Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Irlandii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Irlandii. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 maja 2019

Mój subiektywny ranking stolic europejskich cz. 1


Podobno już się pogubiliście. Nie wiecie, gdzie byłam, gdzie nie byłam. Dziś więc skromnie przypomnę 23 stolice, które już odwiedziłam. Drugie tyle przede mną!

Ostatni ranking stolic europejskich pojawił się na tym blogu w 2017 roku, gdy miałam za sobą 14 odwiedzonych stolic. Od tego czasu sporo się zmieniło – nie tylko zwiedziłam nowe miasta, lecz także wróciłam do niektórych z nich.

Właściwie im więcej miejsc poznaję, tym trudniej jest mi tworzyć takie rankingi. Bo trudno jest porównywać coś, co jest zupełnie inne. Dlaczego mam zestawiać Helsinki z Rzymem, skoro te miasta powstały w zupełnie innym okresie, położone są na innej szerokości geograficznej, różni je wielkość, liczba ludności i tysiące innych rzeczy? Tym razem postanowiłam, że ranking będzie wyglądać nieco inaczej. Stworzyłam właściwie spis skojarzeń – i tych dobrych, i tych złych. Starałam się jakoś uporządkować miasta pod względem poziomu sympatii, ale nie jest to sztywne ustawienie. Za to bardzo, bardzo subiektywne.

Powiem Wam, że w pewnym momencie, gdy rozpisałam ten ranking  na kartce, stwierdziłam, że uszeregowanie stolic od najwspanialszej, najpiękniejszej, tej, którą wspominam najlepiej do tej, która nie zagościła w moim sercu, jest… niewykonalne. Nie chciałam skrzywdzić żadnej ze stolic. Poza tym niektóre może nie cechują się wyjątkową architekturą, ale są po prostu bliskie mojemu sercu. Z kolei ślad po wizytach w niektórych z nich powoli zaciera się w mojej pamięci…

Wpis podzieliłam na dwie części – gdybym zaczęła opisać wszystkie dwadzieścia trzy odwiedzone stolice w jednym tekście, to wyszedłby nam rozdział książki.

Zacznę od końca.

