Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artykuł sponsorowany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artykuł sponsorowany. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 kwietnia 2021

Dlaczego zegarek to dobry prezent dla mężczyzny?

Mam wrażenie, że mężczyznom trudniej jest kupić prezent niż kobietom. To może mało feministyczny pogląd, ale gdy patrzę na swoje doświadczenia, to łatwiej było mi wybrać upominek dla siostry mojego chłopaka niż… dla samego chłopaka. Jest jednak coś takiego, co wydaje mi się dość trafionym prezentem dla większości mężczyzn. Zegarek.

Zacznijmy od tego, że typów zegarków jest teraz mnóstwo. I różny może być charakter samego urządzenia. Jeden zegarek będzie bardziej dodatkiem do stroju i będziemy go dobierać do koszuli, drugi ozdobą, trzeci wyrazem prestiżu. Może pełnić funkcję użytkową albo uczynić stylizację elegancką. Moim zdaniem facet w zegarku zawsze wygląda po prostu… lepiej. I wcale nie musi to być drogi sprzęt. Mam wrażenie, że gdy mężczyzna zakłada zegarek, to znak, że po prostu o siebie dba. A przy okazji może się nie spóźnia albo chociaż próbuje być na czas.

Furorę robią obecnie zegarki sportowe, smart watche, które nie dość, że często są wodoodporne, to jeszcze mierzą puls, kroki, pokazują fazy snu i multum innych rzeczy. Wydaje mi się, że to fajna opcja dla kogoś, kto aktywnie żyje albo kto po prostu ubiera się w sportowym stylu i nie wyobraża sobie założyć eleganckiego zegarka ze złotą bransoletą.

Sklepów z zegarkami jest mnóstwo, ogromny wybór znajdziecie chociażby w Novotime: kilkadziesiąt marek, począwszy od Adriatici, przez Seiko, na Pumie skończywszy. Możecie sobie wybrać przedział cenowy, który Was interesuje i znaleźć wymarzony zegarek np. do 300 zł. Albo wskazać jedną z kategorii. Do wyboru zegarki dla nurków, lotnicze, modowe, wojskowe czy do biegania – wiem, że niektórzy wolą nie brać na trening telefonu, bo jest zbyt ciężki i nieporęczny. Zegarek będzie więc dobrym rozwiązaniem. Wydaje mi się, że to też niezły pomysł na prezent. Tym bardziej jeśli ktoś nosi zegarki i widać, że powiększenie kolekcji sprawiłoby mu radość. Co prawda Dzień Mężczyzn już był, ale upominki bez okazji też są mile widziane. ;)

Zegarek możecie kupić też swojemu facetowi po zaręczynach… Albo przed!

Lubicie nosić zegarki? A może macie ich całe kolekcje?

Sara

 

czwartek, 18 marca 2021

Ubrania idealne na kwarantannę


Koronawirus nie daje nam o sobie zapomnieć. Dopiero co wyszłam z kwarantanny, a moja mama i brat wrócili do zdrowia, a tu już słyszę o kolejnych zakażeniach wśród moich bliskich. Siedzenie w domu przez kilka tygodni fajne nie jest. Stworzyłam więc listę ubrań, które mogą Wam się przydać na kwarantannie i przy okazji poprawić nastrój. To też dobre pomysły na prezent.

Kwarantanna, szczególnie gdy nie jesteśmy chorzy, to taki dziwny czas, kiedy jednocześnie chcemy czuć się komfortowo, ale też dobrze wyglądać – choćby dla samego siebie. Przyznam Wam się, że gdy ja po dwóch tygodniach pobytu w domu w końcu się uczesałam i pomalowałam, poczułam się o niebo lepiej. Warto więc postawić na takie ubrania, które będą jednocześnie wygodne, ale i stylowe. Nie mówię tu o starych, rozciągniętych koszulkach z liceum. Takie ubrania, idealne na kwarantannę (i nie tylko!) znajdziecie m.in. w sklepie royal-shop.pl

Wygodne bluzy. Ciepłe, miękkie, niekrępujące ruchów. W końcu skoro mamy siedzieć przymusowo w domu, to niech będzie nam wygodnie! Propozycje bluz, które nadadzą się nie tylko na kwarantannę znajdziecie tutaj: https://royal-shop.pl/odziez-damska/bluzy-damskie/tommy-hilfiger

Wygodne dresy albo legginsy. Ja przez dwa tygodnie ani razu nie założyłam dżinsów.

Wygodna bielizna. Przyznaję, że ze stanikiem było podobnie jak z dżinsami - przez bite 18 dni nie miałam go na sobie. Co innego jednak stanik sportowy. Ten może się przydać na kwarantannie. Jeśli okaże się, że mamy negatywny wynik testu na obecność koronawirusa i będziemy czuli się dobrze, jakoś musimy zagospodarować swój czas. Ja co 2-3 dni ćwiczyłam z Chodakowską. Te treningi + spacery wokół domu były moim sposobem na rozruszanie zastałych i zasiedziałych mięśni.

Wygodne swetry. Jeśli nie lubicie bluz, to co powiecie na swetry? Koniecznie wybierzcie te z dobrego materiału: bawełna, wełna merino albo wełna. Te tkaniny będą Was grzać zamiast ziębić.

