Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodzinowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodzinowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 grudnia 2016

Przełomy 2016 #1


Znowu? Ale że znowu koniec roku? Tak szybko? Nie spodziewałam się! :D Nie będzie przesadą, jeśli nazwę rok 2016 przełomowym. W moim życiu naprawdę wiele się wydarzyło. Kończący się właśnie rok zapamiętam jako 12 miesięcy zmian, a nie stagnacji. Jak było? Tradycją stało się już podsumowywanie mojego roku na blogu w postaci alfabetu.

A jak auto, którego jeszcze nie mam, ale którego usilnie poszukujemy z rodzicami od dwóch miesięcy. Prawko udało mi się zdać za drugim razem (za pierwszym przeszkodziły mi takie czynniki jak stres/nieumiejętność jazdy w deszczu/pani egzaminatorka). Nie sądziłam, że tak trudno jest znaleźć tani, niestary i sprawny samochód. Ale nie tracę nadziei. Zakładam, że  rok 2017 będzie niezwykły, bo wreszcie kupię sobie, za swoje pieniądze, własne autko!

B jak bal maturalny, którym niesamowicie się przejmowałam, a który – oprócz niesmacznego jedzenia – okazał się świetną zabawą. Chętnie bym to powtórzyła! Szczególnie tańce (nie umiem tańczyć, ale lubię to robić :D).

C jak CD. Przez długi czas płyty CD były dla mnie czymś, na co szkoda pieniędzy. Maciek trochę zmienił mój punkt widzenia. Przede wszystkim sam posiada kolekcję ok. 300 albumów muzycznych. Sprawił, że i mnie zaczęło sprawiać radość kupowanie, dostawanie, dawanie i słuchanie płyt. Śmieję się, że gdy zamieszkamy razem, będziemy mieli podwójne wydania płyt Fleetwood Mac i Taylor. :D


D jak dziewiętnastka. Ludzie wielką wagę przykładają do osiemnastych urodzin. Dla mnie każde urodziny są ważne. :) Te dziewiętnaste będę wspominać jako ostatnie "naste" święto spędzone z przyjaciółkami, chłopakiem, rodziną.



E jak egzaminy maturalne, które zdałam, haha. Dwa nawet na 100%. Jeeny, jak ja się stresowałam! Tak bardzo, że dzień przed maturą z polskiego nie mogłam nic przełknąć i leżałam na kanapie w salonie, oglądając "Kupiliśmy zoo". Nigdy nie zapomnę tego momentu, gdy dowiedziałam się, że zdałam maturę z wiedzy o społeczeństwie lepiej niż większość osób, które uparcie chodziły na zajęcia do C. Ja – jako urodzona buntowniczka – oczywiście je zbojkotowałam. Na dobre mi to wyszło.

F jak Francja. I Paryż! Bałam się. Choć jakby spojrzeć na to realistycznie w większości miejsc Europy Zachodniej nie jest w 100% bezpiecznie. Mimo że w niektórych momentach towarzyszył nam deszcz, wizytę w stolicy Francji będę wspominać z uśmiechem na ustach. Najchętniej robiłabym to jeszcze z croissantem w ustach.


G  jak gotowanie i pieczenie. Powiem Wam coś: dorastam! Nigdy nie gotowałam, nie smażyłam i nie piekłam tyle, ile w tym roku. Nauczyłam się przyrządzać wiele nowych potraw i to nie tylko śniadaniowych. Z własnej woli zaczęłam przeglądać przepisy kulinarne! Co to się dzieje…


H jak huśtawka nastrojów. Kilka tygodni temu w rozmowie ze znajomym streściłam mój rok w paru zdaniach. Ale po chwili dodałam, że właściwie zawsze po długim niewidzeniu się z kimś mówimy wyłącznie o swoich sukcesach i wielkich wydarzeniach. Nikt nie wspomina o chandrach, o spadkach nastroju, o słabszych dniach, o tym, że zdarzało mu się płakać. A ja o tym napiszę. Z nadzieją, że w przyszłym roku będę lepiej sobie radzić z moimi nastrojami.

I jak Instagram, który niezwykle pomógł mi w przygotowaniu tego podsumowania. Aplikacja ta jest dla mnie swego rodzaju pamiętnikiem. Zbiorem ważnych wydarzeń, smacznych momentów i chwil pełnych radości.


