Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do Czech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do Czech. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 maja 2019

Mój subiektywny ranking stolic europejskich cz. 2


Jeśli nie widzieliście poprzedniego wpisu, to koniecznie nadróbcie go przed przeczytaniem tego posta! W ostatnim tekście przedstawiłam pierwszą część mojego subiektywnego rankingu stolic europejskich – odwiedziłam już połowę z nich i stwierdziłam, że to dobry moment na małe podsumowanie. Dzisiaj zaczynamy od miejsca 12.

12. Paryż. To miasto jest naprawdę wspaniałe. I chciałabym tam kiedyś wrócić. Dlaczego w takim razie umieściłam je dopiero/aż na dwunastym miejscu? Cóż, po prostu jakaś stolica musiała się znaleźć mniej więcej pośrodku. W Paryżu zakochałam się w Bazylice Sacré-Cœur, a gdy zobaczyłam Wieżę Eiffla, to ugięły się pode mną nogi. Ale raczej nie chciałabym mieszkać w tej stolicy – za duży tłok. No i ten francuski!
11. Rzym. Odwiedziłam tę stolicę dwukrotnie i… na razie mam dość. Zabytki w Rzymie są wspaniałe, choć podczas ostatniej wizyty bardziej zauroczyło mnie nieco zapomniane Zatybrze. Wiem, że mnóstwo osób kocha Italię – mnie podczas kilku wizyt zmęczyła nieco ta opieszałość Włochów i panujący w wielu miejscach chaos.
10. Warszawa. Ta stolica w ogóle nie powinna znaleźć się w moim rankingu. Jak mogę oceniać miejsce, w którym byłam dziesiątki razy, które – jak sądziłam – kiedyś zostanie moim domem? Warszawę poznałam zarówno od strony turystycznej tj. zabytków, muzeów, atrakcji i escape roomów, jak i od tej bardziej codziennej. Kiedyś myślałam, że Warszawa jest brzydka. Owszem, momentami bywa trochę przytłaczająca. Ale oferuje naprawdę duże możliwości.
9. Ateny. Myślałam, że ta stolica mi się nie spodoba, że jest przereklamowana. Tymczasem jej położenie zrobiło swoje. Cudowne widoki i przepiękne zabytki mnie zachwyciły. Jednak pomijając walory turystyczne, muszę stwierdzić, że Ateny są po prostu brudne.
8. Praga. Powinnam wrócić do Pragi. Boję się, że w przeciwnym wypadku w kolejnym rankingu to miasto znowu spadnie. To była przez długi czas jedna z moich ulubionych stolic. Miasto, które zajmowało ważne miejsce w moim sercu. Teraz Pragę pamiętam głównie dzięki zdjęciom. Powinnam tam wrócić, by to uczucie, które nas łączyło, znów odżyło.
7. Valletta. Niewielka stolica – nim się obejrzysz, będziesz już w innej miejscowości. Valletta, mimo swojego rozmiaru, zasługuje na wysokie miejsce ze względu na swoje urokliwe położenie oraz specyficzną architekturę – gdzie się nie obrócicie, tam budynki w kolorach piaskowca. Malta skradła moje serce, musiałam więc umieścić jej stolicę wysoko.
6. Ryga. W sumie to gdy piszę o tym mieście, to mi trochę smutno. Ryga to było takie nasze miejsce, moje i Maćka. Znany hotel, znane miejsca, znane uliczki. Przez innych zaś Ryga pozostaje nieodkryta. Ja cieszę się, że ją odkryłam, że mogłam tam powrócić i zobaczyć coś więcej niż najbardziej znane zabytki. Fajnie jest mieć takie miejsce w Europie, o którym wiesz, że, jeśli tam wrócisz, poradzisz sobie bez mapy. 
5. Budapeszt. Finałową piątkę otwiera Budapeszt. Mimo że to miasto zwiedzałyśmy z mamą w zimowych kurtkach, nie dało się w nim nie zakochać. Chociaż kompletnie nie rozumiałyśmy, o czym rozmawiają mieszkańcy i nie umiałyśmy przeczytać napisów, Budapeszt nas zauroczył. Wspaniała architektura, wyjątkowe pomniki i góra w środku miasta. Te miasta byłego cesarstwa mają coś w sobie...
4. Luksemburg. Chyba czuję jakiś pociąg do niewielkich stolic. Gdy myślę o Luksemburgu, pierwsze słowo, jakie nasuwa mi się na język, to: malowniczy. To miasto sprawia wrażenie, jakby było jakąś makietą. Część budynków położona jest niżej, część wyżej, co funduje nam niesamowite widoki. 
3. San Marino. Brązowy medal dla kolejnej malutkiej stolicy. Ciekawe, czy San Marino zachwyciłoby mnie tak samo, gdybym odwiedziła je latem. Wówczas czekałyby na mnie tłumy turystów. Tymczasem w marcu w San Marino leżał śnieg. I było to najlepsze, co nam się trafiło. Widoki jak z bajki - gdziekolwiek się nie spojrzało, zapierało dech w piersiach. San Marino mnie bardzo zaskoczyło – nie tylko dlatego, że mówili tam po polsku.
2. Lizbona. Chciałabym tam mieszkać. Pewnie czasami narzekałabym na to, że trzeba co chwilę łazić pod górę. I dobiłyby mnie ceny mieszkań. Ale mogłabym tam mieszkać. Gdy patrzę na ranking stolic z pewnej perspektywy, dostrzegam, że ważne jest dla mnie położenie stolicy. Lizbona nie dość, że znajduje się w ciepłym i słonecznym kraju, to jeszcze ocean jest w niej na wyciągnięcie ręki. Pamiętam, że gdy siedziałam nad brzegiem Tagu i wystawiałam twarz do słońca, czułam pełnię szczęścia i relaksu. Mogłabym tam wrócić. Chciałabym tam wrócić i pokazać Lizbonę mamie. I mieć pasteis de belem na co dzień.
1. Wiedeń. Czy jakaś stolica zajmie kiedyś jego miejsce? Czy coś pobije Wiedeń? Czy gdy wybiorę się tam znowu, znów się zachwycę? Dlaczego właściwie tak kocham Wiedeń? Znam tylko odpowiedź na ostatnie pytanie i chętnie Wam jej udzielę: uwielbiam to miasto za jego królewskość, dostojność, za architekturę, parki i pandy. I za Sisi.
A u Was jaka stolica znalazłaby się na pierwszym miejscu?
Uściski!
Sara