23. Bratysława. Nawet po kilku latach od wizyty w tym mieście Bratysławę nadal umieszczam na szarym końcu. No ale ktoś musi zająć to zaszczytne, ostatnie miejsce. Bratysława to stolica, do której nie chciałabym wrócić, bo nie widzę powodu, dla którego miałabym to zrobić. Miasto dało mi się poznać jako szare, smutne, brudne, postkomunistyczne, zaniedbane. Zobaczyłam, co miałam zobaczyć, skręciłam kostkę, spałam w obskurnym hotelu i nie mogłam się z nikim dogadać. Czy zauważyłam jakiekolwiek plusy tego miasta? Ciekawe pomniki i ładny zamek.
22. Tallinn. To miasto nie jest brzydkie. Tylko że nie zapisało się w mojej pamięci. Pewnie przyćmiła je Ryga, w której wówczas nocowaliśmy. Tallinn… po prostu odwiedziłam. Było fajnie, momentami zabawnie. Na przykład wtedy gdy nie byliśmy pewni, czy to, co oglądamy, to faktycznie Pałac Kadriorg, czy może tylko jakaś przybudówka.
21. Wilno. Po latach jawi mi się jako miasto, do którego nie chciałabym wrócić. Gdy myślę o Wilnie, widzę kościoły, cmentarze… Mało zachęcający widok, prawda? Pozytywnym punktem tego miasta była na pewno wizyta w Republice Zarzeczańskiej, czyli artystycznym państwie w państwie. Władca tej nie przez wszystkich uznawanej krainy wysłał mi nawet maila z podziękowaniami za promowanie jego kraju.
20. Dublin. Podróż do Dublina zaliczam do dość… trudnych. To był nasz pierwszy wspólny wyjazd z Maćkiem, dochodziło do małych zgrzytów, w naszym pokoju chrapał narkoman, a i pogoda nie za bardzo sprzyjała. Może miasto pubów po prostu nie powinno przypaść do gustu dziewczynie, która nie pije alkoholu. Co dobrego zapamiętam z Dublina? Przepiękne parki.
19. Berlin. Byłam w tej stolicy kilkukrotnie i wydaje mi się ona zbyt nowoczesna. Wiadomo, że Berlin był zniszczony po II wojnie światowej i nie znajdziemy tak urokliwego Starego Miasta. Gdybym miała wrócić do tej stolicy, to chciałabym zobaczyć Pałac Charlottenburg, który de facto położony jest pod Berlinem.
18. Sofia. Gdy wybieraliśmy się w podróż do Aten i Sofii, czułam, że grecka stolica mnie zawiedzie, a ta bułgarska zaskoczy. W sumie było na odwrót. W Sofii spodobała mi się multireligijność – tu meczet, tam cerkiew, nieco dalej synagoga. Lubię czytać o wierzeniach innych narodów i te elementy miasta wydawały mi się interesujące. Poza tym było jednak dość… smutno. Dało się dostrzec, że nie jest to zachodnie miasto. Plus za położenie nieopodal gór i przelatujące samoloty.
17. Bruksela. Zawsze gdy opowiadamy z mamą o stolicy Belgii, podkreślamy, że zabytki były piękne, ale samo miasto brudne i zaniedbane. Spotkałyśmy w nim wielu bezdomnych i żebraków – nawet takich z Polski… Zaskoczyło nas to, że miasto uznawane za stolicę Unii Europejskiej wygląda właśnie tak. Zabytki były naprawdę piękne, kojarzyły się nieco z architekturą wiedeńską. Gofry w Brukseli bardzo nam smakowały. Frytki belgijskie natomiast lepsze jadłam w Polsce.
16. Londyn. Gdy myślę o Londynie, to dochodzę do wniosku, że to wcale nie jest jakieś wybitnie ładne miasto. Na pewno najlepiej zapamiętam z tej stolicy wizytę w Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds. Możecie uważać to za płytkie, ale ja bawiłam się w tym miejscu po prostu genialnie. I to najlepiej zapamiętałam z Londynu
15. Sztokholm. Możliwe, że gdybym odwiedziła nieco mniej stolic, to Sztokholm znalazłby się wyżej. To naprawdę przyjemne miasto, ciekawie położone, otoczone przez wodę. Super było to, że w Sztokholmie nie tylko oglądałyśmy zabytki, lecz także bawiłyśmy się w Junibacken, czyli Muzeum Szwedzkiej Literatury, i spacerowałyśmy po ogromnym skansenie. Co więcej, zajrzałyśmy też do parku rozrywki Grona Lund, gdzie przejechałam się kolejką górską. W sumie teraz żałuję, że miałam wówczas zamknięte oczy.
14. Watykan. Niełatwo oceniać drugą najmniejszą stolicę świata. Wiadomo, że trudniej będzie jej się bronić. W dodatku nie czuję się do końca swobodnie, wypowiadając się o Watykanie, bo, mimo że odwiedziłam ten kraj i miasto dwukrotnie, to nie zwiedziłam Kaplicy Sykstyńskiej. Bądź co bądź uważam, że warto zobaczyć Watykan, nieważne, czy jesteś osobą wierzącą czy nie.
13. Helsinki. Niby takie nic, a jednak coś. Helsinki to ostatnia odwiedzona przeze mnie stolica. I chociaż pogoda nie w pełni dopisała, to miasto będę wspominać miło, głównie ze względu na wyspę Suomenlinnę. Mało turystów, sielsko, cicho i przyjemnie.
Kolejne miejsca w następnym poście. Jak obstawiacie, co znajdzie się na podium? Czy coś Was zdziwiło? Jak wyglądałby Wasz ranking stolic europejskich?
Uściski!
Sara

czwartek, 28 grudnia 2017

Oj, działo się... - rok 2017 #1



365 dni szalonych dni. Pełnych przygód, podróży, zaskakujących momentów. Rok 2017 to rok... warty zapamiętania. 

A jak autko. Moje pierwsze autko kupione za własne pieniądze. Nazwałam je Nancy z powodu mojej głębokiej miłości do Eda Sheerana i oryginalnego zielonego koloru pojazdu (muszę przyznać, że odcień lakieru nie był tym, co brałam pod uwagę przy zakupie, chociaż wolałabym nie mieć białego samochodu). Nancy sprawuje się naprawdę świetnie, mam nadzieję, że wybaczy mi te wszystkie delikatne obtarcia!

