wtorek, 4 lipca 2017

PRL i wioska Smerfów - toruńskie escape roomy

Jaki jest idealny escape room? To taki, w którym zagadki są logiczne, zaskakujące i intrygujące. To taki, z którego da się wyjść. ;) Co więcej – z którego wychodzi się z szerokim uśmiechem na ustach. Takie dwa pokoje odwiedziliśmy w toruńskim Domu Kłódek.

Do czasów PRL-u można przenieść się na różne sposoby. Odwiedzić ciocię, obejrzeć "Alternatywy", zajrzeć do warszawskiego muzeum PRL-u albo… wybrać się do escape roomu. W toruńskim Domu Kłódek znajduje się pokój "Czar PRL-u". Odwiedziłam go razem z Maćkiem. Już po przekroczeniu progu odnieśliśmy wrażenie, że przenieśliśmy się w czasie. Wszystko wyglądało jak za komuny – meble, ozdoby, nawet telefon, piec, futra i okulary przeciwsłoneczne! Przez cały nasz pobyt w pokoju leciały polskie piosenki z lat 70. i 80. Uwielbiam  muzykę tamtych czasów, więc czasami zamiast skupiać się na zagadkach, śpiewałam sobie pod nosem! Ale te melodie tworzyły w pokoju jeszcze bardziej prlowski klimat. Co oprócz tego ogromnie spodobało nam się w escape roomie "Czar PRL-u"? To, że zagadki również w jakiś sposób nawiązywały do tamtych czasów, zwrotów, których się wówczas używało i do prlowskich zwyczajów. Nie zabrakło kartek na jedzenie czy grubej kasy, którą się kiedyś płaciło. Penetrowanie tego pokoju było dla nas niezwykłym doświadczeniem – myślę, że dla ludzi pamiętających okres komuny byłoby jeszcze bardziej niesamowite, a może nawet wzruszające? Muszę jednak przyznać, że dla dwóch osób wydostanie się z tego escape roomu jest prawdziwym wyzwaniem. Zagadek jest sporo, trzeba było znaleźć mnóstwo kłódek i przedmiotów. Dlatego gdy będziecie wybierać się do "Czaru PRL-u", weźcie ze sobą wsparcie. :D Jeśli urodziliście się w latach 90., nie martwcie się – nie trzeba mieć specjalistycznej wiedzy, by rozwiązać łamigłówki. Wystarczą dobre skojarzenia. Mimo że zabrakło nam czasu, by uwolnić się z pokoju, i tak daliśmy mu 10 gwiazdek. Widać, że to pokój stworzony z sercem. Wielki plus za pomysł i wykonaną pracę! Pokój oceniłabym jako escape room dla średniozaawansowanych.
Drugim escape roomem, który odwiedziliśmy w Domu Kłódek, był pokój "Pokonaj Gargamela". Nie oglądałam w dzieciństwie Smerfów, obawiałam się więc, że nie uda mi się wpaść na rozwiązania zagadek. Okazało się jednak, że nie trzeba znać imion tych niebieskich stworków. ;) Tym razem do Maćka i mnie dołączyła moja przyjaciółka. Razem stworzyliśmy całkiem niezły team, każdy coś znalazł, każdy wpadł na jakiś pomysł (ja np. przechodziłam przez okno, ale cii). Pokój jest stosunkowo prosty, ale nie banalny. Wyszliśmy z niego osiem minut przed czasem – może udałoby się wcześniej, ale na samym początku rozgrywki dość sporo czasu zajęło nam… szukanie. Na szczęście poszukiwania zakończyły się sukcesem i mogliśmy ruszyć dalej. Ogromną zaletą tego escape roomu jest to, że składa się on z więcej niż jednego pomieszczenia. Zdecydowanie dodaje to atrakcyjności. Myślę, że to dobry pomysł na początek przygody z escape roomami czy na wizytę w pokoju zagadek z dziećmi. Chociaż nie tylko najmłodsi będą się dobrze bawić – my dzieciństwo mamy już dawno za sobą, a kiedy udało nam się otworzyć drzwi i wyjść z pokoju, cieszyliśmy się jak… dzieci. Pomieszczenie udekorowane jest niczym urocza wioska Smerfów.
Obydwa pokoje bardzo nam się spodobały i chętnie polecamy je innym.
Dziękujemy za świetną zabawę!

