Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrażenia czytelniczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrażenia czytelniczki. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 stycznia 2021

Najlepsze i najgorsze książki, które przeczytałam w 2020


W 2020 roku przeczytałam mniej książek niż w poprzednich latach. Ale były wśród nich naprawdę dobre tytuły. Co z czystym sercem mogę Wam polecić, a które pozycje raczej odradzam?

W tym roku przeczytałam sporo reportaży, kilka książek podróżniczych, parę dotyczących kwestii ekologii. Były też oczywiście stałe punkty mojego roku, czyli powieści autorstwa Colleen Hoover, Richarda Paula Evansa i Magdaleny Kordel. Ta trójka nadal utrzymuje się w moim topie ulubionych pisarzy.

W 2020 sięgnęłam też po kilka głośnych książek m.in. "Tatuażysta z Auschiwtz" – wiem, że ma ona tyle samo wielbicieli, co przeciwników. Mnie wciągnęła i postanowiłam nie doszukiwać się jakichś błędów merytorycznych.

Przeczytałam też hit Internetu, czyli książkę Janiny Bąk. Fajnie było przypomnieć sobie co nieco ze statystyki, tym bardziej że informacje były podane w bardzo przystępny sposób. Ale ten sposób pisania Janiny, te zdania na pół strony, anegdoty, dygresje i heheszki momentami jednak wytrącały mnie z równowagi. Wydaje mi się, że to kwestia przyzwyczajenia i tego, czy ktoś lubi taki styl, czy nie. Mnie zastanawiało, czy Janina, gdy coś opowiada swoim znajomym, to też tak mówi?

Niżej znajdziecie wszystkie przeczytane przeze mnie w 2020 roku książki, wraz z ocenami. Przy niektórych postanowiłam zamieścić krótki komentarz. Może komuś pozwoli to uchronić się przed zmarnowanym czasem.

Książki, które przeczytałam w 2020

1. Seksuolożki. Nowe rozmowyMarta Szarejko, 9/10

2. Pypcie na językuMichał Rusinek, 9/10 – czytajcie dużo Rusinka! Ból policzków ze śmiechu gwarantowany. Uwielbiam językoznawcze książki.

3. Tajemnice pielęgniarek. Prawda i uprzedzeniaMarianna Fijewska, 9/10

4. Nieświęty Mikołaj, Magdalena Kordel, 9/10 – ciepła, bajkowo-życiowa, pozytywna, dająca nadzieję. Cała Kordel. Polecam, jeśli potrzebujecie literackiego kocyka.

5. 100 śmiesznych rysunków i kilka faktów na ich temat, Andrzej Milewski, 9/10 – do przejrzenia i pośmiania się.

6. Chłopiec, kret, lis i końCharlie Mackesy, 8/10 – książka na pół godziny, ale jednocześnie na całe życie. Podnosi na duchu.

7. Dobra zmiana. Czyli jak się rządzi światem za pomocą słów, Michał Rusinek, Katarzyna Mosiołek-Kłosińska, 8/10

8. Jak zorganizować własną podróż do USA, Aleksandra Lewandowska, Karol Lewandowski, 8/10

9. Seksuolożki. Sekrety gabinetów, 8/10

10. LiteraTOURaPaulina Mikuła, 8/10 – takiej pozycji na rynku jeszcze nie było. To lista 150 utworów literackich. Książka zawiera ich fragmenty, a niekiedy całość, i opatrzona jest błyskotliwym komentarzem Pauliny Mikuły z kanału "Mówiąc inaczej". Bardzo inspirująca pozycja, która pozwala dodać kolejne pozycje do naszej półki pn. "chcę przeczytać".

11. Prostytutki. Tajemnice płatnej miłości, Piotr Mieśnik, Magda Mieśnik, 8/10

12. Pieśń sercaRichard Paul Evans, 8/10

13. Okno z widokiem, Magdalena Kordel, 8/10

14. Sztuka tworzenia wspomnień. Jak kreować i zapamiętywać szczęśliwe chwile, Meik Wiking, 8/10 – jeden z lepszych poradników na temat tego, jak być naprawdę szczęśliwym. Poparty badaniami i naukowymi dowodami. Większość z tych rzeczy wiedziałam ze studiów, ale dobrze czasami sobie przypomnieć, co robić, by życie nie tylko przewegetować, ale naprawdę je przeżyć.

15. Ginekolodzy. Tajemnice gabinetów, Iza Komendołowicz, 8/10

16. Gdyby nie tyColleen Hoover, 8/10

17. Wychodząc z mody - praktyczny przewodnik po slow fashionJoanna Glogaza, 8/10 – jedna z nielicznych książek, do których wracam, a zwykle rzadko to robię. Niesamowita skarbnica wiedzy na temat tkanin i materiałów. To może brzmi nudno, ale bywa naprawdę ciekawe i przede wszystkim przydatne w codziennym życiu.

18. Tatuażysta z AuschwitzHeather Morris, 8/10

19. ZwierzokracjaAleksandra Woldańska-Płocińska, 8/10

20. Nie zdążęOlga Gitkiewicz, 7/10

21. Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?Janina Bąk, 7/10

22. Dziennik NoelRichard Paul Evans, 7/10

23. #kursoksiążka Cele i planowanie, Ola Budzyńska, 7/10

24. Maybe Now, Colleen Hoover, 7/10

25. Niesamowita PolskaKarol LewandowskiAleksandra Lewandowska, 7/10

26. Śmieciogród, Aleksandra Woldańska-Płocińska, 7/10

27. Wielki Wóz, Katarzyna Gawlas, 7/10 – miło było pod koniec roku przenieść się do innych, europejskich krajów i trochę "pozwiedzać". Jedyne, co mi przeszkadzało w tej książce, to jej bardzo kościołowy wydźwięk.