Moim zdaniem na kwarantannie powinno być nam przede wszystkim wygodnie. Ale nie da się ukryć, że komfort psychiczny jest równie ważny. Dlatego warto postawić na takie ubrania, w których nie będziemy się czuć jeszcze bardziej rozmemłani i które spokojnie możemy założyć również po kwarantannie, by świętować powrót na wolność.

Sara


wtorek, 26 stycznia 2021

Ten dziwny wiek


23 lata. Dziwny wiek. Wchodzisz na Facebooka, a tu kolejny znajomy się zaręcza. Albo wrzuca zdjęcia z imprezy. Albo z obrony magisterki. A temu rodzi się dziecko. Drugie. Jak żyć?

Ostatnio znów miałam minikryzys egzystencjalny, gdy okazało się, że moja znajoma z gimnazjum urodziła syna. Oczywiście wcześniej zrobiła licencjat, zaręczyła się i wzięła ślub. Faceta prawicowca jej nie zazdroszczę, ale tego, że spełnia wizję mojego wymarzonego życia już tak.

Odkąd pamiętam, mówiłam sobie, że chcę być młodą mamą. Nie nastoletnią rzecz jasna, ale marzyło mi się, że zaraz po studiach rodzę dziecko. Wydawało mi się, że dobrze, gdy różnica między rodzicami a dzieckiem to nie 40 lat, a dwadzieścia kilka. Że wtedy jakoś łatwiej się dogadać. Moich marzeń, jak widać, nie zrealizowałam. I nie zanosi się na to.

Zazdroszczę tym, którzy w moim wieku mają już wyższe wykształcenie i rodzinę. Mam wrażenie, że ich życie idzie do przodu. Bo ja nie mam ani ukończonych studiów, ani narzeczonego. Mam za to świetną pracę i to akurat bardzo mnie cieszy.

Ale fakt, że 23 lata to bardzo dziwny wiek. Niektórzy w ogóle nie myślą wtedy o rodzinie. Przejmują ich egzaminy na studiach i projekty. Albo nawet nie – bardziej przejmują ich seriale. Albo właściwie to tylko weekendowe picie. Inni już robią zakupy w 3kiwi.pl i innych sklepach, kupują wózki, łóżeczka i zastanawiają się, czy noszenie niemowlęcia w chuście to grzech czy nie.

Wśród znajomych mam takie osoby, które są długo w związku i ślubu nie mają. Mam takich, którzy są parą krótko, ale już noszą obrączki. I budują dom. Oczywiście jest też pełno singli. I trochę ludzi z dziećmi. Czasami też singli.

Są tacy, co studiują trzy kierunki i myślą o doktoracie. Są tacy, co nawet licencjatu nie zrobili, bo coś nie pykło po drodze.

Znam dwudziestotrzylatków, którzy studiują i pracują. Czasami za najniższą krajową. Czasami zarabiają grubą kasę. Bywa, że są zatrudnieni w dwóch miejscach jednocześnie.

Ale znam też takich, co o pracy nie myślą i nadal mieszkają z rodzicami. Ja też mieszkam, ale nie pamiętam już, co to kieszonkowe.

Często sobie myślę, w jak dziwnym momencie życia jestem. I czy kiedyś nie było łatwiej. W wieku 23 lat wiele osób było już po ślubie, zakładało rodziny, praca się jakaś znalazła… Teraz jest trudniej. Studia, kredyt, pęd ku karierze… Wynająć mieszkanie czy kupić? Brać ślub czy nie brać? A jeśli tak, to jaki, cywilny czy kościelny? Zamieszkać razem przed ślubem? Najpierw dziecko? A może dziecko dopiero po ślubie? A może wtedy, gdy już zrobisz karierę? Albo lepiej zanim zaczniesz ją robić? 

Mam wrażenie, że teraz na tyle rzeczy się czeka. Na awans i podwyżkę. Na to, aż przyznają kredyt. Aż deweloper wybuduje Twoje mieszkanie.  Na salę weselną – dwa lata. Na dziecko – kolejne dziewięć miesięcy. I nagle budzisz się i masz trzydzieści lat. A w sumie to nadal chcesz  lepić bałwana, zjeżdżać na sankach i robić dużo innych rzeczy uznawanych za dziecinne. 

Czasami sobie myślę, że nawet jeśli ktoś ma ten dar i nie porównuje się do innych, to ten dziwny wiek nadal bywa problematyczny. Bo gdy jeden ma takie priorytety, a drugi takie, ciężko się dogadać. Bo gdy ty myślisz o własnym mieszkaniu, a druga osoba o tym, by jakoś do tego mieszkania się doczołgać po całonocnej imprezie, to trudno o wzajemne zrozumienie.

Jestem ciekawa, co o tym wszystkim myślicie.

Sara

wtorek, 22 września 2020

Psycholog dziecięcy - kiedy warto do niego iść?


Dziś parę słów o psychologii dziecięcej. Jeśli tekst ten zachęci choć jedną osobę do tego, aby udać się z dzieckiem na wizytę do specjalisty, to będzie mój sukces. Psycholog dziecięcy może pomóc najmłodszym uporać się z lękiem, z brakiem koncentracji czy innymi zaburzeniami zachowania.

