wtorek, 22 września 2020

Największy krasnal na świecie znajduje się… w Polsce!

Lubuskie idzie w rekordy. To właśnie tam znajduje się  największa statua Chrystusa i największy na świecie pomnik niedźwiedzia grizzli. Dawniej Nowa Sól mogła się poszczycić też największym na świecie pomnikiem Jana Pawła II. Figurę papieża przewieziono do Częstochowy, ale w Nowej Soli został inny, bijący rekordy bohater. Soluś.

Nowa Sól to niewielkie miasteczko w województwie lubuskim, położone 20 minut drogi od Zielonej Góry. Całe miasto wydawało się zadbane i urokliwe, ale nie zwiedzaliśmy go dokładnie. Naszym głównym celem był park. Park Krasnala. Wstęp na jego teren jest bezpłatny.

Największy krasnal świata wraz z partnerką wita nas tuż po wejściu. Figura mierzy 5,4 metra i powstała w 2009 roku. Dzięki swojemu wzrostowi krasnal trafił do Księgi Rekordów Guinnessa. W czasie, gdy my zwiedzaliśmy lubuskie, Soluś świecił wzorem i miał założoną maseczkę.

W parku znajdują się również mniejsze figurki krasnali, a także wielu zwierząt – od pandy, przez słonia, na niedźwiedziu grizzly skończywszy. Swoją drogą pomnik miśka też jest największy na świecie – ma ponad 7 metrów.

W parku natkniecie się nie tylko na figury zwierząt, lecz również na prawdziwe, żywe, urocze istotki. Działa tam bowiem darmowe mini zoo. Mieszkają w nim m.in. kozy, króliki czy lamy. Mojej mamie spodobał się pomysł z kulkami – na pewno kojarzycie maszyny, do których wrzucacie monetę, a w zamian wylatuje z nich kulka z jakimś drobiazgiem. W Parku Krasnala w ten sposób można zakupić karmę dla zwierząt. Może to sprawi, że odwiedzający nie będą dokarmiać mieszkańców zoo nieodpowiednim dla nich jedzeniem.


Część parku położona jest przy zbiorniku wodnym. Nad brzegiem spacerowały łabędzie, a wokół również ustawiono ciekawe figury. Na plaży nie zabrakło rekina, w pobliżu stanął także Fred Flinstone. Swoją drogą prawie przewróciłam jego przyjaciela Barny’ego, niefortunnie się o niego opierając. A może to on sam zachwiał się na mój widok?

W parku można też pograć w cybergraja i po prostu odprężyć się. Najmłodsi mogą pobawić się na jednym z czterech placów zabaw czy szaleć na dmuchańcach.

My z rodzicami poczuliśmy się przez chwilę jak dzieci i robiliśmy zdjęcia z wszelkimi figurkami. Myślę, że będąc w pobliżu Nowej Soli, warto zajrzeć do Parku Krasnala, nawet jeśli 18 lat skończyliście dawno temu. Polecam wpaść tam chociaż na chwilę, by zobaczyć rekordowo duże figury.

Naprzeciwko kompleksu znajduje się bezpłatny parking.

Słyszeliście o Nowej Soli?

Sara

Psycholog dziecięcy - kiedy warto do niego iść?


Dziś parę słów o psychologii dziecięcej. Jeśli tekst ten zachęci choć jedną osobę do tego, aby udać się z dzieckiem na wizytę do specjalisty, to będzie mój sukces. Psycholog dziecięcy może pomóc najmłodszym uporać się z lękiem, z brakiem koncentracji czy innymi zaburzeniami zachowania.

Chociaż często powtarzam, że swoich studiów nie lubię i jako psycholog pracować nie będę, to zawsze będę zachęcać, żeby do psychologa chodzić. Mam nadzieję, że ten mit "do psychologa idą tylko wariaci” mamy już dawno za sobą. Nie trzeba słyszeć głosów w głowie, aby wybrać się na wizytę. Coraz więcej mówi się też o psychologii dziecięcej, co mnie cieszy. Rodzice powoli zaczynają zdawać sobie sprawę, że nie muszą być alfą i omegą i jeśli z czymś sobie nie radzą, mogą znaleźć pomoc i wsparcie w gabinecie psychologicznym.