28. Maybe Not, Colleen Hoover, 7/10

29. Niebo nad pustynią, Anna Zgierun-Łacina, 6/10

30. Jak uratować świat? Czyli co dobrego możesz zrobić dla planety, Areta Szpura, 6/10

31. Idealny rodzic nie istniejeKamil Nowak 6/10 – w sumie to też bym chciała stworzyć książkę składającą się w głównej mierze ze złotych myśli… Niezły sposób na zarobek i na to by zaistnieć. Cenię Kamila Nowaka i jego stronę Blog Ojciec, ale po przeczytaniu tej książki czułam niedosyt. Może wrócę do niej, gdy będę miała dzieci.

32. Dwie siostry Åsne Seierstad, 6/10 – bardzo trudno czytało się tę książkę ze względu na sporo nawiązań do historii, religii, polityki… Ale przebrnęłam, bo byłam ciekawa losów sióstr, które wyjechały do Syrii. Tak się nimi przejęłam, że później szukałam informacji o dziewczynach w Internecie. Zabolało mnie zakończenie. Nie dało nadziei.

33. Dzieci i czas. Jak zorganizować życie w rodzinie?, Ola Budzyńska, 6/10

34. F**k plastik. 101 sposobów jak uwolnić się od plastiku i uratować świat, praca zbiorowa, 5/10

35. Kalsarikänni. Sztuka relaksu po fińsku, Miska Rantanen, 4/10 – jedna z gorszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Książka o piciu alkoholu. Serio? Strata czasu, nie sięgajcie, nie warto.

36. Nigdy więcej, Anna Zamojska, 4/10

37. W stylu lagom. 250 kroków do zrównoważonego i szczęśliwszego życia, Oliver Johansson, 4/10

Na koniec chciałam jeszcze zachęcić Was do czytania reportażów i wywiadów. Mam wrażenie, że w tym roku to właśnie ten typ książek był mi najbliższy. To skarbnica wiedzy, podana w przystępny sposób. Książki o seksuolożkach, ginekologach, pielęgniarkach i prostytutkach połknęłam w kilka dni. Spróbujcie. Nawet jeśli na co dzień zupełnie się tym nie interesujecie. Te ludzkie historie zapadną Wam w pamięć.

Czekam na Wasze polecenia! Jakie były najlepsze książki, jakie przeczytaliście w tym roku? Ile ich było?

Uściski!

Sara

sobota, 4 stycznia 2020

Najlepsze i najgorsze książki, jakie przeczytałam w 2019 roku


Czytanie stanowi ważną część mojego życia. W zeszłym roku ukończyłam 62 książki. Zrobiłam dokładne podsumowanie, żeby przekonać się, które uznałam za godne polecenia, a które okazały się totalną porażką.

Jestem dość łaskawa w ocenianiu książek na lubimy czytać – w tym roku żadna pozycja nie otrzymała ode mnie oceny 1, 2 ani 3. Moja mama skomentowała ten fakt słowami: "Pewnie gdy książka ci się nie podoba, to ją odkładasz". I być może jest w tym odrobina prawdy. Myślę, że w tym roku było co najmniej 10 tytułów, których nie ukończyłam. Okazały się nie dla mnie, nie porwały mnie. Jednak niektóre książki postanowiłam dokończyć, choć  na to nie zasługiwały. Robiłam to z czystej ciekawości, z nadziei na to, że może jednak będzie lepiej, albo po prostu żal mi było tych przeczytanych stron. A niekiedy chciałam się po prostu przekonać, czy dno będzie coraz głębsze. Zatem żadnej książce nie przyznałam w tym roku 1, 2 bądź 3 gwiazdek, ale też żadna nie otrzymała ode mnie 10.

Podsumowanie

1 gwiazdka * = 0 książek
2 gwiazdki ** = 0 książek
3 gwiazdki *** = 0 książek
4 gwiazdki ****= 2 książki
5 gwiazdek ***** = 8 książek
6 gwiazdek ****** = 16 książek
7 gwiazdek ******* = 10 książek
8 gwiazdek ******** = 17 książek
9 gwiazdek ********* = 8 książek
10 gwiazdek *********** = 0 książek

Wydaje mi się, że warto zwrócić uwagę na skrajności, a zatem na tytuły ocenione najsłabiej i najlepiej. Zacznijmy od sporej dawki krytyki. Na cztery gwiazdki oceniłam w tym roku dwie pozycje. Pierwsza z nich to książka, która okazała się bestsellerem. Dla mnie to gniot i stek bzdur, pseudonaukowy bełkot irytujący czytelnika. Po przeczytaniu tej książki każdy mógłby się uznać za chorego, a raczej "wysoko wrażliwego". Już wiecie, o czym mowa? To książka z uroczym leniwcem na okładce i chwytliwym tytułem "Jak mnie myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych". Mój brat zażyczył sobie tę książkę na koniec roku. W końcu każdy z nas chciałby czasami mniej myśleć. Książka jednak nie odpowiada na to pytanie. W Internecie nie mogłam nawet znaleźć informacji, czy autorka jest psycholożką. Świetną recenzję tej książki napisał Blog Ojciec. Więcej mówić nie trzeba. Najgorsze jest to, że autorka wydała kolejną książkę, tym razem tłumaczy "Jak lepiej myśleć". O zgrozo. Nie dajcie się wciągnąć w ten świat. On mi trochę przypomina antyszczepionkowców. Jakieś własne, dziwne teorie i uproszczenia, nie do końca poparte naukowymi badaniami.