Chociaż często powtarzam, że swoich studiów nie lubię i jako psycholog pracować nie będę, to zawsze będę zachęcać, żeby do psychologa chodzić. Mam nadzieję, że ten mit "do psychologa idą tylko wariaci” mamy już dawno za sobą. Nie trzeba słyszeć głosów w głowie, aby wybrać się na wizytę. Coraz więcej mówi się też o psychologii dziecięcej, co mnie cieszy. Rodzice powoli zaczynają zdawać sobie sprawę, że nie muszą być alfą i omegą i jeśli z czymś sobie nie radzą, mogą znaleźć pomoc i wsparcie w gabinecie psychologicznym.

Psycholog a psychiatra

Przypomnę jeszcze krótko różnicę między psychologiem a psychiatrą. Psycholog to osoba, która ukończyła studia psychologiczne, nie jest lekarzem, nie może przepisywać leków. Pomaga rozmową, prowadzi terapię. Psychiatra natomiast to ktoś, kto ukończył studia medyczne i jest lekarzem. Może przepisywać leki. Są takie jednostki chorobowe, w których sama terapia u psychologa nie wystarczy np. schizofrenia, wówczas należy wprowadzić leki.

W czym pomoże psycholog dziecięcy?

  • przede wszystkim u psychologa zyskujemy zupełnie inne spojrzenie na problem. Zadaje on takie pytania, że czasami aż sami jesteśmy zdziwieni i mówimy: "Nigdy tak na to nie patrzyłam", "Rzeczywiście"… Niekiedy przychodzi nam to z nieco większym trudem. Ale warto wybrać się do psychologa – jakiegokolwiek, nie tylko dziecięcego, by pozwolić sobie na przybranie innej perspektywy.
  • psychologowie dziecięcy zajmują się m.in. uzależnieniami. Chociaż może się wydawać, że młody człowiek nie może się uzależnić, bo przecież papierosów nie pali, alkoholu nie pije, hazardu nie uprawia, to jednak we współczesnym świecie czekają na nas inne zagrożenia np. uzależnienie od komputera. Notabene często spowodowane nieobecnością rodziców. Prawda jest taka, że to, co najpiękniejsze rodzice mogą dać dzieciom, to nie drogie zabawki, lecz rozmowę i czas.
  • do psychologa dziecięcego często trafiają też dzieci z zaburzeniami zachowania. Te mogą być bardzo rożne: począwszy od zespołu nadpobudliwości psychoruchowej, gdzie naszą uwagę powinny zwrócić impulsywność, zaburzenia koncentracji czy zdecydowana nadruchliwość, poprzez zachowania aspołeczne, na zaburzeniach opozycjno-buntowniczych skończywszy. Warto więc obserwować swoje dziecko. I mówię Wam to nie jako mama, bo własnych pociech jeszcze nie mam, ale po prostu jako studentka psychologii.
  • sama trafiłam do psychoterapeutki z zaburzeniami lękowymi, zwanymi niekiedy nerwicą, wspomnę więc o tym, że może ona występować także u dzieci jako nerwica dziecięca. Objawy mogą być różne. Zaburzeniom wcale nie muszą towarzyszyć gwałtowne napady paniki. Głównym symptomem jest lęk, zamartwianie się, przejmowanie np. tym, że otrzymam złą ocenę. Dziecko dużo o tym myśli, co więcej stara się unikać stresującego bodźca. Nie idzie więc do szkoły. Z zaburzeniami lękowymi da się walczyć i warto to zrobić.

niedziela, 26 lipca 2020

Co kupić na wesele? Najlepsze pomysły na prezenty


W ten weekend świetnie bawiliśmy się na weselu. Dzisiaj więc krótki post z moimi przemyśleniami. Co jest dobrym prezentem na wesele?

Przede wszystkim uważam, że warto uważnie przeczytać zaproszenie i zobaczyć, co życzą sobie nasi bliscy. Większość z nich zamiast prezentu woli otrzymać pieniądze i po pierwsze, wcale im się nie dziwię, bo to kasa, szczególnie po takim wydatku, jakim jest wesele, przyda się najbardziej. Po drugie, warto moim zdaniem uszanować życzenie pary młodej. Wydaje mi się, że podarować prezent można tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy naprawdę wiemy, co przyda się nowożeńcom. Choć i to nie jest regułą, bo nawet, jeśli mówią, że nie pogardziliby nowym okapem, kupowanie takiego sprzętu to spore ryzyko. Czy będzie pasował? Czy będzie dokładnie taki, jaki chcieli? Więc pieniądze to po prostu bezpieczniejszy pomysł. 

Ile dać na ślub? Kiedyś mówiło się, że musi to być przynajmniej koszt tzw. talerzyka. Tyle że jeszcze parę lat temu za osobę płaciło się ok. 150 zł, teraz to jest już 250-300 zł. W Internecie można znaleźć informacje, że na wesele powinniśmy, w zależności od stopnia bliskości, dać od 300 do 500 zł. Ale niektórzy do koperty wkładają nawet 1000 zł. Wszystko zależy tak właściwie od relacji. 

Pytanie - co oprócz pieniędzy? Kwiaty? Słodycze? Wino? Pomysły nowożeńców są różne. Zwykle umieszczają je na zaproszeniach w postaci wierszyków, a nawet... rebusów. O, np. zamiast kwiatka - bon do Ikei. 

Wiele osób prosi o karmę dla schroniska dla zwierząt. Problem w tym, że goście zwykle kupują tę najtańszą, bo albo chcą zaoszczędzić, albo kompletnie się nie znają. A schronisku najbardziej przydaje się karma weterynaryjna, z dużą zawartością mięsa. 