Krótkie informacje:
Gdzie? Dom Kłódek, ul. Wielkie Garbary 13/3(I piętro, naprzeciwko Empik’u i cukierni Lenkiewicz), Toruń
Co? Pokoje: Czar PRL-u, Pokonaj Gargamela oraz Garaż Słynnego Żużlowca. Już niedługo będziecie mogli bawić się w czwartym pokoju… Nie zdradzę jakim!

Szczegółowe informacje o Domu Kłódek znajdziecie na ich stronie internetowej.
Słonecznego tygodnia!
Sara

sobota, 1 lipca 2017

Oj, działo się... - czerwiec 2017

Czerwiec się skończył, jakbyście nie zauważyli. Cieszę się, że tworzę te podsumowania, bo pozwalają mi one dostrzec, jak wiele się dzieje w moim życiu. Tym razem mam dla Was muzyczne sprawozdanie z minionych trzydziestu dni.

CHANGE

Zacznę od najważniejszej zmiany czyli przeprowadzki Maćka. To również ogromna zmiana w moim życiu. Trzymajcie kciuki za M., żeby nowa praca przyniosła mu dużo satysfakcji, żeby bilety do Warszawy nie były takie drogie i przede wszystkim trzymajcie kciuki za nasz związek na odległość.

AMERIKA

W czerwcu wybrałam się na prezentację moich podróżniczych idoli – Oli i Karola z Busem Przez Świat. Aż mi się ciepło na sercu robi, gdy patrzę, jak ta urocza para przekonuje innych, że można tanio podróżować i świetnie się przy tym bawić. Przeprowadziłam wywiad z Olą i Karolem, który możecie przeczytać tutaj. W moje ręce, dzięki Maćkowi, trafiła kolejna książka autorstwa Karola – dałam jej aż 9 gwiazdek na lubimy czytać.

WORK FROM HOME

Na pewno kojarzycie portal Fly4Free. W czerwcu szukali dziennikarza. Na początku zaproponowałam Maćkowi, że powinien wysłać tam CV. Ostatecznie on tego nie zrobił, za to ja zebrałam się w sobie i wysłałam CV oraz kilka tekstów podróżniczych. Spodobałam im się! Zaprosili mnie do kolejnego etapu rekrutacji, który polegał na wykonaniu bardzo wielu zadań m.in. nagraniu filmiku, znalezieniu newsów, wymyśleniu tytułów i stworzeniu tekstów. Na wszystko miałam zaledwie weekend (a po weekendzie trzy kolokwia…). Jednak udało mi się zrealizować każdy z punktów. Mimo to obawiałam się,  że nie przyjmą mnie ze względu na słabe umiejętności w kręceniu i montowaniu video. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy otrzymałam odpowiedź, a w niej pochwałę filmiku, mojej kreatywności i…. totalny pojazd. Dowiedziałam się, że piszę bardzo słabo – nie słabo, lecz bardzo słabo i że zupełnie nie mam kompetencji, by z nimi pracować. Ogromnie motywujące, prawda? Przyznaję, było mi przykro, ponieważ nie przyjęli mnie do pracy marzeń, co więcej – podważyli to, w co uparcie wierzyłam. Że potrafię pisać. Nie umiem śpiewać, tańczyć, rysować, nie jestem dobra w sporcie, nie umiem gwizdać, ale wydawało mi się, że pisać to jednak umiem. Nie poddaję się jednak. I piszę dalej.