Druga książka, której przyznałam cztery gwiazdki, to "Wielki Ogarniacz Życia czyli Jak być szczęśliwym nie robiąc niczego" Pani Bukowej. Fajnie ogląda się jej śmieszne obrazki w Internecie, ale ta książka nie wniosła do mojego życia nic. Właściwie to nawet rzadko się śmiałam, czytając ją. Coś mi się wydaje, że nie każdy internauta, bloger, youtuber czy influencer powinien pisać książki.
Wylałam z siebie żółć, czas na pochlebstwa! 9 gwiazdek przyznałam aż ośmiu książkom – całkiem nieźle (i łaskawie ;)). Dla moich stałych czytelników nie będzie tu zbyt dużego zaskoczenia, bo wśród najlepiej ocenionych tytułów znalazły się dwie powieści Colleen Hoover, mojej ulubionej autorki. "Coraz większy mrok" to thriller psychologiczny, który sprawił, że nie wiedziałam, co myśleć, w co wierzyć i który czytałam w samolocie po ciemku. Nie mogłam się oderwać od tej historii, jakże innej niż wszystkie. Wydaje mi się, że nieważne, czy na co dzień czytacie romanse, kryminały czy science fiction, ta książka wciągnie Was w swój mroczny świat.

Z kolei "Too late" nazywana jest Greyem dla nastolatek, co nie świadczy o niej zbyt dobrze… Z drugiej strony to podobno powieść Colleen Hoover stworzona dla dorosłych. Nieistotne, w jakie ramki wsadzimy tę książkę – mnie historia miłości podsycona czymś zabronionym i nielegalnym bardzo wciągnęła i oceniłam ją wysoko.
Nigdy nie sądziłam, że przyznam 9 gwiazdek książce Małgorzaty Rozenek-Majdan. Ale należy jej się to. Jej książkę "In vitro. Rozmowy intymne" powinien przeczytać każdy, by zrozumieć, co to właściwie jest in vitro, jak przebiega i dlaczego nie jest niczym złym. O tym wydawnictwie powinno się mówić, powinno się je propagować. Może fakt, że autorką jest była Perfekcyjna Pani Domu niektórych odstrasza. Nie powinno, bo książka składa się wyłącznie z wywiadów, Małgorzata Rozenek-Majdan nie próbuje sama opisywać, czym jest in vitro. Oddaje głos innym parom, naukowcom, lekarzom. Mnie ta książka sporo nauczyła i otworzyła oczy. Nie byłam przeciwniczką in vitro, wręcz przeciwnie – jak najbardziej popieram tę metodę. Teraz mogę to robić z większą świadomością.

9 gwiazdek przyznałam też powieści Magdaleny Kordel. Podobnie jak Colleen Hoover należy ona do grona moich ulubionych pisarek. Zawsze sprawia, że się uśmiecham, a nawet głośno śmieje. Jej powieści są urocze, pełne zwrotów akcji. Dają nadzieję i przywracają wiarę w ludzką dobroć.

W 2019 roku po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością Michała Rusinka. Żałuję, że nie stało się to wcześniej. Czujne oko, trafne spostrzeżenia i podszyty lekką ironią i sarkazmem sposób pisania przypadły mi do gustu. Dla mnie, purystki językowej, to lektura wprost wymarzona. Michał Rusinek zwraca uwagę na ciekawe tendencje w mowie czy w piśmie. Na pewno sięgnę po inne jego książki.

Wśród najlepiej ocenionych przeze mnie pozycji znalazła się też kurskoksiążka "Asertywność i pewność siebie" Pani Swojego Czasu, czyli Oli Budzyńskiej. Chociaż nie korzystałam z tej książki tak, jak radzi autorka, tzn. nie wykonywałam wszystkich zadań itp., to i tak sporo wyniosłam z lektury. Podobał mi się sposób, w jaki Ola pisze o asertywności. Sięgnęła głębiej, do naszych przekonań, które często są błędne i zupełnie nieracjonalne, z czego nie zdajemy sobie sprawy.

Teraz trochę się dziwię, że dałam książce "Żyć jak kot" dziewiątkę, bo w sumie nie była ona zbyt głęboka. Chyba po prostu dobrze mi się ją czytało i czułam podziw, że autor potrafił tak wiele kocich cech odnieść do ludzkiego życia.

9 gwiazdek przyznałam także powieści "Ponad wszystko", bo mnie po prostu… zszokowała. Tak zszokowała, że opowiadałam wszystkim w domu o pomyśle autorki. Więc jeśli lubicie książki, które Was zaskakują, ta jest jedną z nich.