Podobnie jest z pluszakami dla domów dziecka. Tego typu placówki wcale nie ucieszą się najbardziej z maskotek. 

Moim zdaniem fajnym pomysłem zamiast kwiatów (z którymi jest później problem, co zrobić, a w końcu i tak zwiędną), jest prośba o wino, zdrapki albo kupony totolotka. Wino można ładnie przystroić w kwiaciarni albo zamówić specjalne pudełko z wygrawerowaną dedykacją np. na https://www.murrano.pl/
Ja na pewno ucieszyłabym się z wszelkich voucherów na kolację, wizyty w SPA, loty samolotem... Ale wiadomo, że to już droższa sprawa. Natomiast wydaje mi się, że coś spersonalizowanego to dobry dodatek do głównego podarku. 

Jestem zwolenniczką dawania takich prezentów, które naprawdę ucieszą parę młodą. A kolejny zestaw talerzy, trzy blendery i pięć kompletów pościeli to chyba jednak nie jest to. 

Dajcie znać, co Wy dajecie na ślub zamiast kwiatka!
Sara

poniedziałek, 9 marca 2020

Zmiany w życiu i zmiany w domu



Ostatnio wspominałam Wam o tym, że dostałam pracę w toruńskim dzienniku Nowości. To naprawdę spora zmiana w moim życiu. Nadal studiuję dziennie i obecnie muszę to połączyć z przychodzeniem do redakcji. Ale to nie jedyne zmiany w ostatnim czasie.


Dość sporą zmianą jest również remont w kuchni. Po 10 latach mieszkania w Małej Nieszawce postanowiliśmy całkowicie przebudować to pomieszczenie. Okazało się to sporym wyzwaniem. Z mamą zaczęłyśmy od remanentu w szafkach. Część rzeczy oddałyśmy za darmo, część sprzedałyśmy – może komuś się przydadzą. Ot, taki remont w duchu zero waste. Bardzo chętnie w pracach pomaga Nicoś, który z ciekawością zagląda we wszystkie zakamarki. Nie wiem, czy wszystkie koty tak mają, że obwąchują każdą nową rzecz i wchodzą wszędzie – pod nogi, do szafek na buty, do kosza ze skarpetkami, a nawet do pralki.
szafka na buty
szafka na buty



szafka na buty


Remont trwa również w domu mojej babci, która z kolei zdecydowała się na odnowienie salonu. Czeka ją m.in. zakup nowej szafki pod telewizor. Obecnie coraz więcej osób korzysta z Netflixa, ale telewizor nadal znajduje się w lwiej części polskich domów. Jeśli nie jest podwieszany, konieczna będzie do niego solidna szafka. Najlepiej taka, w której można schować dokumenty lub inne szpargały. My w naszej szafce trzymamy płyty DVD (ktoś jeszcze posiada takie cuda? :D). Chociaż taki mebel przydaje się również wtedy, gdy telewizor wisi na ścianie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że sprzętu nie powinno się stawiać na zwykłej komodzie, bo oczy skierowane do góry szybciej się męczą. Taka aranżacja jest więc po prostu niepraktyczna. Warto więc zainwestować w szafkę pod telewizor. Swoją drogą ten element wystroju salonu można zmienić nawet wtedy, gdy nie remontujemy całego pomieszczenia. 
Szafka RTV

szafka RTV

A jeśli już o telewizorze i telewizji mowa, to przy okazji zdradzę Wam, co oglądam w nowym sezonie. Dałam szansę serialowi kryminalnemu "Motyw", który jest emitowany na TVN-ie. Mam nadzieję, że będzie przynajmniej tak dobry jak "Pułapka". Jak zawsze oglądam też "Twoja twarz brzmi znajomo". W tym roku Polsat emituje już 13 (!) sezon programu. A mnie on nadal się nie nudzi. Dzięki temu show poznałam mnóstwo wspaniałych piosenek i nowych wykonawców. Śmieję się, że TTBZ ma walor edukacyjny. Wspominałam już na blogu, że codziennie oglądam"Va banque". Teleturniej bardzo mnie wciągnął i właściwie to myślałam nawet, aby się do niego zgłosić, ale obecnie, gdy muszę godzić studia z pracą, raczej nie znajdę czasu na eliminacje.
Sara

[artykuł sponsorowany]

czwartek, 26 września 2019

Jak wyglądają wycieczki szkolne do Hiszpanii?


Jak wiecie, nie jestem zbyt wielką miłośniczką biur podróży, jeśli chodzi o wyjazdy indywidualne. Co innego gdy mowa o wycieczkach szkolnych!

Moja miłość do podróży zaczęła się właśnie od szkolnej wycieczki. Spędziliśmy blisko dwa tygodnie we Włoszech i to wystarczyło, bym złapała bakcyla. Wycieczki szkolne wcale nie muszą kończyć się na Łebie. Wiele zależy od wychowawcy, ale też od samych uczniów, którzy przecież mogą wziąć sprawy w swoje ręce i zaproponować ciekawy kierunek. Ja, podczas moich szkolnych lat (to zabrzmiało, jakbym była strasznie stara!), miałam okazję uczestniczyć w wyjeździe na Sycylię, na Litwę, do Berlina, a także do Londynu.

