Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuwejt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuwejt. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 marca 2015

Zwierzenia blondynki i wyznania blogerki cz. 18



Ostatnie trzydzieści dni mogłabym podsumować jako ferie + reszta miesiąca. Ponad czternaście dni wolnego pozwoliło mi nie tylko na czytanie do woli po 100, ewentualnie 150 stron dziennie, lecz także na ruszenie się z domu na dłużej niż pół dnia. Zawędrowałam nie tylko do muzeum, ale i do Warszawy, a nawet na granicę polsko-ukraińską. Zapraszam Was na kolejne – to już osiemnaste! – podsumowanie miesiąca. :)


"CORAZ BLIŻEJ FERIE, CORAZ BLIŻEJ FERIE”" – CZAS POOBCOWAĆ ZE SZTUKĄ

Czwartek to dzień, w którym toruńskie Centrum Sztuki Współczesnej można zwiedzić za darmo. Zachęcone tym faktem wybrałyśmy się tam z przyjaciółką – naszym celem była wystawa World Press Photo (więcej zdjęć tu i tu). Zdjęcia nas zachwyciły, zszokowały, obrzydziły. Większość z nich miała jednak to coś – a tym czymś była najczęściej niesamowita historia.


Egipski kulturysta ze swoją mamą


WALENTYNKI – SYNAGOGA, WARSZAWA I MC

Tegoroczne ferie dla mojego województwa zaczęły się w walentynki. Nie miałam ich za bardzo z kim ani jak świętować, więc w drodze między Warszawą a Lublinem wpadliśmy z rodzicami do maca na kawę i lody. Wcześniej zaś podążyliśmy szlakiem warszawskich Żydów i nie tylko, bo o starówkę trzeba było zahaczyć. 

Takie figurki można było kupić niedaleko Barbakanu
Pando, nie płacz!


POWALENTYNKOWY TYDZIEŃ – LENISTWO, HRUBIESZÓW I JESZCZE RAZ LENISTWO

Za każdym razem gdy odwiedzam moich dziadków, wiem jedno: nadszedł czas lenistwa. Jednak ile można leniuchować? Po dwóch dniach jedzenia i czytania na zmianę, ruszyłam się z domu i wybrałam do Hrubieszowa (w którym nota bene nie ma za bardzo co zwiedzać). Rozruszałam mięśnie, ale i komórki mózgowe – pomogły mi w tym puzzle (tylko 1000 kawałków – wystarczająco, aby nieźle człowieka wkurzyć ;))

Nie zdążyłyśmy ułożyć całej Mona Lisy, ale oczy już ma!

CZWARTKOWA WIEDZA

Jedna z komentatorek pod postem dotyczącym Centrum Nauki Kopernik napisała: nie sposób się tam nudzić. To szczera prawda, bo nawet, jakby ktoś bardzo chciał się wynudzić w centrum, to chyba mu nie wyjdzie, bo z każdej strony coś nas absorbuje, coś zaciekawia, coś przyciąga. W Koperniku nie możemy więc się znudzić, ale porządnie zmęczyć. To wszystko jednak w przyjaznej atmosferze. :)

Humanoidalny robot
Przy czerwonych budkach telefonicznych fotografowałam się już na Litwie, w Warszawie, a nawet... w Londynie :D

DZIENNE CZYTANIE

Nocą nie czytam, za bardzo szanuję moje oczy. ;) W lutym zaczytywałam się w serii, którą odkryła moja przyjaciółka. Najpierw ona pochłonęła ją w ekspresowym tempie, potem ja, następnie moja mama, a teraz jeszcze ciocia, niebawem też zapewne siostra F. i jej mama. Fenomen? Nie, to po prostu przyjemna historia, emocjonujące eliminacje. Książę musi znaleźć sobie żonę… Po przeczytaniu czterech części owej serii, zabrałam się za "To ja, Malala". To historia pakistańskiej dziewczyny, która dostała Pokojową Nagrodę Nobla, a urodziła się w tym samym roku co ja!

"Jedyna" to trzecia część serii; prawda, że piękną sukienkę ma America?


Z POMINIĘCIEM WEEKENDÓW

Nie pamiętam, kiedy ostatnio otrzymałam tak wiele pocztówek. Swapy, niespodzianki, wygrane, kartki z Polski, z innych krajów… Malutkie okienko w skrzynce prawie codziennie pokazywało, że coś na mnie czeka. A teraz, gdy pieniążki się skończyły, zaczęła się posucha… Ale może gdy moje kartki dojdą, to i moja skrzynka przestanie być samotna. Otrzymałam w tym miesiącu tyle przesyłek, że musiałabym stworzyć co najmniej kilka postów, aby je wszystkie pokazać. Wybrałam kilka – na resztę przyjdzie czas w postach tematycznych. ;)

Nocny widok - dziękuję Krystynie za kartkę!
Stonehenge - nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam dostawać kartki z tymi najbardziej znanymi obiektami. Za kartkę dziękuję Tomaszowi!
Nowy kraj - Kuwejt. Na zdjęciu budynek Zgromadzenia Narodowego. Za kartkę dziękuję Hudzie!


PONIEDZIAŁKOWA DAWKA KULTURY
Mój pierwszy raz w operze! Nie miałam pojęcia, jak się ubrać, ale z powodu braku ciepłych i jednocześnie eleganckich butów zdecydowałam się nie zakładać balowej kreacji. ;) Po przyjeździe okazało się, że ludzie są ubrani bardzo różnorodnie, więc moja marynarka była jak najbardziej na miejscu. ;) Obejrzeliśmy balet "Sen nocy letniej". Muszę przyznać, że podziwiam tancerzy, którzy ruchami próbują przekazać jakąś opowieść. Piękne stroje i nastrojowa muzyka, wolałabym jednak obejrzeć i wysłuchać przedstawienia operowego z ariami. Byłoby to zapewne łatwiejsze w interpretacji.  


A jak Wam minął ten miesiąc?

Buziaki!

Sara