Uff. To najgorsze i najlepsze książki, jakie przeczytałam w 2019 roku. Gdybym miała podsumować ten czas pod kątem gatunkowym, to musiałabym stwierdzić, że był całkiem różnorodny – kryminały Agathy Christie, poradniki modowe i lifestylowe, książki podróżnicze, powieści obyczajowe, a nawet książeczki dla dzieci.
Mam nadzieję, że kolejny rok przyniesie mi równie dużo czytelniczych doznań.
A jak tam u Was? Co ciekawego przeczytaliście w 2019 roku? Co polecacie?
Sara
PS Większość książek, które czytam, wypożyczam z biblioteki. A zatem mam tylko zdjęcia nielicznych tytułów.
Oceny wszystkich przeczytanych przeze mnie książek znajdziecie na moim profilu na lubimyczytac.pl

czwartek, 3 stycznia 2019

Najlepsze i najgorsze książki przeczytane w 2018


W minionym roku planowałam przeczytać 60 książek. Dobiłam do liczby 61. Wśród nich znalazły się poradniki, powieści obyczajowe, kryminały, a nawet… książki dla dzieci!

Wybrałam dla Was te pozycje, które oceniłam najwyżej oraz te, którym przyznałam najmniejszą liczbę gwiazdek.

Jedyną książką, która w 2018 roku otrzymała ode mnie 10 gwiazdek, było "It ends with us" autorstwa Colleen Hoover. Jej powieści nieustannie mnie zachwycają. Uwielbiam styl pisania tej autorki, ale też tematy, które porusza. Zwykle nie są to błahe problemy. W "It ends with us" pisarka opisała problem przemocy domowej. Jeśli wydaje Wam się, że to banalne książeczki dla młodzieży, przeczytajcie choć jedną. I niech nie zmylą Was angielskie tytuły.
Na 9 gwiazdek oceniłam również inne powieści Colleen Hoover – "Slammed", "November 9" oraz "Wszystkie nasze obietnice". O ile zwykle książki Hoover opowiadają o około dwudziestoletnich bohaterach, ta ostatnia to historia małżeństwa zmagającego się z problemem bezpłodności. Bardzo szczera i poruszająca.

Jestem również wielką fanką twórczości Magdaleny Kordel. Autorkę miałam okazję poznać podczas Warszawskich Targów Książki. Każdej osobie wpisywała dedykację, ze wszystkimi zamieniała kilka słów, biło od niej autentyczne ciepło. Książki Magdaleny Kordel zawsze poprawiają mi humor i napawają optymizmem. Są osadzone w polskich realiach i bohaterom los niejednokrotnie rzuca kłody pod nogi, ale zawsze chwytają byka za rogi i walczą z problemami. W minionym roku 9 gwiazdek przyznałam powieści "Wymarzony dom". To część serii, a ja czytałam ją nie w tej kolejności, ale to nie zmniejszyło ani trochę mojego zachwytu nad tą książką.

9 gwiazdek otrzymała ode mnie również ostatnia książka Reginy Brett "Mów własnym głosem". Wspominałam już o niej na blogu, w tym poście.
Dodam, że doceniłam również następujące pozycje, przyznając im 8 gwiazdek:

"Tajemnica pod jemiołą", "Hotel pod jemiołą", "Sprzedawca marzeń" - Richard Paul Evans
"Sezon na cuda", "Serce w skowronkach", "Serce z piernika" - Magdalena Kordel
"36 pytań, które zmieniły wszystko między nami" - Vicki Grant (wygląd okładki, opis, tytuł – wszystko może sugerować, że to naiwna książka dla młodzieży. Tymczasem została ona oparta na prawdziwym badaniu psychologicznym!)
"Kubuś Puchatek" - Alan Alexander Milne
"Szukając Kopciuszka", "Point of Retreat" - Colleen Hoover
"Zadzwoń, kocham cię" - Anna Zgierun-Łacina
"Żółwie aż do końca" - John Green
"Sztuka obsługi penisa" - Przemysław Pilarski, Andrzej Gryżewski
"Godzina zero", "Zabójstwo Rogera Ackroyda" - Agatha Christie
"Każdego dnia" - David Levithan
"Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół" - Regina Brett
"Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes
A co z najgorszymi książkami? Na szarym końcu znalazła się gruba powieść Tanyi Valko "Arabski mąż", której łaskawie dałam 3 gwiazdki. Jeszcze kilka lat temu połykałam te arabskie tomiszcza z wypiekami na twarzy. A potem zmądrzałam. Mam dość czytania o głupich Polkach i brutalności muzułmanów. Odnoszę wrażenie, że te powieści pisane są tylko dla czystego zarobku. Fabuła tworzona jest w taki sposób, by móc wydać kolejną część sagi. Ja skutecznie zniechęciłam się do tej serii i na pewno nie sięgnę po kolejne tomy.

I teraz to, co najśmieszniejsze w tym poście. Często sięgam po poradniki. Rozmaite. Jak żyć lepiej, jak posprzątać dom, jak mieć więcej pieniędzy. I to właśnie te książki są u mnie na samym końcu. I wyjaśnijcie mi, dlaczego ja nadal je czytam?

