Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do Watykanu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do Watykanu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 maja 2019

Mój subiektywny ranking stolic europejskich cz. 1


Podobno już się pogubiliście. Nie wiecie, gdzie byłam, gdzie nie byłam. Dziś więc skromnie przypomnę 23 stolice, które już odwiedziłam. Drugie tyle przede mną!

Ostatni ranking stolic europejskich pojawił się na tym blogu w 2017 roku, gdy miałam za sobą 14 odwiedzonych stolic. Od tego czasu sporo się zmieniło – nie tylko zwiedziłam nowe miasta, lecz także wróciłam do niektórych z nich.

Właściwie im więcej miejsc poznaję, tym trudniej jest mi tworzyć takie rankingi. Bo trudno jest porównywać coś, co jest zupełnie inne. Dlaczego mam zestawiać Helsinki z Rzymem, skoro te miasta powstały w zupełnie innym okresie, położone są na innej szerokości geograficznej, różni je wielkość, liczba ludności i tysiące innych rzeczy? Tym razem postanowiłam, że ranking będzie wyglądać nieco inaczej. Stworzyłam właściwie spis skojarzeń – i tych dobrych, i tych złych. Starałam się jakoś uporządkować miasta pod względem poziomu sympatii, ale nie jest to sztywne ustawienie. Za to bardzo, bardzo subiektywne.

Powiem Wam, że w pewnym momencie, gdy rozpisałam ten ranking  na kartce, stwierdziłam, że uszeregowanie stolic od najwspanialszej, najpiękniejszej, tej, którą wspominam najlepiej do tej, która nie zagościła w moim sercu, jest… niewykonalne. Nie chciałam skrzywdzić żadnej ze stolic. Poza tym niektóre może nie cechują się wyjątkową architekturą, ale są po prostu bliskie mojemu sercu. Z kolei ślad po wizytach w niektórych z nich powoli zaciera się w mojej pamięci…

Wpis podzieliłam na dwie części – gdybym zaczęła opisać wszystkie dwadzieścia trzy odwiedzone stolice w jednym tekście, to wyszedłby nam rozdział książki.

Zacznę od końca.