B jak Bruksela. Czyli piętnasta odwiedzona stolica. Brukselę zapamiętam jako multikulturalne, brudne miasto, pełne żebraków i pięknych zabytków. Brzmi jak oksymoron? Najwidoczniej tak się da.
C jak cel czytelniczy. Zrealizowałam swój cel "przeczytać przynajmniej 55 książek". Dobiłam do 62. Co więcej niewiele było wśród tegorocznych lektur takich naprawdę, naprawdę słabych – przeważały znakomite lub bardzo dobre. Jeśli jesteście ciekawi mojego top 10 książek przeczytanych w 2017, zapraszam tutaj.

D jak Dania. O której nagle wiem całkiem sporo i do której pewnie prędzej czy później się wybiorę.

E jak Ed Sheeran. Zachwycił mnie swoją nową płytą do tego stopnia, że kupiłam bilet na jego koncert w Polsce. Chyba mi się nieźle poszczęściło, bo wiem, że wielu osobom nie udało się dostać wejściówki – serwer był przeciążony, zawieszał się, error wyskakiwał w ostatniej chwili. Tym większa jest moja radość, że 11 sierpnia 2018 roku po raz pierwszy będę na Stadionie Narodowym i usłyszę Eda na żywo. To będzie mój pierwszy tak duży koncert, więc ekscytacja jest ogromna.

F jak farbowanie. W minionym roku zrobiłam to, na co zanosiłam się od lat – przefarbowałam włosy na rudo (na szczęście tylko szamponem koloryzującym). Ot tak, żeby zobaczyć, jak wyglądam jako rudzielec. Zawsze podobały mi się rude włosy. To nie tak, że nie lubię swojego blondu, zastanawiałam się tylko, czy może w rudym nie będę podobać się sobie (i innym) bardziej. Eksperyment wywołał mój śmiech i szok innych. Do rudego raczej nie powrócę.
G jak gazety. Nie sądziłam, że będę kupować gazety dlatego, że… o mnie napiszą. W kwietniu, w toruńskiej prasie, pojawiły się moje wypowiedzi na temat podróży, natomiast po występie w "Milionerach" ukazały się całe artykuły na temat mojej osoby. To dla mnie nadal trochę onieśmielające, ale też naprawdę… przyjemne.

H jak Hard Rock Cafe. To tylko jedno z miejsc, w których miałam okazję oglądać świetne koncerty. Wyżej wspominałam, że występ Eda Sheerana będzie moim pierwszym wielkim koncertem. Uczestniczyłam już natomiast w nieco mniejszych wydarzeniach. W pamięć zapadły mi na pewno koncerty w toruńskim Dworze Artusa – ten z piosenkami z lat. 80 oraz z utworami Anny Jantar.  Świetnie bawiłam się również w Hard Rock Cafe na koncercie beatlesowym.
I jak Irlandia. Podróż na Zieloną Wyspę była naszą pierwszą wspólną wyprawą z Maćkiem. Nie było idealnie, Dublin też nie zasłużył na miano mojej ulubionej stolicy, ale i tak cieszę się, że mogłam go zobaczyć i przekonać się, że w Irlandii wcale nie pada przez cały czas.
J jak jestem dziennikarką. Zostałam nią oficjalnie na początku roku, dołączając do redakcji toruńskiego portalu studenckiego SpodKopca.pl Nie zliczę, ile artykułów napisałam od tego czasu, ale z części z nich jestem wyjątkowo dumna – są to przede wszystkim wywiady m.in. z wokalistą zespołu Enej czy z rodowitą Łotyszką.

K jak kartki z nowych krajów. Planowałam w 2017 roku zdobyć pocztówki z dziesięciu nowych krajów, tymczasem – głównie dzięki Maćkowi – moja kolekcja wzbogaciła się o wiele więcej nowych państw - blisko czterdzieści. Są wśród nich takie perełki jak Liban, Gabon, Belize czy Syria.
L jak Luksemburg. Lubię myśleć nieszablonowo. Pomysł na wycieczkę do Luksemburga był dość oryginalny, ale nie żałuję – to przepiękne państwo z urokliwą przyrodą, ciekawym ukształtowaniem terenu i wyjątkową zabudową. 
Kolejne literki i wspomnienia w następnym poście. 
Jaki był dla Was 2017 rok? Pełen zmian? A może spokoju?
Sara

środa, 17 maja 2017

Mój ranking stolic europejskich #1



Myślę, że co najmniej kilka osób czekało na ten post. Na pewno moja mama i Maciek. Ale może o kimś nie wiem?