Oczywiście poradnik poradnikowi nierówny, w książkach Reginy Brett zawsze znajduję to, czego szukam. Ale w tych tytułach poniżej… chyba nie znalazłam. Wszystkim przyznałam zaledwie 5 gwiazdek
"POZAMIATANE, czyli jak ogarnąć dom?" - Ula Chincz
"Hygge po polsku" - Iza Wojnowska
"Hygge. Duńska sztuka szczęścia" - Marie Tourell Søderberg
"Jak uczyć się szybciej i skuteczniej" - Krzysztof Minge, Natalia Minge
"Gdzie rosną pieniądze. Pierwszy poradnik o tym, jak znaleźć pieniądze, nie wychodząc z domu" - Joanna Dymmel
"Pokochaj swój dom. Zero Waste Home, czyli jak pozbyć się śmieci, a w zamian zyskać szczęście, pieniądze i czas" - Bea Johnson
"Jak nie wpaść w depresję. 40 szkodliwych przesądów, które zatruwają nam życie" - Allen Fay, Arnold A. Lazarus i inni...
Wśród książek od siedmiu boleści znalazła się i powieść Paula Coelho, pisarza, którego cenię, ale w "Weronika postanawia umrzeć" autor chyba za bardzo popłynął...
Jakie są Wasze ulubione książki przeczytane w 2018 roku? Czego nie polecacie? Napiszcie koniecznie!
Wszystkie moje oceny znajdziecie tutaj
Sara

wtorek, 13 listopada 2018

Moje spotkanie z Reginą Brett w Toruniu


Pisarka, dziennikarka, szczęśliwa babcia, dobra dusza. Inspiratorka. Regina Brett to kobieta, która zmieniła życie wielu osób. Akurat tak się złożyło, że pokochała nasz kraj, a Polacy są jej największymi fanami. Miałam okazję spotkać się z Reginą podczas jej wizyty w Toruniu. 

Książka "Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu" stała się światowym bestsellerem, a przy tym jednym z bestsellerów mojego życia. Wywarła na mnie tak duży wpływ, że postanowiłam opisać ją na blogu w poście "Kolejna książka, która zmieniła mojeżycie".
Jednak to nie jedyne dzieło Reginy Brett, które zainspirowało mnie do działania. Ostatnio Amerykanka wydała książkę "Mów własnym głosem" i automatycznie stała się ona moją ulubioną pozycją autorstwa Reginy. Głównie dlatego, że opowiada o asertywności, o byciu dzielnym, a także o tworzeniu. Nie zdziwiłabym się, gdyby większość czytelników po dobrnięciu do ostatniej strony wstała i zaczęła pisać.
Regina Brett jeździła po całej Polsce, by promować swoją najnowszą książkę. Odwiedziła również Toruń - nie mogłam przegapić takiej okazji. Podczas spotkania autorskiego Regina opowiadała o tym, za co kocha Polskę, a także jakie tematy poruszyła w "Mów własnym głosem". Zdradziła też, że planuje wydanie kolejnej książki, tym razem opowiadającej o swojej relacji z mamą.
2,5 godziny czekałam w kolejce, by móc choć chwilkę porozmawiać z pisarką. W przeciwieństwie do spotkania z Nicholasem Sparksem w Warszawie, na którym panowały zasady "jedna książka, jedno zdjęcie", z Reginą Brett każdy mógł zamienić kilka słów, podpisać tyle książek, ile chciał, a nawet poprosić o kolejne zdjęcie, gdy poprzednie nie wyszło. Śmiałam się, że niektórzy tak dużo czasu spędzali z autorką, jakby liczyli na coś w rodzaju krótkiej psychoterapii.
Ja nie chciałam zajmować pisarce zbyt wiele czasu i jeszcze bardziej niecierpliwić osób czekających w kolejce, dlatego zdecydowałam się wręczyć autorce pocztówkę z Torunia. Napisałam na niej, czym się dla mnie jej książki i dlaczego to "Mów własnym głosem" zostało moim numerem 1. Podziękowałam Reginie za inspirację i… poprosiłam o jedną rzecz. Aby pisała dalej. Reginę ogromnie ucieszyła pocztówka, tym bardziej że kilka godzin wcześniej widziała toruński pomnik Filutka na żywo i nawet wstawiła jego zdjęcie na Instagrama.
Po podnoszącym na duchu spotkaniu moja mama spytała mnie, o czym właściwie pisze Regina. Jej książki można zaliczyć do gatunku poradników, ale prawda jest taka, że nie pisze ona o sprzątaniu (chyba że o sprzątaniu i porządkowaniu swoich priorytetów czy wartości). Regina pisze o tym, jak żyć, by cieszyć się życiem, by żyć pełniej. Jak żyć, aby na naszym pogrzebie wspominano naszą dobroć, nasze przygody i gesty. Porusza również temat wiary, ja tymczasem nie jestem osobą religijną, ale głęboko wierzę w ludzką dobroć. Podobnie Regina. I to nas łączy.
Każda z jej książek ma postać lekcji, w których autorka przytacza historie z własnego życia oraz życia znanych jej osób. Żadne słowo nie jest zbędne, więcej – te książki to prawdziwe kopalnie cytatów i złotych myśli.
Cieszę się, że mogłam poznać Reginę, uścisnąć ją i podziękować jej za to, że jej książki czynią moje życie (i, mam nadzieję, mnie) lepszą.
Jestem ciekawa, czy znacie twórczość Reginy Brett. A może polecicie mi inne, inspirujące tytuły?
Ściskam!
Sara

poniedziałek, 21 maja 2018

Warszawskie Targi Książki - gwiazdy, promocje i gigantyczny Pusheen



Brak nowych postów na blogu to coś, czego bardzo nie lubię.  A według mnie trzeba eliminować z życia to, czego się nie lubi.

