tuż obok toruńskiego ratusza. Łatwo można tam trafić, a Kopernika trudno wręcz nie zauważyć. Przez torunian (ale z tego co kojarzę również mieszkańców Ciechocinka :)) pomnik Mikołaja Kopernika nazywany jest Kopcem. Zdanie: Spotkamy się pod Kopcem? w Toruniu nietrudno usłyszeć.


 Został mi jeszcze jeden, wspaniały, zabawny, uroczy i sympatyczny pomnik do pokazania, ale potrzymam Was w niepewności (chociaż rodowici torunianie prawdopodobnie już zgadli, o co, a raczej o kogo może chodzić)…:)
Zapraszam Was do polubienia Sawatki na FB CLICK