Żałuję, że w liceum czy w gimnazjum nikt nie zaproponował mi podróży do Hiszpanii. Po raz pierwszy odwiedziłam ten kraj dopiero na studiach. Tymczasem można znaleźć naprawdę dobre oferty wyjazdów do Barcelony czy Malagi. Co ważne, dostępne są zarówno wycieczki autokarowe, jak i samolotowe. Do wyboru mamy i kilkudniowe podróże, i takie trwające ponad tydzień. Cieszy mnie to, że organizowane są wyjazdy zagraniczne dla uczniów, bo z własnego doświadczenia wiem, że właśnie taka przygoda może być początkiem pięknej pasji.

Jak wyglądają wycieczki szkolne do Hiszpanii?

Podczas takiej podróży atrakcji nie brakuje, program jest bardzo bogaty. Wycieczka szkolna do Barcelony to oczywiście dzieła Gaudiego – Park Güell czy Sagrada Familia. Jednak warto pamiętać, że Barcelona to nie tylko Gaudi, lecz także klimatyczna dzielnica gotycka, pełna wąskich uliczek i średniowiecznych kościołów. W programie podróży znalazły się też wizyty w Muzeum Picassa, Muzeum FC Barcelony, Museu Nacional d'Art de Catalunya oraz L'Aquarium, czyli słynnym oceanarium, w którym można podziwiać rzadko spotykane gatunki ryb i stworzeń morskich. To oczywiście nie wszystko. Uczestnicy takiej wycieczki będą mogli również zobaczyć jeden z moich ulubionych punktów w Barcelonie, czyli Parc de la Ciutadella. To malownicze miejsce z piękną, kaskadową fontanną. Można się tam poczuć jak na jakiejś egzotycznej wyspie. W programie zaplanowano również spacer po Wzgórzu Żydowskim, o którym wspominałam już na blogu. To jedno z najlepszych miejsc do podziwiania panoramy miasta.  
Coraz popularniejsze stają się wyprawy połączone z nauką języka. Przyznaję, że ja po hiszpańsku znam zaledwie kilka słów i żałuję, że jestem już za stara na taki wyjazd! Wycieczka szkolna do Malagi to okazja zarówno do odpoczynku oraz zobaczenia nowych miejsc, jak i do polepszenia swoich umiejętności językowych. Podczas takiej wyprawy uczniowie śpią u rodzin hiszpańskich, poza tym codziennie mają zajęcia w klasach. Jednak jak wiadomo, wycieczki szkolne są po to, by nieco odpocząć od nauki. Dlatego też takie lekcje nie trwają cały dzień. Oprócz zajęć językowych są oczywiście wycieczki. Uczniowie mają okazję zwiedzić położoną nad Morzem Śródziemnym Malagę. A co warto zobaczyć w tym mieście? Przede wszystkim potężny zamek Alcazaba, zbudowany przez Maurów. W Maladze w szczególności widoczne są wpływy arabskie, tamtejsza architektura znacznie różni się od tej, którą możemy oglądać w innych częściach Europy. Warte zobaczenia jest też historyczne centrum miasta. Podczas takiego minikursu językowego uczniowie zwiedzają też Kordobę. Ciekawostką jest fakt, że w mieście tym znajduje się i synagoga, i słynny meczet La Mezquita.
Do Barcelony i Malagi uczniowie docierają samolotem. Jednak w ofertach dla szkół znajdują się też świetne wycieczki objazdowe. Jeśli ktoś lubi jeździć autokarem i podziwiać widoki przez okno, taka podróż byłaby na pewno niezapomnianym przeżyciem. W programie umieszczono bowiem wizytę w takich miastach jak Avinon, Figueres (to tam urodził się Salvador Dali!), Girona, Barcelona, Monako, Werona czy Padwa. Warto napisać co więcej o Gironie, gdyż zwykle jest ona traktowana wyłącznie jako węzeł komunikacyjny, znajduje się tam bowiem lotnisko. Tymczasem w mieście można zobaczyć urokliwą starówkę, jedną z najlepiej zachowanych w Hiszpanii. Znajduje się tam również unikat na skalę europejską – ogromna, historyczna dzielnica żydowska. Jeśli chcecie przenieść się na chwilę w czasie, wizyta w Gironie będzie dobrym pomysłem!
Gdy patrzę na programy wycieczek szkolnych do Hiszpanii (np. tutaj: https://wycieczkiszkolne.atas.pl), żałuję, że nikt nie zaproponował nam takiego wyjazdu, gdy chodziłam do liceum czy do gimnazjum. Ceny są naprawdę przystępne, a wspomnienia na pewno bezcenne.
Sara


piątek, 20 września 2019

Salon w stylu góralskim


Urządzanie salonu zdecydowanie należy do jednej z najprzyjemniejszych części urządzania całego domu. To właśnie tam można się dać ponieść fantazji i zaszaleć. Można zdecydować się na styl skandynawski, vintage, minimalizm, albo pójść w coś bardziej nietypowego i wybrać styl góralski. Jest to jeden z tych stylów, które wymagają dużej uwagi i skupienia podczas urządzania, jednak dobrze i rozważnie dobrane dodatki mogą zdziałać cuda.

Drewniane meble

Jedną z najbardziej oczywistych rzeczy podczas urządzania salonu w stylu góralskim są drewniane meble. Nie sposób wyobrazić sobie salonu góralskiego bez mebli z drewna i w kolorze drewna. Komody, witryny, kredens, duży stół, stolik kawowy - każda  tych rzeczy może być niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju, a dzięki temu sprawiać, że salon będzie prezentować się wspaniale, okazale i bardzo reprezentacyjnie. Należy także wziąć pod uwagę to, że meble z drewna się nie starzeją, więc nawet jeśli w międzyczasie zmienimy nieznacznie koncepcję, to zawsze nadają się one do aranżacji.