Oto nowy post.

Ostatnio całkiem sporo się działo. Spędziłam cztery dni w Rzymie, trzy godziny na Targach Książki i kilka minut w arabskim czadorze. O tym wszystkim opowiem Wam na blogu.
Na pierwszy ogień – Warszawskie Targi Książki. Od kilku lat chciałam wziąć udział w tym wydarzeniu. W końcu w tym roku Maciek ostatecznie mnie zmotywował, by przyjechać do stolicy i stawić czoła tłumom.
Targi Książki odbywały się na Stadionie Narodowym i  trwały cztery dni (od 17 do 20 maja). Ja odwiedziłam stoiska w sobotę, czyli prawdopodobnie podczas największego zagęszczenia.

Jak wyglądają takie targi? Znajdują się na nich setki stoisk rozmaitych wydawnictw i sklepów internetowych. Swoje stoiska miały też ambasady czy instytuty. W wielu miejscach można było spotkać autorów podpisujących książki, organizowane były również spotkania autorskie. Wielu ludzi przychodziło na targi z przygotowanymi listami, gdzie i o której można spotkać ich idola.
Czy warto kupować książki na targach? I tak, i nie. Niektóre wydawnictwa proponowały np. -30% od ceny okładkowej. Inne organizowały losowania, w których wygrywało się rabaty. Ale zdarzało się i tak, że cena przecenionej książki była nadal wyższa niż cena tej samej pozycji kupionej w sklepie internetowym.

Kogo można spotkać na targach książki? Oczywiście pisarzy! Ale również osoby, które pisarzami nie są, ale wydały książki. Jedna z najdłuższych kolejek ustawiła się do Kasi Nosowskiej. Ja na targach widziałam Wojciecha Cejrowskiego, za którym nie przepadam i którego książek nie posiadam, Beatę Pawlikowską (podobnie), słynnego psychologa Philipa Zimbardo (to on zaprojektował znany eksperyment więzienny), profesora Jerzego Bralczyka oraz takich pisarzy jak Magdalena Kordel czy Rafał Kosik. Żałuję, że nie mogłam spędzić na Stadionie Narodowym całego dnia - wówczas może udałoby mi się dopchać do Martyny Wojciechowskiej. 
Zdjęcie ze sławą – czy to w ogóle możliwe? Do niektórych znanych osób kolejki były tak długie, że jestem pewna, iż nie wszyscy zainteresowani otrzymali autografy. Pisarze bowiem nie siedzą na targach cały dzień, ale zwykle godzinę czy dwie. Mnie udało się zdobyć dedykację od Olgi Kuczyńskiej, autorki bloga i książki Życie Stewardesy oraz pisarki Magdaleny Kordel. Z obiema paniami mam zdjęcie.
Poza tym z targów wyszłam z nowymi książkami – dorwałam w dobrej cenie całą serię "Slammed" Colleen Hoover. Maciek z kolei kupił sobie kilka książek o Azji. Ale Targi Książki to nie tylko książki, lecz także gry planszowe, pocztówki i… ogromne Pusheeny.
Za rok chciałabym ponownie wybrać się na warszawskie Targi Książki, bo to naprawdę świetna okazja do zobaczenia znanych osobistości, zdobycia autografu i zakupu książek w niższych cenach.

Spacerując po Stadionie Narodowym, widziałam tyle książek, które chciałabym kupić! Najchętniej zostawiłabym na targach tysiące.  Ale póki co powiększyła się moja półka "chcę przeczytać" na portalu lubimyczytac.
Byliście kiedykolwiek na Targach Książki? Co teraz czytacie?
Uściski!
Sara

sobota, 16 grudnia 2017

Top 10 książek, które przeczytałam w 2017


Rok 2017 jeszcze się nie skończył, ale za to ja ukończyłam dwa czytelnicze wyzwania. Ogólnopolskie – "przeczytam 52 książki" i swoje własne – przeczytam przynajmniej 55 książek". Obecnie (16 grudnia) mam na koncie 60 pozycji. Które były najlepsze?

To bardzo trudny wybór. Chociaż każdą z książek oceniam na lubimyczytac, przyznając gwiazdki, okazało się, że w ciągu minionych miesięcy jednej powieści przyznałam 10 gwiazdek, czterem – 9 gwiazdek, a aż dziewiętnastu (!) – 8 gwiazdek. Więc ten rok był rokiem dobrych pozycji czytelniczych. Koniec końców udało mi się stworzyć top 10.