sobota, 20 maja 2017

Mój ranking stolic europejskich #2



Dziś wszystko będzie jasne. Co jest na pierwszym miejscu, a co tuż za podium? Która stolica skradła moje serce?


W poprzednim poście rozwodziłam się na temat mojego marzenia. Zdradziłam również, jakie miasta znalazły się na końcu mojego subiektywnego rankingu odwiedzonych przeze mnie stolic europejskich. Dziś czas na pozostałe miejsca.


9. Sztokholm, Szwecja, sierpień 2014. Odnoszę wrażenie, że ta stolica otworzyła pewną epokę. Odkąd wygrałyśmy z mamą bilety na prom, co roku odwiedzamy jakąś stolicę (ewentualnie dwie ;)). Stało się to fantastyczną tradycją. Z niecierpliwością wyczekujemy tych wyjazdów, planujemy je, odkładamy pieniążki… Sztokholm to stolica wyjątkowa, bo otoczona wodą. To mi się bardzo podobało, dodawało miastu niezwykłego klimatu. I mimo że w Sztokholmie wisiałam do góry nogami na roller coasterze i bawiłam się jak dziecko w Junibacken, to muszę przyznać, że widziałam ładniejsze stolice.

8. Ryga, Łotwa, kwiecień 2017. Naprawdę, żadna stolica chyba tak mnie nie zaskoczyła jak Ryga. Moja ciocia skutecznie zniechęciła mnie do tego miasta, mówiąc: "w nocy g*wno widać, w dzień g*wno do oglądania". Tymczasem Ryga okazała się po prostu bardzo ładna. Ciekawa architektura, bardzo różnorodna, piękne bulwary, obiekty przypominające te w wielkich metropoliach… A to wszystko na Wschodzie. No kto by pomyślał! W dodatku z M. o wiele lepiej dogadywaliśmy się podczas tej podróży, co również wpłynęło na moje miłe wspomnienia. 