Ponadto meble z drewna są wieczne i klasyczne. Nie tylko oddają doskonale charakter gór, ale także wspaniale łączą się z innymi górskimi dodatkami takimi jak dywany, obrazy, czy rzeźby.

Rzeźby z drewna na zamówienie

Elementem, który jest bardzo odważny, ale i doskonale oddaje charakter górski, jest rękodzieło. Rzeźby z drewna na zamówienie przygotowywane są w różnych rozmiarach i kształtach. Można zamówić zarówno rzeźbę, która przestawiać będzie coś nam bliskiego, bądź zupełnie neutralną. Rzeźby nie są popularnym rozwiązaniem w polskich domach i z reguły pojawiają się dość rzadko, jednak stają się coraz popularniejsze i dzięki temu sztuka wysoka zaczyna gościć w naszych mieszkaniach.

Kiedy umieszczamy we wnętrzu swojego domu rzeźbę, to musimy bardzo uważać, ponieważ jest to element ozdobny, który w łatwy sposób może wprowadzić kicz i przepych. Dlatego ogromnie ważne jest to, aby tak charakterystyczne elementy zestawiać z czymś mniej wystawnym, dzięki czemu zachowamy umiar i równowagę pomiędzy oryginalnymi dodatkami, a czymś bardziej zwyczajnym.

Im mniej, tym lepiej

Tworząc jakikolwiek styl we wnętrzu salonu, należy pamiętać o złotej zasadzie, że im mniej tym lepiej. Im mniej dodatków sugerujących, że mamy do czynienia z konkretnym i charakterystycznym stylem, tym lepiej. Niech będą one subtelne i delikatne, a do tego nienachalne. Niech sugerują, a nie atakują. Tylko w taki sposób można zachować równowagę.

[artykuł sponsorowany]

sobota, 10 sierpnia 2019

5 sposobów na bezpieczne wakacje



Powiem Wam, że o ile podróże to coś, co uwielbiam i na co w głównej mierze oszczędzam, o tyle bywają one momentami dość stresujące. Dziś mam dla Was listę rzeczy, o których warto pamiętać przed wycieczką, a także już w trakcie wyjazdu. Wszystko po to, by jak najmniej się martwić i móc korzystać z urlopu w pełni.

1. Załatwcie kartę EKUZ i/lub wykupcie ubezpieczenie podróżne. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego to bezpłatna karta, którą otrzymamy w siedzibie NFZ. Wniosek możemy wypełnić również internetowo. Zajmuje to dosłownie chwilę, a karta jest naszym dowodem na to, że jesteśmy ubezpieczeni. Gdyby jakieś nieprzyjemne dolegliwości zdrowotne dopadły nas akurat w trakcie wyjazdu, to EKUZ stanowi potwierdzenie naszego prawa do korzystania na koszt NFZ z niezbędnych świadczeń zdrowotnych w czasie naszej podróży po innym państwie Unii Europejskiej. Warto jednak pamiętać, że karta obowiązuje jedynie na terenie krajów Wspólnoty. Jeśli więc wybieracie się np. na Ukrainę czy do Andory, San Marino bądź Macedonii, polecam wówczas wykupić dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. 

2. Chowajcie pieniądze w różnych miejscach. Nie polecam trzymania gotówki wyłącznie w portfelu. Nie warto nosić ze sobą całej obcej waluty. Najlepiej schować część pieniędzy w portfelu, część w innej portmonetce, a pozostałą gotówkę zostawić w hotelu.

3. Podróżujcie zarówno z paszportem, jak i dowodem osobistym. Mimo że dzięki strefie Schengen możemy wjechać do wielu krajów bez paszportu, ja zawsze mam go ze sobą. Dlaczego? Jeśli ktoś ukradłby mi portfel, w którym większość z nas trzyma dowód osobisty, pozostaje mi jeszcze paszport. Warto też wziąć ze sobą ksero paszportu bądź dowodu osobistego, a najlepiej i tego, i tego. W razie kradzieży dokumentów będzie Wam łatwiej cokolwiek załatwić.

4. Nie zostawiajcie bagażu bez opieki. Na lotniskach często można usłyszeć ten komunikat. Nie dotyczy on rzecz jasna tylko portów lotniczych. Wszędzie powinniśmy mieć oko na swoje torby, w szczególności w metrze czy innych środkach komunikacji. Trzymajmy je przed sobą. Sama byłam świadkiem jak mojej znajomej w rzymskim metrze ukradli portfel. Z kolei mój kolega opowiadał mi, jak niegdyś dał się zagadać miejscowemu mężczyźnie i odszedł dwa kroki od swojego bagażu. Wówczas wspólnik tamtego migiem ukradł mojemu znajomemu torbę.