J jak jeszcze bloguję. Chociaż od pół roku robię to inaczej niż wcześniej. Nie komentuję już innych blogów. Jeszcze nie wiem, czy do tego wrócę. W tym roku dodałam stosunkowo mało wpisów na bloga, ale za to zanotowałam o wiele więcej wyświetleń niż w poprzednich latach. Tylko komentarzy jakoś niedużo przybywa…


K jak książki. Przeczytałam ponad 52 książki i zrealizowałam swój cel na ten rok! O lekturach, po które sięgnęłam w 2016 roku, przeczytacie już za kilka dni w osobnym poście.


L jak lubię to! Uwierzycie, że w 2016 roku ponad 7000 razy kliknęłam "lubię to!" na fejsie? Wolę nie myśleć, ile czasu spędziłam, scrollując facebookową tablicę… Ale zdarzały się też dwudziestoczterogodzinne odwyki od fejsa. 
Kolejne literki już niebawem. 
2016 - żegnacie go z uśmiechem na ustach?
Sara

czwartek, 1 października 2015

Oj, działo się... - wrzesień 2015



Wrzesień pożegnałam w dość kiepskim humorze. Przeziębiona, przemęczona, zdenerwowana, zła. Nie mogę powiedzieć, że wrzesień był nieprzyjemnym miesiącem – wręcz przeciwnie, był pełen wrażeń i wydarzeń, momentami świetnie się bawiłam, nawet mimo zrzędzących o maturze nauczycieli. Wzbogaciłam się o nowe doświadczenia takie jak wypełnianie wizy i wzbogaciłam się też… dosłownie. Na urodziny dostałam trochę pieniążków, które przydadzą mi się w USA. :D Doświadczyłam ludzkiej życzliwości, ale i… nieludzkiego chamstwa. Wrzesień był pełen kontrastów. Chyba dobrze, że już się skończył. Dorosłość potrafi być naprawdę męcząca. ;) 
Mam osiemnaście lat. I co z tego? 
Dowodu nadal nie mam (nie miałam pojęcia, że tak długo się na niego czeka). W związku z tym nie dowiedziałam się  jeszcze, czy mogę oddać krew... Niektórzy nie przestali traktować mnie jak dziecko. Ale takie zupełnie małe, pięcioletnie dziecko.
Poduszka z oryginalnymi życzeniami na osiemnaste urodziny i nowy kosz na śmieci - urocza świnka. Mój stary śmietnik, kupiony jeszcze w Niemczech w specjalnym sklepie Diddla, niestety zardzewiał.
Listonosz: Jak zwykle mam paczkę do pani Sary! 
Pokazałam Wam już większość przesyłek, które otrzymałam z okazji osiemnastych urodzin. Jednak nie wszystkie. Część z nich poczta sobie trochę przetrzymała. 
Paczuszka od Madzi. Dziękuję ślicznie! :*
Moja pierwsza oficjalna kartka z PC z Norwegii z przemiłymi życzeniami urodzinowymi.
A to przesyłka od mojej pen palki z Rosji, Mari. W paczce znalazłam czekoladę, notesik, kartkę urodzinową, ręcznie robione kolczyki misiaczki i wyhaftowaną przez Mari pocztówkę ze starą Pragą. Cudo!


Radosny pokój 
Nikomu z Was nie udało się zgadnąć, jakiego koloru są obecnie moje ściany. Tajemnica rozwiana! Przy okazji możecie sobie zerknąć na mój azyl. :)
Mapa została! :)
Książki, gry planszowe, teczki, podręczniki, a także... trzy pudełka z pocztówkami. :)
Tak wygląda obecnie moja tablica korkowa. Musiałam zdjąć ze ściany serce ze zdjęć, w związku z tym kilka fotografii powiesiłam na tablicy. Poza tym nad moim biurkiem znalazły się legitymacje wolontariusza WOŚP i wszelkie niecodzienne opaski. :D
Misiaki pilnują książek.

Nie samymi urodzinami człowiek żyje 
We wrześniu moja skrzynka funkcjonowała tak, jakby tylko tortu jej brakowało, ale nie znaczy to, że znajdowałam w niej same urodzinowe przesyłki. :) Niektóre pocztówki wręczono mi od razu do ręki, skrzynka nie musiała ich przechowywać. Myślę o pocztówkach z miejscowości Borne Sulinowo (poczytajcie sobie o niezwykłej historii tego miasta, którego do niedawna nie było na mapach!), a także kartki z różnych nadmorskich miast od mojego dawno niewidzianego znajomego, który przez wiele tygodni sobie… pływał. Nie chodził do szkoły, tylko pływał. :)

Wyspa na Morzu Północnym należąca do Niemiec. Jak powiedział mi Marcin, Niemcy często udają się na tę wyspę po zakupy np. po alkohol, gdyż można tam kupić różne towary bez cła.
Archipelag brytyjski - Szetlandy.

