Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na Ukrainę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na Ukrainę. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 listopada 2014

Magiczna dziesiątka



Jest jak dowód i jak pretekst do dalszych marzeń jednocześnie. Dostałam ją pustą, jako prezent urodzinowy, ale szybko udało mi się ją zapełnić kolorami. Nie od razu pomyślałam o tym, aby kontur każdego kraju zapełnić jego barwami narodowymi. Jednak utwierdza mnie w świetności tego pomysłu mój młodszy brat, który średnio co dwa dni przychodzi i z rozmarzeniem mówi: Ale to łaaaadne! Nieważne, że nie umiem starannie kolorować. :)

Zakolorowane państwa to te, których granicę przekroczyłam i w których zwiedzałam choć jedno miejsce – nie musiała to być stolica. Ważne – nie koloruję krajów, przez które tylko przejeżdżałam. To by dopiero było oszustwo! :)

Sformułowanie "gdzieniegdzie wyjechałam" zyskuje nowe znaczenie ;)

Odwiedziłam 10 europejskich krajów w 17 lat swojego życia, choć w gruncie rzeczy pierwszy raz za granicę wyjechałam jak miałam nie mniej niż 7 lat. Najwięcej razy przekraczałam naszą zachodnią granicę, najdłużej przebywałam we Włoszech, był to też dotychczas najpiękniejszy kraj, jaki widziałam (i najbardziej odpowiadający mi pod względem klimatycznym ;)), najkrócej natomiast przebywałam na Ukrainie bądź na Węgrzech – zarówno w jednym, jak i drugim państwie spędziłam cały dzień, na Ukrainie zwiedzając Lwów, na Węgrzech zaś kąpiąc się w aquaparku w Miszkolcu i spacerując po tym miasteczku.

Jedno zdanie na temat każdego z tych krajów i małe porównanie :)

Mapa w pełnej okazałości. Kolorowo, prawda?

Ukraina

Lwów to miasto naszych dawnych Kresów Wschodnich, czułam tam wibrującą w powietrzu polskość, udało mi się także zjeść pyszne krówki (a co ciekawe tradycyjnych krówek nie lubię, ale te sprzedawane na parkingu przez staruszkę zapamiętam do końca życia) i przejechać się drogami jeszcze gorszymi niż u nas.
Jedyna opera, w której byłam i to niestety nie na spektaklu...

Słowacja

Góry, góry i jeszcze raz góry, a co za tym idzie niezwykłe widoki, a poza tym próba nadgonienia Europy, chociażby poprzez wprowadzenie euro.

Pada, a i tak macham!

Czechy

Śmieszny język, pyszne lody, kościoły przekształcone w kluby i miasto, którego na razie nie pobiło żadne inne i coś czuję, że ono cały czas będzie się mężnie się bronić – Praga. 

Spójrzcie jak dzieci wcinają!

Niemcy

Autostrady, które wycisnęły z naszego samochodu to, co niemożliwe na polskich drogach, przepyszne słodycze i rozwój – widać, że jesteśmy na zachodzie.

Byłam tam na górze!

Szwecja

Zamknijcie to okno, bo wieje, a przy okazji nie zapomnijcie oddychać, bo widoki naprawdę zapierają dech.
 
A tu idealny widok z góry...

Włochy

Tam mogłam poczuć się piękna, doceniana, jeść do woli i jakimś cudem nie tyć – czyżby raj istniał naprawdę?

Gdzieś w drodze do Mesyny...

Węgry

Nic nie zrozumiecie, więc nie fatygujcie się nawet, za to słoneczników mają jakoś podejrzane dużo…

Mam to zdjęcie już kilka lat, a nadal nie rozumiem tego napisu.

Litwa

Kolejne państwo, w którym można poczuć polskość, a przy okazji odczuć zmienność pogody, uświadomić sobie, że litewski nie jest językiem słowiańskim i… że są kraje bardziej warte odwiedzin.

Top Model również na Litwie!

Wielka Brytania

Chyba znów zacznę gadać o pogodzie, ale ta brytyjska wpędza mnie w depresję – mają tam wszystko poza słońcem i to kraj, do którego chce się wracać, choćby na zakupy.
 
To zdjęcie pokazuje prawdziwe oblicze Londynu

Polska

Góry i morze, zamki i kamienice, chociaż autostrady płatne, a pogoda pod psem, to pierogi mamy najlepsze i kocham tu mieszkać!

Blisko granicy ze Słowacją, ale to nadal nasz polski krajobraz...

Wasze pierwsze skojarzenia z powyższymi krajami? Które z nich odwiedziliście? Stwórzcie w komentarzach małą księgę skojarzeń i wspomnień z magicznej dziesiątki, liczę na Was!
Pozdrawiam serdecznie
Sara

poniedziałek, 7 października 2013

5 najpiękniejszych...



Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo lubię czytać i oglądać… rankingi. Top 10, top 100, najlepsi, najwyżsi, najpiękniejsi, naj, naj, naj. Podczas przeglądania wp, na 100 % kliknę w link 10 najpiękniejszych miast w Europie, ci ludzie zrobili sobie najwięcej operacji plastycznych czy 5 sposobów na dobry sen. Nie mam pojęcia, co takiego w sobie mają tego typu artykuły. Co właściwie zachęca mnie do ich przeczytania? To trochę specyficzne zainteresowanie, chociaż wiem, że mam je od dawna. Już jako małolata podniecałam się listami przebojów. Tak właściwie to nadal to robię. Najzabawniejsze jest to, że wcale nie muszę słuchać piosenek, jakie się na nich pojawią. Wystarczy, że zorientuję się, jakie to będą utwory i już jestem zadowolona. Podczas oglądania sylwestrowej listy na Vivie, największą radość sprawia mi nie słuchanie i oglądanie teledysków, ale zapisywanie na kartce, co było na miejscu drugim, co na trzynastym, a co na ostatnim… Czy to jakaś chęć analizowania, czy porównywania, czy rozważania i rozmyślania – nie wiem.
Wiem za to, że dla Was przygotowałam na dziś ranking. Top 5. Jestem pewna, że za rok lista ta wyglądałaby inaczej, za 5 lat różniłaby się może i w połowie, a za 10 lat możliwe, iż byłabym co najmniej zdziwiona moim pierwszym wyborem. Co zdecydowałam się sklasyfikować?