7. Londyn, Wielka Brytania, marzec 2014. Z Londynem mam pewien problem. Wszyscy się nim zachwycają. A mnie najbardziej w tym mieście wcale nie podobał się Big Ben, Tower Bridge czy Pałac Buckingham. Najlepiej bawiłam się w muzeum figur woskowych Madame Tussauds. Chciałabym zajrzeć do tego muzeum również w innym mieście. Londyn jest dość wysoko w rankingu także dlatego, że lecąc do tego miasta, spełniłam swoje marzenie. Z naciskiem na "lecąc". Podróż samolotem była moim wielkim marzeniem.

6. Watykan, Watykan, lipiec 2013. W mieście tym (i kraju) byłam przy okazji cudownej podróży po Włoszech. Z Watykanem kojarzy mi się m.in. mój prześmieszny ubiór, w którego skład wchodziły białe legginsy z koronką… Musiałam mieć zasłonięte kolana i pech chciał, że przez cały dzień chodziłam po Rzymie ubrana jak klaun. Pamiętam również bardzo długą kolejkę do wejścia do Bazyliki św. Piotra. Wydaje mi się, że nie ma możliwości, by ogromny Plac św. Marka i sama bazylika nie zrobiły na kimś wrażenia.

5. Paryż, Francja, wrzesień 2016. Jestem zdziwiona, że umieściłam Paryż tak wysoko. Ale to wszystko przez Nią. Przez tę Damę. Stalową. Pamiętam trzy takie momenty, gdy nogi się pode mną ugięły podczas zwiedzania. Po wyjściu z autobusu w Nowym Jorku. Po wyjściu z autobusu w Paryżu. I po wyjściu z metra… zaraz zdradzę gdzie. Wieża Eiffla mnie zachwyciła. Wiem, że niektórzy widzą w niej kupę stali, ale ja odczuwałam niebywałą radość, że w końcu mogę zobaczyć ten symbol Francji na własne oczy. Zakochałam się tez w Sacre Coeur i w całej dzielnicy Montmartre. I choć architektura Paryża jest dość niespójna, a miejscami było brudno – uległam Paryżowi i się do tego przyznaję!

4. Budapeszt, Węgry, marzec 2016. Podróż za 2zł, połączenie Pragi i Wiednia… Budapeszt spodobał mi się, pomimo tego że zwiedzałam go w zimowej kurtce i znienawidziłam węgierski. Chociaż obejrzałam większość zabytków wartych zobaczenia w tej stolicy, czuję, że gdyby znów trafiła się okazja, by jechać do Budapesztu, to nie wahałabym się zbyt długo. Budapeszt wyglądał bajecznie po zmroku – od tej pory z mamą uwielbiamy oglądać miasta również wieczorem.

3. Rzym, Włochy, lipiec 2013. Tłoki i złodzieje nie zniechęciły mnie do Rzymu. Cudowna architektura, słoneczna pogoda i pyszne jedzenie wygrały. To właśnie wychodząc z metra w tej stolicy, nogi się pode mną ugięły. Zobaczyłam Koloseum. Nieważne, że otaczały je rusztowania. Coś czuję, że mojej mamie spodobałby się Rzym.

2. Praga, Czechy, sierpień 2009 i jeszcze inne lato. Polacy mają szczęście, że Praga jest tak blisko. To cudowne miasto. W poprzednim poście pisałam, że mam do niego sentyment, bo była to pierwsza zagraniczna stolica, którą odwiedziłam, w dodatku dwukrotnie. Praga zachwyca swoją architekturą. Mnie zachwyciła też lodami i słońcem. Możliwe, że gdybym pojechała tam zimą, stolica Czech byłaby w rankingu niżej… Ale jest, jak jest.

