Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 września 2015

Blog kopalnią wiedzy cz. 9



Znowu się nazbierało trochę haseł z wyszukiwarek. Czas więc na kolejny post i kolejną dawkę pocztówek. Ponownie pozostawiłam oryginalną pisownię. Pośmiejmy się razem!
Pocztówka od Karoliny - gdzieś w drodze do Szwecji.
Czy ja pisałam o tym na blogu?! 
studia dwa lata po maturze
Nie polecam. Wydaje mi się, że zrobienie nawet rocznej przerwy nie jest zbyt dobrym pomysłem. Ja sama bym się na to nie zdecydowała, bo założę się, że gdybym znalazła pracę (zapewne spędziłabym ten rok bez nauki, pracując), to potem nie chciałabym jej ot tak rzucić, aby dalej się edukować. Jasne, że roczne podróże po maturze brzmią super. Ale skąd kasa na takie wojaże? Najpierw trzeba zarobić. :D
szatnia wf dziewczyny
Ja nie wiem, dlaczego ci internauci są tacy zboczeni… Chyba że ktoś chciał zobaczyć po prostu jak wygląda szatnia damska jako miejsce, bez dziewczyn. Wiecie co chłopaki, zwykle bardzo podobnie do tej męskiej, są jakieś wieszaki, jakieś szafki. ;)
Tę chorwacką kartkę dostałam od znajomej z obozu, zanim jeszcze zaczęłam zbierać pocztówki.
Cieszę się, że pomogłam  
co odjebac w wakacje 
Najlepiej nic. 
co kupic kolezance ktora uwielbia ksiezniczki disneya na 18 
Jedna z moich trzech osiemnastek (haha, jak to brzmi) już miała miejsce i o ile uwielbiam księżniczki Disneya i w ogóle filmy disneyowskie, to nic z księżniczkami nie dostałam.. Na Oxford Street w Londynie jest cudowny sklep z rzeczami związanymi z filmami Disneya. <3 Kupiłam tam mojemu bratu kubek z Buzzem Astralem. Ale wracając do pytania: hmm, może królewski diadem? Albo cokolwiek z wizerunkiem księżniczek? 
czy mozna zostać detektywem majac dlugi 
Kurczę, dobre pytanie. Ale myślę, że można. W końcu detektyw potrafi się dobrze ukrywać, to i długi zatai.  
co zrobić aby zapamiętać wakacje  
Czarny humor: skoczyć na główkę z pomostu, najlepiej na niestrzeżonej plaży. A tak serio to wystarczy jakaś ciekawa wycieczka w fajnym towarzystwie albo po prostu zrobienie czegoś po raz pierwszy – spróbowanie nowej potrawy, odwiedzenie nieznanego miejsca… 
Swap z Amerykanką mieszkającą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich
Informacje mniej i bardziej przydatne 
czy warto mieszkac w bydgoszczy?  
Hahahaha. Nie no, ja nie hejcę Bydgoszczy tak jak 95% torunian. Ale czy warto? Już lepiej w Toruniu... ;) 
chcę kupić różne widokówki z różnych miast w polsce. 
Moja pierwsza myśl po przeczytaniu tego hasła "To fajnie." Wydaje mi się, że w necie można znaleźć aukcje, na których ktoś sprzedaje pocztówki z różnych polskich miast. Niestety, wycieczka do kilkunastu polskich miejscowości wyjdzie trochę drożej niż przesyłka. 
nadrabianie zaległości po wymianie do francji
U mnie w szkole jest taka możliwość, by wyjechać na wymianę do Francji, jednak ja miałam wybór – albo Paryż i Augan, albo Filadelfia, Waszyngton i Nowy Jork. No co brzmi lepiej? :D Poza tym zdarza się tak, że Francuzi nie znają angielskiego, a w USA raczej to prawie niemożliwe. Zaległości po wymianie pewnie są, ale wszystko da się nadrobić, tak sądzę. :)

widokówki okrętów statków kupie sprzedam
Akurat takich kartek na sprzedaż nie mam. Ale za to specjalnie dobrałam do tego wpisu kartki z łódkami, które otrzymałam w minionych latach. Bo o ile podróż promem nie była szczytem moich marzeń, to żaglowce, jachty, łódki czy promy na kartkach to jeden z moich ulubionych motywów.
Urocza nazwa miasta, prawda? To w Finlandii. :)

Jeśli dawno nie zaglądaliście do swoich haseł na blogach, zróbcie to teraz i pochwalcie się!
Kochani, jako że już za tydzień kończę 18 lat, to prawdopodobnie następne posty będą oscylować wokół tematu urodzin, dorosłości itp. Czeka też na Was konkurs! :)
Trzymajcie się. :)
Sara

niedziela, 26 października 2014

Szwecja jak z obrazka



Przyszedł wreszcie czas na post podsumowujący całą wyprawę do Szwecji – kraju z widokami jak z obrazka, w którym tylko pogoda potrafi być wredna. Podzieliłam dzisiejszy post na kilka części i mam nadzieję, że uda mi się wszystko klarownie wyjaśnić. Oczywiście w Szwecji byłam zaledwie kilka dni, więc mogę podzielić się jedynie tym, co udało mi się zaobserwować - żaden ze mnie skandynawski ekspert. Ale może komuś z Was te wskazówki przydadzą się w przyszłości, zachęcą do zobaczenia Szwecji albo sprawią, że powrócą wspomnienia :)? Jeśli macie jakiekolwiek pytania, nie wahajcie się ani chwili, może akurat będę znała odpowiedź. A jak nie, to poszukamy jej wspólnie. :)

Szwedzka rodzina królewska - od lewej księżniczka Magdalena, król Karol XVI Gustaw, królowa Sylwia, książę Karol Filip i księżniczka Wiktoria, czyli następczyni tronu.
Możecie mi nie wierzyć, ale to ta sama księżniczka Magdalena, która na pierwszej pocztówce. Obecnie mieszka w Nowym Jorku z mężem biznesmenem, mają malutką córeczkę.

