Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanzania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanzania. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 grudnia 2016

Potyczki pocztówkowe - Tanzania vs. Tanzania



Dzisiaj będzie nietypowo. Bo krótko. :D
Zbliżają się święta. Więc teoretycznie zbliża się też śnieg.
Chyba że to, co już poprószyło, ma nam wystarczyć? Albo zima przyjdzie dopiero w marcu? Tego nie wiem. Ale jeśli już macie dość mrozu jak ja i z utęsknieniem czekacie na odrobinę rodzinnego ciepła w święta i na mnóstwo słońca w lato, to mam coś, co być może poprawi Wam humor.
W sobotę poznałam rodziców mojego M. Bardzo się denerwowałam, ale nie było tak źle.
Od mamy mojego chłopaka dostałam 2 pocztówki z… Tanzanii, które przysłał jej znajomy lekarz.
Obie pocztówki podbiły moje serce. Do tej pory moją jedyną zdobyczą z Tanzanii była kartka wysłana z Polski, przedstawiająca afrykański krajobraz. Niestety trudno było po tym widoku rozpoznać, w którym kraju zostało zrobione zdjęcie. Tym bardziej się cieszę, że podczas wizyty w Kruszwicy otrzymałam widokówki, które nie pozostawiają wątpliwości, że to Tanzania. 

Pierwsza kartka to właściwie zbiór symboli Tanzanii. Kilimandżaro i dzikie zwierzęta. Kartka ta ogromnie mi się podoba, pewnie dlatego, że od razu widać, skąd przywędrowała. ;)

Druga pocztówka jest być może jeszcze piękniejsza. Również przedstawia najwyższy szczyt Afryki i słonie, ale poza tym ma śliczną, białą ramkę i flagę Tanzanii. Idealna kartka!

Jak wiecie, zdobycie pocztówek z Afryki nie jest wcale takie łatwe, więc każda pocztówka z tego kontynentu bardzo mnie cieszy. 
Jestem ciekawa, która kartka Wam przypadła do gustu. Może obie, tak jak mi? ;) 
Uściski! 
Sara 
PS Przypominam o konkursie – to ostatnie chwile, by wziąć w nim udział. :) Wystarczy, że opiszecie… prezent. Aż trzy osoby zgarną pocztówki ze sklepu PostcardShop. Warto. ;)

sobota, 13 grudnia 2014

Zwierzenia blondynki i wyznania blogerki cz. 15



Dokładnie 25 lat temu urodziła się moja ulubiona wokalistka, ale nie o niej chciałam Wam dziś opowiedzieć. Trzynastka w dacie oznacza, że chyba już najwyższy czas na comiesięczne podsumowanie. Właściwie listopad i pierwsza połowa grudnia nie obfitowały w miliony pozytywnych zdarzeń, przez większość dni chodziłam albo zła i przymulona, albo zmęczona i chora. Żaden z tych przymiotników nie kojarzy się optymistycznie, mimo to ja jak zawsze spróbuję dostrzec pozytywy.

To wywołało uśmiech na mojej twarzy

Nie wiem, który kolor jest odpowiedzialny za radosny nastrój, ale tego dnia był to na pewno czerwony. Tysiące czerwonych czapeczek i koszulek i ich zmotywowani właściciele byli powodami mojego uśmiechu dzień po mikołajkach. Dlaczego biegli w półmaratonie? Aby sprawdzić swoją wytrzymałość, aby poprawić sobie humor, aby wziąć udział w niezwykłym wydarzeniu, aby się przewietrzyć, aby…? Zapewne każdy miał swój własny powód, ale ja wspierałam i podziwiałam ich wszystkich tak samo! No, może trochę bardziej tych, co biegli bez ubrań. 





To dogodziło moim kubkom smakowym

Babeczki, muffiny, cupcakes. Nieważne, jaką nazwą się posłużymy, liczy się bowiem smak! I wygląd przy okazji. Chociaż wybierając amerykańską babeczkę, kierowałam się przede wszystkim dekoracją. Padło na frytki i hamburgera. Fast food w połączeniu ze słodkościami – przyznacie, że to niecodzienny miks.




To powiększyło moją kolekcję

I to o nowe kraje! W minionym miesiącu znalazłam w skrzynce sporo pocztówek, ale dziś pokażę Wam tylko dwie, pocztówkę z RPA i kartkę z Tanzanii, wysłaną co prawda z Polski, ale włożyłam ją do koperty z nazwą afrykańskiego kraju. Udało mi się ją wygrać na loterii, którą zorganizował Sebastian – jak sam napisał, dowiedział się, że nie musi pisać egzaminu poprawkowego na swojej uczelni, gdyż wykładowca pomylił się przy wpisywaniu ocen i wpisał mu gorszą niż otrzymał w rzeczywistości. Radość Sebastiana była tak ogromna, że postanowił wysłać kartkę ze zwierzętami z Czarnego Lądu do jednego z postcrosserów. Pomyłka wykładowcy zafundowała trochę stresu Sebastianowi, mnie natomiast unikatową widokówkę.




To pozwoliło mi poczuć święta

Święta w listopadzie? Ee tam, skoro ozdoby i piosenki świąteczne poprawiły mi humor, to nie mam nikomu za złe tego, że już miesiąc przed Bożym Narodzeniem widywałam choinki na ulicach.




To sprawiło, że poczułam się dumna

Pierwszy numer gazetki szkolnej, nad którym siedziałam całymi dniami, ukazał się z tylko bodajże jedną literówką. To sukces! Do tej pory elektroniczne wydanie przeczytało prawie 1200 osób.




To mnie czegoś nauczyło, jednocześnie bawiąc

Wycieczka do Młyna Wiedzy sprawiła, że śmiałam się z własnej (nie)wiedzy, ćwiczyłam refleks i udawałam chomika. Warto było!






To uświadomiło mi, że rodzice z Mikołajem o mnie pamiętają

Cieszę się, że nie jestem jeszcze za stara na otrzymywanie drobnych podarków od św. Mikołaja i mimo iż nie napisałam do niego listu, on o mnie nie zapomniał. Nie wyczyściłam butów, nie powiesiłam skarpet, ale nie poskutkowało to ominięciem mojego domu – Mikołaj zostawił prezenty na stole. Dziękuję. :)




A jak Wam minął ostatni miesiąc?

Serdecznie pozdrawiam

Sara