1. Wiedeń, Austria, sierpień 2015. Wiedeń nie jest najpopularniejszym kierunkiem podróży. Nie jest marzeniem większości ludzi jak Paryż, Londyn czy Nowy Jork. Jadąc do Wiednia, bardzo się ekscytowałam, ale bez bicia przyznaję – nie sądziłam, że ta stolica zasłuży na złoto. Tymczasem Wiedeń – mimo że zwiedzałam go po marnych 2 godzinach snu w autokarze – okazał się po prostu przepiękny. Majestatyczny, iście królewski. W Wiedniu podobało mi się wszystko, począwszy od Hoffburgu i ogrodu różanego, poprzez Hundertwasserhaus i Schönbrunn, na pandach i słonecznej pogodzie skończywszy. Właśnie w Wiedniu spełniłam kolejne ze swoich marzeń – zobaczyłam na żywo pandy! To była wielka radość. Zdradzę Wam, że Wiedeń jest również na pierwszym miejscu rankingu stolic mojej mamy.

I to już koniec.

Żart. To oczywiście nie koniec zwiedzania stolic. :D

W którym z tych miast byliście? Które podobało Wam się najbardziej?

Przypominam, że w poprzednimpoście znajdziecie miejsca od 14. do 10.

Życzę Wam wielu wspaniałych podróży! 
Sara

sobota, 8 listopada 2014

Magiczna dziesiątka



Jest jak dowód i jak pretekst do dalszych marzeń jednocześnie. Dostałam ją pustą, jako prezent urodzinowy, ale szybko udało mi się ją zapełnić kolorami. Nie od razu pomyślałam o tym, aby kontur każdego kraju zapełnić jego barwami narodowymi. Jednak utwierdza mnie w świetności tego pomysłu mój młodszy brat, który średnio co dwa dni przychodzi i z rozmarzeniem mówi: Ale to łaaaadne! Nieważne, że nie umiem starannie kolorować. :)

Zakolorowane państwa to te, których granicę przekroczyłam i w których zwiedzałam choć jedno miejsce – nie musiała to być stolica. Ważne – nie koloruję krajów, przez które tylko przejeżdżałam. To by dopiero było oszustwo! :)

Sformułowanie "gdzieniegdzie wyjechałam" zyskuje nowe znaczenie ;)

Odwiedziłam 10 europejskich krajów w 17 lat swojego życia, choć w gruncie rzeczy pierwszy raz za granicę wyjechałam jak miałam nie mniej niż 7 lat. Najwięcej razy przekraczałam naszą zachodnią granicę, najdłużej przebywałam we Włoszech, był to też dotychczas najpiękniejszy kraj, jaki widziałam (i najbardziej odpowiadający mi pod względem klimatycznym ;)), najkrócej natomiast przebywałam na Ukrainie bądź na Węgrzech – zarówno w jednym, jak i drugim państwie spędziłam cały dzień, na Ukrainie zwiedzając Lwów, na Węgrzech zaś kąpiąc się w aquaparku w Miszkolcu i spacerując po tym miasteczku.

Jedno zdanie na temat każdego z tych krajów i małe porównanie :)

Mapa w pełnej okazałości. Kolorowo, prawda?

Ukraina

Lwów to miasto naszych dawnych Kresów Wschodnich, czułam tam wibrującą w powietrzu polskość, udało mi się także zjeść pyszne krówki (a co ciekawe tradycyjnych krówek nie lubię, ale te sprzedawane na parkingu przez staruszkę zapamiętam do końca życia) i przejechać się drogami jeszcze gorszymi niż u nas.
Jedyna opera, w której byłam i to niestety nie na spektaklu...

Słowacja

Góry, góry i jeszcze raz góry, a co za tym idzie niezwykłe widoki, a poza tym próba nadgonienia Europy, chociażby poprzez wprowadzenie euro.

Pada, a i tak macham!

Czechy

Śmieszny język, pyszne lody, kościoły przekształcone w kluby i miasto, którego na razie nie pobiło żadne inne i coś czuję, że ono cały czas będzie się mężnie się bronić – Praga. 

Spójrzcie jak dzieci wcinają!

Niemcy

Autostrady, które wycisnęły z naszego samochodu to, co niemożliwe na polskich drogach, przepyszne słodycze i rozwój – widać, że jesteśmy na zachodzie.

Byłam tam na górze!

Szwecja

Zamknijcie to okno, bo wieje, a przy okazji nie zapomnijcie oddychać, bo widoki naprawdę zapierają dech.
 