1. Colleen Hoover - "Maybe Someday" 
2.
Dale Carnegie - "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" 

3. Colleen Hoover - "Ugly Love "
4. Karol Lewandowski - "Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów" 
5. Richard Paul Evans - "Doskonały dzień" 
6. Radosław Kotarski - "Włam się do mózgu"
7. Jodi Ann Bickley - "Milion cudownych listów" 
8. Guillaume Musso - "Ta chwila" 
9. Nicholas Sparks - "We dwoje"
10. Saroo Brierley - "Lion. Droga do domu" 

Książki rzadko dostają ode mnie 10 gwiazdek. Muszą być wybitne. To takie utwory, których za nic nie mogę zapomnieć, które wzbudzają we mnie mnóstwo emocji. Tylko dwie książki w mojej czytelniczej karierze otrzymały 10 gwiazdek. Pierwsza na tytuł najlepszej z najlepszych zasłużyła "Złodziejka książek". W tym roku to miano przypadło "Maybe Someday".  Wspominałam już, że Hoover zalicza się do grona moich ulubionych autorów. To, jak szczerze, bezpośrednio pisze, to, jak wzruszające historie, a także pełne emocji i uczuć postacie tworzy… To wszystko składa się na to, że jej powieści bardzo wciągają. Kibicuję bohaterom i przeżywam wszystko z nimi. Powieści Colleen Hoover znalazły się na dwóch pozycjach – pierwszej oraz trzeciej. "Ugly love" jest trochę bardziej… ugly. Są w niej sceny, które niektórych mogą zniesmaczyć. Ale to nadal genialna historia.

Moja miłość do poradników nie maleje. W tym roku przeczytałam kilka świetnych, naprawdę pozytywnie nastrajających tego typu książek. Ale jedna z nich była wyjątkowa. "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" to dość stary poradnik  (napisany ponad 60 lat temu), ale co jest w nim naprawdę wartościowego, to fakt, że zmienia nie tylko sposób działania, lecz przede wszystkim sposób myślenia. Można powiedzieć, że autor jest dość upierdliwy z ciągłym powtarzaniem, ale jego zasady naprawdę zapadają w pamięć. Ja jeszcze dodatkowo wypisałam sobie najważniejsze reguły, by mieć je pod ręką po zwróceniu książki do biblioteki. O ile zaraz po lekturze poradnika, czułam, że stosuję się do większości zasad, a przynajmniej próbuję, o tyle teraz nie jestem już tak obowiązkowa. Pisarz to przewidział – radził wracać do książki tak często, jak to możliwe. Tylko to zapewni nam uwolnienie się od zamartwiania. Co ogromnie mi się spodobało w "Jak przestać się martwić i zacząć żyć", to barwne przykłady z życia wzięte i dość mocny nacisk na ukazanie tego, co bezpodstawne zamartwianie się czyni z naszym organizmem.

Reportaże ekipy Busem przez świat należą do moich ulubionych książek o podróżach. Napisane z przymrużeniem oka, zawierają sporo rad i po ich lekturze człowiek odczuwa ogromną potrzebę wyjechania gdzieś. Przy okazji z książek Karola Lewandowskiego można dowiedzieć się o miejscach, których pewnie nie odkrylibyście w zwykłych przewodnikach. Polecam Wam zarówno "Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów", jak i "Busem przez świat. Australia za 8 dolarów".
"Doskonały dzień" to ostatnia książka, którą oceniłam w tym roku na 9 gwiazdek. Przyznaję się bez bicia, że kocham twórczość Richarda Paula Evansa, ale jego powieści zaczynają mi się… mylić! Większość z nich oceniam bardzo wysoko. Czym więc wyróżnia się "Doskonały dzień"? Bardzo spodobał mi się temat przewodni powieści, a jest nim marzenie o rozpoczęciu kariery pisarskiej. Autor genialnie pokazuje, ile trzeba poświęcić, w ile cierpliwości uzbroić, by w końcu zostać zauważonym. Dodatkowo Evans świetnie opisuje, co się dzieje, gdy ktoś nas w końcu dostrzeże. Wierzcie mi, nie jest to wieczna idylla.

Spośród blisko 20 książek, które oceniłam na 8 gwiazdek wybrałam kilka, które szczególnie wbiły mi się w pamięć.

"Włam się do mózgu" – genialny poradnik, przytaczający liczne badania na temat metod uczenia się.

"Milion cudownych listów" – pierwsze określenie, które przychodzi mi na myśl, gdy widzę ten tytuł, to "pełna ciepła". Ta książka nastraja bardzo pozytywnie i przywraca wiarę w ludzkość.

"Ta chwila" – moje pierwsze spotkanie z Musso i mam nadzieję, że nie ostatnie. Mimo że pomysł na tę powieść jest dość niewiarygodny i momentami treść zahacza o fantastykę (a ja jestem raczej fanką realnych historii), to ta historia mnie po prostu zaintrygowała. Czytałam ją z szeroko otwartymi oczami.

"We dwoje" – jedna z najlepszych powieści Sparksa (i moja jedyna z autografem pisarza!!!). Przede wszystkim jest bardzo życiowa. Autor podkreśla, że pragnie tworzyć postaci uniwersalne. Udaje mu się to za każdym razem, ale w "We dwoje" naprawdę pokazał zwykłe problemy w taki sposób, że nie sposób się nie wzruszyć.
"Lion. Droga do domu" – i na koniec coś pomiędzy literaturą faktu a powieścią. Saroo, chłopiec z Indii, opowiada niezwykłą historię swojej adopcji i – przede wszystkim – odnalezienia biologicznych rodziców. Zauważyłam, że bardzo lubię się określać, czytając powieści, komu kibicuje, a kogo najchętniej bym wyrzuciła za drzwi. Za Saroo trzymałam kciuki szczególnie mocno.