Przez blisko 20 lat swojego życia udało mi się zwiedzić 14 stolic europejskich. Choć pierwszą zagraniczną stolicę odwiedziłam, mając lat 12, więc właściwie można powiedzieć, że tak na serio zwiedzam od 8 lat.


Kiedy postanowiłam, że chcę zobaczyć wszystkie stolice europejskie? Wydaje mi się, że stało się to po zachwycie Pragą – a więc pierwszą zobaczoną przeze mnie zagraniczną stolicą. Największe miasto Czech przez długi czas zajmowało pierwsze miejsce w moim rankingu… Wydaje mi się, że miałam do Pragi pewien sentyment, wydawała mi się zawsze słonecznym miastem z pysznymi lodami. Ale w końcu musiała oddać złoty medal…. 


Ułożenie takiego rankingu jest bardzo trudne. Na to, czy dana stolica mnie zachwyci czy nie, wpływają nie tylko architektura, lecz także pogoda, to, z kim zwiedzam dane miasto, to, jak się czuję… Więc ranking ten jest do granic możliwości subiektywny. Niestety w pewnym sensie wpłynęła też na niego odległość czasowa. Stolic, które odwiedziłam kilka lat temu, nie pamiętam tak dobrze, jak tych, które widziałam w zeszłym roku. Starałam się jednak przypomnieć wszystkie obejrzane zabytki oraz emocje, które towarzyszyły mi podczas pobytu w konkretnej stolicy. I tak właśnie powstał ten ranking. Na pewno w przyszłości miejsca ulegną zmianie, być może nawet podium będzie wyglądać inaczej. Ale na razie moja miłość przedstawia się następująco:


14. Bratysława, Słowacja, sierpień 2015. Szara, brudna, smutna, postkomunistyczna…. Ta stolica mogłaby mieć coś do zaoferowania. Ale zdecydowanie nie wykorzystuje swojego potencjału. Budynki nie są odnowione ani wyczyszczone. Na moją ocenę wpłynęła także aura -  podczas naszej wizyty w Bratysławie padało - skręcona kostka podczas zejścia z Wzgórza Zamkowego, trudności z porozumiewaniem się "English? Polish? Niee, slovenský!"oraz obskurny hotel (hotel? To był jakiś bunkier z niemiłą panią recepcjonistką). Gdy widzę tanie loty do Bratysławy, zawsze się śmieję. Moja mama twierdzi, że mogłaby udać się znów do tego miasta, jeśli… ktoś by jej dopłacił.

13. Wilno, Litwa, czerwiec 2014. Wycieczka klasowa. Wilno w ogóle mnie nie zachwyciło. Było po prostu nudne. Przypominało mi niektóre polskie miasta. Jeśli ktoś lubi podziwiać kościoły, to być może Wilno go do siebie przekona. Mnie nie przekonało. Ale podczas wizyty na Litwie urzekły mnie Troki.

12. Berlin, Niemcy, sierpień 2013 i grudzień 2013. Jedna z trzech stolic, które odwiedziłam więcej niż raz. Dwa kroki do zakochania nie wystarczyły. W Berlinie podobały mi się pojedyncze obiekty, ale miasto całościowo… wydawało mi się mało zabytkowe. Poza tym za pierwszym razem podczas podróży do Berlina z rodzinką zepsuł się nam aparat, a za drugim razem autokar z wycieczką utknął na całą noc  w zaspie i korku przez Ksawerego (ten huragan)… Do dziś wspominam, jak co chwilę zasypiałam i budziłam się, i ciągle widziałam przez okno tę samą gałąź.

11. Dublin, Irlandia, marzec 2017. Maćkowi pewnie będzie przykro, ale cóż – Dublin nie jest miejscem, do którego chciałabym wrócić. O ile irlandzkie wioski pewnie są piękne, o tyle w samym Dublinie nic nie powaliło mnie na kolana. Spacerowałam po ładnym parku, zobaczyłam słynne Temple Bar i most Ha’Penny znany mi z powieści Cecelii Ahern, ale… brakowało mi tego "wow". Poza tym pierwsza wycieczka z chłopakiem okazała się w pewien sposób trudnym wyzwaniem.