A tu idealny widok z góry...

Włochy

Tam mogłam poczuć się piękna, doceniana, jeść do woli i jakimś cudem nie tyć – czyżby raj istniał naprawdę?

Gdzieś w drodze do Mesyny...

Węgry

Nic nie zrozumiecie, więc nie fatygujcie się nawet, za to słoneczników mają jakoś podejrzane dużo…

Mam to zdjęcie już kilka lat, a nadal nie rozumiem tego napisu.

Litwa

Kolejne państwo, w którym można poczuć polskość, a przy okazji odczuć zmienność pogody, uświadomić sobie, że litewski nie jest językiem słowiańskim i… że są kraje bardziej warte odwiedzin.

Top Model również na Litwie!

Wielka Brytania

Chyba znów zacznę gadać o pogodzie, ale ta brytyjska wpędza mnie w depresję – mają tam wszystko poza słońcem i to kraj, do którego chce się wracać, choćby na zakupy.
 
To zdjęcie pokazuje prawdziwe oblicze Londynu

Polska

Góry i morze, zamki i kamienice, chociaż autostrady płatne, a pogoda pod psem, to pierogi mamy najlepsze i kocham tu mieszkać!

Blisko granicy ze Słowacją, ale to nadal nasz polski krajobraz...

Wasze pierwsze skojarzenia z powyższymi krajami? Które z nich odwiedziliście? Stwórzcie w komentarzach małą księgę skojarzeń i wspomnień z magicznej dziesiątki, liczę na Was!
Pozdrawiam serdecznie
Sara

poniedziałek, 7 października 2013

5 najpiękniejszych...



Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo lubię czytać i oglądać… rankingi. Top 10, top 100, najlepsi, najwyżsi, najpiękniejsi, naj, naj, naj. Podczas przeglądania wp, na 100 % kliknę w link 10 najpiękniejszych miast w Europie, ci ludzie zrobili sobie najwięcej operacji plastycznych czy 5 sposobów na dobry sen. Nie mam pojęcia, co takiego w sobie mają tego typu artykuły. Co właściwie zachęca mnie do ich przeczytania? To trochę specyficzne zainteresowanie, chociaż wiem, że mam je od dawna. Już jako małolata podniecałam się listami przebojów. Tak właściwie to nadal to robię. Najzabawniejsze jest to, że wcale nie muszę słuchać piosenek, jakie się na nich pojawią. Wystarczy, że zorientuję się, jakie to będą utwory i już jestem zadowolona. Podczas oglądania sylwestrowej listy na Vivie, największą radość sprawia mi nie słuchanie i oglądanie teledysków, ale zapisywanie na kartce, co było na miejscu drugim, co na trzynastym, a co na ostatnim… Czy to jakaś chęć analizowania, czy porównywania, czy rozważania i rozmyślania – nie wiem.
Wiem za to, że dla Was przygotowałam na dziś ranking. Top 5. Jestem pewna, że za rok lista ta wyglądałaby inaczej, za 5 lat różniłaby się może i w połowie, a za 10 lat możliwe, iż byłabym co najmniej zdziwiona moim pierwszym wyborem. Co zdecydowałam się sklasyfikować?

NJAPIĘKNIEJSZE MIASTA JAKIE UDAŁO MI SIĘ ZWIEDZIĆ

Spis ten będzie trochę niedorobiony, bo do dnia dzisiejszego nie odwiedziłam wielu miast, które są na mojej marzycielskiej liście. Zapewne gdy w kwietniu zawitam do Londynu, to on na pewno wepchnie się grzecznie do tej piątki (choć jeszcze nie jestem w stanie stwierdzić, na które miejsce), a kiedy za dwa lata w końcu wyląduje na jednym z amerykańskich lotnisk, to możliwe, że lista zamieni się w bardzo światową. Tak jak zmieniają się rekordy w księdze Guinessa – co rusz ktoś pobija jakiś kolejny, tak możliwe, że zmianie ulegnie moja lista. Ale na dzisiaj prezentuje się ona następująco:

5. Ranking otwiera właściwie niewielkie miasto – w porównaniu do kolejnych można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że jest ono mieściną. Nie mówię tego w żadnym wypadku złośliwie, bo ZAMOŚĆ zyskuje właśnie dzięki swojemu minimalizmowi. Słynne zamojskie schody są dla mnie przykładem architektonicznego kunsztu, a pomysł na rynek w kształcie kwadratu to po prostu strzał w dziesiątkę. Urocze, kolorowe kamienice i wąskie uliczki sprawiły, że Zamość znalazł się na tej liście.