NJAPIĘKNIEJSZE MIASTA JAKIE UDAŁO MI SIĘ ZWIEDZIĆ

Spis ten będzie trochę niedorobiony, bo do dnia dzisiejszego nie odwiedziłam wielu miast, które są na mojej marzycielskiej liście. Zapewne gdy w kwietniu zawitam do Londynu, to on na pewno wepchnie się grzecznie do tej piątki (choć jeszcze nie jestem w stanie stwierdzić, na które miejsce), a kiedy za dwa lata w końcu wyląduje na jednym z amerykańskich lotnisk, to możliwe, że lista zamieni się w bardzo światową. Tak jak zmieniają się rekordy w księdze Guinessa – co rusz ktoś pobija jakiś kolejny, tak możliwe, że zmianie ulegnie moja lista. Ale na dzisiaj prezentuje się ona następująco:

5. Ranking otwiera właściwie niewielkie miasto – w porównaniu do kolejnych można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że jest ono mieściną. Nie mówię tego w żadnym wypadku złośliwie, bo ZAMOŚĆ zyskuje właśnie dzięki swojemu minimalizmowi. Słynne zamojskie schody są dla mnie przykładem architektonicznego kunsztu, a pomysł na rynek w kształcie kwadratu to po prostu strzał w dziesiątkę. Urocze, kolorowe kamienice i wąskie uliczki sprawiły, że Zamość znalazł się na tej liście.






4. Miasto kontrastów. Byłam tam tylko raz, ale smak cukierków sprzedawanych przez staruszkę na parkingu (Gdy będziecie mieli okazję być we LWOWIE, musicie, po prostu musicie ich spróbować. Mówili mi, że to krówki, czyli cukierki, za którymi nie przepadam. Tymczasem ukraińskie przysmaki okazały się pysznym karmelem/toffi/wyśmienitą masą polaną czekoladą), najpiękniejsza opera, jaką widziałam i przyjaźni ludzie zrobili swoje. Lwów przez długi czas był polskim miastem, szkoda, że teraz znajduje się za naszymi granicami. Mielibyśmy prawdziwą perełkę, a nawet perłę wśród naszych miast. Lwów nie był jednolity – z jednej strony nowoczesne budynki świadczące o rozwijaniu się miasta, z drugiej strony pięknie zdobione kamienice. Niektóre zabytki prawie że się sypały, gdzieniegdzie było zwyczajnie brudno, ale i tak chciałabym odwiedzić to miasto kolejny raz. Ma w sobie coś, co przyciąga.


 
3. Nie będę próbowała Was przekonać, że fakt, iż urodziłam się w TORUNIU, chodzę w tym mieście do szkoły i kawał mojego życia jest związany z tym miejscem, nie wpłynął na decyzję przyznania mu trzeciego miejsca. Bo wpłynął. Nie dałam rady połączyć sentymentu z obiektywizmem, ale jeśli nie wierzycie mi na słowo, że Toruń naprawdę powinien się znaleźć na tej liście, to podam Wam trochę przykładów potwierdzających jego piękno i niezwykłość.




- Starówka Torunia znajduje się na Liście UNESCO, została uznana za jeden z siedmiu cudów Polski, a ratusz i rynek zajęły trzecie miejsce w plebiscycie na 30 najpiękniejszych miejsc na świecie. Robi wrażenie, prawda? Dodam jeszcze, że Toruń odwiedza rocznie 1,6 mln turystów. Chyba nie robią tego przez przypadek? Toruńskie pierniki są przepyszne, miękkie, pachną cynamonem, a Toruń jest miastem przyjaźnie nastawionym do turystów i dba o to, aby było im tu jak najlepiej i aby chętnie powracali do Grodu Kopernika.



2. RZYM  nie otrzymał dzisiaj złotego medalu, mimo swojej wieczności. Może zakocham się w nim za drugim razem, za pierwszym wywarł na mnie ogromne wrażenie, ale też trochę przytłoczył – zarówno upałem, jak i… tłokiem. Przytłoczyć tłokiem, to chyba nowe masło maślane. Zabytki cudowne, a na widok Koloseum naprawdę zaparło mi dech w piersiach, ale pierwsze miejsce oddaje miastu, które od dawna gości w moim sercu. I nie zamierza się z niego wynieść.






1. Oklaski, aplauz, fanfary i szampan dla PRAGI, w której przejście przez pasy na zielonym świetle w niektórych miejscach graniczy z cudem. Nie byłam tam już kilka lat, ale w tym mieście zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Nadal wspominam siedzenie na środku placu, podczas gdy inni wcale nie siedzieli, a wręcz przeciwnie – gdzieś się spieszyli. W Pradze są pyszne lody, Praga jest po prostu piękna. Mnóstwo wiekowych zabytków, zabawne, czeskie napisy. A oprócz monumentów słynnych na całą Europę, a nawet świat, warto zobaczyć te mniej znane, ale równie ciekawe miejsca w Pradze, bo ma ich mnóstwo.








A jakie jest Wasze Top 5 najpiękniejszych miast?