czwartek, 20 października 2016

Pomysły na proste, szybkie i tanie śniadania #2



Głodni? Mam dla Was idealne, śniadaniowe rozwiązania. I to aż trzy!

W poprzednim poście podzieliłam się z Wami przepisami na tosty francuskie, jaglankę i jajka na miękko. Co zjemy tym razem?

Zaczniemy od czegoś iście amerykańskiego.

Pancakes to amerykańskie naleśniki, które od tych powszechnie znanych w Polsce różnią się tym, że dodajemy do nich proszku do pieczenia. Placuszki są mniejsze i bardziej pulchne. Przebywając w USA, tylko raz zjadłam typowe pancakes na śniadanie (przez resztę dni dostawałam gofry z paczki :D). Dlatego też po powrocie do domu, postanowiłam sama nauczyć się przygotowywać pancakesy. Nie jest to wcale takie trudne. :)

Wystarczą… (dla dwóch osób – kilkanaście małych placuszków):
1 szklanka mąki
1 jajko
1 szklanka mleka
3 łyżeczki cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka oleju
Dżem/nutella/syrop klonowy/cukier puder lub inne cuda do polania/posmarowania racuszków

Roztrzepujemy jajko z cukrem. Dodajemy mleko i olej, a następnie mieszamy aż do uzyskania piany. Dodajemy mąkę z proszkiem do pieczenia. Wszystko mieszamy (ale nie mikserem!). Smażymy na małym ogniu (gdy patelnia będzie zbyt gorąca nasze dzieła po prostu się spalą). Przewracamy placuszki na drugą stronę, gdy na ich powierzchni zaczną pojawiać się bąbelki.

Jeśli nie chcecie budzić domowników wyciąganiem wielu składników z szuflad i szafek, może skusicie się na przygotowanie… kaszki manny? Tak, takiej dla dzieci! :D Ale nie z proszku.

Gdy byłam małym brzdącem, kaszka manna nie należała do moich ulubionych dań. Nie do końca pasowała mi jej konsystencja i dodawany sok. Jednak kubki smakowe się zmieniają. Kilka miesięcy temu kaszka manna na śniadanie stała się dla mojej mamy i mnie swego rodzaju sobotnim rytuałem. Postanowiłam nauczyć się ją gotować. Nie ma w tym nic trudnego. :)

Wystarczą…
2 szklanki mleka
4 łyżki kaszki manny
Ewentualnie: banan, cynamon, sok malinowy

Mleko gotujemy. Gdy zaczyna wrzeć, dodajemy kaszkę. Mieszamy, aby nie przypalić ani naszej potrawy, ani garnka. Ja wolę dość rzadką kaszkę, ale każdy ma swoje własne upodobania. :) W trakcie gotowania do rondelka można dodać banana i cynamon – wyjdzie nam idealne danie dla bobasów (wiecie, że gdy miałam kilkanaście lat jednym z moich minimarzeń było kupienie sobie kaszki dla niemowląt w proszku…?! I zjedzenie jej. Tylko że gdy zobaczyłam skład takiej mieszanki, to prawie padłam. Jednak naturalna kaszka manna, przygotowana w domowym zaciszu to o wiele zdrowszy posiłek.)

Na koniec potrawa, którą mój chłopak nazwał daniem dla chorych w szpitalu. Dziękuję za reklamę, Kochanie! Ja będę Was uparcie przekonywać, że budyń jaglany to jedno z najsłodszych i najsmaczniejszych śniadań, jakie można przygotować w krótkim czasie.

Wystarczą…
1 szklanka mleka
4 łyżki płatków jaglanych
1 banan
1 łyżka kakao

Gotujecie jaglankę tak, jak w przepisie z ostatniego posta (tj. 1 szklanka mleka + 4 łyżki płatków). Następnie przelewacie ją do blendera, dodajecie połamanego na cząstki banana i kakao. Wszystko blendujemy. Czekoladowe śniadanko, które równie dobrze może uchodzić za deser – gotowe!

Który z tych przepisów kulinarnych spodobał Wam się najbardziej? 
Ściskam! 
Sara

wtorek, 18 października 2016

Pomysły na proste, szybkie i tanie śniadania #1



Nie dam sobie wmówić, że nie macie czasu na śniadanie. Serio. Poranne posiłki przygotowuje się o wiele krócej niż te obiadowe, a korzyści są naprawdę nie do przecenienia. Ja pierwsze co robię po wstaniu to uczesanie się, wypicie szklanki wody i… przyrządzenie śniadania. Posiłek zjedzony w ciągu godziny od przebudzenia się, jest najlepszy dla naszego metabolizmu.