23. Bratysława. Nawet po kilku latach od wizyty w tym mieście Bratysławę nadal umieszczam na szarym końcu. No ale ktoś musi zająć to zaszczytne, ostatnie miejsce. Bratysława to stolica, do której nie chciałabym wrócić, bo nie widzę powodu, dla którego miałabym to zrobić. Miasto dało mi się poznać jako szare, smutne, brudne, postkomunistyczne, zaniedbane. Zobaczyłam, co miałam zobaczyć, skręciłam kostkę, spałam w obskurnym hotelu i nie mogłam się z nikim dogadać. Czy zauważyłam jakiekolwiek plusy tego miasta? Ciekawe pomniki i ładny zamek.
22. Tallinn. To miasto nie jest brzydkie. Tylko że nie zapisało się w mojej pamięci. Pewnie przyćmiła je Ryga, w której wówczas nocowaliśmy. Tallinn… po prostu odwiedziłam. Było fajnie, momentami zabawnie. Na przykład wtedy gdy nie byliśmy pewni, czy to, co oglądamy, to faktycznie Pałac Kadriorg, czy może tylko jakaś przybudówka.
21. Wilno. Po latach jawi mi się jako miasto, do którego nie chciałabym wrócić. Gdy myślę o Wilnie, widzę kościoły, cmentarze… Mało zachęcający widok, prawda? Pozytywnym punktem tego miasta była na pewno wizyta w Republice Zarzeczańskiej, czyli artystycznym państwie w państwie. Władca tej nie przez wszystkich uznawanej krainy wysłał mi nawet maila z podziękowaniami za promowanie jego kraju.
20. Dublin. Podróż do Dublina zaliczam do dość… trudnych. To był nasz pierwszy wspólny wyjazd z Maćkiem, dochodziło do małych zgrzytów, w naszym pokoju chrapał narkoman, a i pogoda nie za bardzo sprzyjała. Może miasto pubów po prostu nie powinno przypaść do gustu dziewczynie, która nie pije alkoholu. Co dobrego zapamiętam z Dublina? Przepiękne parki.
19. Berlin. Byłam w tej stolicy kilkukrotnie i wydaje mi się ona zbyt nowoczesna. Wiadomo, że Berlin był zniszczony po II wojnie światowej i nie znajdziemy tak urokliwego Starego Miasta. Gdybym miała wrócić do tej stolicy, to chciałabym zobaczyć Pałac Charlottenburg, który de facto położony jest pod Berlinem.
18. Sofia. Gdy wybieraliśmy się w podróż do Aten i Sofii, czułam, że grecka stolica mnie zawiedzie, a ta bułgarska zaskoczy. W sumie było na odwrót. W Sofii spodobała mi się multireligijność – tu meczet, tam cerkiew, nieco dalej synagoga. Lubię czytać o wierzeniach innych narodów i te elementy miasta wydawały mi się interesujące. Poza tym było jednak dość… smutno. Dało się dostrzec, że nie jest to zachodnie miasto. Plus za położenie nieopodal gór i przelatujące samoloty.
17. Bruksela. Zawsze gdy opowiadamy z mamą o stolicy Belgii, podkreślamy, że zabytki były piękne, ale samo miasto brudne i zaniedbane. Spotkałyśmy w nim wielu bezdomnych i żebraków – nawet takich z Polski… Zaskoczyło nas to, że miasto uznawane za stolicę Unii Europejskiej wygląda właśnie tak. Zabytki były naprawdę piękne, kojarzyły się nieco z architekturą wiedeńską. Gofry w Brukseli bardzo nam smakowały. Frytki belgijskie natomiast lepsze jadłam w Polsce.
16. Londyn. Gdy myślę o Londynie, to dochodzę do wniosku, że to wcale nie jest jakieś wybitnie ładne miasto. Na pewno najlepiej zapamiętam z tej stolicy wizytę w Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds. Możecie uważać to za płytkie, ale ja bawiłam się w tym miejscu po prostu genialnie. I to najlepiej zapamiętałam z Londynu
15. Sztokholm. Możliwe, że gdybym odwiedziła nieco mniej stolic, to Sztokholm znalazłby się wyżej. To naprawdę przyjemne miasto, ciekawie położone, otoczone przez wodę. Super było to, że w Sztokholmie nie tylko oglądałyśmy zabytki, lecz także bawiłyśmy się w Junibacken, czyli Muzeum Szwedzkiej Literatury, i spacerowałyśmy po ogromnym skansenie. Co więcej, zajrzałyśmy też do parku rozrywki Grona Lund, gdzie przejechałam się kolejką górską. W sumie teraz żałuję, że miałam wówczas zamknięte oczy.
14. Watykan. Niełatwo oceniać drugą najmniejszą stolicę świata. Wiadomo, że trudniej będzie jej się bronić. W dodatku nie czuję się do końca swobodnie, wypowiadając się o Watykanie, bo, mimo że odwiedziłam ten kraj i miasto dwukrotnie, to nie zwiedziłam Kaplicy Sykstyńskiej. Bądź co bądź uważam, że warto zobaczyć Watykan, nieważne, czy jesteś osobą wierzącą czy nie.
13. Helsinki. Niby takie nic, a jednak coś. Helsinki to ostatnia odwiedzona przeze mnie stolica. I chociaż pogoda nie w pełni dopisała, to miasto będę wspominać miło, głównie ze względu na wyspę Suomenlinnę. Mało turystów, sielsko, cicho i przyjemnie.
Kolejne miejsca w następnym poście. Jak obstawiacie, co znajdzie się na podium? Czy coś Was zdziwiło? Jak wyglądałby Wasz ranking stolic europejskich?
Uściski!
Sara

niedziela, 10 czerwca 2018

Watykan - przydatne informacje dla odwiedzających


Mój poprzedni post o Watykanie nosił jakże clickbajtowy tytuł "Spotkałam papieża!". Tym razem nie będę Was wkręcać. Papieża nie było.


Zastanawiałam się, w jaki sposób pokazać Wam Watykan. Ci, co byli w Rzymie, na pewno widzieli Watykan, a osoby, które Rzym dopiero mają w planach, na pewno świetnie znają widok na Plac Św. Piotra z telewizyjnych relacji. Zebrałam więc dla Was garść porad, wskazówek, ciekawostek i moich spostrzeżeń ze zwiedzania Watykanu.

  • W drodze do Watykanu spotkacie mnóstwo naciągaczy, którzy będą Was zachęcać do odwiedzenia Muzeów Watykańskich i Kaplicy Sykstyńskiej. Na pewno jest to bardzo fascynujące doświadczenie, jednak kosztuje 17 euro. Naciągacze będą Wam wciskać kit, że jeśli nie pójdziecie do muzeów, to czeka Was trzygodzinne stanie w kolejce do wejścia do Bazyliki św. Piotra (wstęp do świątyni jest bezpłatny). A jak zapłacicie, to nie będziecie musieli czekać. Tymczasem kolejka do wejścia do Bazyliki trochę przeraża swoją długością, ale przesuwa się naprawdę szybko. My byliśmy na miejscu o 9:30 i w kolejce staliśmy ok. pół godziny.

