Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antigua i Barbuda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antigua i Barbuda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 czerwca 2015

Zwierzenia blondynki i wyznania blogerki cz. 21



Jest 13 czerwca, więc wychodzi na to, że czas na podsumowanie miesiąca, a właściwie to nie miesiąca (bo który miałabym podsumowywać? Maj czy czerwiec?), tylko minionych trzydziestu dni. Trochę Was już przyzwyczaiłam do tego, że u mnie takowe podsumowania nie pojawiają się pod koniec jednego miesiąca czy też na początku drugiego, ale w połowie jednego z nich. Zastanawiam się, czy tego nie zmienić. Tylko że wtedy podsumowanie na moim blogu byłoby jednym z wielu podsumować miesiąca na różnych stronach. :) Kwestia do rozważenia. :) Myślałam też zmianie tytułu cyklu...

Ostatnie tygodnie były na swój sposób wyjątkowe. Dużo nowych doświadczeń, a także mieszanina okropnych zdarzeń z tymi naprawdę wspaniałymi i niecodziennymi. Z Wami podzielę się tylko tymi przyjemnymi – po co rozprzestrzeniać narzekanie? :D
16 maja - Europejska Noc Muzeów! Już chyba po raz trzeci czy czwarty uczestniczyłam w tym wydarzeniu, jak zawsze wróciłam do domu pełna różnorakich emocji. Myślę, że to lepszy sposób na spędzenie soboty niż bezsensowne przełączanie kanałów. Każdy czasami musi się ukulturalnić. ;) Chociaż w Centrum Sztuki Współczesnej można zacząć się wahać, co też właściwie powinno być nazywane sztuką.

Eksponaty w toruńskim CSW

21 maja – osiemnastka P. Była pizza, tort (upieczony i udekorowany przez jubilatkę), przekąski i mnóstwo gier planszowych. To była moja pierwsza osiemnastka w tym roku i przyznaję, że z lokalu wyszłam w świetnym humorze. Nie było dzikiej balangi mocno zakrapianej alkoholem, a kulturalna impreza i to mi się bardzo, bardzo podobała. Graliśmy w tabu, kalambury i mafię. Jak się okazało, mafia ewoluowała i zasady, które ja znałam, są już passé. Na szczęście szybko nauczyłam się nowych. :D
 
Część gości początkowa nie uwierzyła, że to P. sama ozdabiała tort. A jednak! Zdolniacha. :D

29 maja – urodziny mojej ukochanej przyjaciółki F., a także spotkanie z Kamilem, z którym wywiad możecie przeczytać tutaj, oraz z już osiemnastoletnią P. ;) W tymże dniu F. dostała kwiaty na starówce od dwóch nieznanych gości, a ja spędziłam miły czas w towarzystwie moich znajomych z gimnazjum. Ostrzeżenie: nie bierzcie pięciu pierogów w toruńskiej Pierogarni, chyba że macie żołądek dinozaura.
 
Przed pierogami? Kawa! <3

27 maja – Festiwal Kolorów  w Toruniu. Nie było tak świetnie jak w zeszłym roku, spotkałyśmy z F. niewiele znajomych, było chłodniej, kolorki drogie, a i my byłyśmy na samym festiwalu krócej. Chociaż nadal twierdzę, że to fajna inicjatywa, samo obsypywanie się z obcymi ludźmi kolorowymi proszkami wyzwala w człowieku mnóstwo pozytywnej energii. 

F. jest tu podejrzanie czysta...

1 czerwca – wyniki konkursów polonistycznych. Okazało się, że jestem laureatką Ogólnopolskiego Konkursu „Z ortografią na co dzień”. :D Na wyniki czekałam cały dzień, tymczasem opublikowano je dopiero wieczorem. Moja radość tego wieczoru nie znała granic.
W Dniu Dziecka otrzymałam też miły upominek od rodziców – czekoladę, herbatę i… skarpetki (kto powiedział, że to prezent bożonarodzeniowy? :D) Również szkoła o nas nie zapomniała – tego dnia miał miejsce Dzień Szkocji. Kiltu nie włożyłam, bo to w końcu ubiór męski. ;) Chłopcy mieli okazję zaprezentować swoje zgrabne nogi. Można było wziąć udział w różnych konkurencjach inspirowanych szkockimi Highland Games, czyli Zawodami Kaledońskimi. Nie zabrakło rzucania drewnianym palem (caber toss), pchnięcia kulą (shot put), rzutu młotem (Scottish hammer throw) i przeciągania liny (tug-o-war). Na terenie szkoły sprzedawano różne pyszności – ja skusiłam się na gofra w nutellą i truskawkami, koktajl truskawkowo-bananowy i szkockie ciasteczko zwane shortbread. Na odważniejszych czekały jajka po szkocku. ;)

Kurczę, a jak chłopaki mają zgrabniejsze nogi niż my z F. ? :/

3 czerwca – klubowa osiemnastka F. Przed wyjściem wpadłam w panikę, ale na szczęście mi przeszło. Bawiłam się świetnie bez procentów, wytańczyłam i piszczałam razem z F., kiedy DJ (DJ-ka? Nadal nie wiemy) puścił/a One Direction. Od 6:30 do 1:30 na nogach – ale dałam radę, co więcej – tańczyłam prawie cały czas. A gdy zobaczyłam, że F. dostała swoje wymarzone prezenty, mnie samej uśmiech wpełzł na twarz.

Klub to nie jest dobre miejsce do robienia zdjęć... Ale przynajmniej mamy fantastyczne wspomnienia!

4 czerwca – turystka w Toruniu! Namówiłam rodzinkę na spacer po mieście. Brata przekonałam, mówiąc, że pójdziemy też na lody. Efekty sesji możecie zobaczyć tutaj. Przyjmuję zapisy na oprowadzanie po Toruniu, haha. 

W tle Brama Mostowa

Co drugi dzień ;) – do skrzynki trafiały kartki, a na mój talerz truskawki.

Zupełnie zapomniałam o tym, że dawno temu umówiłam się na wymianę z kimś z Antigui!
Pocztówka wygrana u Karoliny w konkursie


A jak tam u Was kochani? Cieszycie się, że za oknem tak słonecznie?

Przesyłam moc uścisków!

Sara