LONDON CALLING

Znacie Arlenę Witt? To popularna youtuberka prowadząca kanał "Po cudzemu". Robi to już od kilku lat, ale ja nigdy nie oglądałam jej regularnie. Z racji tego że postanowiłam popracować trochę nad moim angielskim, stwierdziłam, że powinnam nadrobić zaległości na kanale Arleny. Powiem jedno: warto! Wiedzieliście, że "iron" nie wypowiadamy jako "ajron"? :D Arlena nikogo nie udaje, a wiedzę dotyczącą języka ma ogromną!

HERE'S TO NEVER GROWING UP

Dorastam. Zdałam na drugi rok studiów. Nie miałam samych piątek, ale też nie muszę podchodzić do żadnej poprawki we wrześniu. Czyli… wakacje czas zacząć! Trzymiesięczne! Łii. :D

PHOTOGRAPH 

W przerwie między nauką do kolejnych egzaminów postanowiłam wywołać zdjęcia i powiesić je na ścianie. Tym sposobem nad łóżkiem mam teraz kadry z Budapesztu, Paryża, Rygi, Dublina, Olsztyna, Łodzi, a nawet… Torunia. :D Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszyli mi w tych radosnych momentach i pomagali uwieczniać je na zdjęciach.

COME HOME

Po sesji postanowiłam pojechać do moich przyszłych teściów. Pomagałam Maćkowi w transportowaniu tobołów (nie muszę wspominać, jak dużo ich miał? Część i tak wylądowała pod moim łóżkiem, bo nie zmieściła się w samochodzie…). Po drodze zobaczyliśmy pałac w Kobylnikach, a w Kruszwicy, rodzinnej miejscowości mojego chłopaka, spacerowaliśmy w okolicach Mysiej Wieży i Gopła. Więcej zdjęć już niebawem na blogu.

I DON'T WANT TO KNOW

To kłamstwo, bo tak naprawdę chciałabym wiedzieć. Chciałabym znać odpowiedzi na trudne pytania w Global Quizie. Ta strona przeżywa obecnie prawdziwe zatrzęsienie. Można na niej zmierzyć się z przeciwnikami z całego świata i… bardzo trudnymi pytaniami z różnych dziedzin. Brat pokazał mi Global Quiz, a teraz swoich sił próbują także mój tata i Maciek.

TO SMERFÓW ŚWIAT

Czerwiec pożegnaliśmy w escape roomie. Tym razem udało nam się wyjść i to osiem minut przed czasem! Pokonaliśmy Gargamela. Więcej o tym pokoju zagadek opowiem już w następnym wpisie.
Jaki był Wasz czerwiec? Równie gorący jak mój?
Pozdrawiam wakacyjnie!
Sara

środa, 28 czerwca 2017

Pierwszy rok psychologii za mną

Jejku. Zdałam. Zdałam na drugi rok studiów! Spełniłam tym samym drugi z moich tegorocznych celów.

Cały czas jestem w szoku i jednocześnie czuję niesamowitą ulgę. We wrześniu spodziewałam się poprawki ze statystyki, nie wierzyłam też w swoje możliwości, jeśli chodzi o zaliczenie psychofizjologii. Przed egzaminem z poznawczej pan postanowił wjechać w mój samochód, a na kilka innych zaliczeń biegłam z parkingu oddalonego o kilka kilometrów.

Psychologia to trudny kierunek. Naprawdę. Podziwiam osoby, które studiują jeszcze coś np. prawo. Ja ledwo dałam radę z sześcioma egzaminami, czterema kolokwiami i jednym projektem – nie chciałabym tego podwoić. O ile przed podjęciem studiów mówiłam sobie, że może na drugim, może na trzecim roku wezmę drugi kierunek, o tyle obecnie w ogóle sobie tego nie wyobrażam. Studia psychologiczne naprawdę zabierają sporo czasu. Ale jednocześnie poza uczelnią mam całkiem sporo innych zajęć. Prowadzenie bloga, pisanie na portalu SpodKopca, udzielanie korepetycji, badania z dziećmi i oczywiście podróże. Studia nie stały się całym moim życiem. To chyba dobrze, prawda?