5. Zabezpieczcie swój telefon i laptop. Jak to zrobić? Warto zaopatrzyć się w program AVG VPN, aby uniknąć niepotrzebnych problemów w podróży. Będąc za granicą, często logujemy się do nieznanych nam sieci wi-fi. Grozi to m.in. wykradnięciem danych i haseł. W szczególności zagrożone są płatności online. Program AVG VPN umożliwia szyfrowane połączenie z Internetem w trakcie korzystania z publicznych sieci wi-fi. Nikt nie widzi wówczas Waszej aktywności. Jak to działa, ilustruje poniższy obrazek. Do końca września możecie zakupić program taniej o 33%. 
Co dodalibyście do tej listy?
Życzę Wam samych bezpiecznych podróży!
Sara

[artykuł sponsorowany]

środa, 19 czerwca 2019

Jak uczyć się angielskiego, by wreszcie go poznać?


Zapewne znacie to z własnego doświadczenia - uczyliście się angielskiego w szkole, na studiach, może nawet mieliście jakiś kurs w pracy. Mija przeszło 10 lat ciągłych lekcji, a Wy nadal po zagadnięciu przez obcokrajowca na ulicy nie wiecie, jak wskazać mu drogę.

Oto sposoby na naukę języka angielskiego - takie, aby wreszcie go poznać i uzyskać paszport do anglojęzycznego świata.

3 czynniki sukcesu przy nauce angielskiego


Istnieją trzy czynniki decydujące o sukcesie w nauce języka angielskiego: sposób myślenia, motywacja i praktyka. Bez zastosowania odpowiedniego podejścia możecie kolejne lata spędzić z podręcznikiem w dłoni i nadal nie umieć wiele więcej niż teraz.

Sposób myślenia jest kluczowy przy nauce języka


Najważniejszą zmianą w kwestii myślenia o nauce jest to, że każdy może nauczyć się drugiego języka. Nie wierzycie? Zadajcie pytanie po angielsku komukolwiek w Niemczech w poniżej 25 roku życia, a on odpowie Wam niemal perfekcyjnie. Poligloci i osoby dwujęzyczne nie rodzą się z wybitnymi umiejętnościami - to kwestia praktyki.

Druga ważna zmiana to pokonanie strachu przed pomyłkami i błędami. Popełniacie gafy i zdarzają Wam się przejęzyczenia nawet w rodzimym języku, czemu więc nie macie robić tego po angielsku? Przestańcie się nimi po prostu przejmować. Znani poligloci mają takich wpadek masę. Przykład?

Benny Lewis w jednym z wywiadów zapytany o najgorsze pomyłki powiedział, że goszcząc u chińskiej rodziny, nazwał ich psa "słodką prostytutką", natomiast po biegu w Berlinie powiedział znajomemu, że jest "cały pokryty odchodami", zamiast "spocony". I co się stało? Reakcją było albo rozbawienie, albo wyjaśnienie pomyłki. Rzadko kiedy błędy językowe prowadzą do poważnych katastrof. Przestańcie więc zwracać na nie uwagę. Czy gdy obcokrajowiec próbuje mówić po polsku, wyśmiewacie się z niego albo szydzicie? Oczywiście, że nie.

Motywacja a nauka angielskiego


Nauka języków nie jest szybka i nie jest łatwa. Będą wzloty i upadki. Frustracje i przełomy. O ile na początku podstawy wchodzą nam do głowy łatwo i przyjemnie, to po tej fazie często następuje mozolna droga do płynności i mistrzostwa. Nauka języka wymaga wytrwałości. Motywacja jest jej paliwem.

Wymyślcie co najmniej 10 powodów, dla których chcecie znać angielski. Obiecajcie sobie nagrody cząstkowe za drobne sukcesy. A jeśli to nie pomoże - zastosujcie bardziej kij niż marchewkę. Powiedzcie komuś, że nauczycie się języka obcego. Zaplanujcie wakacje, na których będziecie musieli znać angielski, by sobie poradzić. Zobowiążcie się, że wpłacicie na organizację dobroczynną 1000 złotych, jeśli nie osiągniecie celu.

Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć tak bez końca...


Warto pamiętać, że znajomość angielskiego to umiejętność. Podobnie jak w przypadku każdej innej umiejętności postęp jest sumą ilości poświęconego czasu i jakości praktyki. Nie ma magicznych skrótów. Nie spodziewacie się przecież, że po trzech lekcjach zagracie płynnie na gitarze - nie oczekujcie więc, że nauczycie się języka szybciej.

Rolą dobrych narzędzi i strategii uczenia się nie jest oszukiwanie systemu. Warto skupić się na metodach, które dają najlepsze rezultaty. Tu należy jednak pamiętać, że mogą one zależeć od indywidualnych predyspozycji i preferencji. Jeśli jakaś metoda w Waszym przypadku się nie sprawdza - poszukajcie innej.

Jak się uczyć, by się nauczyć?

W skutecznej strategii nauki angielskiego nie ma niczego odkrywczego, pewnie słyszeliście te rady wielokrotnie. Jednak badania naukowe potwierdzają, że poniższe metody przynoszą najlepsze rezultaty.

1. Mówcie od pierwszego dnia nauki - umiecie powiedzieć tylko "cześć"? No to przywitajcie się z kwiatkiem albo psem. Mówcie do siebie, do lustra, nagrywajcie się.

2. Uczcie się holistycznie - rozwijajcie wszystkie obszary: czytanie, pisanie, mówienie, słuchanie. Nie zostawiajcie żadnego z nich na "później", chyba, że uczycie się angielskiego w określonym celu. Pomocne w całościowym podejściu do języka są kursy, polecamy te: https://eskk.pl/kursy-angielskiego.

