Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antarktyda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antarktyda. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 listopada 2016

Pocztówki z siódmego kontynentu




Już kiedyś cieszyłam się z przesyłki PRAWIE z Antarktydy. W rzeczywistości była to pocztówka z Argentyny i włożyłam ją do koperty z nazwą tego kraju, ale, jak pisałam w tym poście, przekonywałam wówczas samą siebie, że widok z Ziemi Ognistej to niemal że Antarktyda. 


To było ponad 2 lata temu. Przez długi czas mojej kolekcji nie powiększyły żadne mroźne pocztówki. Aż w końcu w pewien październikowy piątek wróciłam do domu zmęczona i… wyciągnęłam ze skrzynki kartki z Wyspy Man oraz przesyłkę od Tomasza. W kopercie znalazłam wycinki z gazet o mojej ukochanej Taylor oraz hit hitów czyli widokówki z Antarktydy. Wszystkie są niezwykłe, przedstawiają zupełnie nieznany świat. W sumie otrzymałam 5 pocztówek z Antarktydy – każda z nich posiada grubą, białą ramkę, która tylko podkreśla piękno antarktycznych pejzaży. 


Zacznę od kartki, którą widzieliście już w poście podsumowującym październik, ale żeby wszystko się zgadzało, musiałam ją umieścić również w tym wpisie. Na pocztówce możecie zobaczyć samolot Twin Otter oraz rząd… piramid. No widzicie, piramidy już nawet na kilkudziesięciostopniowym mrozie można znaleźć. ;) Te piramidy to oczywiście nie grobowce, ale namioty załogi. Zdjęcie zostało zrobione na Wyspie Berknera – nie muszę dodać, że jest to miejsce w całości pokryte lodem.

Kolejna fotografia to widok z góry na całoroczną, brytyjską stację badawczą Rothera znajdującą się na Wyspie Adelajdy. Nie znudziłyby Wam się takie monotonne scenerie? ;)

I w końcu zorza polarna! Oj, chciałabym kiedyś zobaczyć to zjawisko na żywo… Zdjęcie zostało wykonane w kolejnej całorocznej stacji badawczej ulokowanej na Lodowcu Szelfowym Brunta.

Domki z kosmosu. Zgodzicie się ze mną, że trochę przypominają je budynki stacji Halley VI? Notabene jest to ta sama stacja, nad którą zaobserwowano tę niesamowitą zorzę polarną z pocztówki wyżej.

I na koniec jeszcze jedna odsłona antarktycznego nieba. Zorzę polarną sfotografowano również nad brytyjską stacją badawczą na Lodowcu Szelfowym Brunta.

Wszystkie powyższe widokówki zostały wydane przez BAS – brytyjską organizację naukową zajmującą się badaniem Antarktydy oraz okolicznych wysp.

Nie mam pojęcia, jak Tomasz zdobył te pocztówki, ale jestem mu naprawdę wdzięczna, że wysłał je właśnie do mnie. Dziękuję!

Teraz mogę już ze spokojnym uśmiechem oznajmić, że mam pocztówki ze wszystkich kontynentów!

Jestem ciekawa, czy Wam udało się jakoś zdobyć kartki z Antarktydy? A może macie jakieś mrożące krew w żyłach i palce u nóg kartki z północnych lodowców? 
Uściski! 
Sara

wtorek, 1 listopada 2016

Oj, działo się... - październik 2016



Jeny, mam wrażenie, że podsumowania miesiąca nie było na tym blogu od… więcej niż miesiąca. Październik był pełen wrażeń, ale nie mogę powiedzieć, że ciągnął się niemiłosiernie. Zacznijmy więc… od początku!

3 października
Spotkanie organizacyjne w sprawie studiów. Pierwsze znajomości. Pierwsza legitymacja studencka. I siedzenie na niewygodnych krzesłach po raz pierwszy i… nieostatni.

3 października
Pierwszy pub quiz. I od razu wygrana! :D Co prawda nie znałam odpowiedzi na większość pytań… ale może trochę wiedzy wchłonę.

4 października
Pierwsze zajęcia. Pierwsze notatki. Pierwszy strach i pierwsze: "Ale serio ja mam to wszystko czytać?".