4. Miasto kontrastów. Byłam tam tylko raz, ale smak cukierków sprzedawanych przez staruszkę na parkingu (Gdy będziecie mieli okazję być we LWOWIE, musicie, po prostu musicie ich spróbować. Mówili mi, że to krówki, czyli cukierki, za którymi nie przepadam. Tymczasem ukraińskie przysmaki okazały się pysznym karmelem/toffi/wyśmienitą masą polaną czekoladą), najpiękniejsza opera, jaką widziałam i przyjaźni ludzie zrobili swoje. Lwów przez długi czas był polskim miastem, szkoda, że teraz znajduje się za naszymi granicami. Mielibyśmy prawdziwą perełkę, a nawet perłę wśród naszych miast. Lwów nie był jednolity – z jednej strony nowoczesne budynki świadczące o rozwijaniu się miasta, z drugiej strony pięknie zdobione kamienice. Niektóre zabytki prawie że się sypały, gdzieniegdzie było zwyczajnie brudno, ale i tak chciałabym odwiedzić to miasto kolejny raz. Ma w sobie coś, co przyciąga.


 
3. Nie będę próbowała Was przekonać, że fakt, iż urodziłam się w TORUNIU, chodzę w tym mieście do szkoły i kawał mojego życia jest związany z tym miejscem, nie wpłynął na decyzję przyznania mu trzeciego miejsca. Bo wpłynął. Nie dałam rady połączyć sentymentu z obiektywizmem, ale jeśli nie wierzycie mi na słowo, że Toruń naprawdę powinien się znaleźć na tej liście, to podam Wam trochę przykładów potwierdzających jego piękno i niezwykłość.




- Starówka Torunia znajduje się na Liście UNESCO, została uznana za jeden z siedmiu cudów Polski, a ratusz i rynek zajęły trzecie miejsce w plebiscycie na 30 najpiękniejszych miejsc na świecie. Robi wrażenie, prawda? Dodam jeszcze, że Toruń odwiedza rocznie 1,6 mln turystów. Chyba nie robią tego przez przypadek? Toruńskie pierniki są przepyszne, miękkie, pachną cynamonem, a Toruń jest miastem przyjaźnie nastawionym do turystów i dba o to, aby było im tu jak najlepiej i aby chętnie powracali do Grodu Kopernika.



2. RZYM  nie otrzymał dzisiaj złotego medalu, mimo swojej wieczności. Może zakocham się w nim za drugim razem, za pierwszym wywarł na mnie ogromne wrażenie, ale też trochę przytłoczył – zarówno upałem, jak i… tłokiem. Przytłoczyć tłokiem, to chyba nowe masło maślane. Zabytki cudowne, a na widok Koloseum naprawdę zaparło mi dech w piersiach, ale pierwsze miejsce oddaje miastu, które od dawna gości w moim sercu. I nie zamierza się z niego wynieść.






1. Oklaski, aplauz, fanfary i szampan dla PRAGI, w której przejście przez pasy na zielonym świetle w niektórych miejscach graniczy z cudem. Nie byłam tam już kilka lat, ale w tym mieście zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Nadal wspominam siedzenie na środku placu, podczas gdy inni wcale nie siedzieli, a wręcz przeciwnie – gdzieś się spieszyli. W Pradze są pyszne lody, Praga jest po prostu piękna. Mnóstwo wiekowych zabytków, zabawne, czeskie napisy. A oprócz monumentów słynnych na całą Europę, a nawet świat, warto zobaczyć te mniej znane, ale równie ciekawe miejsca w Pradze, bo ma ich mnóstwo.








A jakie jest Wasze Top 5 najpiękniejszych miast?