1. Jak dotrzeć?
My płynęłyśmy promem, wysiadłyśmy w Nynäshamn, skąd zabrała nas kolejka. Jechałyśmy z przygodami i przesiadką, ale dotarłyśmy całe i zdrowe, chociaż nieźle zmarznięte. Swego czasu jednym z moich ulubionych zajęć było śledzenie strony z tanimi lotami - do Sztokholmu promocje pojawiają się bardzo często, można lecieć już za kilkadziesiąt złotych, musicie tylko wziąć poprawkę na to, iż odległość od lotniska do samej stolicy jest całkiem spora - dodajcie więc koszty dojazdu.
 
Okręt Vasa



2. Co warto zwiedzić? Jakie są ceny?
Czy Szwecja faktycznie jest taka droga? Cóż… tania nie jest. Chodzi tu głównie o przelicznik złotówek na korony szwedzkie. Korona to około 50 groszy i tak np. za kanapkę w Macu zapłacicie 10 koron, z kolei kawę możecie znaleźć już za 15 koron. Pocztówka to koszt 5 bądź 3 koron. Wydaje się, jakby tragedii nie było… Jednak jeśli chodzi o muzea, to już może nam zrzednąć mina. Ceny bowiem wahają się od 100 do nawet 160 koron szwedzkich. Dlatego, po długich rozważaniach, kupiłyśmy dwudniowe karty sztokholmskie. Dwie takie karty kosztowały nas 950 koron, a pozwoliły wchodzić praktycznie wszędzie, gdzie chciałyśmy, jeździć bez końca autobusami, tramwajem i metrem (nawet tylko po to, aby pooglądać stacje, które wyglądają jak małe dzieła sztuki!), a także dostać się ze Sztokholmu do Nynäshamn, miasteczka, w którym cumował nasz prom. Czy karta była udanym zakupem? Tak, tak i jeszcze raz tak! Dzięki niej miałyśmy okazję pogłaskać owieczki w Skansenie, obejrzeć kilkuwiekowy okręt w Muzeum Vasa, zobaczyć, jak mieszkał niegdyś monarcha z rodziną w apartamentach królewskich, podziwiać widok na calutki Sztokholm, z jego 30.000 wyspami z wieży telewizyjnej mierzącej aż 155 metrów, przenieść się do krainy dzieciństwa czyli Junibacken i wejść (ale tutaj niestety tylko w znaczeniu przekroczyć bramę wejściową , gdyż za każdą atrakcję trzeba było płacić osobno) do ogromnego wesołego miasteczka - Gröna Lund. Poza tym, nawet gdy chciałyśmy podjechać zaledwie jeden przystanek, bo nogi odmawiały nam posłuszeństwa, a ciekawość i zapał nie pozwoliły wrócić do hostelu, bez wahania wsiadałyśmy do jakiegokolwiek środka komunikacji miejskiej, która jest w stolicy naprawdę punktualna. W Sztokholmie powinno wsiadać się tylko przednimi drzwiami, gdyż nie ma tam kasowników – bilety, a raczej specjalne karty, przykłada się do czytnika znajdującego się obok stanowiska kierowcy.

3. Co mnie pozytywnie zaskoczyło?

Może Wy wcale nie będziecie zdziwieni lub też poczujecie się troszkę zawstydzeni, ale w Szwecji każdy mówi po angielsku! Zaczepiłam panią uprawiającą jogging – wytłumaczyła mi ze wszystkimi szczegółami, jak dotrzeć do wieży, spytałam taksówkarza – życzliwie wytłumaczył mi drogę do hostelu, kierowcy autobusów, sklepikarze, wszyscy uprzejmie pomogą nam, bez problemów posługując się angielskim. Czy to nie piękne? We Włoszech nie ma tak dobrze. A wyobrażacie sobie, co by było w Polsce? Pokolenie chociażby moich rodziców w większości nie zna angielskiego… Niestety. :( Natomiast jedyne słowo, jakiego ja nauczyłam się w języku szwedzkim (którego nota bene w ogóle nie mogłam zrozumieć), to dziękuję - tack.





3. Co warto zabrać?

Nie trzeba zabierać żadnych przejściówek do gniazdek, ale nie zapomnijcie spakować do walizki ciepłych, najlepiej chroniących przed wiatrem ubrań i parasoli! 





4. Co warto przywieźć?

Konika :) Sklepów z pamiątkami nie brakuje, wydaje mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja już tradycyjnie przywiozłam słodycze, mnóstwo zdjęć, pocztówek i pięknych wspomnień.





5. Co mnie negatywnie zaskoczyło?

Ogromna liczba żebraków na ulicach… W tak zamożnym kraju…

Mam nadzieję, że pozwoliłam Wam choć na moment zachwycić się Szwecją przez te kilka tygodni, podczas których skrupulatnie opisywałam moje wrażenia i przeżycia. Która atrakcja jest Waszą ulubioną? 
Udanego tygodnia!
Sara