Którą z tych książek czytaliście? A którą chcielibyście przeczytać? Jakie jest Wasze top 10 roku 2017?
Sara

piątek, 3 listopada 2017

Moje spotkanie z Nicholasem Sparksem



Nigdy nie sądziłam, że Nicholas Sparks przyjedzie do Polski. Co więcej nie myślałam, że będę mogła go spotkać. A o tym, że podpisze mi swoją najnowszą książkę i uśmiechnie się do zdjęcia ze mną, to już w ogóle nie marzyłam.

A to wszystko się wydarzyło.

Gdy usłyszałam po raz pierwszy, że Nicholas Sparks będzie w Polsce, wpadłam w euforię. Jednak informacja o spotkaniu autorskim nie w Warszawie, lecz w Krakowie nieco ostudziła moje zapały – w końcu wycieczka do Krakowa to trochę droższa sprawa niż wypad do stolicy. Niedługo potem okazało się jednak, że autor będzie w obu tych miastach. Musiałam jechać. I pojechałam.
Spotkanie autorskie z Nicholasem Sparksem rozpoczynało się o 12:00 w Galerii Arkadia. Początkowo planowaliśmy z Maćkiem być tam wcześniej, ale warszawskie ZTM zdecydowanie nam nie sprzyjało. W końcu dotarliśmy do galerii, a naszym oczom ukazał się potężny tłum i… Nicholas Sparks na scenie. Po chwili rozpoczęło się spotkanie. Poprowadziła je Odeta Moro ubrana w gustowny dres. Przyznaję, czułam się bardzo podekscytowana, że mogłam zobaczyć tak znanego pisarza, jakim jest Sparks. Przysłuchiwałam się jego odpowiedziom na pytania dziennikarki i robiłam zdjęcia. Po godzinie wywiad się skończył, a pisarz przystąpił do podpisywania książek. Od razu zapowiedziano nam, że nie ma mowy o żadnych dedykacjach, tylko podpis i już. Podobnie ze zdjęciami – żadnych selfie czy pozowanych ujęć, wyłącznie jedna fotka przy podpisywaniu książki. Kolejki były okropne, niektórzy ludzie czekali już od godziny 9:00. Ostatecznie udało mi się jednak zdobyć  autograf autora oraz zdjęcie z nim. Gdy zobaczyłam, jak długa jest kolejka za mną, zbaraniałam. Ludzie stali w długim ogonku przez kolejne kilka godzin.
Dlaczego tak bardzo lubię powieści Sparksa? Opowiedziane przez niego historie bardzo mnie wciągają, zwykle wzruszają. Czasami irytuję się smutnymi zakończeniami, ale to i tak nie zniechęca mnie do twórczości tego pisarza. Spośród wszystkich dwudziestu książek Sparksa przeczytałam osiemnaście, a obecnie jestem w trakcie lektury dziewiętnastej z nich - najnowsze "We dwoje".

Niestety nie pamiętam, jak to się stało, że po raz pierwszy sięgnęłam po powieści Sparksa. Nie jestem też pewna, czy na samym początku zdecydowałam się na lekturę "Pamiętnika" czy innego utworu. Pamiętam jednak, ile emocji wywoływały we mnie te historie. Współczułam bohaterom, kibicowałam im, martwiłam się i cieszyłam razem z nimi. Żałuję, że w tych zamierzchłych czasach, gdy po raz pierwszy sięgnęłam po książki Sparksa, nie posiadałam profilu na lubimyczytac. Mogłabym Wam wówczas przywołać moje oceny tych pozycji. Myślę, że wahałyby się one pomiędzy siedmioma a dziesięcioma gwiazdkami.

Moja mama nie polubiła się z Nicholasem Sparksem. Jego powieści jawiły jej się jako nudne jak flaki z olejem, ckliwe historie. Ja nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, co nie znaczy, że na Sparksa patrzę bezkrytycznie. Dostrzegam w jego powieściach pewne podobieństwa, schematy, zdarzało mi się pomylić jego książki. Poza tym czasami przykro mi, że autor wybiera akurat takie zakończenia, bardziej gorzkie niż słodkie…
Przeglądałam dokładnie moje konto na lubimyczytac i odkryłam, że w 2015 roku przeczytałam trzy powieści Sparksa – "Od pierwszego wejrzenia", "Dla Ciebie wszystko" oraz "Wybór". Oceniłam je kolejno na siedem, siedem i osiem gwiazdek. W kolejnym roku sięgnęłam po "Prawdziwy cud", przyznając mu siedem gwiazdek oraz "Najdłuższą podróż", dając jej osiem gwiazdek. Moja ulubiona powieść Sparksa? Mam sentyment do "Pamiętnika", wydaje mi się, że to najbardziej magiczna i najromantyczniejsza z jego powieści.

Niestety ekranizacje książek amerykańskiego pisarza nie dorównują jego książkom. Akcja często nie jest zbyt wartka. Dlatego jeśli będziecie mieli wybór, radzę Wam zdecydować się na lekturę książek.
Nicholas Sparks przez długi czas był moim ulubionym pisarzem. Później zaczął z nim rywalizować Richard Paul Evans. Potem Colleen Hoover powaliła mnie na kolana. Nie potrafię obecnie wybrać swojego ukochanego autora. Ale na pewno w pierwszej piątce jest Nicholas Sparks.

Cieszę się ogromnie, że miałam okazję zobaczyć Nicholasa Sparksa na żywo, posłuchać, jak wypowiada się o swoich bohaterach i powieściach.
Dajcie znać, które powieści Sparksa czytaliście!
Uściski!
Sara