10. Warszawa, Polska, kilkanaście razy. Przyznaję, że kiedyś stolica naszego kraju mi się nie podobała. Mówiłam sobie, że nie chcę tam mieszkać. Cóż, nadal nie chcę, bo przerażają mnie korki i tłumy, ale dałam Warszawie szansę. I dostrzegłam w niej plusy. Nie myślę tylko o Starbusiach. Lubię spacerować po warszawskiej starówce, do tej pory pamiętam, jakie emocje wzbudziło we mnie Muzeum Powstania Warszawskiego oraz Muzeum Historii Żydów Polskich. W naszej stolicy cenię również możliwości. To stamtąd latam do innych krajów, to tam wzięłam udział w eliminacjach do programów telewizyjnych.

To tyle na dziś, Kochani. Muszę dawkować napięcie. Pierwszą dziewiątkę poznacie w następnym poście!

Podzielcie się swoimi rankingami stolic! Jakie są Wasze największe marzenia podróżnicze?

Ściskam! 
Sara

niedziela, 16 kwietnia 2017

Jak zorganizować tanią podróż?



Podobno dla niektórych jestem jakimś guru podróżniczym. Cóż, spieszę z wyjaśnieniem, że to przesada. Co najwyżej dążę do bycia wzorem. Ale na razie do szczytu daleko. Jestem gdzieś w okolicach parteru.

Niemniej jednak lubię dzielić się  z innymi swoją wiedzą, spostrzeżeniami, wskazówkami i zdobytymi informacjami. Kiedy M. wspomniał, że mogłabym przygotować post o tym, jak zorganizować wyjazd majówkowy, pomyślałam – dlaczego nie? A jeśli to komuś pomoże? Byłoby super!

Myślę, że ten wpis może być zarówno pomocny przy planowaniu wyjazdu majówkowego, jak i innego np. wakacyjnego. Rzadko kiedy wyjeżdżam na dłużej niż kilka dni, dlatego potraktujcie ten post jako pomoc przy organizowaniu krótkiego wypadu. 


Jak wybrać…

Cel podróży? Być może macie wymarzony kierunek. A może chcecie po prostu jechać tam, gdzie tanio/blisko/szybko. Podróże wymagają elastyczności. Oczywiście jeśli marzycie o Lizbonie, to możecie skupić się na poszukiwaniu tanich biletów lotniczych do Portugalii, ale weźcie pod uwagę, że wiele naprawdę fajnych ofert może Wam wtedy przejść koło nosa. Jeśli marzy Wam się Lizbona, może taniej będzie dolecieć do Porto i dojechać do stolicy pociągiem? Weźcie to pod uwagę. Ja zazwyczaj leciałam/jechałam tam, gdzie po prostu było tanio. Skoro upolowałam bilety za 2zł do Budapesztu, to cieszyłam się, że będę mogła zobaczyć kolejną stolicę. A kiedy Maciek znalazł niedrogie loty do Dublina, chwilowo odstawiliśmy Rygę, Lublanę i inne plany.
Kolorowo się zrobiło, prawda? 15 państw, 14 stolic.

Jak wybrać…

Sposób podróży? Bilety lotnicze są zwykle droższe niż autokarowe. To mówię z góry. Ale warto zauważyć, że samolotem dotrzemy o wiele szybciej i wygodniej do wybranego celu podróży. Jeśli chodzi o linie lotnicze, jestem wierna Ryanairowi, ale Wizz Air również ma dużo ciekawych ofert. Poza tym z Krakowa lata EasyJet – dzięki niemu za niecałe 100zł możemy znaleźć się np. w Wenecji. Musicie wiedzieć, że tanie linie latają zwykle na lotniska oddalone nawet i o 100km od właściwego miasta. Dlatego do ceny biletu lotniczego, zawsze doliczcie sobie w głowie koszt przejazdu. Ceny transportu są różne i zależą od sposobu podwózki. Mnie zdarzało się już i jechać samochodem, i autobusem. 
Natomiast jeśli chodzi o autokary, to Polski Bus i Ecolines mogę polecieć. I tu, i tu jest wifi. Plusem Ecolines jest to, że można kupić na pokładzie od stewardessy coś do jedzenia, jest o wiele więcej miejsca na nogi niż w Polskim Busie, firma ta zawiezie nas do miast, do których Polski Bus nie. Niestety nam trafiła się stewardessa słabo mówiąca po angielsku. A przedtem dowiedzieliśmy się, że nasz autobus nie przyjechał. Wsadzono nas co prawda do innego i bezpiecznie dowieziono na miejsce, ale wkurzyliśmy się niezmiernie.
Niebo nad Polską. Albo nad Irlandią. 2016