  • A do czego ta kolejka? Do kontroli bezpieczeństwa. Przypomina ona nieco tę na lotnisku, jest jednak mniej dokładna i szybsza. Prześwietlają nasze plecaki, a my sami musimy przejść przez piszczącą bramkę. Słyszałam, że w Watykanie bardzo surowo traktuje się kwestię ubioru, należy mieć zakryte ramiona i kolana. Tymczasem trzy turystki przed nami miały na sobie krótkie szorty i topy, na które założyły coś a’la szpitalne szlafroki, które kolan im nie zakrywały. Mimo to wpuszczono je do świątyni.

  • Grób św. Jana Pawła II chciało zobaczyć tak wielu turystów, że przeniesiono go z grot. Po wejściu do Bazyliki św. Piotra możecie zobaczyć grób po prawej stronie, nieopodal Piety Michała Anioła.

  • Wstęp do Grot Watykańskich jest bezpłatny. Groty to nic innego jak podziemne korytarze, w których umieszczono sarkofagi papieży. Dla mnie zwiedzanie Grot to straszna nuda, ale może dla kogoś będzie to mistyczne przeżycie. Dość długo szukaliśmy wejścia – znajduje się ono w tyle bazyliki, po lewej stronie nawy. Uwaga! W podziemiach nie można robić zdjęć.

  • Istnieje możliwość wspięcia się na kopułę Bazyliki św. Piotra. Wejście na kopułę (cupola) znajduje się z prawej strony bazyliki, a więc jeśli Waszym celem jest tylko kopuła, to i tak musicie przejść przez kontrolę bezpieczeństwa. Są dwie opcje dostania się na sam szczyt Watykanu – albo płacicie 10 euro, winda podwozi Was na trzecie piętro, z którego na kopułę  już "tylko" 221 stromych schodów, albo kupujecie bilet za 8 euro i do pokonania macie ponad 500 stopni. My wybraliśmy tę pierwszą opcję, dla nieco bardziej leniwych, a i tak lekko nie było, przyznaję. Za to widoki są naprawdę wspaniałe, w szczególności imponująco wygląda Plac św. Piotra.

  • W Watykanie znajdują się bezpłatne toalety. O wiele krótsze kolejki ustawiają się do WC niedaleko szatni, z prawej strony bazyliki. Druga toaleta ulokowana jest przy sklepach z pamiątkami i poczcie. Warto wiedzieć, że jak wyjdziecie z Bazyliki św. Piotra, udacie się schodami w prawą stronę i ponownie znajdziecie się na Placu św. Piotra, do Bazyliki nie będziecie mogli już wrócić.


  • Znaczek do innych europejskich krajów kosztuje w Watykanie 2 euro. Ja wysłałam pocztówkę na swój własny adres - chciałam mieć taką wyjątkową kartkę z watykańskim znaczkiem i pieczątką w kolekcji.


  • Na Placu św. Piotra również spotkacie licznych sprzedawców wody, koralików i nie wiadomo, czego jeszcze. Uzbrójcie się więc w cierpliwość.
Mam nadzieję, że teraz Wasze zwiedzanie najmniejszego kraju świata będzie nieco mniej stresującym przeżyciem.
Sara

sobota, 20 maja 2017

Mój ranking stolic europejskich #2



Dziś wszystko będzie jasne. Co jest na pierwszym miejscu, a co tuż za podium? Która stolica skradła moje serce?


W poprzednim poście rozwodziłam się na temat mojego marzenia. Zdradziłam również, jakie miasta znalazły się na końcu mojego subiektywnego rankingu odwiedzonych przeze mnie stolic europejskich. Dziś czas na pozostałe miejsca.


9. Sztokholm, Szwecja, sierpień 2014. Odnoszę wrażenie, że ta stolica otworzyła pewną epokę. Odkąd wygrałyśmy z mamą bilety na prom, co roku odwiedzamy jakąś stolicę (ewentualnie dwie ;)). Stało się to fantastyczną tradycją. Z niecierpliwością wyczekujemy tych wyjazdów, planujemy je, odkładamy pieniążki… Sztokholm to stolica wyjątkowa, bo otoczona wodą. To mi się bardzo podobało, dodawało miastu niezwykłego klimatu. I mimo że w Sztokholmie wisiałam do góry nogami na roller coasterze i bawiłam się jak dziecko w Junibacken, to muszę przyznać, że widziałam ładniejsze stolice.