Psycholog a psychiatra

Przypomnę jeszcze krótko różnicę między psychologiem a psychiatrą. Psycholog to osoba, która ukończyła studia psychologiczne, nie jest lekarzem, nie może przepisywać leków. Pomaga rozmową, prowadzi terapię. Psychiatra natomiast to ktoś, kto ukończył studia medyczne i jest lekarzem. Może przepisywać leki. Są takie jednostki chorobowe, w których sama terapia u psychologa nie wystarczy np. schizofrenia, wówczas należy wprowadzić leki.

W czym pomoże psycholog dziecięcy?

  • przede wszystkim u psychologa zyskujemy zupełnie inne spojrzenie na problem. Zadaje on takie pytania, że czasami aż sami jesteśmy zdziwieni i mówimy: "Nigdy tak na to nie patrzyłam", "Rzeczywiście"… Niekiedy przychodzi nam to z nieco większym trudem. Ale warto wybrać się do psychologa – jakiegokolwiek, nie tylko dziecięcego, by pozwolić sobie na przybranie innej perspektywy.
  • psychologowie dziecięcy zajmują się m.in. uzależnieniami. Chociaż może się wydawać, że młody człowiek nie może się uzależnić, bo przecież papierosów nie pali, alkoholu nie pije, hazardu nie uprawia, to jednak we współczesnym świecie czekają na nas inne zagrożenia np. uzależnienie od komputera. Notabene często spowodowane nieobecnością rodziców. Prawda jest taka, że to, co najpiękniejsze rodzice mogą dać dzieciom, to nie drogie zabawki, lecz rozmowę i czas.
  • do psychologa dziecięcego często trafiają też dzieci z zaburzeniami zachowania. Te mogą być bardzo rożne: począwszy od zespołu nadpobudliwości psychoruchowej, gdzie naszą uwagę powinny zwrócić impulsywność, zaburzenia koncentracji czy zdecydowana nadruchliwość, poprzez zachowania aspołeczne, na zaburzeniach opozycjno-buntowniczych skończywszy. Warto więc obserwować swoje dziecko. I mówię Wam to nie jako mama, bo własnych pociech jeszcze nie mam, ale po prostu jako studentka psychologii.
  • sama trafiłam do psychoterapeutki z zaburzeniami lękowymi, zwanymi niekiedy nerwicą, wspomnę więc o tym, że może ona występować także u dzieci jako nerwica dziecięca. Objawy mogą być różne. Zaburzeniom wcale nie muszą towarzyszyć gwałtowne napady paniki. Głównym symptomem jest lęk, zamartwianie się, przejmowanie np. tym, że otrzymam złą ocenę. Dziecko dużo o tym myśli, co więcej stara się unikać stresującego bodźca. Nie idzie więc do szkoły. Z zaburzeniami lękowymi da się walczyć i warto to zrobić.

piątek, 18 września 2020

Niezwykłe lubuskie: kolorowe jeziorka w Łęknicy


W tym roku po raz pierwszy odwiedziłam lubuskie. Do tej pory byłam w tym województwie jedynie przejazdem. W minione wakacje, gdy trochę bałam się wyjechać za granicę, wraz z rodzicami stwierdziliśmy, że nadrobimy zaległości i zwiedzimy lubuskie. Naszym głównym celem miała być Zielona Góra. Ale to kolorowe jeziorka okazały się hitem wycieczki.

Mieliśmy je zobaczyć, gdy starczy nam czasu. Tymczasem to właśnie przy kolorowych jeziorkach zrobiliśmy najlepsze zdjęcia podczas podróży. Ale od początku…

W Łęknicy, miasteczku na granicy Polski i Niemiec, znajduje się ścieżka geoturystyczna „Dawna kopalnia Babina”. Polecamy Wam zostawić auto na parkingu 3 i udać się w niezwykłą podróż. W czasie dwugodzinnego marszu możecie przenieść się do Afryki, do Yellowstone albo… na księżyc.