Miasto-widmo, czyli Borne Sulinowo.

Za dwa tygodnie o tej porze będę już na drugim końcu świata. O ile dostanę wizę.
Jak Wam minął wrzesień? Powrót do pracy, szkoły…?
Pozdrawiam
Sara

wtorek, 22 września 2015

Moi internetowi przyjaciele



Konkurs nadal trwa! 12 pocztówek do wygrania. :)
Zakładając bloga, chyba nie wyobrażałam sobie takiej społeczności. Marzyłam o stałym gronie czytelników, a zyskałam cudownych znajomych, ludzi, z którymi można pogadać, i którzy czasami wydają mi się o wiele bliżsi niż ludzie z mojej klasy. Bywa, że żałuję, iż nie mieszkacie wszyscy w Toruniu albo przynajmniej w kujawsko-pomorskiem! Łatwiej byłoby się spotkać i porozmawiać o wspólnych pasjach… Bardzo szybko przywiązuję się do ludzi. Do Was przywiązałam się szczególnie.
Wielu z Was, wiele osób, które czytają mojego bloga regularnie czy też wpadają tu od czasu do czasu, wielu postcrosserów, z którymi wymieniałam się pocztówkami, wiele internautów pamiętało o moich urodzinach. Co więcej tę pamięć przemienili na czyny. Swoje życzenia wrzucili do skrzynek pocztowych i w ten sposób otrzymałam mnóstwo zaskakujących upominków. Było ich tyle, że początkowo planowałam podzielić je na dwa posty, ale w końcu wszystkie udało mi się pokazać w tym wpisie. 
Chyba dobrze mnie znacie, bo otrzymałam to, co kocham najbardziej, czyli pocztówki, słodycze, herbaty i książki. Otrzymać książkę od pen palki – bezcenne. :) Za to gdy wysypywałam z kopert kolejne torebki herbat, śmiałam się, że teraz będę miała co pić. :D
Dziękuję wszystkim bardzo serdecznie za przesyłki i piękne życzenia! :) Nawet sobie nie wyobrażacie, jaką radość sprawiła mi każda kartka, każda koperta, każda paczuszka. Dostawałam je przez jakieś dwa tygodnie, więc… miałam długie urodziny. :D
Zostawiam Was ze zdjęciami! Pod każdym z nich - podpis. :)
Ściskam!
Sara 

Kartka od Uli, prosto z Niemiec. Dziękuję za pamięć! :)
Książka z elementami folkloru i baśni oraz kartka z życzeniami i wspaniałymi wiatrakami (nazwisko zobowiązuje, haha). Dziękuję Kasiu! :*
Słodycze z Ukrainy od sióstr - Weroniki i Edi. Do tego sporo pocztówek, kartka, magnesik. Słodycze były pyszne, zostały już niestety tylko jedne ciasteczka :(
Jedna z wielu pocztówek od Edyty i Weroniki. Chciałabym zobaczyć to arboretum wiosną. Dziękuję dziewczyny!
Przesympatyczna kartka od mojej przesympatycznej pen palki Ani. :*
Jeszcze nie zaczęłam czytać, bo póki co zaczytuję się w notatkach z historii (żartowałam, nie robię notatek na historii) i podręczniku od wosu (a to akurat prawda). Ale jak tylko znajdę chwilę czasu, to po tę lekturę sięgnę! Dziękuję Aniu. :*
Oryginalna kartka z UK, kaszmirowy, miękki w dotyku szalik w kratę (czy wspominałam, że kocham kratę?) i... herbatki. :D A to wszystko od Tomka.
Dziękuję za te upominki Tomku. :D Czekolady już prawie nie ma.
Jedna z moich ulubionych kartek urodzinowych - owieczka! Akurat te zwierzęta darzę dziwną sympatią. Moja ukochana poduszka ma właśnie kształt owcy. Od Marty otrzymałam też przepiękne kartki z Gniezna. Dziękuję. <3
Kolorowa przesyłka od Karoliny - dużo pysznych, rozgrzewających herbat (w tej białej cytrusowej już kiedyś się zakochałam), do tego postallówki i naklejki. Dziękuję Karolina. :*
Piękna, fioletowa, kocia kartka od Pani Krystyny, Dziękuję! :)
Wyjątkowa kartka od Joasi. Dziękuję. :)
Pełna różności przesyłka od Kingi - znalazłam w niej aż 18 herbat, pocztówki z Postallove i barwną papeterię. Kinga, dziękuję bardzo! :*
A tu wybrane herbatki od Kingi. :)    