8. Ryga, Łotwa, kwiecień 2017. Naprawdę, żadna stolica chyba tak mnie nie zaskoczyła jak Ryga. Moja ciocia skutecznie zniechęciła mnie do tego miasta, mówiąc: "w nocy g*wno widać, w dzień g*wno do oglądania". Tymczasem Ryga okazała się po prostu bardzo ładna. Ciekawa architektura, bardzo różnorodna, piękne bulwary, obiekty przypominające te w wielkich metropoliach… A to wszystko na Wschodzie. No kto by pomyślał! W dodatku z M. o wiele lepiej dogadywaliśmy się podczas tej podróży, co również wpłynęło na moje miłe wspomnienia. 

7. Londyn, Wielka Brytania, marzec 2014. Z Londynem mam pewien problem. Wszyscy się nim zachwycają. A mnie najbardziej w tym mieście wcale nie podobał się Big Ben, Tower Bridge czy Pałac Buckingham. Najlepiej bawiłam się w muzeum figur woskowych Madame Tussauds. Chciałabym zajrzeć do tego muzeum również w innym mieście. Londyn jest dość wysoko w rankingu także dlatego, że lecąc do tego miasta, spełniłam swoje marzenie. Z naciskiem na "lecąc". Podróż samolotem była moim wielkim marzeniem.

6. Watykan, Watykan, lipiec 2013. W mieście tym (i kraju) byłam przy okazji cudownej podróży po Włoszech. Z Watykanem kojarzy mi się m.in. mój prześmieszny ubiór, w którego skład wchodziły białe legginsy z koronką… Musiałam mieć zasłonięte kolana i pech chciał, że przez cały dzień chodziłam po Rzymie ubrana jak klaun. Pamiętam również bardzo długą kolejkę do wejścia do Bazyliki św. Piotra. Wydaje mi się, że nie ma możliwości, by ogromny Plac św. Marka i sama bazylika nie zrobiły na kimś wrażenia.

5. Paryż, Francja, wrzesień 2016. Jestem zdziwiona, że umieściłam Paryż tak wysoko. Ale to wszystko przez Nią. Przez tę Damę. Stalową. Pamiętam trzy takie momenty, gdy nogi się pode mną ugięły podczas zwiedzania. Po wyjściu z autobusu w Nowym Jorku. Po wyjściu z autobusu w Paryżu. I po wyjściu z metra… zaraz zdradzę gdzie. Wieża Eiffla mnie zachwyciła. Wiem, że niektórzy widzą w niej kupę stali, ale ja odczuwałam niebywałą radość, że w końcu mogę zobaczyć ten symbol Francji na własne oczy. Zakochałam się tez w Sacre Coeur i w całej dzielnicy Montmartre. I choć architektura Paryża jest dość niespójna, a miejscami było brudno – uległam Paryżowi i się do tego przyznaję!

4. Budapeszt, Węgry, marzec 2016. Podróż za 2zł, połączenie Pragi i Wiednia… Budapeszt spodobał mi się, pomimo tego że zwiedzałam go w zimowej kurtce i znienawidziłam węgierski. Chociaż obejrzałam większość zabytków wartych zobaczenia w tej stolicy, czuję, że gdyby znów trafiła się okazja, by jechać do Budapesztu, to nie wahałabym się zbyt długo. Budapeszt wyglądał bajecznie po zmroku – od tej pory z mamą uwielbiamy oglądać miasta również wieczorem.

3. Rzym, Włochy, lipiec 2013. Tłoki i złodzieje nie zniechęciły mnie do Rzymu. Cudowna architektura, słoneczna pogoda i pyszne jedzenie wygrały. To właśnie wychodząc z metra w tej stolicy, nogi się pode mną ugięły. Zobaczyłam Koloseum. Nieważne, że otaczały je rusztowania. Coś czuję, że mojej mamie spodobałby się Rzym.

2. Praga, Czechy, sierpień 2009 i jeszcze inne lato. Polacy mają szczęście, że Praga jest tak blisko. To cudowne miasto. W poprzednim poście pisałam, że mam do niego sentyment, bo była to pierwsza zagraniczna stolica, którą odwiedziłam, w dodatku dwukrotnie. Praga zachwyca swoją architekturą. Mnie zachwyciła też lodami i słońcem. Możliwe, że gdybym pojechała tam zimą, stolica Czech byłaby w rankingu niżej… Ale jest, jak jest.