Dawniej w okolicach Łęknicy wydobywano węgiel brunatny oraz iły ceramiczne. Eksploatację zakończono w latach 70. Obecnie na obszarze tym można podziwiać zbiorniki wodne. Niezwykłe są ich kolory – od szmaragdowego, poprzez barwę kawy z mlekiem, skończywszy na czerwieni. Kolor wód zależny jest od stopnia kwaśności.

Cała ścieżka ma długość 5 km, my przeszliśmy jej część, docierając do kilku zbiorników. Trasa przebiega przez las, jest bardzo prosta i w ogóle niezatłoczona. My spotkaliśmy jedynie kilka osób, które postanowiły przebyć ją rowerami.

Pierwsze jeziorko ujrzeliśmy już po kilku minutach spaceru. Najpierw nieśmiało wyglądało zza drzew, by tuż za zakrętem wyłonić się w całej okazałości. Zbiornik miał szmaragdowy kolor i pięknie prezentował się w promieniach słońca. Odkrywka ta pochodzi z lat 1949-1953. Głębokość zbiornika wynosi 16 metrów, a jego kwasowość 3,8 pH, czyli jest podobna do soku pomarańczowego. Swój szmaragdowy kolor woda zawdzięcza skałom ilastym oraz kwarcowym piaskom, które występują w otoczeniu zbiornika.

Drugi zbiornik można było oglądać na pewno z mniej dzikiej perspektywy, ale my chcieliśmy już, teraz, zaraz, więc przeszliśmy przez krzaki i naszym oczom ukazało się… zielone jeziorko, a w nim pozostałości po drzewach. Krajobraz niczym z kosmosu. Ta odkrywka jest płytsza, ma 9 metrów głębokości i pH 3,3.

Niedługo potem przyszła kolej na postapokaliptyczny krajobraz. Naszym oczom ukazały się zapadliska podziemnej kopalni. Woda miała kolor rdzy – wszystko przez niskie pH (kwaśniejsze od octu!) i dużą ilość żelaza. Wystawały z niej kikuty obumarłych drzew. Wszystko tworzyło razem jednocześnie przerażający i zachwycający widok. Zapadliska znajdowały się po obu stronach ścieżki – jedno miało kolor kawy z mlekiem, drugie bardziej rdzawy odcień.

Po obejrzeniu kilku kolorowych zbiorników musieliśmy przejść nieco dłuższy odcinek, aby dotrzeć do… Afryki. Tak właśnie nazywa się zbiornik stanowiący największą atrakcję ścieżki geoturystycznej. Trudno opisać jego kolor – momentami czerwony, chwilami pomarańczowy, przy brzegach przechodzący w bordowy, a nawet czarny. Wszystko przez związki żelaza. Odkrywka jest ogromna, ma ponad 20 ha powierzchni i 23 metry głębokości. pH wody wynosi ok. 3, czyli mniej więcej tyle, ile pH octu. Skąd taki odczyn? Wszystko przez rozkład pokładów węgla pirytu i powstanie kwasu siarkowego. Przy Afryce zbudowano wieżę widokową (niestety była nieczynna w momencie gdy my zwiedzaliśmy lubuskie), postawiono także ławeczki i wiaty. Spacerowanie przy samym brzegu zbiornika jest dość ryzykowne, o czym ostrzegają tabliczki. Można się nieźle zapaść i stracić buty (jeden znaleźliśmy). My nie chcieliśmy ryzykować, do samej wody więc nie podeszliśmy.

Afryka była naszym ostatnim przystankiem na trasie. Wróciliśmy do auta tą samą drogą.

Ogromnie polecam Wam to miejsce – wydaje mi się, że nadal niezbyt znane, niezbyt zatłoczone. Samo przejście geoturystyczną ścieżką w lesie jest bardzo przyjemne, a kolorowe jeziorka sprawiają, że spacer wśród drzew staje się niezwykłą przygodą. Pamiętajcie, że w zbiornikach nie wolno się kąpać. Wstęp na ścieżkę jest bezpłatny.