Mój blog prawdopodobnie nigdy nie stanie się serwisem kulinarnym… Chociaż do niedawna powtarzałam, że nie cierpię gotować. A jak widać po zdjęciach na Instagramie, to się zmieniło. Czyli jednak nie ma rzeczy niemożliwych, haha. :D

Ogromnie chciałam podzielić się z Wami kilkoma propozycjami na szybkie, smaczne, niedrogie i przede wszystkim proste w wykonaniu śniadanka. Przyznaję, że trochę tych pomysłów mi się nazbierało przez ostatnie miesiące, dlatego ten post zapewne podzielę na trzy części.To będzie (mam nadzieję) smaczny tydzień na blogu.

Zacznijmy od… tostów francuskich. To brzmi tak kosmopolitycznie. A to po prostu pyszny chlebek w jajku. 

Wystarczą:
2 jajka 
1/5 szklanki mleka 
Pieczywo
Olej/masło do smażenia
Słodkie dodatki (można się bez nich obyć, ale… po co? :D)

Wystarczy do głębokiego talerza wbić dwa jajka i dolać mleko. Wszystko mieszamy. Następnie moczymy chlebek/chałkę/czerstwą bułkę (im starsze pieczywo, tym lepiej wchłonie bełtaninę ;)). Smażymy. Nieskomplikowane, a jakie smaczne! Przez kilkanaście lat swojego życia jadłam taki chlebek bez żadnych dodatków. Niedawno odkryłam jednak, że jest jeszcze smaczniejszy, gdy posmaruje się taki tost dżemem bądź nutellą, poleje syropem klonowym albo po prostu przyprószy cukrem pudrem.

Pozostańmy w klimacie jajecznym. Zazdroszczę tym, którzy mają jajka prosto od wiejskiej kurki. Ale zaręczam, że jajka z Lidla też się nadadzą, by przygotować jajko na miękko.
Czy kiedykolwiek próbowaliście ugotować jajko w ten sposób? To wcale nie jest trudne!

Wystarczą:
Jajka
Woda
Opcjonalnie pieczywo – ja uwielbiam jajko na miękko zagryzać grzankami!

Gotujecie wodę. Gdy zaczyna wrzeć, ostrożnie wkładacie do niej jajko i… wyjmujecie po 4 minutach. Płynne żółtko, delikatne białko… Pycha!

A teraz coś dla fanów mleka. Nie wiem, czy wolę mleczne cuda czy te jajeczne. Trudny wybór. A Wy? ;)

Prostym i szybkim w przygotowaniu mlecznym śniadankiem jest… jaglanka.

Wystarczą:
1 szklanka mleka
4 łyżki płatków jaglanych (błagam, nie tych błyskawicznych!)
Ewentualnie cynamon, maliny, truskawki, borówki itd. itd. do smaku (co nie znaczy, że bez tych dodatków nasz mleczny posiłek nie jest smaczny ;)).

Wystarczy, że zagotujecie mleko i gdy zacznie wrzeć (nie dajcie mu wykipieć, bo okropnego zapachu nie pozbędziecie się przez tydzień!), wsypiecie płatki jaglane. Mają one to do siebie, że bardzo szybko pęcznieją, przez co jaglanka w krótkim czasie staje się gęsta. Taka alternatywa dla owsianki. ;)

Koniecznie dajcie znać, co Wy jecie na śniadanie!
Już w następnym poście kolejne proste przepisy.
Buziaki!
Sara

sobota, 15 października 2016

Wspomnienie lata - Olsztyn



Za oknem szaro, buro i ponuro, deszczowo, zimno i... chyba starczy tych przygnębiających przymiotników.
Dlatego dziś na blogu będzie wakacyjne, słonecznie, relaksacyjnie i wesoło.

Jeszcze w kwietniu planowałyśmy z moją przyjaciółką wyjazd nad morze po maturze. Ale że aura nad Bałtykiem jest dość nieprzewidywalna, woda zimna i brudna, a my ciężko pracowałyśmy, wczasy na plaży zostały odwołane.
Pojechałyśmy za to do Olsztyna. I bawiłyśmy się świetnie!