Jestem zdziwiona, że zdałam, ale bardzo się cieszę. Co prawda w ciągu ostatniego roku miałam jakieś dwadzieścia jeden kryzysów, pięć razy chciałam rzucić studia, a dziewięć razy je zmienić. Przeklinałam wykładowców i narzekałam na to, że nie wiem, co chcę robić w życiu. W sumie to nadal nie wiem. Ale mimo wszystko chyba skończę te studia. Wypadałoby.
Mówią, że pierwszy rok jest najtrudniejszy. Sporo ludzi odpada, nie godzi się z takim trybem życia, decyduje się na pójście do pracy. Tym bardziej jestem z siebie dumna, że wytrwałam. Poradziłam sobie z logiką i metodologią, pokonałam test harvardzki, a filozofię kultury i socjologię nawet polubiłam.

Czy po roku studiowania psychologii żałuję podjętej decyzji? Trochę tak, a trochę nie. Zdaję sobie sprawę, że po ukończeniu tego kierunku mogę pracować w wielu różnych miejscach. Jednak gdybym chciała zostać psychoterapeutką, to po magisterce musiałabym wydać ok. 20tys. złotych na czteroletni kurs… Dziennikarstwo nie dałoby mi prawdopodobnie tak wielu perspektyw jak psychologia, poza tym znalezienie pracy w mediach jest problemem. Psychologia nadal pozostaje więc mniejszym złem. I lepszym wyborem niż np. pedagogika.

W trakcie minionych dwóch semestrów bardzo często porównywałam się do mojego chłopaka. To mnie dobijało. Mam nadzieję, że w przyszłym roku trochę zmądrzeję i przestanę to robić, bo fakt, że M. miał piątki od góry do dołu, a ja już w pierwszym semestrze studiów zaliczyłam jedną poprawkę, jest dobijający. Trochę demotywujące jest również to, że ludzie na pierwszym roku wiedzą już, na jaki temat napiszą pracę magisterką (!). Równie irytujące jest to, że na UMK chcą z nas wszystkich zrobić naukowców. A przynajmniej tak by im pasowało – żebyśmy zostali na uczelni i ją sławili. Jestem ciekawa, ile nas zostanie po pięciu latach.

Pozostaje mi życzyć Wam udanych wakacji. :) Maturzyści, wybierzcie mądrze swój kierunek! Pamiętajcie, że możecie go zmienić. Ale im szybciej, tym lepiej, bo po roku może być Wam szkoda (jak mi).
Sara

niedziela, 25 czerwca 2017

Najpiękniejsze miejsca w Polsce

Ostatnio wpadłam na pomysł tego posta. Do dziś zachodzę w głowę, dlaczego wcześniej takowy nie pojawił się na blogu. Polska jest piękna i to nie podlega dyskusji. A gdzie jest najpiękniej?

Od razu uprzedzam hejty (żeby dalej ich nie było, już całkiem długo się trzymam :D): nie, nie zwiedziłam Polski wzdłuż i wszerz. Nadal są takie miejsca, w których nie byłam, które widziałam tylko na zdjęciach. Ale jednocześnie gdy zastanawiam się, który zakątek naszego kraju mogłabym zobaczyć, okazuje się, że te najbardziej znane, najsłynniejsze, najbardziej warte odwiedzenia już mam w większości odhaczone. Zaczęłam się zastanawiać nad najpiękniejszymi - moim zdaniem - miejscami w Polsce. Które z tych miejsc ukochałam sobie najbardziej, o których nie mogę zapomnieć i które z czystym sercem poleciłabym innym? Subiektywny ranking znajdziecie poniżej.