Sara

środa, 16 września 2020

23 życzenia na 23 urodziny



Skończyłam 23 lata. Nastoletnie życie dawno za mną. Teraz nic tylko dzieci rodzić, co nie?

A tak serio to najpierw magisterka.

Czego mogłabym sobie życzyć z okazji 23. urodzin? No, mam kilka pomysłów. A konkretnie to 23.

1. Zacznę górnolotnie. Chciałabym, aby skończyła się epidemia. Abyśmy znaleźli szczepionkę i skuteczne lekarstwo na koronawirusa. Jak najszybciej.


2. Chciałabym już skończyć studia. Napisać tę przeklętą magisterkę i powiedzieć „żegnaj, psychologio!”. Na szczęście wszystko, co złe, kiedyś się kończy. A mnie został już tylko rok. I 50 stron pracy magisterskiej. I badania. I praktyki.


3. Chciałabym, aby moja praca była jak najmniej stresująca. Aby nie brakowało mi pomysłów na tematy, aby literówki nie wkradały się tam, gdzie nie powinny, a gdy poproszę rzeczników, aby odpisali do 16, nie odpowiadali tydzień później. I żebym nie dostawała SMS-ów o 21.


4. Chciałabym, aby mój związek nadal wyglądał tak super, jak wygląda. Aby podstawą była komunikacja. I heheszki. Abyśmy dalej odkrywali nowe miejsca, przeżywali super przygody i tak świetnie się dogadywali, chociaż jesteśmy kompletnie różni. I najlepiej, żeby to sobie już tak trwało zawsze.


5. Chciałabym, aby mój brat zdał maturę i przede wszystkim dobrze wybrał kierunek studiów. Na pewno podejmie lepszą decyzję niż jego siostra.


6. Chciałabym, aby moja mama jak najmniej stresowała się w pracy. No i żeby jej nie bolały plecy.


7. W sumie to mnie też mogłyby nie boleć.


8. Chciałabym być zdrowa. Od wycięcia tarczycy czuję się o wiele lepiej. Gdyby nie stres i przejmowanie się, to może nawet byłabym okazem zdrowia. A więc chciałabym mniej się zamartwiać. Idę w dobrym kierunku.


9. Chciałabym dobrze wyznaczać priorytety. Mniej fejsa i Insta, więcej czytania i rozmów z ludźmi.


10. Chciałabym być czasami mniej dumna, mniej w gorącej wodzie kąpana i mniej złośliwa.


11. Chciałabym, aby ubrania z Riska były tańsze i nie trzeba było ich przerabiać.


12. Chciałabym, aby Taylor Swift przyjechała na koncert do Polski.


13. Chciałabym odkrywać jak najwięcej nowych rzecz. Nowych miejsc nad Wisłą, nowych fantastycznych pisarzy, wspaniałych muzyków, przepyszne smaki herbaty.


14. Chciałabym, aby ktoś mi zbudował dom.


15. Chciałabym, aby niektórzy ludzie byli mniejszymi debilami i zaczęli wierzyć w szczepionki, a przestali w maszty 5G.


16. Chciałabym znów móc normalnie podróżować. I odwiedzić te stolice. Już mniej niż połowa została.


17. Chciałabym, aby mój samochód nie robił mi dziwnych numerów i odpalał, kiedy ja tego chcę.


18. Chciałabym, aby Nicolas był zdrowy i szczęśliwy, i rzadziej sobie brudził futro przy wychodzeniu z kuwety.


19. Chciałabym rzadziej mieć zakwasy. Wiedzieliście, że można je mieć nawet w szyi?



20. Chciałabym zawsze znajdować miejsca parkingowe.

21. Chciałabym, aby ruch na stałe wpisał się w mój plan dnia. I żeby nachosy jedzone o 23 jednak nie szły w tyłek.

22. No i wiadomo, że chciałabym, aby mi trochę pieniędzy spadło z nieba, ale coś czuję, że szybciej zarobię je sama.


23. Chciałabym być szczęśliwa. Tak po prostu. Dzięki, że tu jesteście! Sara