piątek, 18 września 2015

Kocham mieć urodziny

Konkurs urodzinowy nadal trwa - zapraszam! :)
Lubię obchodzić urodziny, lubię tego dnia włożyć sukienkę i koronę na głowę, aby wszyscy wiedzieli, że dzisiaj mam swoje święto. Rodzice co prawda mieli niezłą bekę, kiedy wysiadłam z samochodu. Od razu przypomniał im się tekst z filmu "Książę w Nowym Jorku": 
Ale jasełka już były.
Ja tam nie przejmowałam się tym, że ludzie patrzą na mnie zdziwieni i na matmie siedziałam w koronie na głowie.
Akurat tak wyszło, że w tym roku, 16 września, wypełnialiśmy wspólnie z innymi uczniami biorącymi udział w wymianie, wnioski o wizę. Musiałam przez to zostać trochę dłużej w szkole, ale na szczęście nie wróciłam do domu wieczorem. O samej wizie napiszę Wam bardziej szczegółowo w osobnym poście, bliżej wymiany. :)


Jak jeszcze świętowałam tego dnia? Kupiłam w Biedronce czekoladę, która na pierwszym miejscu listy składników wcale nie miała cukru, lecz miazgę kakaową (zdrowiej!). Zjadłyśmy ją wspólnie z kumpelami. Wybrałam się też wyjątkowo na kawę (oj, skończyły się czasy, że kilka razy w tygodniu kupowałam sobie kawę za dychę! Teraz kawę piję tylko na specjalne okazje. ;)) Po powrocie do domu odpowiedziałam na życzenia i te na blogu, i te na Facebooku. Po południu spałaszowałam moją ulubioną zupę (grzybowa!) i… dostałam prezent od rodziców i brata. Jaki to był prezent! Niespodzianka totalna, chociaż ogromnie chciałam dostać właśnie coś takiego.


Jakiś czas temu pół żartem, pół serio, wspomniałam mojej mamie, że najbardziej na osiemnastkę chciałabym dostać reklamówkę słodyczy z Kopernika. Uwielbiam te pierniczki z różnymi nadzieniami, w czekoladzie ciemnej i białej, wafelki teatralne, bagatelki, no po prostu cudo! Niestety, te słodkości do najtańszych nie należą i jadałam je dość rzadko – najczęściej wafelki teatralne. Tymczasem w dniu moich urodzin rodzice weszli do domu z wielką reklamówką po brzegi wypełnioną słodyczami z Kopernika. Przyznaję, że niektórych z nich nigdy nie próbowałam (np. czekoladowych, cieniutkich ciasteczek "Grymasków".) Cieszę się, że mama potraktowała moje słowa poważnie – taki prezent był po prostu świetny. Prawdopodobnie to pierwszy i ostatni raz, kiedy otrzymałam całą reklamówkę słodyczy z toruńskiej firmy Kopernik, tym bardziej więc się cieszę. :D





Wiecie, co jeszcze sprawiło uśmiech na mojej twarzy? To, że otrzymywałam życzenia wszystkimi możliwymi drogami. Składano mi je osobiście, w listach i na kartkach pocztowych. Esemesowo, mejlowo, na Facebooku w wiadomościach prywatnych i publicznie na tablicy. Babcia z życzeniami zadzwoniła do mnie już po 7 rano.



Dowodu nadal nie mam, ale już w przyszłym tygodniu powinnam go otrzymać. Oj, wtedy się zacznie… Nie, nie kupowanie alkoholu, tylko korzystanie z dowodu w zdrowszy i bardziej korzystny sposób. :)



W następnym poście pokażę Wam, jak fajnie można spędzić osiemnastkę w domu, tymczasem teraz sprzedam Wam jeszcze jedną anegdotkę urodzinową. :D

17 września, dzień po urodzinach, wybrałyśmy się z przyjaciółką na gorącą czekoladę. Dodam, że tego dnia było w Toruniu blisko 30 stopni. Chciałyśmy odwiedzić nowo otwartą knajpkę, w której, według reklamy na Facebooku, mają prawdziwą, belgijską czekoladę. Spytałyśmy o czekoladę, bo nie widziałyśmy jej w menu:
- Mają Państwo czekoladę?
- Ogólnie mamy, ale jeszcze nie ma, bo jest za gorąco. Będzie w przyszłym tygodniu.
Wylądowałyśmy więc w Lenkiewiczu. Wielkie gałki ulubionych smaków jak zawsze były wyborne. I były chyba bardziej odpowiednie na panującą wówczas temperaturę.
Pozdrawiam serdecznie. :)
Sara
PS W dzisiejszym poście ciąg dalszy kartek od rodzinki. Najoryginalniejszą kartkę jeszcze Wam pokażę. :D