Jak wybrać…

Miejsce noclegu? Tutaj jestem niezmiennie wierna stronie hostelbookers. Booking.com to przy tym… chciałam brzydko napisać, ale się powstrzymam. :D Na Bookingu możecie sobie szukać noclegów, jak wygraliście w "Milionerach" (hehe). Słyszałam, że na tureckim Bookingu jest taniej, ale… chyba nie zaryzykuję. Nie bójcie się spać w hostelu. Jeśli nie chcecie nocować w pokoju wieloosobowym, hostele oferują tanie pokoje prywatne. Wiele hosteli to przytulne miejsca, w których panuje przyjazna atmosfera. Rezerwowanie na hostelbookers jest bardzo proste. Tylko raz ta strona mnie zawiodła – zamiast do hostelu trafiłyśmy z mamą do miejsca, którego nazywano trzygwiazdkowym hotelem, a w środku panował brud (taki, że trudno było nam odkleić kubek od blatu w kuchni), a recepcjonistka zachowywała się, jakby robiła nam łaskę, że mówi po angielsku. Podróżując np. większą grupą do, dajmy na to, Hiszpanii, opłaci Wam się wynająć apartament. Najlepsza strona do wyszukiwania takich lokali to airbnb. I uwaga, mam dla Was niespodziankę - 100 zł zniżki na nocleg na Airbnb!
San Saba, Sycylia, 2013


Jak szukać…

Tanich wycieczek? Biura podróży to zło, haha. Prawie każdego roku myślę: "A może jednak wyjdzie taniej?" Nie! Podróż zorganizowana samemu bardziej się opłaca. Oczywiście zamiast wydać więcej pieniędzy, będzie nas to kosztowało więcej czasu, ale wierzcie mi, planowanie podróży to najlepszy element wyprawy! Ja przeglądam tanie loty do śniadania. Co polecam? Zapiszcie się do newslettera Tanich Lotów. Ale! Nie kupujcie biletów przez tę stronę. NIGDY. Gdy znajdziecie interesującą Was ofertę, po prostu wejdźcie na stronę danej linii lotniczej i kupcie bilety tam. Bezpieczniej, taniej, pewniej. Polubcie na Facebooku profile Ecolines, Polskiego Busa, Lux Express, Fly4Free, by wyskakiwały Wam najlepsze oferty na bieżąco. Ale jednym z najlepszych sposobów na szukanie tanich lotów jest po prostu wejście na stronę np. Ryanaira i… klikanie. Przesuwanie dat, miejsc wylotu. Byleby wyszło najkorzystniej. Aa, i ja nie ufam żadnym Kajakom i innym stronom porównującym ceny biletów lotniczych. Zawsze jak ich używałam, to wyskakiwały mi bilety za 1400zł do Paryża. Już biegnę! Możecie za to spróbować brać udział w konkursach, w których są do wygrania wycieczki. Mówię serio. Mnie w ten sposób udało się wygrać bilety na prom do Szwecji.
Budapeszt, 2016

Co jeszcze, oprócz dojazdu i noclegu, trzeba załatwić przed podróżą?

- załatwić ewentualny transport z lotniska,

- rozeznać się, jak działa i ile kosztuje poruszanie się komunikacją miejską po mieście, do którego się udajemy (zwykle opłaca się kupić np. całodzienny bilet na autobusy, metro, tramwaje itp.),

- wyrobić EKUZ w NFZ,

- wymienić pieniądze,

- zorientować się, co zapewnia nasz hostel i czy musimy zabrać np. takie rzeczy jak kłódka do szafki, kubek, ręcznik czy pościel,

- spisać listę rzeczy, które zabieramy. 3 lata temu opublikowałam post o tym, jak się pakować, ale myślę, że czas go niebawem zaktualizować.
Paryż, 2016

Podróże nie są takie straszne. Mimo przygód, które na Was czekają, mnóstwa przygotowań i dziwnych formalności. Powiem jedno: warto! 
Ten post pewnie i tak nie jest wystarczający… Jeśli macie jakiekolwiek pytania, wątpliwości, piszcie śmiało! Może chcielibyście, abym naskrobała coś jeszcze o planowaniu podróży? 
Szerokiej drogi! 
I spokojnych świąt, Kochani. Odpocznijcie
Sara
PS A najlepiej i tak rzucić wszystko i podróżować.