Zamek w Mosznie – prawdopodobnie najpiękniejszy pałac w Polsce. Bajkowy. Disneyowski. Nie tak słynny jak chociażby Zamek Książ. Ale niezwykle efektowny, otoczony uroczym parkiem. Przy okazji pobytu w Mosznie możecie zajrzeć do niewielkiej palmiarni. Mnie pałac zauroczył i chętnie wróciłabym tam na sesję zdjęciową. Ciekawią mnie też pałacowe wnętrza.
Rusinowa Polana – dawno, dawno temu pojechałam na kolonie. Do Zakopanego. W słoneczny dzień, całą grupą, wybraliśmy się na Gęsią Szyję - szczyt mierzący 1489 m.n.p.m. Do dziś pamiętam swój zachwyt nad Rusinową Polaną położoną między dwoma górami. Natura stworzyła coś tak pięknego? No i te widoki… Kupiłam pocztówkę z Rusinowej Polany – przez długi czas zajmowała honorowe miejsce na mojej tablicy korkowej.
Toruń – haha, zero obiektywizmu! Ale czyż Toruń nie jest piękny? Ten widok na panoramę, starówka, średniowieczne kamienice… Cały klimat tego miasta sprawia, że je lubię. Chociaż… nie mam nic przeciwko wyprowadzce.
Zamość – i znów będzie sentymentalnie. W Zamościu byłam kilkakrotnie, moi dziadkowie mieszkają na granicy polsko-ukraińskiej, a więc jakieś 70km od perły renesansu. Zamość nie jest ogromny, ale to tylko dodaje mu uroku. Stare Miasto, w tym piękne schody, będące znakiem rozpoznawczym miasta sprawiają, że uśmiecham się na samą myśl.
Wrocław – po raz pierwszy we Wrocławiu byłam w szkole podstawowej na finale Międzynarodowych Gier Matematycznych i Logicznych… Tak, też jestem w szoku. Odwiedziliśmy wówczas zoo i zobaczyliśmy Panoramę Racławicka. Ale dopiero moja wizyta we Wrocławiu bodajże dwa lata temu rozkochała mnie w tym mieście. Cudowna architektura, zabawne krasnale, liczne mosty i parki, mnóstwo miejsc wartych odwiedzenia. Wrocław wydaje mi się lepszą alternatywą dla Warszawy (w końcu też mają lotnisko, haha. Te priorytety!)
Kaszubski Park Miniatur – urocze miejsce. Nie trafiliśmy z pogodą, było nam zimno, ale i tak miło wspominam odwiedziny w Kaszubskim Parku Miniatur. Ja po prostu lubię takie światowe miejsca. Fantastycznie było móc sfotografować się przy Wieży Eiffla i Big Benie (a jeszcze wspanialej polecieć do Paryża i Londynu kilka lat później…). To idealne miejsce na jednodniowy wypad, nie tylko dla rodzin z dziećmi.
Jeśli chodzi o miejsca w Polsce, które bardzo chciałabym zobaczyć, to na pewno na pierwszym miejscu jest Kraków – byłam w tym mieście jako dziecko i niewiele pamiętam, a na drugim tatarskie meczety (niestety nikt nie chce tam ze mną jechać…). Nieco dalej znajdują się pałace w Wielkopolsce i Podkarpacie (Łańcut, Rzeszów i Przemyśl).

Poznań, Szczecin, Gdańsk, Bydgoszcz, Gniezno, Lublin, Łódź czy nawet Warszawa jeszcze mnie w sobie nie rozkochały, mimo że gościłam w tym miastach wielokrotnie. Może i na nie przyjdzie czas? Podobnie z Górami Świętokrzyskimi, Stołowymi, Bieszczadami, Karkonoszami i wieloma innymi… Czy to znaczy, że te miejsca są brzydkie, brudne i w ogóle be? Nie! Tylko widziałam w swoim życiu piękniejsze, bardziej efektowne, z innymi związane mam lepsze wspomnienia.

Czyżbym o czymś zapomniała? Jakie są według Was najpiękniejsze miejsca w Polsce?
Uściski!
Sara
PS Właśnie zauważyłam, że opublikowałam już kiedyś post pod tytułem "Najpiękniejsze MIEJSCE w Polsce". Sprawdźcie, co się w nim znalazło. ;)