Dlaczego akurat to miasto? Nie chciałyśmy ponownie zwiedzać Warszawy czy Gdańska, ale jednocześnie nie mogłyśmy sobie pozwolić na wycieczkę dłuższą niż jednodniową. Padło na Olsztyn – Fanny ma tam rodzinę i trochę zna miasto, a ja już tak długo odwlekałam podróż w tamte rejony, że aż wstyd.
Po dwóch godzinach spędzonych w pociągu wysiadłyśmy na dworcu – ale wcale nie głównym. Jeśli zamierzacie zwiedzać olsztyńską starówkę, wysiądźcie na stacji Olsztyn Zachodni. Spacer w okolice zamku ulicą Grunwaldzką zajmie Wam 15 minut.
Właśnie – co warto zobaczyć w Olsztynie? To miasto przez wiele osób niedoceniane. Fakt faktem raczej nie ma tam tylu zabytków, aby oglądać je przez tydzień, ale to idealne miejsce na jednodniowy wypad. Możecie np. zabawić się w szukanie bab pruskich - takich jak ta na zdjęciu powyżej. :D
My zwiedzanie Olsztyna rozpoczęłyśmy od… parku. Ale za to jakiego ładnego!

Jednym z najprzyjemniejszych aspektów podróży jest odkrycie czegoś, czego "nie było na liście". Gdy idziemy do punktu, który polecają przewodniki, a po drodze natykamy się na uroczą kamieniczkę albo… efektowną fontannę. Tak było w Olsztynie.

Zamek Kapituły Warmińskiej nie wygląda jak pałac z czołówki Disneya, dlatego F. wątpiła, czy to, co oglądamy, to zamek.

Nie miałyśmy mapy Olsztyna i właściwie nie za bardzo wiedziałyśmy, gdzie iść. Jeszcze w domu sprawdziłyśmy jedynie odległości od poszczególnych obiektów i z racji tego, że wszystko wydawało się usytuowane blisko siebie, stwierdziłyśmy "jakoś to będzie". Szłyśmy przed siebie, aż dotarłyśmy do Domu Gazety Olsztyńskiej.

Chwilę później znalazłyśmy się przed słynną Wysoką Bramą.

Później zaczęły się schody. Dosłownie i w przenośni. Pod koniec dnia miałyśmy ich trochę dość. Nie mogłyśmy trafić do kolejnych zabytków. W końcu postanowiłyśmy zrobić sobie przerwę w kawiarni. Nieważne, że zapłaciłam za kawę o smaku nutelli i torcik tyle, co za obiad. Nieważne. :D Było naprawdę pysznie!

Po posileniu się uznałyśmy, że koniec żartów. Pogoda dopisuje, a zatem jak już tłukłyśmy się tyle kilometrów, to wypada chociaż coś zobaczyć, haha. :D
Dokładnie analizowałyśmy, na jakiej ulicy się znajdujemy. W końcu udało nam się odnaleźć ratusz oraz pomnik Mikołaja Kopernika (jakby spotykanie się pod Kopcem w Toruniu to było za mało… ;)). Sfotografowałyśmy też amfiteatr i zamek z innej perspektywy.

Ostatnio, wyjmując naczynia ze zmywarki, pomyślałam, że nie jem po to, by żyć, ale żyję po to, by jeść. :D Jedna wizyta w olsztyńskiej kawiarni to za mało. Z moją przyjaciółką wybrałyśmy się jeszcze do hipsterskiej knajpy na pizzę.

Najlepsza część programu miała dopiero nadejść… :D Mieszkańcy Olsztyna mogą poszczycić się plażą w środku miasta! I jeziorkiem! Nie mogłyśmy zmarnować takiej okazji.

Uwierzcie, na środku jeziora (no dobra, tylko kilkanaście metrów od brzegu) poczułyśmy się naprawdę szczęśliwe i odprężone. Słonko delikatnie świeciło, my nie byłyśmy jeszcze studentkami i pływałyśmy sobie rowerkiem.

W Olsztynie chciałyśmy zobaczyć jeszcze największą oponę świata przed siedzibą Michelin. Niestety uciekł nam autobus. Istniało ryzyko, że, czekając na następny, spóźnimy się na pociąg powrotny. 
Naszą olsztyńską przygodę zakończyłyśmy lodami o smaku Michałków. 
Co sądzicie o Olsztynie? Byliście kiedyś w tym mieście? 
Uściski! 
Sara