5 października
Pierwszy niezdany egzamin na prawko. Trafiłam na przemiłą instruktorkę, czarną mambę toruńskiego WORD-u. A przy okazji lało jak z cebra i stworzyłam zagrożenie dla ruchu. Nie uderzyłam w samochód zaparkowany obok… Jednak według pani egzaminatorki zanosiło się na to. Wpadłam w płacz i… zapisałam się na kolejny egzamin.

7 października
Niepierwszy Toruń za pół ceny! Z moją przyjaciółką wybrałyśmy się na słodkości do kawiarni.

8 października
Kolejny dzień celebrowany w Toruniu. Z rodzicami i bratem zdecydowaliśmy się na wizytę w escape roomie. To było nasze pierwsze spotkanie z tą formą rozrywki i do razu wybraliśmy jeden z trudniejszych pokoi. Wydostaliśmy się z niego dosłownie w ostatniej minucie. Wszystkim polecam wizytę w pokoju zagadek, bo można nie tylko trochę pogłówkować, ale i spędzić czas z bliskimi, trochę się pośmiać, trochę powkurzać, a na koniec być może pękać z dumy. :D Tamtej soboty z Maćkiem szukaliśmy też wolnych miejsc w restauracjach sushi… Ale tym razem cud nie nastąpił. Wylądowaliśmy w restauracji osetyjskiej. I było naprawdę smacznie.

9 października
Niepierwsze imieniny i… ponowne świętowanie urodzin. Tamtej niedzieli moi rodzice zapomnieli o imieninach własnej córki (to byłam ja tak swoją drogą), a goście w końcu przyjechali na tort kajmakowy. :D

11 października
Ostateczne potwierdzenie. Dowiedziałam się, że będę otrzymywać stypendium. <3 Bogactwo nadchodzi, hahah.

12 października
Cudowna paczka… urodzinowa. Oj, uwielbiam świętować urodziny przez cały miesiąc! Ula sprawiła mi przepiękną niespodziankę, wysyłając w paczce aromatyczne herbatki i śliczne kartki. Dziękuję! <3


14 października
Ponowna euforia mojej skrzynki. Znalazłam w niej widokówki z Wyspy Man oraz pocztówki z Antarktydy! Pokażę je Wam w jednym z najbliższych wpisów na blogu.

17 października
To pierwszy dzień, w którym w Macu rozdawali darmową kawę. Nie wiem, jak Wam, ale mi smakuje kawa z McDonalda. Nieważne, że nalewali tylko pół kubka. Bywało, że jeździłam wcześniejszym autobusem, byle tylko napić się z rana pysznego cappuccino.

18 października
Ten dzień przejdzie do historii, bowiem właśnie w tamten wtorek… nie padało. I… tak, tak, zdałam egzamin praktyczny na prawo jazdy!!!!!! Zawracałam, parkowałam, wjechałam na rondo (i nawet z niego wyjechałam!). Dziękuję M., który cierpliwie znosił mój stres i egzaminatorowi, który okazał się człowiekiem.

24 października
Pierwsze poważne zajęcia na studiach tj. prezentacja (nogi mi się trzęsły, ale poszło dobrze) i zaliczona kartkówka z socjologii. Co mogę napisać… Oby tak dalej.

27 października
Pierwszy występ mojego chłopaka w radiu i… moja przygoda z soczewką. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i nie byłam krecikiem przez cały dzień.

29 października
Kolejna zumba w moim życiu. Znów byłam zachwycona. Razem z Fanny skakałyśmy i kręciłyśmy rękami/biodrami/czym się da. Mogłabym chodzić na tak energetyczne zajęcia co tydzień.

Wiele dni w październiku
Było pysznie. Albo moja mama przygotowywała słodkie babeczki bananowe czy też tartę dyniową, albo odwiedzałam toruńskie kawiarnie i knajpy w celu przyjęcia kilkuset kalorii. :D

Jaki był dla Was październik? Łaskawy? Przyjazny?
Życzę Wam, aby listopad był chociaż trochę słoneczny!
Sara