1. Wiedeń, Austria, sierpień 2015. Wiedeń nie jest najpopularniejszym kierunkiem podróży. Nie jest marzeniem większości ludzi jak Paryż, Londyn czy Nowy Jork. Jadąc do Wiednia, bardzo się ekscytowałam, ale bez bicia przyznaję – nie sądziłam, że ta stolica zasłuży na złoto. Tymczasem Wiedeń – mimo że zwiedzałam go po marnych 2 godzinach snu w autokarze – okazał się po prostu przepiękny. Majestatyczny, iście królewski. W Wiedniu podobało mi się wszystko, począwszy od Hoffburgu i ogrodu różanego, poprzez Hundertwasserhaus i Schönbrunn, na pandach i słonecznej pogodzie skończywszy. Właśnie w Wiedniu spełniłam kolejne ze swoich marzeń – zobaczyłam na żywo pandy! To była wielka radość. Zdradzę Wam, że Wiedeń jest również na pierwszym miejscu rankingu stolic mojej mamy.

I to już koniec.

Żart. To oczywiście nie koniec zwiedzania stolic. :D

W którym z tych miast byliście? Które podobało Wam się najbardziej?

Przypominam, że w poprzednimpoście znajdziecie miejsca od 14. do 10.

Życzę Wam wielu wspaniałych podróży! 
Sara

sobota, 10 sierpnia 2013

Spotkałam papieża!



No, prawie. Tak naprawdę niezbyt uważnie wypatrywałam Ojca Świętego w watykańskich oknach.




Byłam w Watykanie. Odwiedziłam miejsce, które setki razy widziałam w telewizji. I, rzeczywiście, Plac św. Piotra JEST ogromny, a Bazylika św. Piotra JEST potężna. A kolejka do niej jeszcze potężniejsza. 

 
Długość kolejki przeraziła mnie już w momencie przekroczenia granicy Watykanu (nota bene nie jest ona według mnie zbyt wyraźna). Myślałam, że jako grupa zorganizowana (czyt. kolonia) wejdziemy poza kolejką. Nic z tych rzeczy. Grzecznie stanęliśmy na końcu ogonka. Byłam pozytywnie zaskoczona szybkością, z jaką poruszaliśmy się na przód! Poprosiłam mojego przyjaciela o kilka zdjęć na tle fontanny, która również bardzo często pokazywana jest w Wiadomościach, Faktach itp. w okresie konklawe bądź jakichkolwiek ważniejszych uroczystości z papieżem w roli głównej, tymczasem nie mogliśmy pozwolić sobie na dłuższą seszyn, gdyż kolejka uwijała się w niesamowitym tempie.  



Kiedy dotarliśmy do początku kolejki, czekało nas prześwietlenie. No, może niedosłownie. Przejście przez bramki, w ramach bezpieczeństwa. Mogę się pochwalić, że zapipałam, a dokładniej zapipał mój aparat, który miałam w kieszeni. Wszystko z kieszeni powinno być wcześniej wyjęte i położone na taśmę obok bramki. Podobnie wszelkie torby, plecaki. Wszystko jest prześwietlane. Mój przyjaciel musiał zdjąć pasek od spodni, na szczęście obyło się bez watykańskiego striptizu dla ubogich :) Jednak to nie koniec sprawdzania turystów. W kolejnym miejscu, już bardzo blisko wejścia do bazyliki, stwierdzano, czy nasz strój nadaje się do podziwiania świątyni, czy też nie. Zakryte kolana, zakryte ramiona, żadnych klapek. Dziewczyny, które Rzym zwiedzały w krótkich spodenkach, wiązały na biodrach chusty (stajl), wszystko po to, aby bez problemów móc wejść do bazyliki.
Przed wejściem udało mi się zrobić zdjęcie słynnego balkonu, z którego możemy usłyszeć habemus papam.


Sama bazylika robi ogromne wrażenie, aż nie wiadomo, na co zwrócić uwagę, czemu przyjrzeć się dokładniej, co zasługuje na zdjęcie, a co nie. Ogrom bazyliki może przytłaczać, wszędzie pełno zdobień, ornamentów, obrazów, rzeźb, w tym słynna Pieta. Piękna fasada. Wszystkie wielkie, potężne, człowiek może czuć się tam zupełnie mały.




 
Watykan to miejsce szczególne, niecodzienne. Nawet, jeśli nie jesteś katolikiem, pojedź tam choć raz w życiu i podziwiaj. Po prostu podziwiaj.

PS. A na koniec jakże kolorowy akcent :)