3. Bądźcie systematyczni - nie uczcie się zrywami, od święta, bo to niestety niewiele daje. Postarajcie się wygospodarować dla języka kwadrans dziennie, a szybko dostrzeżecie efekty.

4. Uczcie się tego, co Was interesuje - na co Wam rozbudowana znajomość terminologii kuchennej, jeśli gotujecie tylko wodę na herbatę? Albo wszystkich części ciała, jeśli nigdy tych słów nie użyjecie? Wybierajcie tematy, które Was interesują i są Wam potrzebne.

5. Wykorzystajcie listę najczęściej używanych słów - aby zrozumieć około 95% rozmów w języku angielskim wystarczy znajomość 5 tysięcy najczęściej używanych słów. Jeśli chcecie zrobić szybkie postępy - skorzystajcie z takiego podsumowania.


[artykuł sponsorowany]

wtorek, 7 maja 2019

Proste sposoby na oszczędzanie prądu



Rachunek za energię elektryczną to jeden z największych rachunków, płaconych regularnie. Obniżenie rachunku za prąd jest marzeniem każdego gospodarstwa domowego, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Dowiedz się więcej o tym, jak obniżyć rachunek za prąd i zaoszczędzić nawet do kilkuset złotych w ciągu roku w kilku prostych krokach.

Zmiana sprzedawcy energii elektrycznej

W celu uzyskania niskich rachunków za prąd można sięgnąć po dwa rozwiązania: zmiana sprzedawcy energii elektrycznej oraz optymalizacja zużycia prądu w Twoim domu lub mieszkaniu. Dla najlepszego efektu, czyli najniższego rachunku za prąd, warto połączyć dane rozwiązania.

Zmiana sprzedawcy prądu w Polsce jest możliwa od ponad dziesięciu lat, choć niestety, wciąż większość osób nie wie o takiej możliwości. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wszyscy kupują energię elektryczną od jednego, z góry narzuconego monopolisty, i muszą się godzić z jego cenami. Obecna sytuacja na rynku energii elektrycznej jest znacznie bardziej przyjazna dla mieszkańców, gdyż w każdej chwili trwania obecnej umowy możemy się zdecydować na jej zmianę, oczywiście, uwzględniając warunki danej umowy. Zmianę sprzedawcy prądu oferuje np. Po Prostu Energia - http://poprostuenergia.pl/

Zmiana sprzedawcy prądu jest szybkim i "bezbolesnym" procesem, który składa się z jedynie czterech kroków:

1. Kontakt ze sprzedawcą - w czasach ogólnodostępnego Internetu możemy zostawić dane do kontaktu na stronie sprzedawcy, skontaktować się telefonicznie lub mailowo.
2. Oferta sprzedawcy - obecnie sprzedawcy przygotowują indywidualne oferty dla potencjalnych klientów.
3. Podpisanie umowy - ułatwiając proces załatwiania wszelkich formalności zmiana sprzedawcy może być wykonana całkowicie przez Internet lub telefon, bez potrzeby wychodzenia z domu i czekania w długich kolejkach.
4. Zmiana sprzedawcy - całkowity proces zmiany sprzedawcy prądu zajmuje około 30 dni, a wszystkie formalności związane ze zmianą są wykonywane przez nowego sprzedawcę energii elektrycznej, dlatego klient nie powinien o nic się martwić.

Mądre oszczędzanie na rachunkach za prąd - zmniejszenie zużycia energii

W naszym życiu codziennym energia elektryczna jest wszędzie i często nie zdajemy sobie sprawy, jak dużo prądu jest niepotrzebnie pobierane z sieci. Zmiana kilku drobnych przyzwyczajeń gwarantuje znacznie niższy rachunek za energię elektryczną w Twoim domu:
               
             Wymiana żarówek na energooszczędne - żarówki energooszczędne pobierają aż pięć razy mniej prądu niż zwykłe żarówki. Przykładowo, żarówkę sześćdziesięciowatową możemy zamienić na żarówkę o poborze mocy 15 W. Oprócz tego, energooszczędne żarówki są o wiele trwalsze niż ich tradycyjne odpowiedniki.

             Zakup sprzętu codziennego użytku o najwyższej klasie energetycznej - najwyższa klasa energetyczna (A++) oznacza, że dane urządzenie pobiera najmniejszą możliwą ilość prądu, która jest niezbędna dla jego funkcjonowania. Kupując nowy sprzęt AGD lub RTV, warto największą uwagę skupiać na klasie energetycznej urządzeń o największym poborze mocy: lodówka, zmywarka, pralka i piekarnik.

             Oświetlenie zewnętrzne z czujnikiem - warto zainwestować w punkty oświetlenia z czujnikiem ruchu. Obecnie na rynku można znaleźć także czujniki ruchu, które nie reagują na zwierzęta, a jedynie na duże obiekty, takie jak człowiek czy samochód.

             Gotowanie i lodówka - lodówka, płyta grzewcza i piekarnik są sprzętem, który pobiera najwięcej prądu w całym domu, dlatego nie otwieraj lodówki na długo i bez potrzeby, gotuj przykrywając garnki i patelnie pokrywką i nie otwieraj piekarnika w trakcie jego pracy.

Dostosuj się do powyższych zaleceń i ciesz się niskimi rachunkami za energię elektryczną. Sprawdź również ofertę taniego prądu dla firm - https://poprostuenergia.pl/prad-dla-firmy/

[artykuł sponsorowany]